Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 10/1999

Ubodzy krewni
Poprzedni Następny

Polska jest niemal dwukrotnie uboższa od Słowenii i Czech, 
półtorakrotnie uboższa od Węgier oraz o 20 proc. 
uboższa od Słowacji (aż wierzyć się nie chce, ale tak jest).

Andrzej Wiszniewski

W trzeciej dekadzie września uczestniczyłem w nieformalnej konferencji ministrów nauki Polski, Słowacji, Czech, Węgier i Słowenii. Idea tej imprezy narodziła się podczas czerwcowego spotkania ministrów nauki krajów OECD i wówczas postanowiono, że miejscem pierwszego spotkania będzie Szczyrbskie Jezioro w Tatrach Słowackich. Postanowiliśmy spotykać się co rok, za każdym razem w innym kraju i zawsze poza stolicą, oraz umówiliśmy się, że nasze spotkania będą nieformalne, ale bardzo robocze. Sympatia, podobne poglądy i wspólne plany były szczególnie wyraźne na linii łączącej Warszawę i Budapeszt.

W czasie spotkania bardzo wiele mówiliśmy o 5. Programie Ramowym Unii Europejskiej. Bowiem, choć w wymiarze finansowym nie jest to sprawa najważniejsza, staje się sprawdzianem rzeczywistej wartości naszych naukowców, skonfrontowanych z ich europejskimi kolegami. Jeśli idzie o aspekt finansowy, nasza roczna składka do kasy programu, bez uwzględnienia zniżek, jakie nam przyznano, wynosi 200 mln zł, czyli nie więcej niż ok. 6,5 proc. budżetu KBN. Natomiast po uwzględnieniu zniżek oraz udziału środków z funduszu PHARE maleje do poziomu ok. 40 mln zł, co odpowiada 1,3 proc. tego budżetu. Kwoty te nie zbawią ani też nie pogrążą polskiej nauki, dlatego ważniejsze od pieniędzy jest włączenie naszych zespołów naukowych do tej wielkiej europejskiej społeczności naukowej.

WNIOSKI 
MAŁO OPTYMISTYCZNE

Jadąc na ministerialne spotkanie przestudiowałem dane dotyczące naszych 5 państw i wnioski, jakie wyciągnąłem, nie były najbardziej optymistyczne. A oto najważniejszy z nich: Polska jest najuboższa w tym gronie i wkraczając do Unii Europejskiej będzie też najuboższa w zrozumieniu procentów PKB przypadających na głowę mieszkańca. Licząc w dolarach PPP, czyli przeliczonych na siłę nabywczą w danym kraju, Polska ze swymi 6663 USD jest niemal dwukrotnie uboższa od Słowenii i Czech, półtorakrotnie uboższa od Węgier oraz o 20 proc. uboższa od Słowacji (aż wierzyć się nie chce, ale tak jest). Natomiast fundusze na badania naukowe, czyli tzw. GERD różni się już znacznie mniej. W Polsce wynosi 0,75 proc. PKB, podczas gdy na Węgrzech 0,8 proc., w Słowacji 1,1 proc., w Czechach 1,18 proc., zaś w Słowenii 1,4 proc. Ale to są sumaryczne środki pochodzące zarówno z budżetu państwa, jak też od instytucji gospodarczych. Natomiast jeśli idzie o nakłady z budżetu, to ustępujemy tylko Słowenii. Bowiem w Polsce mamy ok. 0,45 proc. PKB, podczas gdy na Węgrzech jest 0,43 proc., w Czechach 0,36 proc., zaś w Słowenii ok. 0,4 proc.

Niezbyt optymistycznie przedstawia się też tzw. wydajność naukowa, mierzona liczbą publikacji odnotowanych w filadelfijskiej bazie danych. Jeśli nakłady finansowe z budżetu państw podzielić przez odpowiednią liczbę publikacji, otrzymuje się współczynnik kosztów, który dla Polski wynosi ok. 158 tys. USD PPP, dla Słowacji 107 tys., dla Czech 121 tys., dla Węgier 106 tys., i tylko dla Słowenii więcej niż w Polsce, czyli 184 tys. USD PPP. Tak więc nasza produkcja naukowa – jeśli mierzyć ją liczbą publikacji – należy do najdroższych w Europie Środkowej. Gdyby tę produktywność mierzyć nie liczbą publikacji, lecz patentów, to obraz byłby jeszcze mniej korzystny.

JAKIŚ POSTĘP

A teraz, sprawa być może dla nas najważniejsza. 28 września rząd przyjął projekt ustawy budżetowej na rok 2000. W tym dniu obrady Rady Ministrów trwały ponad 13 godzin, bo też zestawienie potrzeb – tylko tych najpilniejszych – z możliwościami finansowymi państwa, stwarzało niezwykle trudną sytuację. Jeśli idzie o badania naukowe, na rok przyszły otrzymaliśmy 3066,9 mln zł, co jest odpowiednikiem 0,454 proc. PKB, oraz 1,995 proc. całości wydatków budżetowych. Oznacza to, że nominalny wzrost nakładów na naukę w porównaniu z rokiem bieżącym wyniesie 11,2 proc., zaś wzrost realny, uwzględniający zaplanowaną na 5,7 proc. inflację, osiągnie 5,5 proc. Bardzo to mało w porównaniu z naszymi potrzebami i postulatami, jakie składaliśmy w ramach wieloletniego planu rozwoju nauki, ale jednak jakiś postęp jest. Jeśli rok 2000 porównywać z rokiem 1991 – oczywiście z uwzględnieniem inflacji – to nakłady na naukę są mniejsze o 13,8 proc. Jednak trzeba pamiętać, że w roku 1998 były one mniejsze o 22 proc., a w roku bieżącym o 18,1 proc. Sadzę więc, że w roku 2001 przekroczymy poziom nakładów z przed 10 lat.

A teraz, z okazji rozpoczęcia nowego Roku Akademickiego, chciałbym wszystkim pracownikom naukowym i dydaktycznym oraz wszystkim studentom życzyć sukcesów i satysfakcji. Ja też, wraz z wami, będę śpiewał Gaudeamus.

Uwagi.