|
Mam nadzieję, że jeśli coś się jeszcze w ostatecznym kształcie budżetu zmieni, to tylko na naszą korzyść.
Andrzej Wiszniewski
W dzień sylwestrowy premier Jerzy Buzek wręczał nominacje nowym władzom Polskiej Akademii Nauk, wybranym na grudniowym walnym zebraniu PAN. Byłem obecny na tej sympatycznej uroczystości i mogłem złożyć gratulacje nowemu prezesowi, prof. Mirosławowi J. Mossakowskiemu i jego zastępcom, prof. Jerzemu Kołodziejczakowi, prof. Włodzimierzowi Ostrowskiemu i prof. Januszowi Tazbirowi. Bardzo liczę na to, że zmiana kierownictwa Akademii przyczyni się do lepszej współpracy pomiędzy PAN a KBN. A na tym skorzysta polska nauka. Z tą nadzieją składam nowo wybranym władzom Akademii najserdeczniejsze gratulacje oraz życzenia sukcesów i satysfakcji.
ZNAMIONA ZMIAN
W swoim krótkim wystąpieniu podczas tej uroczystości premier podkreślił potrzeby nauki, której finansowanie jest dalece niedostateczne. Zadeklarował wolę rządu traktowania nauki jako jednego z priorytetów i wskazał na fakt, że wzrost nakładów w trudnym budżecie na rok 1999 jest jeszcze niewielki, ale znamionujący kierunek zmian. Zaś zobowiązanie Rady Ministrów przedłożenia wieloletniego planu wzrostu nakładów na naukę będzie nie tylko deklaracją woli, ale zobowiązaniem do wypełnienia tych planów. Kończąc spotkanie w nastrojach umiarkowanego optymizmu wychyliliśmy kieliszek szampana za pomyślność nowych władz Akademii i za sukcesy rządu w promowaniu polskiej nauki.
Ten optymizm ma też źródło w ostatecznym kształcie projektu budżetu, który trafia do parlamentu. Dzięki determinacji posłów (a szczególnie posłanek - zawsze wiedziałem, że w trudnych sytuacjach mogę liczyć na panie), zwiększono budżet nauki o 50 mln zł, dzięki czemu osiągnie wzrost realny o ok. 7 proc. Będzie to tylko niespełna 0,47 proc. PKB, czyli daleko do postulowanego przez nas 0,60 proc. PKB (różnica między tym co jest, a tym czego domagaliśmy się wynosi - bagatela - 780 mln zł). Ale każdy milion jest dla nas bezcenny, bowiem potrzeby naszych instytucji naukowych są ogromne. Dlatego rozpoczynam rok od złożenia solennych podziękowań parlamentowi. Mam nadzieję, że jeśli coś się jeszcze w ostatecznym kształcie budżetu zmieni, to tylko na naszą korzyść.
RANGA RECENZJI
A teraz trochę o sprawach wewnętrznych KBN. W ostatnich tygodniach Komitet dyskutował o sprawie honorariów za recenzje projektów badawczych. Bowiem już od dawna wielu uczonych oburzało, że kwoty tych honorariów są bardzo niskie - tylko 60 zł za recenzję. To już lepiej nic nie płacić, powiadali niektórzy. Dlatego też sprawie recenzji trzeba było się wnikliwie przyjrzeć.
Rocznie w Komitecie rozpatruje się blisko 9000 wniosków, co wymaga 27 000 recenzji. Przy obecnej wysokości honorariów powoduje to koszty wynoszące ok. 1,7 mln zł. Doliczając do tego koszty recenzji końcowych projektów oraz wynagrodzenie sekcji i zespołów opiniujących, otrzymuje się kwotę 3,2 mln zł. Gdyby podnieść kwoty za recenzje do poziomu odpowiadającego recenzjom prac doktorskich, czyli do ok. 600 zł, to ich sumaryczny koszt wyniósłby blisko 17 mln zł, co byłoby trudne do wytrzymania dla Komitetu. Ponadto wiązałoby się to z koniecznością wykonania przez KBN PIT-ów dla wszystkich recenzentów i opłacenia przez nich podatku według skali zależnej od dochodów wykazanych w PIT-cie przekazywanym Urzędom Skarbowym. W tej sytuacji przedstawiono komisjom Komitetu dwa alternatywne rozwiązania: rezygnacja z honorowania recenzji albo podniesienie honorariów za recenzję do górnej granicy kwoty, która może być opodatkowana ryczałtowo (nie wymaga PIT-ów
Komitet potrąca jedynie standardowy podatek 20 proc.), co w roku 1999 wyniesie 109 zł.
Komisje odrzuciły pierwsze z rozwiązań i opowiedziały się za drugim. Jeśli zaaprobuje to Komitet, honorarium za recenzje w roku 1999 będzie wynosić 109 zł, co spowoduje, że ich całkowity koszt przekroczy 3,5 mln zł. Po doliczeniu kosztów recenzji projektów końcowych - których poziom wzrośnie do ok. 220 zł za recenzję - oraz kosztów prac sekcji i zespołów, skutek finansowy dla KBN będzie wynosił ok. 6 mln zł. Przy czym kwoty honorariów będą corocznie rewidowane i dostosowywane do górnej granicy wynagrodzeń opodatkowywanych ryczałtowo.
Ta informacja jest też umiarkowanie optymistyczna, ale taki to już nasz los, że do entuzjastycznego optymizmu zazwyczaj brak podstaw. A mimo to - a może właśnie dlatego - składam wszystkim czytelnikom "Forum Akademickiego" najserdeczniejsze życzenia noworoczne. Niech rok 1999 przyniesie sukcesy oraz wiele satysfakcji, tak w wymiarze zawodowym, jak i osobistym.
|