|
Obywatelskie myślenie to jest myślenie o całości państwa
w dłuższej perspektywie, o własnej powinności wobec państwa,
a nie tylko o tym, czego od państwa można żądać.
Rozmowa z prof. Leszkiem Balcerowiczem,
wicepremierem i ministrem finansów

Fot. Wojciech Ziółkowski |
|
Dr hab. Leszek Balcerowicz, prof. SGH (ur. 1947), ekonomista. Studia w SGPiS oraz w St. John’s University w Nowym Jorku. Od 1975 doktor nauk
ekonomicznych, od 1990 dr hab., od 1992 profesor SGH, której pracownikiem naukowym jest od 1970. Wykładał m.in. w uczelniach Niemiec, Wlk. Brytanii, Szwecji, Indii, Węgier. W latach 1981-82 wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Doktor h.c. uczelni krajowych i zagranicznych. W latach 1989-91 wicepremier i minister finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Od 1995 przewodniczący Unii Wolności. Od 1997 ponownie wicepremier i minister finansów w rządzie Jerzego Buzka. |
Ze wszystkich środowisk naukowych – uczelni wyższych, instytutów, JBR-ów – dobiega lament z powodu braku pieniędzy. prof. Andrzej Kajetan Wróblewski, analizując publikacje naukowe polskich uczonych w poszczególnych dziedzinach, wyciąga wniosek, że ich liczba maleje z powodu coraz mniejszych pieniędzy dla nauki.
– Teorie głoszone przez prof. Wróblewskiego nie zdają intelektualnego testu. Nie przedstawia on żadnego dowodu na poparcie swojego stanowiska, posługuje się raczej typową argumentacją roszczeniową. W Polsce często przedstawia się fragmentaryczne dane dotyczące nakładów na badania i prace rozwojowe, próbując podpierać tezę, że pieniędzy jest bardzo mało i dlatego jest bardzo źle. Tymczasem Polska nie odbiega in minus od krajów na podobnym poziomie rozwoju, jeśli chodzi o nakłady budżetowe, o odsetek PKB przeznaczony na naukę. Natomiast anomalią, którą trzeba pokonywać, jest znikomość nakładów pozabudżetowych.
– Czy można przez nakłady pozabudżetowe finansować także badania podstawowe? Czy nie jest to zadanie państwa?
– Badania podstawowe – oczywiście tak, ale muszą to być badania na światowym poziomie. W badaniach podstawowych, czyli takich, które zmierzają do rozszerzania granicy wiedzy, państwo nie powinno określać celów, tylko stawiać na najlepszych. Niech oni robią szkoły naukowe. Ze środowiska naukowego zbyt mało słychać głosów krytycznej refleksji, co możemy zrobić lepiej. Tymczasem pewne instytucje wyrodnieją. Akurat sam jestem ze środowiska naukowego, mam liczne kontakty i dochodzą do mnie sygnały, że mechanizm rozdziału środków z KBN działa w coraz większym stopniu pod wpływem układów. Jak długo będziemy czekać na reformę tzw. JBR, czyli przeżytków socjalizmu, które ciągną pieniądze z kasy państwowej? Pieniądze, które powinny może finansować dobre badania podstawowe.
– Powiedział Pan, że polskim problemem jest brak czy raczej niedostatek pozabudżetowych pieniędzy na badania, co znaczy, że w odróżnieniu od wielu krajów zachodnich przemysł niezbyt angażuje się w finansowanie i wykorzystywanie wyników badań. Jednocześnie naukowcy naciskają na państwo, aby to ono finansowało programy badawcze.
– W mojej działalności akademickiej przez 15 lat zajmowałem się ekonomiką postępu technicznego, badałem także doświadczenia krajów zachodnich. Wszędzie tam, gdzie państwo bezpośrednio angażowało się w wyznaczanie wielkich celów badawczych, bardzo często trafiano kulą w płot, bo decydowały względy prestiżowo-polityczne. Zaangażowanie polityczne w wyznaczanie celu badań stosowanych jest bardzo niebezpieczne. Jakimś miernikiem jakości tych badań jest udział sektora prywatnego w ich finansowaniu. Bo chodzi o to, aby był projekt, na podstawie którego można coś lepiej zrobić praktycznie i aby znalazł się ktoś, kto umiałby to wprowadzić w życie i był gotów dać na to pieniądze. Własne pieniądze. Czy takie własne pieniądze znajdą się, to już zależy od tego, czy przedsiębiorstwa będą państwowe, czy prywatne, od tego, jak szybko przedsiębiorstwa będą coraz bardziej konkurencyjne, czyli – od tempa i jakości reform gospodarczych. Zależy też od tempa obniżania podatków, tak aby przedsiębiorstwa mogły i chciały więcej inwestować.
– Wiele grup zawodowych czy środowisk domaga się lub wręcz żąda bezwarunkowo pieniędzy od państwa, a konkretnie od ministra finansów. Naukowcy też. Ale ci mówią tak: „Nauka i szkolnictwo wyższe nie upominają się o siebie, tylko o przyszłość narodu”. Pan też upomina się o przyszłość, a jednak to dopominanie się brzmi różnie.
– Mimo takich deklaracji, w tej dyskusji brakuje obywatelskiego myślenia i to jest dla mnie dosyć smutne, bo od inteligencji należy oczekiwać obywatelskiego myślenia, a finanse narodowe to jest wspólna odpowiedzialność. Obywatelskie myślenie to jest myślenie o całości państwa w dłuższej perspektywie, o własnej powinności wobec państwa, a nie tylko o tym, czego od państwa można żądać. Tym właśnie różni się takie myślenie od gier prowadzonych przez grupy interesów, zatroskanych tylko o własne korzyści. Czego jest bardzo mało? Myślenia o całości, o tym, jakie są podstawowe dźwignie rozwoju. Status inteligenta zobowiązuje, moim zdaniem, do tego, aby rozumieć, że zdrowie finansów publicznych jest kluczowym warunkiem rozwoju. Jest bardzo jasny kierunek, co należy robić. Ale ten kierunek otrzymuje bardzo nikłe wsparcie ze strony środowiska naukowego, a głosy rozsądku i obywatelskiego myślenia słabiej się przebijają niż głosy lobbystów.
– Ja myślę, że panowie profesorowie nie chcą się narażać swojemu środowisku.
– Jest coś takiego, co się nazywa odwagą cywilną.
– Dziękuję bardzo za tę rozmowę.
Rozmawiała
Elżbieta Misiak
Tekst wywiadu z prof. Balcerowiczem ukazuje się jednocześnie w „Miesięczniku Politechniki Warszawskiej”. |