Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 2/1998

Batalia
Następny

OkładkaRozpoczęła się batalia o studentów z mniejszych miejscowości. Powstał projekt zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym, który zezwala uczelniom państwowym na tworzenie filii i wydziałów zamiejscowych. Jest symptomatyczne, że ujrzał on światło dzienne właśnie teraz, gdy przyjęto ustawę o wyższych szkołach zawodowych i zdecydowano o utworzeniu z nowym rokiem akademickim pierwszych dziewięciu uczelni tego typu. Ledwie ustawa ta weszła w życie, już trafia na opór środowiska. Najpierw gorący sprzeciw wyrazili rektorzy uczelni niepaństwowych, obawiający się nie tyle konkurencji, co zepchnięcia swoich szkół do grupy uczelni niższej rangi. Rektorzy szkół państwowych początkowo obawiali się jedynie, że utworzenie nowego typu uczelni rozdrobni i tak skromne środki szkolnictwa wyższego. Teraz chyba poczuli się zagrożeni na rynku edukacyjnym w mniejszych ośrodkach.

Batalia ta ma kilka pozytywnych skutków. Wreszcie jednym głosem przemówiły wszystkie nieformalne stowarzyszenia rektorskie, domagając się uregulowania spraw szkolnictwa wyższego w jednej ustawie. Konkurencja na rynku edukacyjnym przyczyniła się też niewątpliwie do wzmożenia starań o poprawę jakości kształcenia. Przed formalnym powołaniem Akademickiej Komisji Akredytacyjnej, powstały komisje akredytacyjne szkół biznesu, uniwersytetów, a ostatnio Stowarzyszenie Rektorów i Założycieli Niepaństwowych Szkół Wyższych jako jeden z głównych celów swej działalności uznało właśnie dbałość o jakość kształcenia, stając się nieformalną komisją akredytacyjną szkolnictwa niepaństwowego. Ministerstwu Edukacji Narodowej udało się po długich debatach sformować Komisję Akredytacyjną Wyższego Szkolnictwa Zawodowego. Dzięki tym bojom zyskamy szerszą ofertę edukacyjną i kształcenie na coraz wyższym, sprawdzalnym poziomie.

Okazało się też ostatnio, że polska nauka w ogóle nie jest przygotowana do zwalczania naukowego oszustwa. Plagiatu naukowego właściwie nie można w Polsce ukarać. Można co najwyżej moralnie potępić. Przy okazji po raz kolejny wyszedł na jaw problem podpisywania prac naukowych. O plagiat oskarża się bowiem także licznych współautorów prac głównego winowajcy. Ci natomiast tłumaczą się, że nie znali treści artykułów (czy gdyby znali, byliby w stanie ocenić, że są to plagiaty?), a tylko zbierali materiały doświadczalne i nie wyciągali wniosków, w końcu – że są kierownikami zakładów naukowych i z tej racji pod artykułami znalazł się ich podpis. Problem dopisywania nazwisk szefów placówek naukowych jako autorów prac jest często spotykany, szczególnie w jednym z typów uczelni.

Polscy uczeni domagają się autonomii w możliwie szerokim zakresie, uważając ją za najlepsze zabezpieczenie interesów szkolnictwa wyższego. Doszło do tego, że minister edukacji nie ingeruje w sprawy szkół wyższych, które finansuje i nad którymi sprawuje teoretyczny nadzór. W Szwecji uczelnie także finansowane są ze środków publicznych. Tam jednak ich autonomia jest nieporównanie mniejsza, o czym pisze Nina Kowalewska w niniejszym numerze „Forum”. Warto chyba porównać zasady działania szkół wyższych w obu krajach.

Piotr Kieraciński

Uwagi.