Uczyć geografii
Poprzedni Następny

 

Może warto zastanowić się, czy nie przywrócić 
np. możliwości zdawania egzaminu z geografii 
jako jednego z egzaminów doktorskich.

Dariusz Rott


Fot. Stefan Ciechan

Gdzie leży Wolbórz, miejsce urodzenia i śmierci wybitnego humanisty Andrzeja Frycza Modrzewskiego, jak zlokalizować na mapie Polski Zwoleń, Czarnolas i Sycynę – miejsca związane z Janem Kochanowskim, nie mówiąc już o „znalezieniu” Żnina, w którego okolicach urodził się najwybitniejszy spośród poetów polsko-łacińskich Klemens Janicjusz – to przykładowa lista „problemów geograficznych”, które stawiam moim studentom prowadząc zajęcia z historii literatury staropolskiej. Pytania te najczęściej zaskakują studentów i – przynajmniej na początku kursu historii literatury - pozostają bez odpowiedzi. I dopiero właściwie pod koniec pierwszego roku zajęć, podczas których mówimy m.in. o zagadnieniach z zakresu tzw. geografii życia literackiego, a studenci zyskują świadomość, że historia literatury „rozgrywa się” zarówno w czasie, jak i w przestrzeni, wiem, że studenci potrafią, oprócz miejsc, o których pisałem wcześniej, zlokalizować również Biecz i Wolę Łużańską – miejsca związane z Wacławem Potockim, potrafią także znaleźć na mapie najważniejsze centra kulturowe Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

   POWINNOŚĆ HISTORYKA LITERATURY

Dlaczego o tym piszę? Pod wrażeniem cennego artykułu prof. Stanisława Liszewskiego Geografia uczy („Forum Akademickie” nr 11/99), w którym autor pisze m.in.: Współcześnie obserwujemy znaczną dysproporcję między bardzo głęboko sięgającymi (ale jednocześnie zawężonymi) badaniami naukowymi w zakresie różnych dziedzin i specjalności geograficznych a ogromnym zalewem powierzchownej wiedzy geograficznej, której nośnikiem są głównie środki masowego przekazu. Należy zgodzić się z tą smutną opinią. Pozwolę sobie na kilka „myśli rozproszonych”, które sprowokował prof. Liszewski. Nieco bardziej pesymistycznie bowiem niż autor artykułu uważam, że przeciętnie zainteresowany Polak nie zawsze wie dokładnie, gdzie znajdują się Kosowo czy Kaszmir.

Myślę jednak, że nie tylko geografowie odpowiadają za „dogłębność i kompletność wiedzy geograficznej w społeczeństwie polskim”. Uważam, że to również powinność na przykład historyka literatury polskiej, zwłaszcza badacza epok dawnych. Podczas zajęć z historii literatury dawnej Polski na polonistyce można (i trzeba!) na przykład pokazać m.in. proces kształtowania się opisów Polski. Począwszy od dzieła Galla Anonima z początku XII wieku, gdzie znajdujemy pierwszy w piśmiennictwie powstałym na ziemiach polskich krótki i zwięzły, lecz znakomicie skomponowany opis ziem polskich i, szerzej, całej Słowiańszczyzny, rozpoczynający się od słów: Lecz ponieważ kraj Polaków oddalony jest od szlaków pielgrzymich i mało komu znany poza tymi, którzy za handlem przejeżdżają [tamtędy] na Ruś, niech się zatem nikomu to nie wyda niedorzecznym, jeśli parę słów na ten temat powiem, poprzez kolejny etap rozwoju opisów, którym jest, wspomniana przez prof. Liszewskiego, znakomita Chorografia Jana Długosza. Przez kilka wieków stanowiła ona wzorzec opisu naszego kraju, a niedawno doczekała się monografii autorstwa krakowskiej badaczki prof. Wacławy Szelińskiej.

Następnie warto jeszcze wymienić niewielką książeczkę, która 31 października 1517 roku opuściła oficynę drukarską i rozeszła się po całej ówczesnej Europie, stając się na długi czas wzorcowym opisem Europy Środkowowschodniej. Był to Traktat o dwu Sarmacjach Macieja z Miechowa, nazwany przez profesora Henryka Barycza „prawdziwą perłą” naszej literatury geograficznej. Największą zasługą Macieja z Miechowa dla rozwoju geografii było zwłaszcza stwierdzenie, iż jedynym sposobem odkrycia prawdy i jej źródłem są doświadczenie i autopsja, a także podważenie autorytetu geografów antycznych piszących o Europie Wschodniej (m.in. sprostowanie całkowicie błędnych informacji o Górach Ryfejskich i Hyperborejskich, a także rzekach, które jakoby miały z nich wypływać). Bez znajomości geografii trudno podejmować te zagadnienia na zajęciach ze studentami.

Listę ważnych dzieł z pogranicza geografii i literatury w kulturze dawnej Polski, przy których lekturze „spotykają się” badacz dziejów geografii i historyk literatury, można oczywiście kontynuować (pomijam tutaj np. dość bogaty zestaw relacji podróżopisarskich). Nie o jej kompletność jednak w tym miejscu chodzi.

EGZAMIN Z GEOGRAFII

W mojej opinii, reforma systemu oświaty i szkolnictwa wyższego w naszym kraju to niezwykle ważny moment, aby twórczo wykorzystać dyskusję, która już od pewnego czasu toczy się wśród naukowców i nauczycieli praktyków (m.in. w Komisji Dydaktyki Polskiego Towarzystwa Geograficznego oraz w sosnowieckim ośrodku uniwersyteckim, w zespole badawczym z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, kierowanym przez prof. Marię Pulinową), a dotyczy, nieco upraszczając, szerszego, syntetyzującego i holistycznego ujęcia nauczania geografii w powiązaniu z innymi dziedzinami pokrewnymi. Wymaga to znacznych zmian w programach kształcenia geografii na wszystkich poziomach edukacyjnych. Pokłosie tego dyskursu można znaleźć choćby w niedawno wydanym tomie Człowiek bliżej Ziemi. O teoretycznych podstawach nauczania geografii i ich praktycznym zastosowaniu (red. M. Pulinowa, Warszawa 1996).

Może warto zastanowić się, czy nie przywrócić np. możliwości zdawania egzaminu z geografii jako jednego z egzaminów doktorskich. Byłby to znakomity powrót do tradycji Akademii Krakowskiej!

„LIZANIE” GEOGRAFII

Prof. Marian Plezia w liście do mnie z 1996 roku pisał: A czy „liznął” Pan trochę geografii w czasie studiów? Śp. prof. Buczek powiedział mi, gdym ofiarował moją niemiecką pracę o „Chorografii” w dziele Długosza, „jak na nie-geografa” wcale nieźle, w czym zawierała się szczypta pochwały i szczypta, słusznej zapewne, nagany. Dawniej często łączono studium historii ze studium geografii. Np. Matka moja, która studiowała historię na UJ przed pierwszą wojną światową, obrała za tzw. przedmiot poboczny geografię i pisała nawet pracę seminaryjną z tej dziedziny. Niestety, nie dane mi było zdążyć z odpowiedzią. Prof. Plezia wkrótce zmarł.

Podczas moich studiów polonistycznych nie „liznąłem” geografii. Wynagrodziłem to sobie jednak pisząc rozprawę doktorską z pogranicza historii literatury dawnej i geografii, a także wydając relację w języku polskim z XVII-wiecznej podróży na Islandię.

Podczas niedawnego XVI Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich we Wrocławiu, który obradował pod hasłem Przełomy w historii, swoistym „przełomem” było wprowadzenie do porządku obrad XXXI Sekcji Geografia historyczna. Duża zasługa w tym bardzo prężnego wrocławskiego ośrodka geografii historycznej, o którym podczas obrad mówiła dr Teresa Bogacz. Organizatorem Sekcji był prof. Stanisław Alexandrowicz przy pomocy dr. Dariusza Przybytka.

Kolejnym „przełomem” powinna być szeroka dyskusja na temat wprowadzenia elementów wiedzy geograficznej do „siatek” studiów humanistycznych, z niewątpliwym pożytkiem dla wiedzy studentów. Nie tylko geografowie bowiem powinni być interpretatorami wiedzy o przestrzeni geograficznej.

Dr Dariusz Rott, adiunkt w Instytucie Nauk o Literaturze Polskiej UŚ, jest historykiem literatury staropolskiej.

Uwagi.