Felieton redakcyjny

Zrób to sam

Grzegorz Filip

Polska szkoła uczy zdobywania informacji. Bo przecież społeczeństwo informacyjne, bo gospodarka oparta na wiedzy, bo powszechne użycie sieci komputerowych, dzięki którym lepiej podejmuje się decyzje, bezpieczniej i wygodniej żyje. Więc szkoła uczy. Jak to robi? Pewnie pani pokazuje dzieciom różne źródła informacji, różne narzędzia, ich specyfikę, uczy korzystania z nich, selekcjonowania materiału, opracowywania go, przetwarzania, praktycznego wykorzystania?

Nie! Bez żartów. Wygląda to tak. Szkoła podstawowa, II lub III klasa. Pani zadaje do domu: zbierzcie informacje na temat lotnictwa (parków narodowych, zamków średniowiecznych lub czegoś innego) i podajcie źródło. Kropka. Weźcie i zbierzcie! Efekt? Rodzice, którzy mają komputery, zabierają się do googlowania po sieci i drukowania tego, co znaleźli. Starają się przy tym dostosować wyszukany materiał do poziomu III klasy, wybrać informacje najważniejsze, estetycznie to wydrukować, opatrzyć ilustracjami. Rodzice mogą się przy tym wiele nauczyć.

Dziecko bierze do szkoły plik papierów i podaje źródło: Internet. Pani wiesza kartki na gazetce, dziecko dostaje piątkę. Wszyscy są zadowoleni. Rośnie nowe pokolenie społeczeństwa informacyjnego.

Jeśli komputer jest w domu, jeśli rodzice znajdą na to czas, jeśli rozumieją taką potrzebę, jeśli potrafią - to sami wytłumaczą dziecku, jak szukać, co wybierać, jak opracować itd. Mogą się przy tym wiele nauczyć, ale po co wtedy szkoła?

Coraz częściej dochodzę do wniosku, że szkoła jest po to, żeby podsuwać rodzicom tematy do opracowania, uświadamiać konieczność domowej pracy z dzieckiem, pokazywać, że sama nie jest w stanie zapewnić edukacji na dostatecznym poziomie. Jest po to, by obnażać własną niemoc.

Zanim się dzieciom poleci zbieranie materiału, trzeba je najpierw nauczyć metodyki jego zbierania. Ale żeby to zrobić, trzeba najpierw nauczyć nauczycieli metodyki nauczania. Ale żeby to zrobić, najpierw trzeba wykładowców, którzy kształcą nauczycieli, nauczyć metodyki ich kształcenia. I to będzie chyba najtrudniejsze.