Felieton redakcyjny

Wszystkim po równo?

Piotr Kieraciński

Mam dla ciebie dwie wiadomości: dobrą i złą, którą chcesz usłyszeć najpierw? Gdyby to pytanie skierować teraz do studentów, można by na obie jego części dać jedną odpowiedź, równocześnie dobrą i złą. Oto po mniej więcej dziesięciu latach zrealizowano postulat, by państwowe stypendia były dostępne dla wszystkich studentów: z uczelni państwowych i niepaństwowych, dziennych i zaocznych. I to jest „pozytywny” aspekt odpowiedzi. Jednak, gdy postulat został spełniony, okazuje się, że nie jest dobrze. Po prostu pieniędzy jest za mało, aby wszystkim dać dużo. Nikt ze stawiających postulat nie pomyślał, że jak ma być dla wszystkich, to nie będzie dużo, stąd od razu pojawiły się protesty i wątpliwości...

Na stypendia przeznaczono znacznie więcej środków niż poprzednio, ale nie wzięły się one z księżyca. Po prostu do puli środków na stypendia dołączono kwoty, którymi dawniej dofinansowywano akademiki i stołówki studenckie. Teraz studenci mają sami decydować, gdzie się żywią i gdzie mieszkają, czyli o tym, czy przeznaczą państwowe środki na dofinansowanie państwowych akademików i stołówek, czy wydadzą stypendia w prywatnych barach i na prywatne kwatery. Uczelnie mają przy okazji problem z akademikami i stołówkami. O ile liczą na to, że akademiki się zapełnią, to żywią większe obawy co do losu stołówek akademickich. Jeśli nie zostaną zlikwidowane, to zapewne w kolejnych latach czekają nas zmiany w administrowaniu stołówkami i akademikami.

Jest jednak nowa interesująca propozycja. Weszliśmy do Unii Europejskiej, a tym samym pojawiła się możliwość uzyskania stypendiów unijnych, którymi dysponują urzędy marszałkowskie. Przynajmniej w niektórych województwach już teraz wiadomo, że chętnych na nie jest więcej niż pieniędzy. Zapewne znajdą się studenci, którym uda się uzyskać stypendia ze wszystkich źródeł, tj. naukowe, socjalne i unijne (może także jakieś inne). Znów będą równi i równiejsi, którym może się udać „wyciągnąć” nawet do tysiąca złotych z różnych źródeł.

Dobra wiadomość dla pracowników szkół wyższych: szykują im się podwyżki, niektórym nawet znaczące. Jak zwykle jest tak, że najlepiej będą mieli ci, którzy już mają dobrze. Najwyższe podwyżki dostaną bowiem profesorowie. Trzeba też dodać, że w różnych uczelniach, różne grupy pracowników będą „inaczej” docenione. Zatem np. pracownicy wydawnictwa jednej uczelni mogą dostać po 150 zł podwyżki, natomiast w innej wyniesie ona dwa razy tyle. Powyższe przykłady dowodzą starej prawdy, że wszystkim dogodzić się nie da, a świat nie jest sprawiedliwy.