Potrzebne wsparcie środowiska
Poprzedni Następny

 

Brak nowej ustawy jest już stanem zagrożenia 
dla polskiego szkolnictwa akademickiego.

Mirosław Handke

Dwa i pół roku temu odebrałem nominację na członka rządu Rzeczpospolitej i ministra edukacji narodowej. Nie sądziłem wówczas, że urząd ten będę sprawował tak długo! Nie tylko jestem najdłużej urzędującym ministrem po roku 1989, ale od utworzenia MEN w roku 1987. Nadszedł więc czas, aby ulec propozycji red. Andrzeja Świcia i zacząć zdawać sprawę czytelnikom „Forum” z tego, co za moją sprawą dzieje się w polskiej edukacji, a szczególnie edukacji na poziomie akademickim. Dołączam więc do moich znakomitych kolegów profesorów: Andrzeja Wiszniewskiego (z którym sąsiaduję także na posiedzeniach rządu), Andrzeja Pelczara oraz Jerzego Woźnickiego, i mam nadzieję, że moje notatki będą równie interesujące.

STAN ZAGROŻENIA

Jest faktem, że początek mojej kadencji ministerialnej był zdominowany przez sprawy polskiej oświaty, ale prezentując najpierw założenia (Poznań, luty 1998), a potem projekt reformy (Kraków, maj 1998), edukację rozumiałem zawsze integralnie od przedszkola do studiów doktoranckich. Już w Krakowie prezentowana była przez profesorów Michała Seweryńskiego i Jana Wojtyłę autorska propozycja nowej ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Akty prawne związane ze zmianami w systemie oświaty wkrótce znalazły się w parlamencie i reforma oświaty stała się faktem. Niestety, propozycja ustawy o szkolnictwie wyższym została przez środowiska akademickie dosyć zgodnie odrzucona. Mimo że punkt startu projektów dla oświaty i szkolnictwa wyższego był ten sam, to obecnie reforma oświaty jest wdrożona, natomiast w uczelniach debatujemy nad ósmą wersją Prawa o szkolnictwie wyższym. Mogę więc stwierdzić, że, jak dotąd, jestem ministrem działającym skutecznie w obszarze edukacji szkolnej (na której znałem się tak sobie) i mało skutecznym w obszarze szkolnictwa wyższego (na którym znam się naprawdę nieźle).
Pojawia się więc pytanie, dlaczego tak trudno dokonać koniecznych zmian w szkolnictwie wyższym? Myślę, że są dwa główne powody: brak akceptacji tych zmian w środowisku oraz mocno spóźniony moment ich zaproponowania. Środowisko akademickie złożone jest (a przynajmniej powinno) z indywidualności, które z trudem mogą uzgodnić wspólne stanowisko. Dodatkowo, wiele rozwiązań ustawy z roku 1990 nie tylko straciło aktualność, ale i spowodowało znaczące różnice interesów wewnątrz środowiska. Mocno spóźniona prezentacja tych zmian, oprócz ogólnego zniechęcenia do wszelkich innowacji, spowodowała naturalne przyzwolenie dla rozwiązań prowizorycznych. W tym miejscu chciałbym więc stwierdzić z całą odpowiedzialnością, że brak nowej ustawy jest już stanem zagrożenia dla polskiego szkolnictwa akademickiego.

WYDYSKUTOWANY KOMPROMIS

Mój pogląd o konieczności jak najszybszego uchwalenia nowej ustawy o szkolnictwie wyższym podziela wielu, ale najlepiej powagę sytuacji rozumieją rektorzy szkół wyższych, gdyż to oni ponoszą realną odpowiedzialność za powierzone im uczelnie. Zwróciłem się więc do nich, poprzez KRASP, z prośbą i propozycją, aby wspólnie przygotować, na bazie siódmej wersji projektu ustawy (z września 1999), jego kolejny wariant. Propozycja ta została przyjęta i opracowano wspólnie (konsultując prace na bieżąco z RGSzW i Parlamentem Studentów) wersję ósmą (styczeń 2000), którą jeszcze pod koniec stycznia skierowałem do konsultacji społecznej i tzw. uzgodnień międzyresortowych. Ten ostatni projekt – dostępny na stronach www Ministerstwa – który nie stanowi ostatecznej wersji ustawy i zapewne ulegnie zmianom w trakcie dalszych prac, przede wszystkim w parlamencie, potrzebuje wyraźnego wsparcia środowiska akademickiego. Brak tego poparcia niewątpliwie osłabi wolę polityczną do dalszych prac nad tą naprawdę bardzo potrzebną ustawą.

Zdaję sobie sprawę, że wiele rozwiązań proponowanych w tym projekcie może ciągle jeszcze budzić wątpliwości, ale proszę mi wierzyć, są one swego rodzaju wydyskutowanym kompromisem na rzecz głównego celu tej ustawy, którym jest zapewnienie wysokiego poziomu kształcenia na poziomie wyższym, przy jednoczesnym dalszym jego rozwoju ilościowym.

W tych pierwszych moich notatkach nie mogłem podjąć szczegółowych wątków merytorycznych. Opisałem jedynie ogólny stan prac nad ustawą, ale najbliższy okres jest czasem spotkań i dyskusji nie tylko w gremiach politycznych, ale także (nadal!) w środowisku akademickim. W następnych numerach naszego akademickiego „Forum” będę przekazywał nie tylko informacje o stanie prac, ale także najważniejsze wątki z dyskusji nad ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym. Poruszę także inne ważne dla polskiej edukacji sprawy.

Uwagi.