Życie akademickie

Czytelnia czasopism

Scjentyfikcja albo antropologia nauki

Nowy zeszyt „Zagadnień Naukoznawstwa” (nr 1/04) przynosi pracę Ewy Bińczyk o Bruno Latourze, antropologu nauki, badaczu uprawiającym scjentyfikcję, przyjmującym perspektywę redefinicji nauk społecznych, ich metod i problematyki. Cóż to takiego? Nie jest to filozofia nauki, bo Latour nie wierzy, że możliwe jest wydobycie i przedstawienie algorytmów procedury naukowej. Krytykuje też przesadzony intelektualizm filozofii nauki. Bada ona tylko rezultaty i nie pozwala zrozumieć tego, co naprawdę dzieje się w nauce - mówi. Nie jest to też historia nauki, którą Latour oskarża o zbytni normatywizm i mówi, że jest ona w istocie epistemologią.

Czym jest więc twórczość Latoura? To nowa socjologia wiedzy naukowej. Francuski uczony pojmuje naukę raczej jako samą aktywność niż produkt, rezultat. Nie myśl abstrakcyjna naukowców, ale ich kolektywna praktyka staje się przedmiotem badań. Nowa socjologia wiedzy posługuje się zasadą symetrii, wg której trzeba wyjaśniać w ten sam sposób teorie uznane i odrzucone, niepowodzenia i sukcesy naukowe. Studia nad nauką powinny się stać zadaniem wspólnym historyków, socjologów, filozofów i ekonomistów. Antropolog nauki wchodzi do laboratoriów, by zrozumieć skuteczność nauki w działaniu. Należy podążać za samymi aktorami, obserwując ich działania. Latour bada rzeczywistą praktykę naukową. Próbuje uwolnić naukę od jej ideologicznego pojmowania. Bada kontekst społeczny i skuteczność nauki. Im bardziej nauka wiąże się ze społeczeństwem, tym lepiej dla nauki. Przeciwstawia się poglądowi, że nauka i technika są niehumanistyczne. To właśnie one stanowią istotę człowieczeństwa.

Autorka relacjonuje liczne polemiki z Latourem, zadając pytanie, czy mamy tu do czynienia ze zbawienną oryginalnością, czy raczej z powrotem do naiwnego realizmu.

(fig)

Refleksje Rektora

„Głos Akademicki”, pismo środowiskowe Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach (kwiecień-czerwiec 2004), publikuje głos rektora uczelni dotyczący bulwersującej w ostatnim czasie środowisko kwestii budżetu. Jego zdaniem, deficyt, który ostatnio się pojawił, ma swe źródło w kilku tendencjach związanych z ogólną polityką w zakresie szkolnictwa wyższego.

Powstałe w budżecie nadwyżki to wynik przyjęcia na studia dużej ilości studentów zaocznych, wnoszących opłaty za naukę. Sytuacja zmieniła się na skutek zarządzenia MENiS zmuszającego uczelnie do wprowadzenia zasady, że liczba studentów dziennych jest identyczna, jak studentów zaocznych. To zrodziło wymierne skutki finansowe. Istotnym czynnikiem zawirowania stały się też nowe standardy nauczania, określające ilość godzin obowiązujących na studiach zaocznych. Zgodnie z istniejącą od kilkudziesięciu lat praktyką, uczelnie organizując studia zaoczne uwzględniały w programach jedną trzecią wymiaru wszystkich godzin obowiązujących na studiach dziennych. Obecnie liczba godzin standardowych na studiach zaocznych i wieczorowych ma być równa godzinom na studiach dziennych, co powoduje wzrost kosztów studiowania. Funkcjonowanie uczelni podrażają, paradoksalnie, dynamiczny rozwój kadry i uruchamianie nowych kierunków, a także mała ściągalność opłat za studia od studentów zaocznych. Zbieg tych wszystkich okoliczności spowodował konieczność wprowadzenia decyzji pozwalających na zrównoważenie budżetu oraz planu rzeczowo-finansowego. Zlikwidowano przeliczniki w wypadku godzin ponadwymiarowych oraz dodatkowych gratyfikacji za prowadzenie prac licencjackich i magisterskich. Systematycznie zmniejsza się też ilość osób zatrudnianych na etatach pozadydaktycznych oraz wysokość wydatków na funkcjonowanie i eksploatację obiektów administracyjnych.

Kilka lat temu z podobnymi problemami borykały się też inne uczelnie. Wdrożone tam programy oszczędnościowe przyniosły już widoczną poprawę sytuacji ekonomicznej.

Rozmowy o nauce

Dwie rozmowy publikuje „Forum AE”, biuletyn Akademii Ekonomicznej w Katowicach (nr VI/03). Stać nas na więcej, choć... to tytuł wywiadu z prof. Haliną Henzel, prorektorem ds. nauki, o badaniach naukowych prowadzonych w AE. Jeden z podejmowanych tematów dotyczy relacji aktywności pracowników w pracy naukowej z ich obciążeniem dydaktycznym. Odnosi się on szczególnie do najmłodszych pracowników, którzy obciążeni dużą liczbą zajęć dydaktycznych z trudem znajdują czas na podejmowanie własnych tematów badawczych. Sytuacja ta przybiera zaostrzony wymiar zwłaszcza wówczas, gdy tematyka prowadzonych zajęć dydaktycznych i podejmowanych tematów badawczych jest rozbieżna - uważa prof. Henzel. Sądzę, że można temu zapobiec właśnie poprzez koncentrację na jednym obszarze problemowym i jego zgłębianiu zarówno poprzez badania naukowe, jak i zajęcia dydaktyczne. Rezultaty badawcze mogą być wówczas z dużym pożytkiem wykorzystywane w procesie dydaktycznym. Prof. Henzel wypowiada się także na temat poglądu głoszącego konieczność przyjęcia priorytetowych dziedzin badań przez uczelnię. Jej zdaniem jest to niezbędne. Mimo iż ustalenia takie zostały podjęte przez AE już w 1997 r., temat wymaga ponownego rozpatrzenia. Z uznanych za wiodące dziesięciu tematów winno wyłonić nie więcej jak 3-4. Realizowane w tych obszarach prace winny być znaczące i stanowić źródło nowych, innowacyjnych rozwiązań.

Rozmowę z prof. Zofią Kędzior, członkinią zespołu HO2 KBN, zatytułowano Więcej odwagi. Uczona wypowiada się m.in. na temat trendów zauważanych obecnie w badaniach naukowych z zakresu ekonomii i zarządzania. Zauważa bardzo dużą aktywność wszystkich ośrodków akademickich i wzrost zainteresowania prowadzeniem badań i pozyskiwaniem na nie środków. Od ok. 2 lat rysuje się też wyraźne ożywienie badań w ujęciach regionalnych. Ten kierunek zastąpił inny „główny” temat, jakim były zagadnienia związane z polską akcesją do UE. W ramach badań regionalnych najwięcej dotyczy gmin. Podejmowane są także te w szeroko rozumianym obszarze rynku finansowego. W zarządzeniu natomiast zainteresowaniem cieszą się badania strategiczne oraz te nad małymi i średnimi przedsiębiorstwami. Z kolei w części dotyczącej polityki społecznej dominują badania nad ubóstwem i wykluczeniem ekonomicznym.

sprzymierzeńcy

Wywiad z dr Dagmarą Mędralą, tegoroczną stypendystką Fundacji na rzecz Nauki Polskiej dla młodych naukowców, zamieszcza „agrARius”, biuletyn Akademii Rolniczej w Szczecinie (nr 3-4/04). Tematem rozprawy doktorskiej laureatki było „Zróżnicowanie wewnątrzgatunkowe szczepów Listeria monocytogenes izolowanych w wybranych środowiskach przetwórstwa żywności”. Dr Mędrala jest autorką lub współautorką 17 publikacji w recenzowanych czasopismach, w tym 6 z listy filadelfijskiej, m.in. „FEMS Microbiology Letters”. Jest też współautorką rozdziału książki Toxis in Food, wydawanej właśnie w USA pod redakcją prof. Dąbrowskiego i prof. Sikorskiego. Odbyła staż we Włoszech, gdzie najbardziej ją zaskoczyło i bardzo jej się spodobało to, iż tam prawie wszystkie prace magisterskie i doktorskie są związane z przemysłem. Patrząc, jak trudno u nas zdobyć fundusze na naprawdę ciekawe i obiecujące projekty, które można byłoby wdrożyć, bardzo im zazdroszczę. Myślę, że trzeba zachęcać przedsiębiorstwa do współpracy z nauką i pokazywać, jakie to może dawać efekty. Trzeba uświadamiać ludziom związanym z przemysłem spożywczym, że nie jesteśmy ich wrogami, a sprzymierzeńcami. Mikrobiolog wchodzący do przetwórni niekoniecznie jest po to, by straszyć i grozić, ale po to, żeby pomóc - uważa dr Mędrala.

(ami)