Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 2/1998

Logika sieci
Poprzedni Następny

Rozumowanie abdukcyjne nie służy dochodzeniu do prawdy absolutnej,
ale posuwaniu naprzód zrozumienia rozważanego problemu.

Paweł Misiak

Kiedy mówi się o edukacji w Polsce, zewsząd słychać wołania o niezbędności reformy. Padają rozmaite propozycje, przedstawiane są racje, przemawiające za takim czy innym modelem kształcenia. Każdy z tych modeli opiera się na określonej wizji społeczeństwa w przyszłości, a ściślej – na przewidywaniach, jakie umiejętności będą potrzebne dzieciom i młodzieży za lat kilka czy kilkanaście.

Mówiąc o planowanych reformach, minister edukacji narodowej stwierdził między innymi, że stawia sobie za punkt honoru powtórne wprowadzenie obowiązkowego egzaminu maturalnego z matematyki. Ma rację, pomyślałem. Co prawda, umiejętność liczenia drugiej pochodnej lub znajomość wszystkich zależności między sinusem, cosinusem i cotangensem rzadko przydaje się przeciętnemu absolwentowi szkoły średniej w pomaturalnym życiu, lecz dyscyplina myślenia, konieczna w matematyce, przeniesiona na inne dziedziny może przynieść wiele korzyści. Dość wspomnieć choćby o oszczędności społecznego czasu, traconego w chaotycznych, nielogicznych, nie przynoszących konkretnych rozwiązań dyskusjach. Znajomość matematyki może pomóc, a już z pewnością nikomu nie zaszkodzi. A obowiązek zdawania matematyki na egzaminie dojrzałości będzie dla wielu słabo opłacanych nauczycieli akademickich okazją do podreperowania prywatnego budżetu dochodami z korepetycji.

INŻYNIEROWIE KONTRA HUMANIŚCI

Tymczasem Janusz A. Majcherek na łamach „Tygodnika Powszechnego” (nr 1/98) dochodzi do wniosku, że bliskie już trzecie tysiąclecie wymaga kształcenia zgoła innego niż praktykowane dotychczas. Przez wiele dziesięcioleci naszego wieku postępujące uprzemysłowienie stwarzało społeczne zapotrzebowanie na techników i inżynierów, przygotowanych do obsługi produkcji. Pod koniec stulecia automatyzacja i robotyzacja procesów wytwórczych sprawia jednak, że rynek wchłania znacznie mniej ludzi z wykształceniem technicznym (w szerokim sensie), którego istotnym elementem jest matematyka. Owszem, naukowcy, projektanci, tudzież inni wysoko wykwalifikowani specjaliści do pracy z komputerami i robotami na taśmach produkcyjnych wciąż są potrzebni, lecz w stosunkowo niewielkiej liczbie. Rozwój społeczeństwa idzie w kierunku powiększania znaczenia sfery usług, gdzie potrzebni są ludzie z wykształceniem bardziej humanistycznym – prawnicy, socjologowie, ekonomiści. Publicysta „TP” pisze więc, że bardziej skierowane w przyszłość zdaje się być wykształcenie bliskie klasycznemu, obejmujące głównie dziedziny wiążące się z szeroko rozumianą międzyludzką komunikacją, jak języki obce czy elementy psychologii.

Wspomnianemu wyżej przesunięciu największego zapotrzebowania na kadry ze sfery produkcji do usług towarzyszy istotna zmiana „oddziaływań” społecznych. Mniej potrzebna jest umiejętność porozumiewania się człowieka z maszynami, bardziej – człowieka z człowiekiem. Matematyka jest swego rodzaju językiem, ale nie ma on szerokiego zastosowania w komunikacji międzyludzkiej, za wyjątkiem – o czym była już mowa – pośrednich korzyści płynących ze stosowania zasad ścisłej logiki. Czy jednak dla tego drobnego pożytku warto „katować” młodych ludzi zawiłościami królowej nauk, skoro – jak twierdzą niektórzy z klasycznie wykształconych – nauka łaciny, zwłaszcza klasycznej, jest zarazem znakomitą szkołą precyzji myśli i wypowiedzi.

Mając wykształcenie ścisłe, w którym matematyka odgrywa rolę kluczową, rad słucham o konieczności jej upowszechniania, lecz przyczyny tego są raczej natury sentymentalnej. Argumenty przedstawione przez Janusza Majcherka są przekonujące. A do tego ciągu rozumowania warto jeszcze włączyć bardzo szybko zyskujący na znaczeniu w dzisiejszym świecie element rzeczywistości, jakim jest Internet. Globalna komunikacja za pośrednictwem Sieci wnosi wiele istotnych zmian do naszej cywilizacji. Tworzy nowe jakości w oddziaływaniach między ludźmi.

PONOWOCZESNOŚĆ A ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Możliwości, które niesie ze sobą dostęp do niezliczonej ilości informacji w globalnej Sieci, zmieniają też sposoby zdobywania wiedzy. W epoce „nowoczesności” jej źródłem były – mówiąc w niejakim uproszczeniu – książki. Waloru prawdy przydawały im autorytety autorów, praca redaktorów i wydawców. Sposób zdobywania wiedzy był w dużej mierze narzucony przez formę słowa drukowanego, które tworzy przekaz linearny i statyczny. W tym przypadku klasyczne reguły logiki sprawdzają się znakomicie, jako narzędzie intelektualnego organizowania uzyskiwanych wiadomości. Wiedza zawarta na kartach ksiąg jest w dużej mierze uporządkowana, statyczna, „domknięta” (skojarzenie z odnośnym pojęciem matematycznym jest tu jak najbardziej na miejscu). Sięgając na biblioteczne półki szukamy spójnych teorii, uzasadnionych poglądów, zweryfikowanych faktów, wyczerpujących informacji. Dotychczasowa praktyka edukacyjna oparta jest na systematycznym przekazywaniu istniejącego gmachu wiedzy, słusznie kojarzącego się z gmachem biblioteki.

Epoka następna – ponowoczesna – oferuje nowe źródła wiedzy. Wymaga też nowych umiejętności jej zdobywania. Mając dostęp do Internetu, możemy zadawać pytania na dowolny temat i oczekiwać wielu rozmaitych odpowiedzi na każde pytanie. Sieć daje nam do dyspozycji nieskończony hipertekst, w którym wszystko może się wiązać ze wszystkim, a elementy informacji bywają rozproszone w bardzo wielu miejscach. Jednak korzystanie z niego nie jest tak proste, jak w przypadku książek (choćby miały one postać CD-ROM-u). Treść Internetu powstaje w sposób chaotyczny i przypadkowy. Na równych prawach funkcjonują w nim „ziarna” i „plewy” prawdy. Zawartość informacyjna Sieci zmienia się z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Na ten stan permanentnego przeredagowywania mają wpływ na równi „autorzy”, jak „czytelnicy”. Informacje dokładane do zasobów cyberprzestrzeni, odmiennie niż drukowane na papierze, mogą być stale poprawiane, udoskonalane i zmieniane. Pytania „czytelników”, zadawane na forum internetowych grup dyskusyjnych, często rodzą wiele rozmaitych, niejednoznacznych, mniej lub bardziej jasnych odpowiedzi. I zarówno pytania, jak odpowiedzi automatycznie stają się częścią globalnego hipertekstu. Poprzez Internet autor i czytelnik wchodzą w znacznie bliższy związek niż za pośrednictwem słowa drukowanego. W przypadku książek czy czasopism, pomiędzy nimi stoją jeszcze redaktorzy i edytorzy, dbający o jakość przekazu. W Sieci nie ma pośredników – cała odpowiedzialność spada na autora i czytelnika.

EDUKACJA WEDŁUG SHERLOCKA HOLMESA

Efektywne korzystanie z bogactwa Internetu wymaga więc od czytelnika rozwiniętego krytycyzmu i zdolności sądzenia. Wśród teoretycznych tekstów na temat Sieci znaleźć można stwierdzenie, iż jedną z najważniejszych umiejętności, potrzebną do sprawnego korzystania z jej zasobów, jest opanowanie sposobu rozumowania, określanego po angielsku mianem abductive logic. Skojarzenie z logiką jest tu może bardzo na wyrost, jako że nie chodzi o ściśle określone reguły wnioskowania, lecz raczej o ogólną metodę zbliżania się do prawdy w oparciu o niepełne dane, własną wiedzę i przekonania. Rozumowanie abdukcyjne nie służy dochodzeniu do prawdy absolutnej, ale posuwaniu naprzód zrozumienia rozważanego problemu. Ta „logika znaków”, jak powiadają semiotycy, jest metodą odkrywania znaczeń pośród zbiorów danych – np. poznawanych faktów i okoliczności – w których nie ma łatwo dostrzegalnych powiązań ani porządku. Wielką rolę odgrywa przy tym umiejętność stawiania i weryfikacji hipotez. Rozumowaniem abdukcyjnym posługiwał się między innymi Sherlock Holmes (z tego powodu jeden z moich internetowych przyjaciół zasugerował, by określenie abductive logic przełożyć jako „logika kryminalna”).

Ważnym zadaniem edukacyjnym w dobie ponowoczesnej jest więc wykształcenie zdyscyplinowanych czytelników, sprawnie posługujących się metodą abdukcyjną. Kiedy dostęp do Internetu jest łatwy i powszechny, nauczyciel ma niewielką kontrolę nad materiałem, z którego korzystają uczniowie. Nie może go ex cathaedra odpowiednio dobierać i „filtrować”. Musi zatem nauczyć efektywnej selekcji. Nie wyznacza już autorytatywnie dróg poznania, lecz musi ukazywać sposoby ich wyszukiwania w hipertekstowej dżungli.

Korzystanie z zasobów Cyberkosmosu oznacza wymianę informacji, poglądów i opinii z innymi. W ten sposób powstaje element porozumienia. Dla człowieka zanurzonego w wirtualnym świecie Internetu ważna jest rozwinięta zdolność komunikacji, znalezienia się w relacjach interpersonalnych. Należy więc na tę umiejętność położyć szczególny nacisk w programach edukacyjnych skierowanych ku przyszłości.

pm@atm.com.pl

Uwagi.