Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 11/1998

Płacić nie płacić...
Poprzedni Następny

Należy zrezygnować z dzielenia studiów na dzienne, wieczorowe, zaoczne i eksternistyczne. Pora odbywania zajęć powinna być elementem przetargowym oferty edukacyjnej danej szkoły a nie wynikać z zapisu ustawowego.

Marcin Pliński

Rys. Piotr KanarekProblem odpłatności za studia nurtuje od dłuższego czasu nie tylko polityków, ale również szerokie kręgi społeczne. Wielokrotnie dziennikarze zwracali się do mnie z zapytaniem o przedstawienie zdania na ten temat. Uważam, że funkcjonujący system studiów bezpłatnych całkowicie się przeżył.

DWIE PRZYCZYNY

Złożyły się na to dwie przyczyny. Przede wszystkim ograniczenia finansowe, wynikające z niepełnego pokrycia przez budżet państwa kosztów nauczania (pensje nauczycieli akademickich) i utrzymania (świadczenia materiałowe). Od wielu lat szkoły wyższe były zmuszone do wypracowywania przychodów własnych w celu znalezienia brakujących środków na pokrycie niezbędnych kosztów. Dochody te nie pozwalają na racjonalne zbilansowanie budżetu, co w efekcie w przypadku wielu szkół, skutkuje kumulującym się z roku na rok deficytem. Deficyt ten, niestety, nie jest pokrywany przez resort poprzez zwiększenie dotacji. Aby szkoły wyższe mogły jakoś funkcjonować, zwiększa się ofertę studiów płatnych, co pozwala zmniejszyć rozmiary deficytu. Jest to istota mechanizmu finansowego państwowych szkół wyższych, wymuszonego zresztą przez państwo. Tak więc to nie szkoły wyższe odstąpiły od powszechności bezpłatnej nauki a zostały do tego zmuszone. Co prawda w wielu krajach świata stopień odpłatności wykazuje wyraźne zróżnicowanie. Niestety tam, gdzie studia są bezpłatne, szkolnictwo wyższe przeżywa coraz wyraźniej zarysowujący się kryzys.

PAŃSTWA NIE ZWALNIAMY

Wprowadzenie odpłatności za studia nie może być w żadnym przypadku rozumiane jako zwolnienie państwa z obowiązku finansowania wyższych szkół państwowych. Błędem okazuje się być porównanie form utrzymywania się szkół państwowych z prywatnymi. Istnieje przekonanie, jakoby szkoły prywatne były w stanie w pełni utrzymać się z czesnego. Teza ta w istocie pozbawiona jest logiki. Porównywanie wielowydziałowego uniwersytetu z najczęściej jedno- lub kilkukierunkową szkołą prywatną, w większości o uprawnieniach do nadawania tylko stopnia licencjata, jest niewskazane czy wręcz niemożliwe. W szkołach prywatnych prowadzi się nauczanie w zakresie tzw. kierunków chodliwych lub modnych, na które jest jeszcze popyt. A co z kierunkami eksperymentalnymi lub technicznymi? Nie dość, że kształcenie na tych kierunkach jest znacznie bardziej kosztowne, to i zainteresowanie nimi jest małe. Czy z tego ma wynikać, że należy zaniechać kształcenia w tym zakresie i likwidować wszystkie kierunki eksperymentalne? Myślę, że nikt rozsądny na to się nie zdecyduje. Tak więc zadaniem państwa jest realizacja racjonalnej polityki rozwoju szkolnictwa wyższego a fakt, iż aktualnie mamy więcej prywatnych szkół wyższych niż państwowych, świadczy o irracjonalności tej polityki. Najwyższy czas naprawić błąd popełniony kilka lat temu.

UPORZĄDKOWAĆ SYSTEM

Wprowadzenie odpłatności za studia w szkołach państwowych nie załatwi problemu finansowania tych szkół. Wpływy z tego tytułu mogą stanowić zaledwie jeden z elementów budżetu szkoły wyższej. Jednakże należy odpłatność wprowadzić ze względu na konieczność uporządkowania systemu edukacyjnego w szkołach państwowych. Podział na studia stacjonarne i zaoczne albo wieczorowe jest już anachronizmem, gdyż wynikał z doktryn politycznych minionego okresu. Aktualnie utrzymywanie tego podziału służy jedynie jako pretekst do pobierania opłat za tzw. studia dla pracujących. Stwarza to podział na studentów lepszych i gorszych, co jest w gruncie rzeczy sprzeczne z Konstytucją, gdyż narusza art. 70 p. 4, który zobowiązuje władze publiczne do zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Tak więc w imię równych szans uważam, iż odpłatność za studia winna być powszechna a nie, jak dotychczas, zróżnicowana.

Istotną przesłanką przemawiającą za odpłatnością studiów wyższych jest również aspekt psychologiczny. Odnosi się on do poszanowania rzeczy cennych. Szanuje się zawsze znacznie bardziej wszystko to, za co się płaci. W zajęciach płatnych studenci z pewnością uczestniczą czynnie a nie biernie. Bierność ta w wielu przypadkach jest skrajna i ogranicza się do kontaktu z wykładowcą w momencie zaliczania przedmiotu i "zdobywania" wpisu do indeksu. Odpłatność z pewnością mobilizowałaby studentów do stawiania większych wymogów nauczycielom akademickim. Wpłynęłoby to również na podniesienie dyscypliny dydaktycznej, tak w zakresie faktycznie odbywanych godzin wykładowych, jak i poziomu merytorycznego treści wykładanych. Powinien wówczas zadziałać mechanizm rynkowy - "płacę za usługę i wymagam odpowiedniej jej jakości". Jeżeli na odpłatność za studia popatrzymy właśnie poprzez mechanizmy rynkowe, to z pewnością dla wielu nauczycieli jej wprowadzenie nie jest na rękę. Uważam jednak, że w tej chwili o pełnej odpłatności za studia mowy być nie może, a to chociażby ze względu na zapisy konstytucyjne, nie mówiąc już o społecznych. Natomiast ograniczona forma odpłatności, na co zresztą konstytucja pozwala, byłaby doskonałym czynnikiem przyspieszającym reformę systemu edukacyjnego. Świadomie używam pojęcia "ograniczona forma odpłatności", gdyż z opłat za studia nie da się utrzymać państwowych szkół wyższych.

NIEKTÓRE USŁUGI

Powstaje więc pytanie, za co studenci winni płacić? Konstytucja RP w art. 70 ust. 2 mówi, że ustawa może dopuścić świadczenie niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe za odpłatnością. Tak więc trzeba jak najszybciej wprowadzić w życie postanowienia konstytucyjne w formie ustawy, która określiłaby, jakie usługi edukacyjne mogą być świadczone za odpłatnością. W środowisku akademickim dyskutowano już różne propozycje odpłatności. Przedstawiano wiele jej wariantów. Wszystkie one, w moim przekonaniu, są zawiłe, nieostro sformułowane i tym samym trudne do realizacji. Uważam, iż powinno się zaproponować prosty zapis i przeprowadzić go w trybie przyspieszonym przez cykl ustawodawczy w formie nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym, podobnie zresztą, jak zrobiono to z możliwością tworzenia przez uczelnie filii i wydziałów zamiejscowych. Założeniem ideowym tej nowelizacji winien być art. 70 p. 2 konstytucji, który zakłada bezpłatną naukę w szkołach publicznych a jednocześnie dopuszcza częściową jej odpłatność. Chodzi więc o określenie, czego ma dotyczyć odpłatność. Wychodząc z przekonania, że każda nowelizacja winna prowadzić do uporządkowania systemu edukacyjnego i odzwierciedlać zmiany, jakie niesie życie, należy zrezygnować z dzielenia studiów na dzienne, wieczorowe, zaoczne i eksternistyczne. Pora odbywania zajęć powinna być elementem przetargowym oferty edukacyjnej danej szkoły a nie wynikać z zapisu ustawowego. Tak więc należy zmienić zapis w art. 4 ust. 3 ustawy o szkolnictwie wyższym z 12 września 1990 r. W miejsce dotychczasowego zapisu wprowadzić następujące brzmienie: Dostęp do wykładów w uczelni jest bezpłatny. Pozostałe formy edukacyjne mogą być świadczone odpłatnie. O zakresie tych usług w przypadku szkół spełniających warunki zawarte w art.12 ust.1 Ustawy, decyduje senat a w przypadku pozostałych wyższych szkół państwowych minister na wniosek rektora, po zasięgnięciu opinii senatu danej szkoły.

ZAJĘCIA Z CENNIKA

Propozycja bezpłatnych wykładów zapewnia powszechny i równy dostęp do wykształcenia. Natomiast system punktów kredytowych pozwoli na taki dobór przedmiotów, które indywidualnie każdy student będzie mógł sobie skalkulować na własną kieszeń i pozyskane możliwości kredytowe. Tak więc poza wykładami, które byłyby nieodpłatne, w przypadku wszystkich innych form zajęć dydaktycznych przedstawiana byłaby studentom oferta do wyboru tańszych i droższych usług edukacyjnych. Oczywiście, tańsze winny być zajęcia obligatoryjne, zaś opłaty za zajęcia fakultatywne winny być zróżnicowane a wysokość tych opłat musi odzwierciedlać poziom rzeczywistych kosztów tych zajęć.

Reasumując, proponowane rozwiązanie stworzy zdrowy system konkurencji rynkowej na polu oferty edukacyjnej. Uporządkuje relacje między poszczególnymi szkołami. Dobre szkoły staną się jeszcze lepsze a słabsze będą starały się pozyskać studentów i będą musiały podnosić atrakcyjność swojej oferty edukacyjnej.

----------
Prof. dr hab. Marcin Pliński, oceanolog, jest rektorem Uniwersytetu Gdańskiego.

Uwagi.