Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 11/1999

Towarzystwa i towarzysze
Poprzedni Następny

Kartki z dziejów nauki w Polsce (7)

Piotr H?bner

W odczycie inaugurującym prace Akademii Umiejętności (1873) Józef Majer eksponował rolę towarzystw naukowych. Miały na celu „kojarzenie sił, spólną pracę i wzajemną pomoc dla zdobywania nowych wiadomości, dalszej uprawy i postępu nauk”. Żywotny ówcześnie ruch stowarzyszeniowy podlegał kontroli władz zaborczych - głównie jednak w sprawach formalnych. Jak pisał Antoni Okolski (1882), zasadniczym stosunkiem w zachowaniu się państwa do stowarzyszeń jest (to), że państwo ma prawo wiedzieć o ich istnieniu. Towarzystwa naukowe miały dwa źródła wsparcia finansowego: niezależne, z zasady zasobne fundacje oraz środki administracji rządowej i samorządowej, przydzielane według formuły mecenatu. Działalność towarzystw miała, co podkreślał Majer, charakter prywatny, choć zyskanie osobowości prawnej lokowało je w sferze publiczno-prawnej. Inaczej rzecz się miała z Akademią Umiejętności. Mimo iż tkwiła duchem wśród towarzystw, przyjęła formę korporacji - działalność jej miała charakter publiczny, „na opiece i środkach rządowych oparty”. Akademizacja towarzystw łączyła się z wprowadzeniem cenzusu dorobku naukowego, z dwustopniowością członkostwa, ze złożoną procedurą wyborów i elitarnym numerus clausus w ramach wydziałów akademii. Przyznano Akademii, moralne początkowo, prawo reprezentowania nauki krajowej w świecie oraz prawo koordynowania działań towarzystw ogólnych i specjalnych (dyscyplinarnych).

Domeną towarzystw i korporacji były badania, krytyka ich wyników w czasie posiedzeń, zjazdów i w periodykach, inicjowanie prac encyklopedycznych i słownikowych, gromadzenie zasobów muzealnych, a także organizowanie prac wydawniczych. Sferze zinstytucjonalizowanej - lokowały się w niej państwowe z zasady uczelnie - pozostawiano tylko dydaktykę. Były więc towarzystwa gwarantem wolności nauki i kulturotwórczym animatorem życia nauki.

W miarę jak rosły koszty uprawiania nauki i związane z tym roszczenia administracji rządowej, uwidaczniała się słabość towarzystw w uprawianiu polityki naukowej. Brakowało środków i możliwości egzekucyjnych. Jak pisał o zjazdach historyków na łamach „Nauki Polskiej” (1947) Władysław Konopczyński, uchwalano rezolucje i dezyderaty, którym jednak dość rzadko działo się zadość (...). Za wiele było przyczynkarstwa, za mało konstrukcyjnych całości, za mało rozwiązywano głębszych zagadnień.

Gdy z mandatu władz komunistycznych pojawiła się słabo pojętna biurokracja, przyszły dla towarzystw naukowych czasy najcięższe. Choć formalnie obowiązywało przedwojenne prawo o stowarzyszeniach, pojawiła się w konstytucji (1952) formuła „organizacji społecznej” ludu pracującego miast i wsi, organizacji w pełni zinstytucjonalizowanej, nastawionej na potrzeby administracji państwa i etatowego aparatu partyjnego. Władze zmierzały do powołania państwowej Polskiej Akademii Nauk i niszczyły wszelkie struktury niezależne: Komitet Porozumiewawczy Towarzystw Akademickich (1947), Polską Akademię Nauk Technicznych (1946), Polską Akademię Umiejętności i Towarzystwo Naukowe Warszawskie (1951). Ogół towarzystw podlegał metodzie „powolnego więdnięcia”, jak celnie określiła sposób likwidacji ruchu stowarzyszeniowego Maria Wojciechowska (1957). Choć upadły niewydarzone pomysły upaństwowienia towarzystw naukowych ogólnych, nadano im miano organizacji „regionalnych” (nawet odnowione w 1981 roku TNW ograniczyło się statutowo do granic województwa). Towarzystwa specjalne, nazwane „specjalistycznymi”, utraciły periodyki i prawo prowadzenia badań na rzecz instytutów PAN. Szczególnie żałosna - a jakże trwała - okazała się koncepcja przejęcia „opieki” nad towarzystwami przez zetatyzowany personel centrali PAN. W miejsce „jakiegoś nie ujawnionego nadtowarzystwa naukowego”, jakim było, według Zygmunta Wojciechowskiego (1949), Ministerstwo Oświaty, pojawiła się podobna struktura ukryta w kostiumie nowej Akademii. Struktura tłumiąca wszelkie przejawy samodzielności, działająca paraliżująco - jak każda biurokracja, zwłaszcza w sferze kultury - na społeczny ruch naukowy. Struktura organizująca debaty na temat „ożywienia” towarzystw. Jeden z PAN-owskich decydentów, Tadeusz Jaczewski, nazwał (1953) życie towarzystw „sztuczną historią”, inny, Waldemar Rolbiecki, przypisał towarzystwom miano „czwartego pionu nauki polskiej”.

Uwagi.