Czytelnia czasopism
Poprzedni Następny

 

Przyjrzyjmy się tym razem tematyce wywiadów publikowanych przez prasę akademicką. Najczęściej są to rozmowy z rektorem, ale nie wyłącznie.

CYKL ZAMKNIĘTY

„Vivat Academia” (9/99) przynosi rozmowę Tomasza Stoppy z prof. Romanem Wapińskim, historykiem Polski XIX i XX w. Zacytujmy z tego tekstu interesującą wypowiedź na temat różnic gospodarczych w poszczególnych okresach historii Polski: Jeżeli porównać obecną mapę gospodarczą Polski z mapą gospodarczą lat 30., można powiedzieć, że wtedy obok zacofania technologicznego były wyspy nowoczesności. W tej chwili takich wysp nowoczesności, par excellence polskich, stworzonych polską myślą techniczną, nie mamy. By to się zmieniło, poczekać przyjdzie jeszcze kilkanaście lat, oczywiście jeżeli ten układ się nie zachwieje. Do tego potrzebna jest też zmiana nawyków, nie tylko pieniądze. W 1956 roku nawyki, te przedwojenne, innowacyjne dały jeszcze o sobie znać. Zawsze przywołuję takie porównanie, że w ciągu paru miesięcy jeden z zakładów zbrojeniowych wypuścił sam, z własnej inicjatywy, na rynek pierwszą pralkę w Polsce „Franię”, która dotychczas w szeregu domów w Polsce funkcjonuje. Otóż takich oznak w ‘89 czy w ‘90 roku nie mieliśmy.

Dalsza część rozmowy koncentruje się wokół gdańskiego środowiska akademickiego, z którym prof. Wapiński związany jest od 1955 roku. – Czego obecnie potrzebowałby uniwersytet? – pyta interlokutor. – Potrzeba sprzedaży na zewnątrz – mówi prof. Wapiński. – Bardzo często mamy na wydziałach dobrych pracowników, ale w innych ośrodkach nie za bardzo o nich wiadomo. I tym musi się ktoś zająć. (...) Istnieje, zresztą nie tylko w stosunku do naszego uniwersytetu, niebezpieczeństwo zamykania się we własnych murach. Mamy do czynienia nieraz ze zjawiskiem, że ktoś kandyduje do tytułu profesora, a ja dowiaduję się, że jest taki ktoś, gdy przychodzi z Centralnej Komisji prośba o opinię, recenzję. (...) Jeżeli chcemy się wzorować na świecie, to najlepszą drogą byłaby taka: jeżeli ktoś ukończył Uniwersytet Gdański, doktorat robi np. w Krakowie. Zaczyna pracować jeszcze w innej uczelni i, jeżeli się zdecyduje, wraca na swój pierwotny uniwersytet. A w tej chwili jest cykl zamknięty.

SZLACHETNE ZDROWIE

Wywiady z rektorami pojawiają się najczęściej na początku i pod koniec kadencji. W „Wiadomościach Uczelnianych” Politechniki Opolskiej (nr 2/99) z jej rektorem, prof. Piotrem Wachem rozmawia Krystyna Duda. Rektor odkrywa tu m.in. nietypowe dla uczelni technicznej plany, dotyczące poszerzenia oferty kształcenia: Całkowitą nowością – nawet mam wątpliwości, czy już należy o tym mówić – jest pomysł uruchomienia studiów paramedycznych. Kiedy kilka lat temu przystępowaliśmy do tworzenia kierunku wychowanie fizyczne, zamiar wywoływał zdziwienie i niezliczone pytania w stylu: dlaczego uczelnia techniczna ma kształcić nauczycieli wychowania fizycznego? Jak sądzę, uruchomienie studiów paramedycznych, który to proces znajduje się we wstępnej fazie realizacji, nie wywoła już takiej reakcji. Okazuje się, że nietypowe pomysły sprawdzają się czasem lepiej niż utarte standardy. Nie planujemy oczywiście kształcenia lekarzy, bo do tego służą uczelnie medyczne, lecz rozważamy możliwość otwarcia kierunku zdrowie publiczne na Wydziale Wychowania Fizycznego i Fizjoterapii.

EKSTRAKLASA

Pismo Uniwersytetu Łódzkiego „Kronika” (nr 4/99) publikuje rozmowę Stanisława Bąkowicza z rektorem UŁ, prof. Stanisławem Liszewskim, który podważa wiarygodność publikowanych w prasie rankingów szkół wyższych: Pragnę stonować dobre samopoczucie, jakie można mieć czytając ranking tygodnika „Wprost”. Ponieważ nie umiem wskazać, co takiego spektakularnego miało miejsce w ostatnim roku w Uniwersytecie Łódzkim, co mogło zdecydować, że uczelnia nasza została sklasyfikowana ex aequo z Uniwersytetem Poznańskim na 3. miejscu [rok wcześniej na 5. – przyp. fig], zaczynam powątpiewać w przydatność rankingów, i to nie tylko tego tygodnika. Moim zdaniem, w Polsce istnieje obecnie siedem w pełni wykształconych uniwersytetów (trzy z tradycją kilkusetletnią, jeden z okresu międzywojennego i trzy powstałe tuż po zakończeniu II wojny światowej), które, mówiąc językiem sportowym, tworzą ekstraligę. Ich kolejność może ulegać zmianie każdego roku, w zależności od przyjętych kryteriów lub sytuacji. Deszyfrując peryfrazę profesora Liszewskiego powiedzmy, że tych siedem uczelni to: UJ, UW, UWr., UAM, UMCS, UMK i UŁ.

Na pytanie o tendencje separatystyczne wydziałów rektor odpowiada: Uważam, że aby uniwersytet mógł zachować charakter uczelni interdyscyplinarnej, czyli być pełnym, akademickim uniwersytetem, musi być zachowana jego jedność w zakresie zarządzania – jeden wspólny budżet i jeden jego dysponent, którym powinien być wybrany demokratycznie przez całą społeczność akademicką rektor.

Zacytujmy jeszcze kilka wypowiedzi rektora UŁ: Nie można już dziś zaprzeczyć, że poziom nauczania na niektórych kierunkach studiów, i to nie tylko w Uniwersytecie Łódzkim, obniżył się. (...) Przerażenie mnie ogarnęło, kiedy dowiedziałem się, że funkcjonują w uczelni seminaria, na których jeden profesor promuje rocznie 30 magistrów. Prof. Liszewski widzi trzy kierunki działania w celu podwyższenia poziomu studiów i wychwycenia najzdolniejszych studentów: dwustopniowość, wprowadzenie samodzielnego studiowania jako formy selekcji na studiach magisterskich oraz prowadzenie studiów doktoranckich jako inkubatora a nie przechowalni.

(fig)

Uwagi.