|
|
|
Kartki z dziejów nauki w Polsce (10) Piotr H?bner Natura nauki akademickiej miała postać arystokratyczną, jednak w sferze polityki naukowej pojawiły się obok akademizmu dwie inne formy rządów – rady eksperiencyjne oraz środowiskowe zjazdy uczonych. Te ostatnie miały szczególne znaczenie w latach przełomów ustrojowych, były formą konsolidacji środowiska akademickiego, przede wszystkim wokół wspólnych idei i wartości. Przedwojenne zjazdy nauki polskiej zorganizowała – w 1920 i 1927 roku – Kasa imienia Józefa Mianowskiego, jak mawiano „prywatne ministerium nauki”. Pierwszy zjazd debatował na temat relacji między państwem a nauką, w czasie obrad II zjazdu omawiano kwestię kształcenia zawodowego w ramach studiów akademickich. W pierwszym ze zjazdów wzięło udział niemal całe środowisko uczonych, w drugim już tylko dobrani instytucjonalnie reprezentanci uczelni. Dyskusje nie były zaplanowane, a tym bardziej reżyserowane – reprezentanci kół rządowych występowali jedynie w roli gości. W Polsce Ludowej rosły nakłady dzieł Mickiewicza, jego imię nadano w 1955 roku Uniwersytetowi w Poznaniu, ale o maksymie jakoś zapomniano. Nie było to dzieło przypadku, bowiem idee nauki akademickiej stały się celem frontalnego ataku partyjnej propagandy. Publicznie idei akademickich bronić mogła tylko prasa katolicka, w tym „Tygodnik Warszawski”, redagowany przez ks. Kaczyńskiego. Aresztowany przez UB w 1949 roku został poddany torturom i procesowi – w majestacie komunistycznego prawa. W czasie, gdy ksiądz prałat cierpiał w więzieniu mokotowskim, władze partyjno-rządowe uruchomiły prace przygotowawcze do I Kongresu Nauki Polskiej (1949-1951), mające formować nową świadomość środowiska – w miejsce zniszczonego świata wartości akademickich. Sesji I Kongresu nadano rangę uroczystości państwowej, tak jak prace przygotowawcze miała ona drobiazgowo przygotowany scenariusz. Przeszło tysiąc uczestników i niemal tyleż samo gości oficjalnych otrzymało teczki z zestawem obejmującym encyklopedię radziecką, dzieła klasyków marksizmu i... Pana Tadeusza. Na prace przygotowawcze wydano 2 miliony złotych, na sesję ponad 3,5, z tego połowę na propagandę i dekoracje. Następne kongresy nauki polskiej, w 1973 i 1986, były może mniej spektakularne, ale nie mniej odległe od idei nauki akademickiej. Pod dyktando władz i prominentnych uczonych debatowano nie o źródle, lecz o rurach. Dyskusji przyświecała teza o dokonującej się rewolucji naukowo-technicznej. Nie zapomniano wprawdzie o Mickiewiczu, ale mało kto wiedział o losie księdza Kaczyńskiego. |
|
|