Universitas
Poprzedni Następny

 

Nasze szkolnictwo akademickie z wielkim oporami 
wyzwala się z pozytywistycznych ograniczeń 
i trudno mu zaakceptować obecność 
sztuki czy teologii w uczelni.

Mirosław Handke

Maj to niewątpliwie najpiękniejszy miesiąc w roku, a dla środowisk akademickich także najradośniejszy. Studentom kojarzy się z juwenaliami, rajdami i końcem zajęć, zaś dla polskich uczelni to przede wszystkim 12 maj – urodziny Uniwersytetu Jagiellońskiego. Urodziny Almae Matris wszystkich polskich uczelni to święto całego środowiska, a w tym roku szczególne, bo w 600 lat od jej odnowienia. Warto się przy tej okazji chwilę zastanowić, co oznaczało to odnowienie sześć wieków temu? Mówiąc językiem współczesnym, Akademia Krakowska spełniła wówczas warunki umożliwiające przekształcenie w uniwersytet i uzyskanie akredytacji Stolicy Apostolskiej. Spełnienie warunków było zapewne kosztowne i dar św. królowej Jadwigi miał, obok zapisanych dochodów z kopalni soli, znaczenie zasadnicze. Uniwersytet miał wówczas wszystkie cztery wydziały z odpowiednią obsadą katedr umożliwiającą nadawanie stopni i bazę wystarczającą na spełnienie zasady universitas, czyli wspólnoty nauczających i nauczanych. Myślę, że te podstawowe warunki wynikające z idei uniwersytetu są warte przypomnienia dzisiaj, gdy tak intensywnie dyskutowana jest nowa ustawa o szkolnictwie wyższym.

AKADEMICKIE PRAWA SZTUKI

Pierwsza zasada to niewątpliwie wspomniana universitas, wspólnota mistrza i ucznia, która nie była wówczas ograniczona tylko do zajęć. Czy może ona być realizowana w trybie zaocznym i w nauczaniu na odległość? Myślę, że pełne studia akademickie mogą być zrealizowane tylko w formule studiów stacjonarnych, a profesor, niestety, powinien być przypisany do jednej wspólnoty akademickiej.

Z zasadą universitas związana jest zasada łączności poszukiwania i przekazywania prawdy, a więc nierozdzielność badań i nauczania. Nie mogą aspirować do akademickości instytucje, które skupiają się wyłącznie na kształceniu lub badaniach. Tutaj także pojawia się pytanie o sposoby poszukiwania prawdy i formy jej przekazywania. Nasze szkolnictwo akademickie z wielkim oporami wyzwala się z pozytywistycznych ograniczeń (metoda naukowa) i trudno mu zaakceptować obecność sztuki czy teologii w uczelni. Wielkim i radosnym wydarzeniem było więc nadanie przez Uniwersytet Jagielloński w dniu jego święta (12 maja 2000) doktoratów honoris causa siedmiu wspaniałym artystom i twórcom kultury, od literatury, poprzez teatr i muzykę, do malarstwa. Przypomniał nam UJ, że kiedyś sztuka (a nie tylko sztuki wyzwolone) była obecna w uniwersytetach. Myślę, że czas wielki, aby przywrócić sztuce pełnię praw akademickich, w tym także nadawanie stopni doktora i doktora habilitowanego sztuki, zamiast nic nie znaczących kwalifikacji I i II stopnia.

Wydział Teologii UJ, erygowany w 1397 roku, kompletował, obok prawa, medycyny i filozofii, minimum kwalifikujące Akademię Krakowską do kategorii uczelni uniwersyteckiej i warto także dzisiaj przypomnieć ten fakt, gdyż często wąskoprofilowe uczelnie (żeby nie powiedzieć: branżowe) chcemy przekształcać w uniwersytety, a i nasze uniwersytety są chyba ułomne bez medycyny, teologii, sztuki czy nauk stosowanych.

KWESTIE ZASADNICZE

Po tych kilku refleksjach, wywołanych majowymi urodzinami Uniwersytetu Jagiellońskiego, chciałbym się cofnąć do wydarzeń wcześniejszych, z których wybrałem trzy bardzo ważne spotkania premiera prof. Jerzego Buzka: najpierw z Parlamentem Studentów RP, potem z rektorami (KRASP, KRUN, KRWSzZ), a na końcu z członkami RGSzW. Temat wszystkich spotkań był ten sam – projekt ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym. Uważam, że najlepszą konkluzją tych spotkań jest konstatacja członka RGSzW i byłego rektora UMK prof. Andrzeja Jamiołkowkiego, że oto stała się rzecz prawie niemożliwa – środowisko akademickie samo chce się zreformować! Myślę, że rzeczywiście od kilku lat potrzeba zmian nie jest kwestionowana, zaś projekt ustawy wprowadzający te zmiany jest projektem środowiska, przedkładanym jedynie przez MEN. Inna kwestia to pytanie czy istnieje consensus wobec tego projektu stanowiącego, w wyniku szerokiej dyskusji, już ósmą wersję tekstu ustawy. Większość proponowanych w projekcie rozwiązań jest akceptowanych lub bardzo bliskich akceptacji (ach, te szczegóły!), poza dwoma kwestiami o znaczeniu zupełnie zasadniczym.

Pierwszy problem to spór między Radą Główną Szkolnictwa Wyższego a Konferencją Rektorów Akademickich Szkół Polskich o strukturę, kompetencje i nazwę przekształconej Rady Głównej oraz o jej relacje do KRASP. Ten spór głęboko mnie martwi, gdyż jest bardziej emocjonalny niż merytoryczny.

Drugi spór dotyczy tego, czego w projekcie ustawy nie ma. Kwestię tę podnosi Krajowa Sekcja Nauki NSZZ „Solidarność”, a dotyczy ona stopni i tytułów naukowych. Uważam, że jest to sprawa o znaczeniu zasadniczym, ale do próby jej rozwiązania należy przystąpić po uchwaleniu Prawa o Szkolnictwie Wyższym, poprzez nowelizacje ustawy o stopniach i tytule naukowym.

Mam nadzieję, że mimo tych różnic wewnątrz środowiska akademickiego projekt zyska poparcie Rządu RP i zostanie niebawem przekazany do Sejmu, a tam, w pracach parlamentu, przy aktywnym udziale przedstawicieli środowiska, otrzyma ostateczny kształt.

Uwagi.