Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 10/1999

Dobre obyczaje
Poprzedni Następny

Kartki z dziejów nauki w Polsce (6)

Piotr H?bner

W 1932 roku ukazała się w Wilnie książka Jana Wilczyńskiego O dobrych zwyczajach akademickich i potrzebie ich chowania w Polsce. Otwierała dyskusję o fundamentalnych wartościach świata nauki, bez których nie sposób – jak pisał autor – dyskutować o zmianie ustawy. Książka przedstawiała odwieczne normy zwyczajowe, dominujące w kręgu akademickim nad zmiennym i zależnym od władzy prawem stanowionym. Autor ukazywał siłę opinii środowiskowej, specyfikę światopoglądu akademickiego i rolę autonomii uniwersytetów. Pisał o wolności w nauczaniu i „bardzo znacznej swobodzie w wyborze i kierunku studjów dla słuchaczy”. Przedmiotem analiz były zasady rządzące uczonymi, takie jak: sine ira et studio, audiatur et altera pars, nomina sunt odiosa, amicus Plato... Nie pomijał Wilczyński zasad praktycznych, przykładowo proponował ustawowy zapis, iż habilitować się można z zakresu nauk, z których został udzielony doktorat. Uwzględniając potrzebę funkcjonowania autorytetów czy środowiskowej profesjonalnej selekcji badaczy nie zapominał o pojawiających się patologiach. Przypominał takie czynniki, jak lojalność, rzetelność czy fachowość.

Droga naukowa Jana Wilczyńskiego stanowi istotny komentarz do książki i omawianych w niej zasad. Nie była to droga wolna od przeszkód i cierpień. Studiował nauki przyrodnicze w uniwersytetach w Petersburgu, Heidelbergu i Krakowie (1908-1914). UJ przyznał mu kolejno doktorat i habilitację. Jako asystent Michała Siedleckiego współorganizował Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie. Prowadził wykłady i zakład zoologii w charakterze zastępcy profesora nadzwyczajnego. Wykładał na wydziałach przyrodniczym i lekarskim, redagował tomy „Biblioteki Pedagogicznej”, publikowane przez Gebethnera i Wolffa. Aktywności organizacyjnej nie towarzyszyła jednak odpowiednia siła tworzenia. Malała liczba fachowych artykułów, poprzedzanych badaniami, pojawiały się natomiast prace podręcznikowe. Wniosek o tytuł profesora z 1928 roku nie uzyskał zatwierdzenia. Bezpośrednio po opublikowaniu książki o zwyczajach akademickich spotkały Wilczyńskiego represje – minister Janusz Jędrzejewicz rozwiązał katedrę i przeniósł uczonego „w stan spoczynku”, akcja ta dotknęła łącznie kilkudziesięciu profesorów.

Jan Wilczyński prowadził następnie badania w Anglii. W czasie okupacji nauczał w Wilnie i Warszawie w ramach tajnych kompletów. Po wojnie został delegatem ministra organizującym Uniwersytet w Toruniu, jednak po miesiącu zastąpił go Ludwik Kolankowski. Wilczyński – jak pisał – napotykał „nieustępliwość władz wojskowych sowieckich”, którym potrzebny był w Toruniu szpital, a nie uniwersytet. Były jednak i inne przyczyny, wynikające z trudnego charakteru. Jak pisał ówcześnie Konrad Górski, osoba Wilczyńskiego budziła „ochotę do protestu” u tych, co zjechali do Torunia z Wilna. Już jako profesor kierujący katedrą wykładał Wilczyński na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym UMK. Gdy otrzymał z żoną, jako repatriant, sady pod Piłą, przeznaczył dochody na stypendia dla studentów, im też dedykował dochody z opublikowanej wcześniej książki o zwyczajach akademickich. Jako syn ziemiańskiej rodziny kresowej czuł się coraz bardziej obco w komunistycznej rzeczywistości. W 1950 roku otrzymał urlop „dla poratowania zdrowia”, wyjechał do Francji i pozostał na emigracji. Ministerstwo Szkół Wyższych i Nauki usiłowało zlikwidować jego katedrę w UMK, miał być za życia wymazany z pamięci. W 1951 roku podjął pracę w uniwersytecie w Bejrucie. Został członkiem Polskiego Towarzystwa na Obczyźnie, odległym tak dalece, że nawet wiadomość o jego śmierci w 1970 roku dotarła do Towarzystwa z opóźnieniem. W macierzystym UMK panowało milczenie.

Pozostanie po Janie Wilczyńskim książka o potrzebie utrzymania w Polsce dobrych zwyczajów akademickich. Książka, w której wspominał ginący już typ profesora, wiecznie roztargnionego, o przysłowiowym nieładzie w ubraniu, nie zdolnego widzieć i ogarniać życie konkretne i stąd popadającego w ciągłe arcykomiczne kolizje z tem życiem, typ jednocześnie wybuchowy i pełen wewnętrznej słodyczy i pogody duchowej...

Uwagi.