|
Czy darwinowska teoria ewolucji straciła aktualność? Zdaniem Richarda Leakeya, przynajmniej w niektórych momentach (w sensie geologicznym) dziejów życia na Ziemi – tak. Zostały one kilkakrotnie przerwane gwałtownymi i druzgocącymi katastrofami. Uczeni wyróżniają co najmniej pięć okresów wielkiego wymierania zwierząt. Już po tzw. prekambryjskiej eksplozji życia nastąpiła pierwsza wielka katastrofa środowiskowa, która spowodowała gwałtowne wymieranie gatunków. Ostatnia wielka katastrofa miała miejsce ok. 65 mln lat temu. Leakey przychyla się do poglądu, że jej bezpośrednią przyczyną mogło być uderzenie planetoidy. Podczas tej katastrofy wyginęły dinozaury, a ich miejsce na naszej planecie zajęły ssaki. Zapewne dzięki niej zaistniały także warunki do powstania człowieka. W okresach wielkich katastrof środowiskowych zasady ewolucji i doboru naturalnego zostają zawieszone. To, który gatunek zwycięża, jest dziełem ślepego losu.
Według autora, homo sapiens nie jest gatunkiem nadzwyczajnym, zwieńczeniem ewolucji, bytem najdoskonalszym spośród żyjących na Ziemi. Podobnie jak inne gatunki, wygraliśmy po prostu los na loterii. Udało nam się. Dlatego nie możemy rościć pretensji do decydowania o losach innych istnień. Tymczasem gwałtowna ekspansja homo sapiens stała się istotnym zagrożeniem dla innych gatunków. To zagrożenie nie jest, jakbyśmy czasami byli skłonni mniemać, dziełem ostatnich dwóch stuleci, czasu rewolucji naukowo-technicznej. Autor pokazuje negatywne przykłady ingerencji ludów pierwotnych w środowisko: na wyspach Pacyfiku czy w Nowej Zelandii. Jest też zwolennikiem koncepcji, że to człowiek przyczynił się w znacznym stopniu do wyniszczenia wielkich ssaków epoki lodowcowej, m.in. mamutów.
Wyjątkowość człowieka na tle innych gatunków polega jedynie na posiadaniu rozumu. Nie powinniśmy go używać wyłącznie do pozbywania się konkurentów w środowisku. Łatwo bowiem zachwiać delikatną równowagę środowiska i zniszczyć więcej niż się zamierzało. Naszą szansą jest zachowanie bioróżnorodności. Przeciętny czas życia gatunku wynosi 4 mld lat. Historia homo sapiens jest znacznie krótsza. Być może mamy przed sobą jeszcze długi okres istnienia, o ile nie doprowadzimy swoim zachowaniem do przedwczesnej, nienaturalnej katastrofy. Manipulowanie środowiskiem to sprawa bardzo delikatna. Mechanizmy rządzące przyrodą, w tym zachowaniem równowagi środowiska, są wciąż jeszcze słabo poznane. Może więc lepiej nie wtrącać się w ekosystemy, pozwalać im rozwijać się według ich własnych zasad. Autor podaje przykład Parku Narodowego Amboseli w Kenii, gdzie natura potrafiła dać sobie radę z „katastrofami” spowodowanymi przez słonie. Natomiast nieznaczna ingerencja człowieka omal nie zniweczyła „wysiłków” przyrody. Z własnego podwórka znamy przykład lasów sudeckich, gdzie po katastrofie biologicznej znacznie szybciej odradza się las pozostawiony samemu sobie (z racji położenia w granicach Karkonoskiego Parku Narodowego) niż ten, którym zajęli się leśnicy. Podobnie niewiele dobrego dała ingerencja („planowy odstrzał selekcyjny”) bieszczadzkich jeleni, natomiast jej skutki negatywne już widzimy. Żerują na niej zwolennicy „planowego” – dodajmy także: masowego – odstrzału bieszczadzkich wilków.
Książka napisana została nie tylko w celach popularyzacyjnych. Zawiera wyraźne przesłanie: zachowajmy bioróżnorodność przyrody naszej planety, bo od tego zależy także nasza przyszłość. Ten drugi cel zdeterminował język książki, a przynajmniej niektórych jej rozdziałów.
(rat)
Richard Leakey, Roger Lewin, Szósta katastrofa, tłum. Jerzy Prószyński, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, seria: Na Ścieżkach Nauki.

Przewodnik po prozie i poezji autorstwa dwóch poznańskich krytyków i badaczy jest najpełniejszym jak dotąd opracowaniem literatury polskiej dwóch ostatnich dekad. Książka ma ambicje przedstawienia panoramy zjawisk literackich, a jej tytuł poważny ten zamiar podkreśla. I, choć we wstępie autorzy krygują się, że to żadna monografia, synteza ani podręcznik, to jednak ich książka jest wszystkim tym po trosze, choć dotyczy materiału, który wciąż się staje. Takie podsumowania dziejącej się literatury to odkrycie ostatnich lat (patrz: książki Jana Tomkowskiego) i jednocześnie nawiązanie do tradycji sprzed wieku. Podobne syntezy powstawały bowiem niegdyś pod piórem Piotra Chmielowskiego. Pisana prostym a precyzyjnym językiem, gdzie trzeba dosadnym (np. Rok w trumnie Bratnego to powieść „wredna i głupia”), książka Czaplińskiego i Śliwińskiego zyskuje dzięki tym wszystkim cechom walory uniwersalnego kompendium. Rolę tę wzmocniono dodając do tekstu wiele wyróżnionych w ramkach elementów uzupełniających: cytaty z krytyków, bibliografie lub biogramy poszczególnych autorów, dokonane pod różnym kątem zestawienia tematyczne czy chronologiczne utworów, a także obszerny indeks książek wybranych z lat 1976-98.
Mimo tych zabiegów książka pozostaje jednak dziełem krytycznoliterackim, a więc subiektywnym. Zarówno dobór omówionych zjawisk czy pisarzy, jak też pominięcie nurtów, którymi się autorzy książki nie interesują (np. fantastyka, choć przedstawiono A. Sapkowskiego i wymieniono kilku innych pisarzy) są subiektywne. Poznańskich krytyków interesuje przede wszystkim ostatnia dekada, a w niej wszyscy młodzi, oprócz, jak się rzekło, fantastów (wyjątkiem jest tu wspominany kilkakrotnie Marek Huberath), a z pisarzy starszej generacji – uznani mistrzowie i pewna grupa pozostałych. Szkoda np., że w opisie nurtu prozy inicjacyjnej zabrakło Mięsa papugi Kąkolewskiego, Półtraktatu o lewitacji Madeja i Błękitnych śniegów utalentowanego Piotra Bednarskiego. Wszystkie bowiem książki wzbogacają ów nurt o nowe wartości. Podobnie z powieścią polityczną, gdzie nie zauważono Pomnika Kazimierza Brauna, książki, która nie mieści się chyba w żadnym z wyróżnionych przez autorów nurtów, czy z prozą stanu wojennego, której wartość polegała na zaświadczeniu życia i mentalności ludzi podziemnych (np. Cztery dni Łazarza Bernarda Nowaka). Mówiąc ogólnie: warto zwrócić większą uwagę na książki, o których nie było głośno, które sytuowały się na marginesie zainteresowań i mód. Inaczej przeróżne puchnące od nazwisk rewolucje artystyczne zostaną w historii literatury, wypychając z niej (z braku miejsca) pojedyncze wartościowe zjawiska.
Rzekło się o subiektywizmie. Jakie są więc preferencje autorów przewodnika? Nie lubią polityki w literaturze. Nie próbują też rewidować powszechnego w krytyce poglądu, jakoby książki mówiące o polskich problemach narodowych były gorsze, służebne, stereotypowe i zmitologizowane. Tak przecież być nie musi. Z zachwytem piszą za to o Stachurze, wysoko cenią krąg poetycki Piotra Sommera i Bohdana
Zadury.
Książka ta, wnosząc cenny wkład w rozpoznanie twórczości literackiej lat 90., nie przewartościowuje jednocześnie dotychczasowego obrazu literatury lat 70. i 80. Nadal mamy mały realizm, nurt chłopski, Nową Falę, Nową Prywatność, a i w ich obrębie hierarchie nie zostają zmienione. Odnosi się czasem wrażenie, choć autorzy takiej tezy nie formułują, że na tle dwóch poprzednich dekad literatura lat 90. przedstawia się korzystniej i błyszczy różnorodnością.
(fig)
Przemysław Czapliński, Piotr Śliwiński, Literatura polska 1976-1998. Przewodnik po prozie i poezji, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1999.

Prawie wszyscy wiedzą, że Jerzy Giedroyc jest redaktorem paryskiej „Kultury”, niemal każdy miał w ręku przynajmniej jeden numer tego miesięcznika. Gorzej jest zapewne z lekturą czasopisma, a także ze znajomością biografii jego twórcy. Tym, którzy tylko coś słyszeli lub jedynie przelotnie zetknęli się z „Kulturą”, książka Andrzeja Kowalczyka przybliży zarówno postać Giedroycia, jak i jego rolę w upowszechnianiu polskiej kultury, także politycznej. Znawcy tematu być może stwierdzą, że książka nie wnosi niczego istotnego do stanu wiedzy o Redaktorze z Maissons-Laffitte, ale seria A To Polska Właśnie skierowana jest przecież do szerokiej publiczności.
Najmniej znane informacje, jak sądzę, dotyczą międzywojnia. Jerzy Giedroyc pracował w biurze prasowym Rady Ministrów, skąd trafił do sekretariatu ministra rolnictwa. Potem było Ministerstwo Przemysłu i Handlu, gdzie został Giedroyc naczelnikiem wydziału prezydialnego. Piłsudczyk, przyjaciel dwóch premierów, Walerego Sławka i Aleksandra Prystora, członek organizacji Myśl Mocarstwowa, redaktor konserwatywnego „Buntu Młodych”, a potem niezależnej i krytycznej wobec rządu „Polityki”, pod szyldem której chciał wziąć udział w wyborach do Sejmu, robił Giedroyc karierę polityczną, którą przerwał wybuch wojny. Adolf Bocheński, przyjaciel i współpracownik Giedroycia, widział w nim pod koniec lat 30. „najpoważnieszego kandydata na premiera”.
Losy Instytutu Literackiego, najpierw w Rzymie, potem w Paryżu, to najlepiej znany wątek biografii Redaktora. Śledzimy rozwój myśli politycznej, która niepoślednią rolę odegrała w kształtowaniu programu opozycji demokratycznej w PRL-u, a także działania podejmowane przez Giedroycia na rzecz najpierw stworzenia a potem wspierania tej opozycji. Koncepcje polityki wobec Niemiec oraz wschodnich sąsiadów Polski (Litwy, Białorusi, Ukrainy i Rosji), a także podkreślanie konieczności uznania siły i wpływów komunistów, budziły w kraju i na emigracji kontrowersje, niezadowolenie i nieufność. W opisie Kowalczyka panuje ton niemal hagiograficzny. Redaktor Giedroyc pozostaje tu mężem opatrznościowym, jedynym dalekowzrocznym politykiem, który dokładnie przewidział upadek sowieckiego imperium, suwerenność krajów Europy Środkowowschodniej i zjednoczenie Niemiec.
Brak jednak autorowi konsekwencji w prezentowaniu koncepcji politycznych Giedroycia. Nie wspomina się tu mianowicie o jego jednoznacznym w latach 90. poparciu dla polskich postkomunistów i prezydenta Kwaśniewskiego, a to przecież doprowadziło m.in. do trwałego rozejścia się dróg Giedroycia i Gustawa Herlinga-Grudzińskigo, jednego z twórców „Kultury” i wieloletniego jej współredaktora. Czym wytłumaczyć to przemilczenie? Czyżby autor uważał ten epizod za skazę na portrecie Redaktora?
Niewątpliwe są zasługi Giedroycia dla powojennej polskiej literatury. To właśnie łamy „Kultury” otworzyły się dla takich pisarzy jak: Gombrowicz, Miłosz, Herling-Grudziński, Bobkowski, Stempowski czy Vincenz. Tu drukowali najwybitniejsi autorzy emigracyjni, a twórcy krajowi zamieszczali utwory niedopuszczone na polski rynek przez cenzurę. Kontakty Giedroycia z pisarzami to intrygująca historia, warta osobnej publikacji.
(mer)
Andrzej Stanisław Kowalczyk, Giedroyc i „Kultura”, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1999, seria: A To Polska Właśnie.

By nie skazywać ludzi świeckich na poszukiwanie na własną rękę dokumentów społecznych Kościoła, nie podając im ani łatwo dostępnych podręczników, ani zestawów takich dokumentów, ani przystępnych językowo komentarzy do nich, ks. dr Stanisław Pyszka postanowił spopularyzować katolicką naukę społeczną w formie pytań i odpowiedzi. Po zacytowanej powyżej deklaracji autora mamy prawo oczekiwać, iż publikacja ta będzie czymś w rodzaju przewodnika po – istotnie nie zawsze łatwych w odbiorze – tekstach źródłowych i literaturze pomocniczej. Autor sygnalizuje jednakże na początku, iż opiera się na jednej (!) – tłumaczonej zresztą przez siebie – książce kard. Josepha H?ffnera Chrześcijańska nauka społeczna. W pracy ks. Stanisława Pyszki nie znajdziemy uzasadnienia tego wyboru, co jest nie tylko poważnym uchybieniem metodologicznym, ale i nietaktem wobec rodzimych autorów podręczników z zakresu nauczania społecznego Kościoła (J. Majki, J. Piwowarczyka, W. Piwowarskiego, Cz. Strzeszewskiego). Dokumenty Magisterium potraktowane zostały równie nierzetelnie. Nieliczne odwołania są powierzchowne (np. na str. 67, pod zdaniem pisanym kursywą wyszczególniono trzy tytuły, nie stosuje się tu ponadto odpowiedniej numeracji), co zaś najbardziej rażące – mało czytelne (brak wykazu skrótów!). Nie jest też jasne, dlaczego autor odsyła nas do zamieszczonych w kilku numerach „Znaku” wydań dokumentów Stolicy Apostolskiej, skoro istnieją edycje książkowe (np. Nauczanie społeczne Kościoła. Dokumenty, Warszawa 1984).
Sporo do życzenia pozostawia również komunikatywność języka skryptu do KNS-u (bo jak to inaczej nazwać?). Jakie skutki może pociągać za sobą zjawisko masyfikacji? (pyt. 11) Ucieczkę w „nieosobowe”. (Jest to wyrwany z kontekstu tytuł paragrafu w dziele H?ffnera.) Jak powinien być dzielony ostateczny produkt pracy: według włożonej pracy, według włożonego kapitału, według włożonej przedsiębiorczości czy też łącznie? Innymi słowy: przyczynowościowo czy też całościowo? (pyt. 121) Odpowiedź: Łącznie i całościowo, nie zaś przyczynowościowo. Mam wątpliwości, czy bez sięgania do podręcznika kard. H?ffnera, którego nakład – jak dowiadujemy się we Wstępie – wyczerpał się całkowicie, wiedza przekazywana w tej publikacji przyda się do czegokolwiek innego niż zdanie egzaminu z KNS-u. Częste u ks. dr. Pyszki są też polecenia (to nie są pytania!) typu: Wymień dziesięć konsekwencji płynących z faktu, że człowiek jest osobą i osobowością. Wylicz siedem znaczeń pracy i zawodu. Wylicz dwie funkcje...
Odtwórcza jest nie tylko recenzowana książka, problem jest głębszy – odtwórcze jest myślenie, do jakiego ona prowadzi. Jakich partnerów do dyskusji z ludźmi promującymi inne wartości niż chrześcijańskie przygotuje ten zbiór zawiłych pytań i ogólnikowych odpowiedzi? Jakich argumentów dostarczy inteligencji katolickiej, jeśli banalizuje zagadnienia dotyczące rodziny (Czy najgłębsza istota małżeństwa jest łatwa do uchwycenia przez każdego? (pyt. 37) Nie, poznaje się ją z trudem.) czy różnorodnych teorii społecznych (czytelnik znajdzie tu irytujące uproszczenia)? Ze zdumieniem – powtórzmy za ks. Pyszką – można stwierdzić u świeckich większy głód posiadania takiej wiedzy niż u duchownych umiejętność udzielania jej świeckim.
(skg)
Ks. Stanisław Pyszka SI, Katolicka nauka społeczna w pytaniach i odpowiedziach, Wydawnictwo WAM, Kraków 1999, seria: Wokół Współczesności.

W toczącej się ostatnio dyskusji nad kształtem prawa o szkolnictwie wyższym mało kto zapewne już pamięta, że została ona zapoczątkowana ładnych kilka lat temu. Jej efektów, czyli ostatecznego projektu ustawy, nadal nie widać, ale patrząc z szerszej perspektywy zbliżamy się chyba do końca tego procesu. Zostają już tylko prace parlamentarne, a że i one zapewne krótko trwać nie będą, to inna sprawa.
A jakie były początki dyskusji? Już w roku 1993, czyli niecałe trzy lata od uchwalenia nowej wówczas ustawy, powstał zespół pod przewodnictwem prof. Władysława Findeisena, który, zbierając opinie środowiska, opracował propozycje poprawek i zmian. Jesienią tego roku, na zaproszenie prof. Janiny Jóźwiak, rektora Szkoły Głównej Handlowej, grupa przedstawicieli różnych uczelni postanowiła zorganizować Akademickie Forum Dyskusyjne. W trakcie siedmiu kolejnych spotkań w latach 1994-97, których organizatorem był Ośrodek Rozwoju Studiów Ekonomicznych SGH, przedyskutowano obszerny katalog problemów środowiska akademickiego po kilku latach funkcjonowania nowej ustawy. Życie poszło dalej niż intencje ustawodawcy, zaś niektóre elementy ustawy mogą już ograniczać rozwój uczelni. Co najważniejsze, okazało się, iż w środowisku akademickim nie ma zgodności co do kierunku niezbędnych przemian szkolnictwa wyższego w poszukiwaniu jego najlepszego kształtu – pisze prof. Jóźwiak.
Na spotkaniach zajmowano się zarówno sprawami ogólnymi: relacjami pomiędzy uniwersytetem a państwem w różnych systemach i przy różnych formach własności szkolnictwa, kształceniem akademickim i zawodowym, systemami oceny jakości i akredytacji, zarządzaniem szkołami, ale w ramach tych i innych problemów mówiono o całej masie rozwiązań szczegółowych i obraz tych dyskusji znajdujemy na kartach książki.
W spotkaniach Forum udział wzięli chyba niemal wszyscy aktywni przedstawiciele środowiska akademickiego. Ich pełna lista zbliżona byłaby objętością do tej noty. Charakterystyczne jest to, że książka ukazuje się dopiero w dwa lata po zamknięciu działalności Forum. Większość z tych osób nadal aktywnie bierze udział w działaniach różnego typu ciał i instytucji – nic zatem dziwnego, że nie znalazły one czasu na autoryzację swoich wypowiedzi sprzed lat. To samo dotyczy redaktorów. Skutkuje to zabawnymi sytuacjami, kiedy wszystko jest już na tyle historią, że nawet redaktorzy wydania nie do końca pamiętają, co kiedy się wydarzyło. Na stronie tytułowej np. umieszczają jako datę zakończenia działalności Forum rok 1996, ale w książce piszą już o 1997, bo właśnie w styczniu tego roku odbyło się ostatnie spotkanie grona dyskutantów.
Książka jest ważnym zapisem aktywności środowiska, a wiele kwestii i wniosków płynących z tamtych dyskusji jest nadal aktualnych.
(as)
Akademickie Forum Dyskusyjne 1994-1996. Problemy i wnioski. Praca zbiorowa pod red. Ewy Chmieleckiej, Oficyna Wydawnicza Szkoły Głównej Handlowej, Warszawa 1999.

 | Paweł Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów, t. 1 – Srebrny wiek, t. 2 – Calamitatis regnum, t. 3 – Dzieje agonii, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 1999. |
 | Maciej M. Szczawiński, Rafał Wojaczek, który był, Wyd. „KsiĄŻnica”, Katowice 1999. |
 | Steven Gorelick, Małe jest piękne a duże... dotowane, tłum. A. Nacher, International Society for Ecology & Culture, Bielsko-Biała 1999, seria: Biblioteka Dzikiego Życia. |
 | Marcin Kula, Anatomia rewolucji narodowej (Boliwia w XX wieku), Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, Wrocław 1999, seria: Monografie
FNP. |
 | Nauka i nauczanie, Wyd. Naukowe SCHOLAR, Warszawa 1999, seria: Fundacji Dyskusje o Nauce. |
 | Paweł Heintsch, Sto wierszy, wyb. i posł. K. Maliszewski, Wyd. DolnoślĄskie, Wrocław 1999. |
 | Andrzej K. Wróblewski, Uczeni w anegdocie, Wyd. PRÓSZYŃSKI I S-KA, Warszawa 1999. |
 | Przemysław Czapliński, Piotr Śliwiński, Kontrapunkt. Rozmowy o książkach, Wyd. OBSERWATOR, Poznań 1999. |
 | Piotr Pawełczyk, Dorota Piontek, Socjotechnika w komunikowaniu politycznym, Wyd. Naukowe Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM, Poznań 1999. |
 | Lewis Wolpert, Alison Richards, Pasja poznawania, tłum. A. Tanalska-Dulęba, Wyd. CiS, Warszawa 1999, seria: Nauka u Progu Trzeciego Tysiąclecia. |
 | Richard Morris, Krótka historia nieskończoności. Achilles i żółw w kwantowym Wszechświecie, tłum. J. Kowalski-Glikman, Wyd. CiS, Warszawa 1999, seria: Nauka u Progu Trzeciego Tysiąclecia. |
 | Jan Spiechowicz, Prawo o szkolnictwie wyższym. Uwagi do projektu, Wyd. Profesjonalnej Szkoły Biznesu, Kraków 1999. |
 | Jean Gimpel, U kresu przyszłości. Technologia i schyłek Zachodu, tłum. B. Panek, Wyd. DOLNOŚLĄSKIE, Wrocław 1999, seria: Poza Horyzont. |
 | Bolesław Orłowski, Technika, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków 1999, seria: Zrozumieć Europę. |
 | Marcin Król, Słownik demokracji, Wyd. PRÓSZYŃSKI I S-KA, Warszawa 1999, seria: Edukacja Obywatelska. |
 | Lucjan Znicz, Światy obok nas, Wyd. AMBER, Warszawa 1999, seria: Księgi Tajemnic. |
 | John Gribbin, Nauka u progu III tysiąclecia, tłum. T. Kaleta, Wyd. AMBER, Warszawa 1999. |
 | Jan Strelau (red.), Psychologia. Podręcznik akademicki, t.1: Podstawy psychologii, Gdańskie Wyd. Psychologiczne, Gdańsk 2000. |
 | Łukasz Chimiak, Gubernatorzy rosyjscy w Królestwie Polskim. Szkic do portretu zbiorowego, Wyd. FUNNA, Wrocław 1999, seria: Monografie
FNP. |
 | Henryk Domański, Prestiż, Wyd. FUNNA, Wrocław 1999, seria: Monografie
FNP. |
 | Mirosław Strzyżewski, Michał Podczaszyński – zapomniany romantyk, Wyd. ADAM MARSZAŁEK, Toruń 1999, seria: Biblioteka Filologiczna. |
 | Mariusz Wołos, Alfred Chłapowski (1874-1940). Biografia ambasadora Polski we Francji, Wyd. ADAM MARSZAŁEK, Toruń 1999. |
 | Dziennik działań bojowych pancernika Schleswig-Holstein 8.09-2.10.1939 r., opr. i tłum. J. Żebrowski, Wyd. ADAM MARSZAŁEK, Toruń 1999. |
 | Longin Pastusiak, Z tajników archiwów dyplomatycznych. (Stosunki polsko-amerykańskie w latach 1948-1954), Wyd. ADAM MARSZAŁEK, Toruń 1999. |
 | Wanda Krystyna Roman, Centralne Archiwum Wojskowe 1918-1998. Tradycje, historia, współczesność służby archiwalnej Wojska Polskiego, Wyd. ADAM MARSZAŁEK, Toruń 1999. |
 | Arthur Cotterell, Słownik mitów świata, tłum. W. Ceran i in., Wyd. KSIĄŻNICA, Katowice 1999, seria: Słowniki Encyklopedyczne „Książnicy”. |
|