DOBROCZYNNY CHAOSAutor tej książki przeciwstawia europejskość polskości, cywilizację kupiecką cywilizacji szlacheckiej, pokazując wyższość tej drugiej w najistotniejszych dla życia zbiorowego kwestiach. Polska rozwijała się obok Europy – powiada – niezależnie od niej, wypracowując oryginalny model demokracji, niemożliwy do zaistnienia na Zachodzie. Powszechną w naszej historiografii negatywną ocenę potęgi polskiej szlachty uważa więc Kowalski za nieporozumienie. Rzeczpospolita szlachecka prędzej, pełniej i sprawniej doszłaby do dzisiejszego ideału demokratycznego, niż to mogłoby osiągnąć którekolwiek z państw Zachodu. Niestety Europa nie pozwoliła na kontynuację polskiego eksperymentu dokonując rozbiorów. Symbolem polskiego pojmowania równości staje
się w tym eseju świnia, która w przytoczonej anegdocie buszowała swego czasu po
wileńskim rynku, akceptowana przez przedstawicieli różnych stanów. Była ona kwiczącym dowodem, że wyznaczona
przez naturę przestrzeń społeczna nie ulega niepożądanemu rozerwaniu. Dopóki
magnat znosi świnie pod oknem, dopóty znosi świniarczyka... Inaczej w
Europie: Aby oddzielić się jak najdalej
od świniarczyka, koniokrada czy chłopa nasz lord angielski powiększa swe
trawniki, buduje coraz nowe płoty... Polski system prestiżu działał odmiennie od zachodniego. Przykładem tego zjawiska czyni autor Karola Radziwiłła Panie Kochanku, który bratał się ze szlachtą, uczestniczył we wszystkich jej porywach, klęskach i niedolach. Temat radziwiłłowski staje się zresztą jednym z kluczowych tematów książki Kowalskiego, dostarczając autorowi wielu pomysłów interpretacyjnych. Druga ważna różnica między naszym krajem a resztą Europy polega na tym, że Polska nie brała udziału w europejskiej ekspansji terytorialnej: Brutalne, napędzane pogardą ujarzmianie ludzi i natury, które (...) stanowiło główny przedmiot dumy i chełpliwości Zachodu, było nam cywilizacyjnie zgoła obce, sprzeczne wręcz z istotą polskości. Istotę tę widzi autor w wewnętrznym rozwoju. Polska szlachta świadoma była słabości Azji, zrezygnowała jednak z agresji, za co należy jej się wieczna chwała. Wybór cywilizacyjny, jakiego dokonała Polska, był wyborem przeciwko Europie. Po latach Europa doceniła polski model rozwoju. To jednak nie Polska, lecz Europa zmieniła swą wizję – powiada autor książki. To Europa z wielkim opóźnieniem zrozumiała, że rozwijać się w sobie – wewnętrznie, trzymać tylko szkieletową armię, praw nowych nie wprowadzać bez powszechnej zgody i nie pożądać kraju bliźniego swego nie jest bynajmniej dowodem politycznej głupoty (jak to wyrzucano szlacheckiej Rzeczypospolitej), lecz odwagi i humanizmu. Mamy więc w historii Europy dwa modele kulturowe: zachodni, do którego w pewnym momencie dołączyła także Rosja, i polski. Mamy pielęgnowanie podziałów, bezduszne prawo, bezwzględny podbój, higieniczną wyższość i pogardę z jednej oraz „opiekuńczy polski chaos”, demokrację mogącą służyć za wzór, pokojową ekspansję do wewnątrz i uosobioną przez „kwiczący dowód” równość z drugiej strony. Rzadko trafiają się książki napisane z takim polotem, błyskotliwością skojarzeń i myślowych przeskoków, dowcipem i bogactwem pomysłów. Książkę czyta się znakomicie, a jej idea wpływa korzystnie na nasze samopoczucie. Zawsze dobrze zostać przekonanym, że to nie Polak potrzebował Napoleona, lecz Napoleon Polaka! Irytujący staje się jedynie w miarę lektury brak profesjonalnej redakcji tekstu ze strony wydawnictwa. (fig) Witold Kowalski, Świnia a sprawa polska, czyli mazurek wigilijny, Wydawnictwo ARCANA, Kraków 1999. |
|
|