|
Obydwie strony dobrze oceniły wyniki dotychczasowej współpracy,
choć jej zakres jest znacznie mniejszy niż przed dziesięcioleciem
i na pewno nie w pełni wykorzystuje
potencjał obydwu krajów.
Andrzej Wiszniewski
W minionym miesiącu podpisywałem w Moskwie protokół wykonawczy do umowy o współpracy naukowej między Polską i Rosją. Dokument ten jest jednocześnie planem wspólnych poczynań polskich i rosyjskich instytucji naukowych na dwa najbliższe lata. Zawiera parędziesiąt tematów, z których większość jest kontynuacją prac z lat minionych. Zresztą obydwie strony dobrze oceniły wyniki dotychczasowej współpracy, choć jej zakres jest znacznie mniejszy niż przed dziesięcioleciem i na pewno nie w pełni wykorzystuje potencjał obydwu krajów. A jeśli idzie o Rosję, to potencjał ten, choć być może nieco zakurzony, jest nadal bardzo duży. Na dodatek dziś znacznie łatwiej go wykorzystać, bowiem bardzo wiele instytutów, wydziałów i zakładów, które przed laty były tajne, stały się otwarte dla współpracy. Jednocześnie Polska zyskała na atrakcyjności m.in. przez to, że wchodzi do V Programu Ramowego Unii Europejskiej. Stronie rosyjskiej bardzo zależy na współpracy z Unią i jedną z dróg do tego celu jest współpraca z Polską.
KRÓLIKI LEJZORKA
Gdy wspominam obrady w Moskwie, chciałbym opowiedzieć anegdotę. Otóż jednym ze wspólnych tematów badawczych jest hodowla królików. Gdy o nim była mowa, powiedziałem żartem, że mam nadzieję na lepsze efekty niż w hodowli królików Erenburgowskiego bohatera Lejzorka Rojtszwańca. Ku mojemu zdziwieniu, nikt z kilkunastoosobowej delegacji rosyjskiej nawet się nie uśmiechnął. A w przerwie obrad pytali mnie, co to za historia z tym Lejzorkiem. I wtedy uświadomiłem sobie, że Rosjanie tej książki nie znają. Że króliki Lejzorka, które w Polsce stały się niemal przysłowiowe, nie kojarzą się im z niczym. Przed laty w kraju Erenburga publikowano ją w minimalnych nakładach, a dziś mają co innego na głowie i zupełnie inni Lejzorkowie buszują po Moskwie.
Obok oficjalnych debat nad umową, zostałem przyjęty przez prof. Osipowa, prezesa Rosyjskiej Akademii Nauk. Ten wybitny matematyk opowiadał o swych polskich korzeniach: jego dziad, powstaniec styczniowy, kończył studia w jednym z rosyjskich uniwersytetów. - Za cara, to było możliwe, ale za Stalina byłoby nie do pomyślenia - powiedział z zadumą prof. Osipow. Zaprosił też polską delegację na obchody 275. rocznicy powstania Rosyjskiej Akademii Nauk, która przypada w czerwcu bieżącego roku. Trzeba przyznać, piękna rocznica, a i pochwalić się będzie można niejednym.
SPRAWIEDLIWOŚĆ ABSOLUTNA
Z zaśnieżonej Rosji wróćmy do Polski. A tu, jak zawsze, skrzeczy brak pieniędzy. A więc trzeba od nich zacząć.
Jak uważni czytelnicy pamiętają, tzw. "podział pierwotny środków na działalność statutową" polega na rozdzieleniu ponad 42 proc. budżetu KBN (czyli ok. 1163 mln zł) pomiędzy 13 zespołów, z których każdy reprezentuje jakąś określoną dziedzinę nauki. W roku 1999 podział ten będzie następujący (pierwsza liczba określa procentowy udział zespołu w puli środków na działalność statutową, zaś druga, w nawiasie, nakłady miesięczne w tysiącach złotych na jednego pracownika przeliczeniowego):
H-1: Humanistyka 5,4 proc. (1,56 tys. zł),
H-2: Nauki społeczne, ekonomiczne i prawne 2,3 proc. (1,35 tys. zł.),
P-3: Matematyka, fizyka, astronomia 7,5 proc. (3,8 tys. zł),
P-4: Biologia, nauka o ziemi i ekologia 9,8 proc. (4,2 tys. zł),
P-5: Nauki medyczne 14,8 proc. (3,5 tys. zł),
P-6: Nauki rolnicze i leśne 15,6 proc. (4,8 tys. zł),
T-7: Mechanika, budownictwo, architektura 8,8 proc. (3,8 tys. zł),
T-8: Inżynieria materiałowa i technologia 4,2 proc. (3,3 tys. zł),
T-9: Chemia, inżynieria chemiczna i ochrona środowiska 9,7 proc. (4,4 tys. zł),
T-10: Elektrotechnika, elektroenergetyka i metrologia 4,0 proc. (4,2 tys. zł),
T-11: Elektronika, automatyka i robotyka 6,2 proc. (4,8 tys. zł),
T-12: Górnictwo, geodezja i transport 6,9 proc. (4,3 tys. zł),
T-0: Obronność 4,6 proc. (4,7 tys. zł).
Czy to jest podział sprawiedliwy? Na pewno spotka się z głośną krytyką. Ci, którzy dostali więcej niż oczekiwali, będą po cichu zadowoleni. Ci, którzy dostali mniej, będą protestować bardzo głośno. A wszyscy będą uważać, i to słusznie, że na naukę przeznaczamy za mało pieniędzy.
A jeśli mowa o sprawiedliwości, to przypomina mi się taka stara, hebrajska maksyma, która głosi: Abraham powiadał do Przedwiecznego "Panie Boże, nie obstawaj przy absolutnej sprawiedliwości, bo świat jej nie wytrzyma". |