Kartki z dziejów nauki w Polsce (56)

Uniwersalny wzór

Piotr H?bner

Akademickie prawo wykładania - veniam docendi - było nie tylko etapem na drodze awansu uczelnianego, ale i barierą przed nieudacznikami czy niegodziwcami. Środowisko uczelniane, a nie zewnętrzne ciało urzędowe, dbało, by kooptowany nie odbiegał od wzoru już funkcjonującego, a dzieło jego i umiejętności były odpowiednie.

Ubiegać się o to prawo w XIX wieku mogli kandydaci do stanowiska docenta prywatnego - nie było to zatrudnienie gwarantowane etapem, lecz „przypuszczenie” do wykładów „w sali uniwersyteckiej”. Kandydaci starali się o upoważnienie do nauczania pewnego przedmiotu w całej rozciągłości lub jego większego zakresu, który można by uważać za całość w sobie zamkniętą, a nie dowolnie oznaczoną. Cytowane rozporządzenie wiedeńskiego Ministerstwa Wyznań i Oświecenia z 11 lutego 1888 roku ustalało, że kandydat stający przed daną Radą Wydziału musiał uprzednio uzyskać doktorat w wydziale, do którego jego przedmiot należy i ogłosić drukiem dzieło lub większą rozprawę omawiającą według metody naukowej zagadnienie z zakresu tej umiejętności, do której kandydat zamierza się habilitować. Spełniając te warunki przedstawiał Radzie curriculum vitae, w szczególności bieg swoich nauk od skończenia uniwersytetu (minimum dwa lata do wystąpienia z wnioskiem o habilitację). Do tego miał dodać dokładne wyłuszczenie, w jaki sposób kandydat urządzić zamierza swoje wykłady (program odczytów), a jeśli przedmiot wymaga doświadczeń, miał oświadczyć, w jaki sposób zamierza starać się o potrzebne środki naukowe, a względnie o potrzebny materiał.

Już na tym etapie podanie kandydata Rada odrzucała, gdy ten nie złożył dowodu powyższym wymaganiom odpowiadającego, a także gdy grono profesorów uzna, że przedmiot zamierzonych odczytów nie należy do wydziału, bądź z innej przyczyny, leżącej w osobistości kandydata. To ostatnie obejmowało kwestie charakterologiczne i etyczne.

Kolejnym krokiem na drodze habilitacji było wyznaczenie spośród profesorów wydziału fachowych referentów do zbadania rozprawy habilitacyjnej, w szczególności - czy ma odpowiednią „wartość naukową”. Tu mogła Rada podjąć uchwałę zamykającą postępowanie. Uchwała za wnioskiem prowadziła do colloquium w formie naukowej dyskusji oraz do „odczytu próbnego” - poprzez wybór jednego z trzech tematów zgłoszonych przez kandydata. Każdy z profesorów wydziału mógł brać udział w dyskusji, referenci musieli. Zastrzegano przy tym, że colloquium nie ma ograniczać się do tematu rozprawy naukowej, lecz biorąc jej treść za punkt wyjścia, objąć niem należy całą dziedzinę umiejętności, o której kandydat zamierza miewać wykłady. Terminy colloquium i wykładu próbnego musiały być rozbieżne. Wykładu słuchało szersze grono - „wszyscy profesorowie i docenci uniwersytetu”, a nawet doproszone przez Radę inne osoby. Po wykładzie Rada pobejmowała uchwałę nadającą, albo nie, upoważnienie do nauczania, co zatwierdzał minister.

Przewidywano odstępstwa od tych wymogów: minister na wniosek wydziału mógł dopuścić do habilitacji kandydata bez doktoratu, a gdy kandydowały znakomite powagi naukowe, grono profesorów poprzestać może na przedstawieniu dzieł naukowych, nie żądając colloquium i wykładu próbnego. Od tego wykładu można było uwolnić także kandydata, którego zdolność do wykładania ustnie nie podlega już wątpliwości.

Rozszerzenie upoważnienia „na większy obręb” wymagało nowej uchwały Rady i zatwierdzenia przez ministra. Prawa nadane obowiązywały tylko w tym przedmiocie, do którego się habilitował i tylko na tym wydziale, w którym udowodnił swoje uzdolnienie dany kandydat. Upoważnienie wygasało, gdy docent nie zapowiadał odczytów przez cztery półrocza lub gdy stałą siedzibę przeniesie poza obręb siedziby uniwersytetu w takich okolicznościach, że nie można się spodziewać, aby miewał wykłady regularnie. Wygasało też upoważnienie, gdy docent wykłady zapowiadał, lecz ich w rzeczywistości nie miewał. Odzyskanie utraconych praw wymagało naprawy uchybień, co stwierdzić miała uchwała Rady zatwierdzona przez ministra.

Całość tych regulacji tworzyła uniwersalny wzór, który powinien dziś być uznawany. Każde odstępstwo od ustalonych historycznie wymogów nie służy nauce i studentom. Ustawowe odstępstwa i życiowe następstwa łatwo zauważyć.