Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 2/1999

Podajcie mi nić Ariadny
Poprzedni Następny

Konieczne jest wprowadzenie do programu studiów obowiązkowych zajęć z metodologii pracy umysłowej. Studenci mieliby wtedy okazję poznać nie tylko technikę pisania tekstów naukowych, ale również nauczyliby się pracować ze źródłami.

Barbara Szczepańska

Fot. Stefan CiechanW poniższym tekście pokuszę się o podsumowanie pewnego okresu pracy z młodzieżą akademicką (studiującą na kierunkach przyrodniczych i technicznych) i przedstawienie problemów, jakie rodzą się w kontaktach między bibliotekarzami, a ściślej - między pracownikami oddziałów informacji a studentami. Liczba użytkowników informacji naukowej stale rośnie, a jej większość stanowią studenci ostatnich lat studiów, przygotowujący się do napisania pracy magisterskiej. Grupa, która do nas trafia, kształtuje w naszych oczach smutny obraz poziomu przygotowania studentów do samodzielnej pracy badawczej. Być może trafiają do nas prawie wyłącznie osoby o znikomej orientacji w działalności biblioteki i wszystkie opisane niżej obserwacje nie mogą być podstawą do uogólnień. U nas jednak budzą refleksję o kompetencjach metodologicznych i warsztacie badawczym osób kończących studia wyższe.

SPÓŹNIENI GOŚCIE

Nasze oczekiwania rozmijają się z oczekiwaniami studentów już przy pierwszym spotkaniu. Zakładamy, że student IV bądź V roku jest wieloletnim użytkownikiem biblioteki, w szczególności biblioteki naukowej, i poza elementarną wiedzą o zasadach "poruszania się" w tej instytucji, potrafi np. wypełnić rewers, rozumie znaczenie słów "katalog" czy "bibliografia" i potrafi posługiwać się tymi źródłami informacji. Niestety, znakomita większość studentów w sposób świadomy odwiedza bibliotekę po raz pierwszy przy okazji gromadzenia literatury do pracy magisterskiej. Wcześniejsze wizyty to, poza lekcją biblioteczną na I roku, kontakt z biblioteką na poziomie katalogu alfabetycznego i wypożyczalni. Studenci ostatnich lat studiów trafiają do miejsca, które jawi się im jako nieznany i wrogi labirynt. Zanim zatem przystąpimy do zaawansowanych poszukiwań w bazach bibliograficznych, musimy im opisać ponownie topografię budynku, wyjaśnić, gdzie stoją katalogi i czym się od siebie różnią, czym jest komputerowy katalog biblioteki a czym baza bibliograficzna, przeszukiwana za pomocą komputera, do czego służy bibliografia i dlaczego to właśnie narzędzie jest podstawowe przy pisaniu pracy magisterskiej. Wielokrotnie zdarzało się nam wyjaśniać znaczenie sygnatury jako elementu lokalizującego miejsce książki w magazynie, ponieważ studenci nie widzieli celowości umieszczenia tego "numerku" na rewersach.

WYSTARCZAŁY PODRĘCZNIKI

Przystępując do pracy z każdym użytkownikiem informacji bibliotekarz zobowiązany jest do tzw. wywiadu, innymi słowy - musi się dowiedzieć, jaki temat pozostaje w polu zainteresowań konkretnej osoby i jakiego rodzaju pomocy ona oczekuje, w jakim stopniu zaawansowana jest w poszukiwaniach, jakie są sugestie i wymagania promotora. Od tej rozmowy zależy, czy poszukujący otrzyma dokładnie taką informację, jakiej potrzebuje. Studenci w większości nie potrafią sformułować własnych potrzeb informacyjnych. Zwykle zbyt obszernie zakreślają pole badawcze, lokalizując dziedzinę, jaką się zajmują, a nie szczegółowy przedmiot będący w zasięgu ich zainteresowań. Mają też problem z przedstawieniem istoty i zakresu swojej pracy. Naturalnie, jesteśmy od tego, aby pomóc w przełożeniu wyrażenia z języka naturalnego na język haseł przedmiotowych czy też słów kluczowych, używanych przy przeszukiwaniu bazy bibliograficznej, ale nie możemy uczyć studentów ostatnich lat, w jaki sposób mają budować zdania w swoim ojczystym języku.

Studenci nie posiadają także umiejętności selekcji danych. Nie doceniają zupełnie znaczenia publikacji umieszczanych w czasopismach naukowych. Są przyzwyczajeni do tego, że dotychczas wszystkie niezbędne informacje znajdowali w podręcznikach i tego samego oczekują przy pisaniu pracy magisterskiej. Czasopismo popularnonaukowe traktują z równą powagą, jak poważne i szanowane naukowe periodyki. Nie zwracają uwagi na liczbę stron, ilustracji, obecność bibliografii załącznikowej, czyli te wszystkie elementy opisu, które pozwalają zorientować się w fizycznej postaci artykułu. Użyteczność tych danych jest im zupełnie nieznana. Ogromną trudność sprawia im rozwiązywanie skrótów tytułów czasopism, nawet najprostszych. Dość wyraźnie świadczy to o nieznajomości czasopism z dziedziny, w obrębie której się poruszają, i o braku obycia z publikacją w postaci artykułu.

ZBYT DUŻY WYSIŁEK

Kierując do nas swoje kroki studenci z reguły wyobrażają sobie, że czeka tu osoba, która za nich zajmie się wyszukiwaniem literatury, dotrze do tekstów, sprawdzi czy są w bibliotece i przygotuje im kserokopie tychże tekstów. Często są autentycznie zdumieni słysząc, jakiego rodzaju pomoc oferujemy. W moim macierzystym oddziale studenci korzystają z polskich i obcych baz bibliograficznych, które, poza podstawowymi danymi bibliograficznymi, posiadają również duże abstrakty. O znaczeniu takich baz nie muszę nikogo przekonywać. Studentom to jednak nie wystarcza. Są rozczarowani, że baza nie oferuje pełnych tekstów, nie ma w niej sygnatur naszej biblioteki. Gdyby żądanie dostępu do pełnych tekstów wynikało z wiedzy o tym, że istnieją bazy pełnotekstowe, można by tłumaczyć powody braku takich źródeł. Niestety, chodzi raczej o zbyt duży wysiłek łączący się z przeszukaniem katalogu biblioteki. Jest to wynikiem braku umiejętności samodzielnej pracy.

Wielu promotorów uważa, że praca magisterska nie jest samodzielnym zadaniem intelektualnym, dlatego ułatwiają swoim podopiecznym pracę. Zdarza się, że trafiają do nas osoby, które nie znając języka angielskiego mają nakaz poszukiwań w bazie angielskojęzycznej. Potrzebne terminy wyszukują za nich promotorzy, oni też weryfikują zebrany materiał. Rola studenta ogranicza się wówczas do biernego asystowania bibliotekarzowi. Charakterystyczny dla studentów jest zupełny brak rozeznania w słownikach, leksykonach i encyklopediach dziedzinowych. Niewielu z nich wie, gdzie można je znaleźć i jak z nich korzystać. Zwykle terminy wyszukiwane są w jednym z popularnych słowników polsko-angielskich. To naturalnie prowadzić może do nieścisłości, a niejednokrotnie do błędów w formułowaniu wyrażeń wyszukiwawczych.

PROWADZIĆ ZA RĘKĘ

Z rozmów prowadzonych ze studentami wynika, że proseminaria i seminaria nie przygotowują ich do samodzielnej pracy umysłowej. Zdaję sobie sprawę, że duża liczba studentów, także na kameralnych z definicji seminariach magisterskich, nie pozwala na właściwe prowadzenie zajęć. Dlatego w programach zajęć seminaryjnych omija się często problemy metodologii badań naukowych, skupiając się na zagadnieniach merytorycznych. Niemniej jednak trudno jest napisać pracę magisterską nie mając dobrze przygotowanego warsztatu badawczego. Z drugiej zaś strony zakłada się, że studenci potrafią samodzielnie myśleć i działać. Niestety, jest to złudzenie, przynajmniej w zakresie samodzielnej pracy badawczej. Osoby z niedosytem wiedzy metodologicznej mogą korzystać z licznych na rynku księgarskim poradników, w stylu Jak napisać dobrą pracę magisterską, czy też sięgnąć do bogatej literatury przedmiotu znajdującej się w zbiorach każdej biblioteki. Wystarczy pomyśleć i chcieć. Tymczasem zdarzają się doktoranci czy też pracownicy naukowi, którzy nie potrafią pracować ze źródłami i przyznają się do tego bez cienia zażenowania.

Naturalnie, mogę zostać posądzona o skrzywienie zawodowe i brak dystansu do wykonywanej pracy. Ale nie chodzi tu wyłącznie o studencką nieporadność w bibliotece. Mnie nurtuje sprawa poważniejsza. Oto stoi przed nami inteligent, który nie potrafi samodzielnie pracować. Pięć lat studiów nie nauczyło go logicznego i spójnego wyrażania własnych myśli. Trzeba prowadzić go za rękę po rejonach, które może i powinien poznawać samodzielnie. Na dodatek nie czuje on z tego powodu dyskomfortu psychicznego, jest mu to najzupełniej obojętne.

NAUKA PISANIA

Wydaje się, że pewnym rozwiązaniem tej trudnej sytuacji mogłoby być wprowadzenie do programu studiów obowiązkowych zajęć z metodologii pracy umysłowej. Studenci mieliby wtedy okazję poznać nie tylko technikę pisania tekstów naukowych, ale nauczyliby się również pracować ze źródłami. Takie zajęcia mogłyby się odbywać przy współudziale pracowników oddziałów informacji naukowej, którzy służyliby swoją wiedzą na temat źródeł, zarówno tradycyjnych, jak i elektronicznych. Niektórzy opiekunowie grup magisterskich naszej uczelni zaczynają zajęcia seminaryjne od spotkań w bibliotece. Dzięki nim studenci wiedzą, czego i gdzie mogą szukać, tym samym oszczędzając czas promotorom i sobie.

Mgr Barbara Szczepańska pracuje w Oddziale Informacji Biblioteki Głównej Akademii Rolniczej w Lublinie.

Uwagi.