Życie akademickie


W razie konieczności dosłownego powtórzenia w nowej publikacji fragmentu poprzedniej pracy naukowej, dobrą praktyką jest odpowiednie zaznaczenie tego przez autora.

Refleksja o dobrej robocie naukowej

Klaudiusz Aureliusz Piórkowski

Człowiek rozsmakowany w wiedzy, dążący do prawdy może odkryć istotę świata, może dosięgnąć Absolutu. Nauka – system logicznie spójnych prawd, może rozwijać się tylko poprzez rzetelne badania. Na cóż jednak zdałyby się najbardziej nawet odkrywcze wyniki badań, gdyby nie zostały ogłoszone światu? Badacz powinien publikować, dzielić się swoją wiedzą z innymi (zasada „komunizmu”). Twórczość naukowa ma zatem dwa wymiary: poszukiwania prawdy i upowszechniania efektów rzetelnej pracy badacza.

Luminarze nauki zauważyli jednak, że w Polsce doszło do umasowienia zawodu pracownika naukowego i etatyzacji nauki. Pracownikom nauki stawiane są formalne wymagania wykonania określonego pensum zajęć dydaktycznych oraz osiągnięcia w wyznaczonym czasie odpowiedniego stopnia naukowego (opublikowania pewnej liczby prac). Pogoń za stopniami i tytułami naukowymi prowadzi do skażenia nauki piętnem „liczby publikacji”.

Nieuczciwe mnożenie

Komitet Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk wypowiedział się przeciwko mnożeniu publikacji naukowych w celu upozorowania bogatego dorobku naukowego. Za sprzeczne z dobrymi obyczajami w nauce uznano opublikowanie tego samego opracowania naukowego w więcej niż jednym czasopiśmie (jest to dopuszczalne jedynie w celu upowszechnienia osiągnięcia naukowego i pod warunkiem uzyskania zgody odpowiednich redakcji, ale takie opracowanie należy wykazać jako jedną pozycję w dorobku naukowym). Możliwe, że także w środowisku pracowników nauki zdarzają się „czarne owce”. Cóż – można powtórzyć za Natsume Soseki – „Etyka jest podobna do gramatyki. Gramatyka nie tworzy stylu, ale etyka nie potrafi stworzyć charakteru”.

Praktyki określone w powyższym akapicie z pewnością są nieuczciwe. Odpowiedni zapis dokumentu „Dobre obyczaje w nauce” (punkt 2.8) ma powstrzymać pracowników nauki przed mnożeniem publikacji. Zdarza się jednak, że kompleksowe regulacje z biegiem czasu stają się niewystarczające. Dzieje się tak dlatego, że regulacje zachowań są następcze wobec zachowań. Można wyobrazić sobie, że pewien autor – badacz określonej problematyki – pisze i publikuje prace przyczynkowe, które z czasem układają się w cykl. Wyobraźmy sobie, że autor ten w kolejnych pracach wykorzystuje fragmenty swoich poprzednich artykułów dosłownie, „wklejając” odpowiednie akapity lub zdania. Oczywiście, nie wspomina o tym, że fragmenty te były już przedmiotem jego publikacji. Jest interesujące, czy taki autor ujmuje („idzie na łatwiznę”), czy dodaje sobie pracy. Czy dokonuje autoplagiatu? Czy w sposób pełny realizuje ustawowy obowiązek (art. 99 ust. 1 pkt 1 ustawy o szkolnictwie wyższym) rozwijania twórczości naukowej? Czy takie zachowanie powinno być uregulowane w kodeksie etyki pracowników nauki? Wyobraźmy sobie, że inny autor – na tej samej zasadzie – do swojej monografii „wkleja” własny artykuł (w całości lub części) albo fragment innej swojej monografii...

Niegodny schemat

Nauka jest nierozerwalnie związana z rzetelnością badań i rzetelnością publikacji. Działania nierzetelnego nie sposób uznać za dobrą robotę [T. Kotarbiński, Traktat o dobrej robocie, s. 311]. (...) Nie lekceważcie drobnostek, ponieważ od drobnostek zależy doskonałość, a doskonałość nie jest drobnostką [Michał Anioł Buonarroti w: op. cit., s. 22]. Z założenia każde dzieło Twórcy jest jedyne, oryginalne, niepowtarzalne... Gdy jest inaczej, można mówić o powielaniu kogoś lub siebie samego.

Możliwe, że dojrzali pracownicy nauki w swoich wypowiedziach posługują się schematami tematyczno−stylistycznymi (toposy). Zasób wiedzy jest funkcją czasu. Podobnie jest z umiejętnością tworzenia prac naukowych. Pracowity początkujący pracownik nauki z biegiem lat staje się erudytą. Posługiwanie się schematami wydaje się erudyty niegodne.

W razie konieczności dosłownego powtórzenia w nowej publikacji fragmentu poprzedniej pracy naukowej (stanowiska badacza co do pewnej problematyki), dobrą praktyką jest odpowiednie zaznaczenie tego przez autora. Wielu pracowników nauki tak czyni, wykorzystując rozmaite sformułowania (np.: przedmiotową problematykę poruszyłem w...; ten rozdział książki został wcześniej opublikowany jako artykuł... w...). Zdarzają się też zaniedbania. Wydaje się, że do dokumentu „Dobre obyczaje w nauce” należałoby wprowadzić odpowiedni literalny zapis normy kreującej nakaz autocytowania w takich wypadkach (realizacja normy etycznej nie jest zagwarantowana przymusem państwa). Opublikowane dzieło naukowe nie jest przecież zbiorem prywatnych wypowiedzi. W założeniu ma ono wnosić coś nowego do nauki, wzbogacać ją. Każdy powinien korzystać z niego na równych zasadach.

Autor jest magistrem prawa i doktorantem w Wyższej Szkole Ubezpieczeń i Bankowości w Warszawie.