Rok 1905 to na ziemiach polskich czas walki o wyzwolenie narodowe, a także wyzwolenie społeczne – jednak nie, jak głoszono, rewolucyjno−socjalistyczne, a obywatelskie. Aktywność prospołeczna, działalność stowarzyszeń i fundacji formowała, także na terenie nauki, nowy paradygmat działań zorganizowanych. Społecznym inicjatywom ujawnianym przez poszczególne środowiska – a nie, jak głoszono, klasy społeczne – sprzyjały realia geopolityczne i militarne na forum międzynarodowym.
Szanse te wyzyskało „pokolenie Szkoły Głównej”. Jak ustalił Stanisław Fita, obchody 40−lecia uruchomienia Szkoły Głównej w Warszawie uwieńczył zjazd absolwentów 6 czerwca 1903 roku. Zgłaszano nie tylko postulat odrodzenia uniwersytetu polskiego, umocnienia funduszy Kasy im. Józefa Mianowskiego, kontynuacji Słownika języka polskiego, ale i konsolidacji środowiska twórców kultury narodowej. W tym celu rozprowadzono wśród absolwentów Szkoły Głównej kwestionariusz. Od grona około 1200 osób uzyskano połowę odpowiedzi – i tylu respondentów wzięło udział w jubileuszowym zjeździe. Pytano o datę i miejsce urodzenia, o czas ukończenia szkoły i uczelni, o dalsze kształcenie, uzyskane stopnie naukowe, odznaczenia, zajęcia, stanowiska, a także o publikacje. Materiały te po części publikowano w Księdze pamiątkowej Zjazdu, wydanej w Warszawie w 1905 roku.
Najbardziej znaczącą próbą samookreślenia i konsolidacji środowisk twórczych stał się wydany w tym samym czasie „Rocznik Naukowo−Literacko−Artystyczny (encyklopedyczny) na rok 1905”, zredagowany w wydawnictwie Władysława Okręta, a drukowany przez „Gazetę Handlową” w Warszawie. Na blisko 4000 „zaproszeń o nadesłanie życiorysów” wydawcy otrzymali jedną czwartą odpowiedzi. Ten i następne – planowane bezskutecznie – roczniki miały obejmować „w pełnym systemacie dane encyklopedyczne o współczesnych przedstawicielach polskiej nauki, literatury i sztuki”. Pozytywistyczne zainteresowanie żyjącym pokoleniem twórców stanowiło novum – tradycja bowiem nakazywała czekać z nobilitacją na śmierć, podobnie z ocenami. Znakiem czasu było też łamanie granic zaborowych – zbierano i podawano dane niezależnie od oficjalnej proweniencji państwowej, klucz miejscowości był alfabetyczny. Choć „Rocznik 1905” zdominowały dane biograficzne, doceniono już zjawisko instytucjonalizacji twórczości – dodatkiem były dane o polskich archiwach, bibliotekach, muzeach (dopełnione wiadomościami o indywidualnych zbiorach i zbieraczach), dane o księgarniach, wydawcach i antykwariatach oraz biurach dzienników i ogłoszeń, a także tytułach prasowych. Podano też – wraz z personaliami – listę teatrów i szkół artystycznych.
Środowisko akademickie było nadal postrzegane jako wspólnota profesorów, studentów i absolwentów, ale bez podziału na ośrodki czy uczelnie. Była to więc wspólnota w diasporze. Nie zaznaczano w „Roczniku” granic tego środowiska – ludzie nauki występowali we wspólnej kategorii posługujących się piórem z pisarzami i dziennikarzami. Alfabetycznie porządkowano też pozostałe trzy kategorie: architektów, malarzy i rzeźbiarzy, osobno muzyków i podobnie osobno – ludzi teatru i opery. Pomijano dane o rodzinie, pochodzeniu społecznym czy narodowościowym, o wyznaniu. Nobilitowano poprzez dane o publikacjach i dziełach artystycznych. Na koniec figurował adres domowy, przy braku odpowiedzi na ankietę często jedynie przybliżony.
Takie inicjatywy nie miały tylko wymiaru informacyjnego – ogół twórców polskiej kultury ujrzał się w środowiskowym i narodowym wymiarze.