|
Należy zrezygnować z dzielenia studiów na dzienne, wieczorowe, zaoczne i eksternistyczne. Pora odbywania zajęć powinna być
elementem przetargowym oferty edukacyjnej danej szkoły a nie wynikać z zapisu ustawowego.
Marcin Pliński
Problem odpłatności za studia nurtuje od dłuższego czasu nie tylko polityków, ale również
szerokie kręgi społeczne. Wielokrotnie dziennikarze zwracali się do mnie z zapytaniem o
przedstawienie zdania na ten temat. Uważam, że funkcjonujący system studiów bezpłatnych
całkowicie się przeżył.
DWIE PRZYCZYNY
Złożyły się na to dwie przyczyny. Przede wszystkim ograniczenia finansowe, wynikające z
niepełnego pokrycia przez budżet państwa kosztów nauczania (pensje nauczycieli akademickich) i
utrzymania (świadczenia materiałowe). Od wielu lat szkoły wyższe były zmuszone do
wypracowywania przychodów własnych w celu znalezienia brakujących środków na pokrycie
niezbędnych kosztów. Dochody te nie pozwalają na racjonalne zbilansowanie budżetu, co w
efekcie w przypadku wielu szkół, skutkuje kumulującym się z roku na rok deficytem. Deficyt
ten, niestety, nie jest pokrywany przez resort poprzez zwiększenie dotacji. Aby szkoły wyższe
mogły jakoś funkcjonować, zwiększa się ofertę studiów płatnych, co pozwala zmniejszyć rozmiary
deficytu. Jest to istota mechanizmu finansowego państwowych szkół wyższych, wymuszonego
zresztą przez państwo. Tak więc to nie szkoły wyższe odstąpiły od powszechności bezpłatnej
nauki a zostały do tego zmuszone. Co prawda w wielu krajach świata stopień odpłatności
wykazuje wyraźne zróżnicowanie. Niestety tam, gdzie studia są bezpłatne, szkolnictwo wyższe
przeżywa coraz wyraźniej zarysowujący się kryzys.
PAŃSTWA NIE ZWALNIAMY
Wprowadzenie odpłatności za studia nie może być w żadnym przypadku rozumiane jako zwolnienie
państwa z obowiązku finansowania wyższych szkół państwowych. Błędem okazuje się być porównanie
form utrzymywania się szkół państwowych z prywatnymi. Istnieje przekonanie, jakoby szkoły
prywatne były w stanie w pełni utrzymać się z czesnego. Teza ta w istocie pozbawiona jest
logiki. Porównywanie wielowydziałowego uniwersytetu z najczęściej jedno- lub kilkukierunkową
szkołą prywatną, w większości o uprawnieniach do nadawania tylko stopnia licencjata, jest
niewskazane czy wręcz niemożliwe. W szkołach prywatnych prowadzi się nauczanie w zakresie tzw.
kierunków chodliwych lub modnych, na które jest jeszcze popyt. A co z kierunkami
eksperymentalnymi lub technicznymi? Nie dość, że kształcenie na tych kierunkach jest znacznie
bardziej kosztowne, to i zainteresowanie nimi jest małe. Czy z tego ma wynikać, że należy
zaniechać kształcenia w tym zakresie i likwidować wszystkie kierunki eksperymentalne? Myślę,
że nikt rozsądny na to się nie zdecyduje. Tak więc zadaniem państwa jest realizacja
racjonalnej polityki rozwoju szkolnictwa wyższego a fakt, iż aktualnie mamy więcej prywatnych
szkół wyższych niż państwowych, świadczy o irracjonalności tej polityki. Najwyższy czas
naprawić błąd popełniony kilka lat temu.
UPORZĄDKOWAĆ SYSTEM
Wprowadzenie odpłatności za studia w szkołach państwowych nie załatwi problemu finansowania
tych szkół. Wpływy z tego tytułu mogą stanowić zaledwie jeden z elementów budżetu szkoły
wyższej. Jednakże należy odpłatność wprowadzić ze względu na konieczność uporządkowania
systemu edukacyjnego w szkołach państwowych. Podział na studia stacjonarne i zaoczne albo
wieczorowe jest już anachronizmem, gdyż wynikał z doktryn politycznych minionego okresu.
Aktualnie utrzymywanie tego podziału służy jedynie jako pretekst do pobierania opłat za tzw.
studia dla pracujących. Stwarza to podział na studentów lepszych i gorszych, co jest w gruncie
rzeczy sprzeczne z Konstytucją, gdyż narusza art. 70 p. 4, który zobowiązuje władze publiczne
do zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Tak więc w imię
równych szans uważam, iż odpłatność za studia winna być powszechna a nie, jak dotychczas,
zróżnicowana.
Istotną przesłanką przemawiającą za odpłatnością studiów wyższych jest również aspekt
psychologiczny. Odnosi się on do poszanowania rzeczy cennych. Szanuje się zawsze znacznie
bardziej wszystko to, za co się płaci. W zajęciach płatnych studenci z pewnością uczestniczą
czynnie a nie biernie. Bierność ta w wielu przypadkach jest skrajna i ogranicza się do
kontaktu z wykładowcą w momencie zaliczania przedmiotu i "zdobywania" wpisu do indeksu.
Odpłatność z pewnością mobilizowałaby studentów do stawiania większych wymogów nauczycielom
akademickim. Wpłynęłoby to również na podniesienie dyscypliny dydaktycznej, tak w zakresie
faktycznie odbywanych godzin wykładowych, jak i poziomu merytorycznego treści wykładanych.
Powinien wówczas zadziałać mechanizm rynkowy - "płacę za usługę i wymagam odpowiedniej jej
jakości". Jeżeli na odpłatność za studia popatrzymy właśnie poprzez mechanizmy rynkowe, to z
pewnością dla wielu nauczycieli jej wprowadzenie nie jest na rękę. Uważam jednak, że w tej
chwili o pełnej odpłatności za studia mowy być nie może, a to chociażby ze względu na zapisy
konstytucyjne, nie mówiąc już o społecznych. Natomiast ograniczona forma odpłatności, na co
zresztą konstytucja pozwala, byłaby doskonałym czynnikiem przyspieszającym reformę systemu
edukacyjnego. Świadomie używam pojęcia "ograniczona forma odpłatności", gdyż z opłat za studia
nie da się utrzymać państwowych szkół wyższych.
NIEKTÓRE USŁUGI
Powstaje więc pytanie, za co studenci winni płacić? Konstytucja RP w art. 70 ust. 2 mówi, że
ustawa może dopuścić świadczenie niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe
za odpłatnością. Tak więc trzeba jak najszybciej wprowadzić w życie postanowienia
konstytucyjne w formie ustawy, która określiłaby, jakie usługi edukacyjne mogą być świadczone
za odpłatnością. W środowisku akademickim dyskutowano już różne propozycje odpłatności.
Przedstawiano wiele jej wariantów. Wszystkie one, w moim przekonaniu, są zawiłe, nieostro
sformułowane i tym samym trudne do realizacji. Uważam, iż powinno się zaproponować prosty
zapis i przeprowadzić go w trybie przyspieszonym przez cykl ustawodawczy w formie nowelizacji
ustawy o szkolnictwie wyższym, podobnie zresztą, jak zrobiono to z możliwością tworzenia przez
uczelnie filii i wydziałów zamiejscowych. Założeniem ideowym tej nowelizacji winien być art.
70 p. 2 konstytucji, który zakłada bezpłatną naukę w szkołach publicznych a jednocześnie
dopuszcza częściową jej odpłatność. Chodzi więc o określenie, czego ma dotyczyć odpłatność.
Wychodząc z przekonania, że każda nowelizacja winna prowadzić do uporządkowania systemu
edukacyjnego i odzwierciedlać zmiany, jakie niesie życie, należy zrezygnować z dzielenia
studiów na dzienne, wieczorowe, zaoczne i eksternistyczne. Pora odbywania zajęć powinna być
elementem przetargowym oferty edukacyjnej danej szkoły a nie wynikać z zapisu ustawowego. Tak
więc należy zmienić zapis w art. 4 ust. 3 ustawy o szkolnictwie wyższym z 12 września 1990 r.
W miejsce dotychczasowego zapisu wprowadzić następujące brzmienie: Dostęp do wykładów w
uczelni jest bezpłatny. Pozostałe formy edukacyjne mogą być świadczone odpłatnie. O zakresie
tych usług w przypadku szkół spełniających warunki zawarte w art.12 ust.1 Ustawy, decyduje
senat a w przypadku pozostałych wyższych szkół państwowych minister na wniosek rektora, po
zasięgnięciu opinii senatu danej szkoły.
ZAJĘCIA Z CENNIKA
Propozycja bezpłatnych wykładów zapewnia powszechny i równy dostęp do wykształcenia. Natomiast
system punktów kredytowych pozwoli na taki dobór przedmiotów, które indywidualnie każdy
student będzie mógł sobie skalkulować na własną kieszeń i pozyskane możliwości kredytowe. Tak
więc poza wykładami, które byłyby nieodpłatne, w przypadku wszystkich innych form zajęć
dydaktycznych przedstawiana byłaby studentom oferta do wyboru tańszych i droższych usług
edukacyjnych. Oczywiście, tańsze winny być zajęcia obligatoryjne, zaś opłaty za zajęcia
fakultatywne winny być zróżnicowane a wysokość tych opłat musi odzwierciedlać poziom
rzeczywistych kosztów tych zajęć.
Reasumując, proponowane rozwiązanie stworzy zdrowy system konkurencji rynkowej na polu oferty
edukacyjnej. Uporządkuje relacje między poszczególnymi szkołami. Dobre szkoły staną się
jeszcze lepsze a słabsze będą starały się pozyskać studentów i będą musiały podnosić
atrakcyjność swojej oferty edukacyjnej.
----------
Prof. dr hab. Marcin Pliński, oceanolog, jest rektorem Uniwersytetu Gdańskiego.
|