|
|
|
Szkolnictwo wyższe jest jedną ze sfer mających za zadanie stworzyć podstawę Tadeusz Zasępa Na początku nowego tysiąclecia coraz wyraźniej widoczne staną się dwa oblicza Europy. Jedno z nich wyrażać będzie długotrwałe, pośrednie i bezpośrednie napięcia gospodarcze, etniczne, kulturalne i społeczne, jakie od wieków blokują zarówno jedność w Europie, jak i prawdziwy pokój oraz bezpieczeństwo. Drugie będzie symbolizować wyjątkową, historyczną zdolność pokonywania wielu napięć – przynajmniej w Europie Środkowej i Zachodniej – i ugruntowania prawdziwie europejskiego ducha. W swojej ostatniej książce Odrodzenie Europy, Elizabeth Pond, amerykańska obserwatorka naszego kontynentu pisze: (...) po raz pierwszy od roku 1648 narody – kraje doszły do przekonania, że mają dużo więcej do zyskania niż do stracenia poprzez zrzeczenie się niektórych atrybutów niepodległości na rzecz instytucji ponadnarodowej. Europejczycy odzyskali poczucie celu i wydaje się, że nabierają nowej pewności siebie. Dotyczy to nie tylko obecnych członków Unii Europejskiej, ale również wielu krajów Europy Środkowej. Nie można jednakże powiedzieć, że jedność w Europie dokonała się już w sposób stabilny i nieodwracalny. Stwierdziliśmy jedynie, że Europa staje przed szansą, a nie że z tej szansy już skorzystała. Przed nami jeszcze długa droga, nawet po wprowadzeniu wspólnego rynku i wspólnej waluty. Bez dodatkowych wysiłków zmierzających do zakorzenienia chrześcijańskiego ducha Europy w umysłach Europejczyków istnieje nawet ryzyko, że te zasadniczo „techniczne” zmiany staną się źródłem nowych napięć, zwłaszcza gdyby pomnażanie dobrobytu ekonomicznego zostało zahamowane na kilka lat. Ponadto, bez szybkiego zwiększania współpracy ekonomicznej, społecznej i kulturalnej z Europą Środkową, istnieje ryzyko, że nasz kontynent straci poważny atut i swoją myśl przewodnią – tworzenie pomostu pomiędzy Wschodem i Zachodem – i to na zawsze. Europa Zachodnia potrzebuje Europy Środkowej, aby utrwalić pokój, dobrobyt i postęp, podczas gdy dla państw środkowoeuropejskich Zachód jest gwarantem uniknięcia przemocy i niepotrzebnych podziałów. SPOŁECZEŃSTWO WIEDZYKolejnym wyzwaniem dla Europy jest powstawanie społeczeństwa wiedzy i społeczeństwa sieciowego. W chwili obecnej trudno przewidzieć konsekwencje wpływu współistniejących trendów, takich jak globalizacja, indywidualizacja, nowe technologie informacyjne i komunikacyjne, a także innych rodzajów postępu technicznego. Pewne jest, że nasze gospodarki, style życia, sposoby myślenia, rządzenia oraz demokracja i inne elementy konstruujące obecną rzeczywistość państw kontynentu europejskiego będą podlegać bardzo szybkim transformacjom. Pomimo obecnych optymistycznych prognoz gospodarczych, wielu ludzi odczuwa naglącą potrzebę przemian różnych instytucji w taki sposób, aby zapobiec zastojowi i zacofaniu. Z drugiej strony, transformacje te tworzą napięcia o charakterze politycznym i społecznym przez to, że promują nowych „zwycięzców” i nowych „przegranych” oraz sprzyjają zanikowi starych punktów oparcia, nie oferując wystarczającej wiedzy o tym, co można uzyskać w zamian. Szkolnictwo wyższe jest jedną ze sfer mających za zadanie stworzyć podstawę społeczeństwa wiedzy. Jednak zasadniczym problemem wydaje się jego niedostateczne przygotowanie do działania w XXI wieku. Pomimo wszystkich zmian – niekiedy o charakterze radykalnym – dokonanych w narodowych systemach edukacyjnych, nadal jest w tej materii dużo do zrobienia. Bez silnych impulsów innowacyjnych szkolnictwo wyższe, w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, może stać się przestarzałą częścią gospodarki państw europejskich – tak jak to wcześniej miało miejsce w przypadku górnictwa, hutnictwa, przemysłu tekstylnego itp. Status instytucji szkolnictwa wyższego, jako głównego podmiotu podlegającego regulacyjnemu wpływowi państwa, wydaje się być ważnym, aczkolwiek nie jedynym, czynnikiem hamującym procesy innowacyjne. Termin „nasycenie” wydaje się w wystarczającym stopniu wyrażać fakt, że ścieżka rozwoju wyznaczana przez obecne środowisko instytucjonalne osiągnęła swój kres. Daje się więc odczuć pilną potrzebę zaistnienia nowego, alternatywnego krajobrazu o nowej orientacji, z nowymi uczestnikami, aby zainicjować działania innowacyjne, jak również nadać tym procesom dynamiczny charakter. Tym krajobrazem może być Europa. Główną tezą tego artykułu jest twierdzenie, że budowanie tożsamości w Europie i reforma istniejących publicznych systemów szkolnictwa wyższego mogą się wzajemnie wzmacniać. Gdyby zorientowane na Europę i jednocześnie kosmopolityczne instytucje szkolnictwa wyższego były w stanie wesprzeć rozwój pionierskiej grupy ludzi cechujących się szeroko pojętym duchem europejskim, wykonałyby jednocześnie pozytywną pracę dla konsolidacji obecnego dążenia do jedności w Europie. Kraje naszego kontynentu mogłyby wnieść do tego procesu swój pozytywny wkład, gdyby poprzez wspieranie rozwoju takich innowacyjnych instytucji szkolnictwa wyższego w Europie stymulowały działania innowacyjne w zakresie tego rodzaju edukacji. Równocześnie same instytucje powinny przybrać tryb działania, który pasowałby do społeczeństwa dnia jutrzejszego, a nie wczorajszego. Szkolnictwo wyższe potrzebuje Europy, a Europa szkolnictwa wyższego. NOWE PROGRAMY I USŁUGIMimo że nie istnieje w historii jednoznaczny moment, który określałby odejście od społeczeństwa „industrialnego”, dzisiaj mówimy już o społeczeństwie wiedzy. Idea społeczeństwa wiedzy określa wzrastającą rolę wiedzy i techniki we współczesnym świecie. Otwartość i charakter globalny roli wiedzy posiadają wiele implikacji dla instytucji i organizacji związanych z jej tworzeniem i przetwarzaniem, m.in. praktycznie wszystkich instytucji związanych ze szkolnictwem wyższym. Jednakże wydaje się, że ich przygotowanie pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Po pierwsze, zawartość programu nauczania powinna uwzględniać przyszłe potrzeby. Nie istnieje przy tym potrzeba zaspokajania wczorajszych wymagań rynku pracy. Do chwili obecnej obowiązująca praktyka to opieranie ściśle określonych programów kształcenia na aktualnych praktykach zawodowych i naukowych. Mogło być to adekwatnym sposobem opracowywania programów w epoce industrialnej, ale nie w epoce społeczeństwa wiedzy. Przyszłe programy nauczania powinny przełamywać klasyczne podziały na dziedziny i granice zagadnień zawodowych i opierać się na następujących zasadach: zagadnienia praktyczne i naukowe nie mogą być zamknięte ani stabilne, myślenie krytyczne i umiejętność uwagi, kreatywność, elastyczność i komunikacja są przynajmniej tak samo ważne, jak czysta wiedza w danej dziedzinie, nie ma potrzeby całkowitego ukończenia programu przed wejściem na rynek pracy. Co więcej, współcześni „pracownicy epoki wiedzy” powinni uaktualniać swoje umiejętności i bazę merytoryczną w sposób ciągły. Nie znaczy to, że wszystkie istniejące programy są nieodpowiednie lub że nic nie zmieniło się od lat. Przebudowa szkolnictwa wyższego dopiero się zaczęła. Po drugie, większość instytucji jest słabo przygotowywana do wejścia na nowe rynki. Wiele z nich w dalszym ciągu skupia się głównie na zapewnieniu wykształcenia w systemie dziennym młodym ludziom z danego regionu lub kraju. Mimo że istnieje wola służenia nowym grupom i otwarcia się na nowe rynki, nawet poza granicami danego kraju, brakuje właściwego podejścia i doświadczenia odnośnie do takich procesów jak przeprojektowywanie, marketing nowych usług, przyciąganie nowych pracowników czy korzystanie z nowych technologii. Co więcej, często ocenia się szkolnictwo wyższe jako proces produkcyjny, z naborem studentów, następnie „przetwarzaniem” ich i „wyrzucaniem” gotowych „produktów” na rynek pracy, podczas gdy społeczeństwo coraz bardziej chciałoby widzieć edukację wyższą jako usługę dla ludności, z wszelkimi cechami podejścia zorientowanego na usługę i klienta: zapewnieniem usługi w określonym czasie, adekwatną i przejrzystą komunikacją, zainteresowaniem jednostką itp. Obecnie istniejąca organizacja instytucjonalna po prostu nie jest przystosowana do realizacji podejścia zorientowanego na klienta. SZANSA DLA EUROPYPo trzecie, obecne przepisy i mechanizmy finansowe, tworzone przez rządy poszczególnych krajów, są słabo przystosowane do świadczenia tychże usług, a ponadto są mało elastyczne. Przykładem mogą być opłaty za studia, prawie w każdym przypadku obliczane w stosunku do całego roku, nawet wtedy, gdy studenci zapisują się na zasadzie częściowego uczestnictwa. Podobnie ma się sprawa przepisów odnoszących się do pomocy dla studentów, funduszy i informacji statystycznych odnośnie do zapisów i wyników (współczynnik dyplomów i okres trwania studiów) w sposób pośredni lub bezpośredni opartych na klasycznym pojęciu szkolnictwa wyższego. Klienci elastyczni są w przepisach szkół wyższych nadal traktowani jako anomalia, a nie obiecujący, także dla rządów, rynek. Uniwersytety ze sfery niepublicznej dostrzegają te błędy w systemie publicznym. Np. Phoenix University wycenia usługi na podstawie oceny prawdziwego na nie popytu, nie na podstawie zapisów w przeliczeniu na okres czasu. Rozumie on również potrzebę odmiennej strategii marketingowej, aktywniejszej w oczach sfery publicznej, ale równocześnie atrakcyjniejszej dla nowych grup klientów. Po czwarte, szkolnictwo wyższe w oczach wielu ludzi jest nadal uważane za system ogólnonarodowy, którym w rzeczywistości już nie jest. Znajduje się on na krawędzi wysoko zglobalizowanego sektora gospodarki, jeśli nie korporacji ekonomicznej. Jeżeli instytucje europejskie nie otrzymają i nie wykorzystają szans, jakie daje rynek globalny, może okazać się czymś bardzo realnym, że będą zdominowane przez usługodawców zagranicznych w formie korporacji. Ponadto, usługi te nie będą ograniczały się tylko do kształcenia pomaturalnego, kursów szkoleniowych itd., prędzej czy później spenetrują one rynek i uzyskają dostęp również do kształcenia na niższym poziomie. Dlatego najlepszą strategią dla rządów jest uwolnienie swoich instytucji od krępujących je przepisów i mechanizmów finansowania, które uniemożliwiają stawienie czoła nowym wyzwaniom. Czy oznacza to, że „klasyczne” uniwersytety utraciły swoją siłę? W żadnym razie nie. Nie chodzi o zniesienie obecnych modeli, ale danie miejsca czemuś, co nazywamy „wielością form” w obszarze europejskim, w celu wzmocnienia wysiłków innowacyjnych w szkolnictwie wyższym. Dobrym sposobem osiągnięcia tych zamierzeń jest stworzenie nowego środowiska umożliwiającego rozwój. Jest to szansa dla Europy. OD ZERAEuropie potrzeba grupy pionierów, którzy rozpowszechnialiby podejście europejskie wśród społeczeństw żyjących w tej części świata. Celem nie jest zastąpienie państw narodowych przez nowe państwo europejskie, ale przełamanie obecnych barier politycznych i emocjonalnych, blokujących nowe drogi współpracy i rozwoju w porządku świata, który jest całkowicie odmienny od systemu naród–państwo z XIX i XX wieku. Szkolnictwo wyższe potrzebuje nowych impulsów w celu zwiększenia wysiłków innowacyjnych, dążenia do elastyczności i wielości form, a także pokonania obecnego stanu nasycenia. Potrzebuje ono nowych perspektyw w erze nowych form wyższego kształcenia i zwiększającej się wagi wiedzy. Obydwa te elementy mogą nawzajem się wzmacniać, jeśli będziemy w stanie stworzyć nową różnorodność w zakresie instytucji szkolnictwa wyższego, nie różnorodność systemów narodowych, ale wielość form w dziedzinach sensownych z punktu widzenia XXI wieku. Powinniśmy być ostrożni w zmierzaniu do ujednoliconych europejskich standardów szkolnictwa wyższego, co jest jednym z zagrożeń wynikających z Deklaracji Bolońskiej. Nowe inicjatywy są potrzebne w celu stworzenia prawdziwie europejskich instytucji szkolnictwa wyższego, przyczyniających się do rozwoju ciągle rosnącego kręgu ludzi zjednoczonych wokół orientacji proeuropejskiej. Jest wiele sposobów na zapoczątkowanie takiego rozwoju. Opcje te nie wykluczają się wzajemnie – wprost przeciwnie, mogą się nawzajem wzmacniać. Jedną z opcji byłoby może założenie „od zera” uniwersytetu nowego typu, opartego na Europie i stworzonego całkowicie jako uniwersytet dla społeczeństwa wiedzy XXI wieku. W rzeczywistości, te nowe instytucje nie wywodzą swej wspaniałości z tradycji, lecz są atrakcyjne dla poszukujących nowych rozwiązań pracowników naukowych jako atrakcyjne miejsce pracy, dla studentów o podejściu kosmopolitycznym jako miejsce, w którym mogą współuczestniczyć w tworzeniu nowej wiedzy i w rozwoju sieci jej transferu, wreszcie dla rządów jako inspiracja dla własnych, narodowych uniwersytetów publicznych, jako wsparcie innowacji i procesu uzyskiwania nowej tożsamości. Założenie „od zera” – ponieważ historia potwierdza, że istniejące instytucje bez realnego nacisku z zewnątrz przekształcają się z wielkimi oporami. Powinno się poddać ocenie szereg różnych propozycji „uniwersytetów XXI wieku” (wybieranych na zasadzie konkursu), np. jeden dla każdego z krajów Europy. Jednakże instytucje te nie powinny być ograniczone do kraju, w którym się mieszczą, a raczej być prawdziwie europejskimi pod względem swojej misji, personelu, wydziałów, studentów i pozostałych pracowników. Powinny być założone na podstawie Karty Europejskiej i otrzymywać znaczącą roczną podstawową dotację od Fundacji Europejskiej wspierającej szkolnictwo wyższe. ODMIENNOŚĆ I RÓŻNORODNOŚĆOpcją drugą byłoby stworzenie szansy o „odmiennej opcji” dla narodowych uniwersytetów publicznych w celu stania się członkiem „ligi europejskiej” uniwersytetów, pod warunkiem, że wypełnią szereg kryteriów, jak np. wymienione powyżej. System „odmiennej opcji” nie ma za zadanie wyprzedaży infrastruktury narodowej wiedzy publicznej jako takiej, lecz raczej powinien wywoływać efekt synergii, promować innowacje i wzmocnienie tychże struktur w kontekście europejskim. Trzecia opcja mogłaby być zapoczątkowana praktycznie bez bezpośredniej pomocy i zaangażowania rządów narodowych, ale mimo to mogłaby być interesująca jako podstawa do stworzenia „różnorodności dla różnorodności” (wielości form w obszarze europejskiego szkolnictwa wyższego). Instytuty z różnych krajów, wyróżniające się wspólnymi cechami i tożsamością, mogłyby podjąć współpracę i stanowić wspólne standardy. Uniwersytety katolickie w całej Europie mogłyby np. określić się jako takie. Odnosi się to także do małych szkół wyższych zawodowych, otwartych i wirtualnych uniwersytetów, akademii rolniczych itd. Współpraca tych instytucji w kontekście europejskim, tzn. ułatwiającym wymianę studentów w obrębie sieci, może nawet pomóc w umacnianiu ich tożsamości i samoświadomości. Akcentowanie takich cech wspólnych w Europie może stać się przyczyną uzyskania świadomości, że europejskie szkolnictwo wyższe charakteryzuje się różnorodnością w wielu dziedzinach, dzięki temu przyczyniając się do zaniku obecnie dominującego kształtu, tzn. faktu przynależności do rodziny niemieckich, francuskich, włoskich, czeskich lub fińskich instytucji szkolnictwa wyższego, a przez to do uwolnienia uniwersytetów z ich „narodowego więzienia”. Nie w takim sensie, by nagle zapomniały o swoich korzeniach, lecz by otwarły się szeroko na współpracę. Ks. dr hab. Tadeusz Zasępa, prof. KUL, teolog, pracuje w Katedrze Współczesnych Form Przekazu Wiary KUL, jest rektorem Lubelskiej Szkoły Biznesu – Szkoły Wyższej. |
|
|