|
|
|
Po raz pierwszy za tego pontyfikatu dokument papieski stał się przedmiotem Ignacy Dec Jest rzeczą zupełnie normalną, że wszystkie ważniejsze dokumenty Jana Pawła II, zwłaszcza jego encykliki, wywołują reakcję u odbiorców. Rozmiar i jakość tej reakcji uzależniona jest w dużej mierze od problematyki poruszanej przez ich autora. Encykliki dogmatyczne i moralne stawały się głównie przedmiotem komentarzy teologów, encykliki społeczne wywoływały zainteresowanie zwłaszcza wśród społeczników. Największe zastrzeżenia, a nawet protesty, wywoływały, jak dotąd, w środowiskach kontestujących encykliki podejmujące problemy moralne, czy też dokumenty Stolicy Apostolskiej dotyczące zachowania dyscypliny w niektórych sektorach życia Kościoła. PRÓBA OPISUOstatnia encyklika Jana Pawła II Fides et ratio swoim zasięgiem problemowym wykracza dość daleko poza sektor teologii. Stąd też została zauważona przez pewne kręgi ludzi nauki, zwłaszcza przez środowiska naukowe zajmujące się problemami filozoficznymi. Zareagowali na nią także teologowie, gdyż znaleźli w niej sporo dyrektyw tyczących uprawiania teologii i wykorzystywania na jej terenie narzędzi z terenu filozofii. Należy skonstatować, że po raz pierwszy za tego pontyfikatu dokument papieski stał się przedmiotem dość znacznego namysłu polskich środowisk naukowych: teologicznych i pozateologicznych. Nie jest rzeczą łatwą, a nawet możliwą, dokładnie zrelacjonować rozmiar i jakość tej reakcji na papieskie przesłanie, zawarte we wspomnianej encyklice, jako że nie wszystkie środowiska, które podjęły refleksję nad tym dokumentem, opublikowały już swoje materiały. Stąd też niniejszy tekst nie rości sobie pretensji do prezentacji wyczerpującej. Będzie to raczej wstępne i pobieżne zarejestrowanie ważniejszych wypowiedzi, opinii o wspomnianej encyklice. Reakcja polskich środowisk naukowych na encyklikę Fides et ratio przybrała postać sesji czy konferencji naukowych, bądź też wyraziła się w zwartych publikacjach lub artykułach o charakterze naukowym, popularnonaukowym i przyczynkarskim. Encyklika Fides et ratio została skierowana do biskupów Kościoła katolickiego, jako do tych, którzy w pierwszej kolejności odpowiadają za przekaz wiary i nauki objawionej w Kościele. Jednakże encyklika zawiera wiele wskazań dla teologów, filozofów, a także dla twórców kultury i ludzi uprawiających nauki szczegółowe. Wielu z nich już się wypowiedziało na temat przesłania papieskiego w ramach konferencji naukowych czy nawet duszpasterskich, a także w okolicznościowych publikacjach. Nie sposób w krótkim wykładzie dokonać dokładnej analizy tych wypowiedzi. Nie dysponujemy jeszcze pełnym materiałem w tej dziedzinie, gdyż wiele sformułowanych tekstów czeka na publikację. Mając w świadomości te restrykcje spróbujmy jedynie wskazać przynajmniej na główne postawy myślowe, które ujawniły się w opublikowanych dotąd wypowiedziach. Pobieżna ich analiza daje podstawę do wyróżnienia przynajmniej trzech głównych grup, w których ujawniają się postawy wobec papieskiego przesłania. Pierwszą grupę stanowią myśliciele w pełni aprobujący stanowisko Papieża i wyrażający mu za nie wielką wdzięczność. Druga grupa reprezentuje stanowisko umiarkowane, a więc w części aprobuje przemyślenia, stwierdzenia, oceny i wskazania Papieża, a w części z nim polemizuje. W grupie trzeciej można by zgromadzić myślicieli wyraźnie krytycznie nastawionych do fundamentalnych stwierdzeń, ocen i propozycji Jana Pawła II. STANOWISKO APROBUJĄCEStanowisko w pełni aprobujące reprezentują przedstawiciele filozofii klasycznej, zwłaszcza tomizmu egzystencjalnego oraz większość polskich teologów. Jest to grupa w Polsce najliczniejsza. Słowa najwyższego uznania i wdzięczności wobec Jana Pawła II wyzwoliła encyklika u przedstawicieli filozofii klasycznej, a w szczególności w kręgach przedstawicieli tomizmu egzystencjalnego. Papieskie przesłanie zawarte w encyklice potwierdza postawę filozoficzną, prezentowaną przez myślicieli nawiązujących w swoim stylu filozofowania do św. Tomasza z Akwinu. Stąd też komentarze do encykliki autorów o orientacji tomistycznej (M.A. Krąpiec, M. Gogacz, A. Szostek, I. Dec) są bardzo pochlebne, pełne uznania i wdzięczności wobec obecnego Papieża. Zwolennicy filozofii nurtu arystotelesowsko-tomistycznego wyrażają swoje zadowolenie, iż Jan Paweł II dowartościował w encyklice filozofię bytu, która stwarza najpełniejszą perspektywę do odkrywania najbardziej fundamentalnej i integralnej prawdy o rzeczywistości, w tym także prawdy o człowieku i Bogu. Są zadowoleni, iż papież opowiedział się za filozofią mądrościową, która formułuje pytanie o sens życia człowieka, o sens istnienia całej rzeczywistości. Nie kryją zadowolenia ze wskazania na św. Tomasza jako na mistrza uprawiania teologii i filozofii. Podkreślają przy tym, że Ojcu Świętemu nie chodzi w encyklice o sam system tomistyczny, wielu przedstawicieli tomizmu odeszło bowiem dosyć daleko od prawdziwego ducha myślenia Akwinaty. Nie każe nam być zatem tomistami czy zwolennikami innych kierunków filozoficznych, ale myślicielami uprawiającymi filozofię w wierności prawdzie, w wierności rzeczywistości. To jest właśnie główny powód, dla którego Jan Paweł II nazywa Tomasza „Apostołem prawdy”. W grupie aprobującej stanowisko Jana Pawła II są także polscy teologowie, którzy ulegali niekiedy tendencjom antyfilozoficznym. W tym kontekście warto przypomnieć, iż po Soborze Watykańskim II ukształtowała się w Kościele pewna grupa teologów, którzy niechętnie odnosili się do łączenia teologii z filozofią. Teologowie o takim nastawieniu opierali się na przeświadczeniu, że Sobór Watykański II zalecił powrót do źródeł chrześcijaństwa, a więc do Biblii i Patrystyki. Pomijali milczeniem zalecenie Soboru, który w Dekrecie o formacji kapłańskiej stwierdził: Nauki filozoficzne niech będą tak podawane, aby przede wszystkim doprowadziły alumnów do zdobycia gruntownego i systematycznego poznania człowieka, świata i Boga w oparciu na wiecznie wartościowym dziedzictwie filozoficznym, przy uwzględnieniu też wyników badań filozoficznych nowszej doby. Jan Paweł II zauważa w Fides et ratio, że to zalecenie Soboru zostało przez niektórych teologów zlekceważone. Pisze w związku z tym: W okresie po Soborze Watykańskim II w wielu szkołach katolickich można było zauważyć pewien regres w tej dziedzinie, co było wyrazem mniejszego poważania nie tylko dla filozofii scholastycznej, ale w ogóle dla studium filozofii jako takiej. Ze zdziwieniem i przykrością muszę stwierdzić, że wielu teologów podziela ten brak zainteresowań filozofią. Po stwierdzeniu tego, Jan Paweł II jasno formułuje postulat: Pragnę stanowczo potwierdzić, że studium filozofii jest podstawowym i nieodzownym elementem w strukturze studiów teologicznych w formacji kandydatów do kapłaństwa. Przeglądając najnowsze piśmiennictwo teologiczne w Polsce można zauważyć, że polscy teologowie zaaprobowali stanowisko Jana Pawła II. Znajdujemy dziś z pewnością mniej uszczypliwych wypowiedzi pod adresem obecności filozofii w teologii oraz coraz więcej tekstów domagających się ubogacania myślenia teologicznego myśleniem filozoficznym. Teologowie są wdzięczni Papieżowi za ukazanie symbiozy między poznaniem rozumowym i poznaniem wiary, za postawę całkowitego otwarcia się na prawdę wiary i zarazem wielkiego zaufania w naturalne możliwości ludzkiego rozumu. Zauważają, że encyklikę przenikają co najmniej dwa przyjęte przez papieża naturalne dogmaty, że człowiek jest osobą, jego godność jest wartością bezcenną, a rozum ludzki jest zdolny do poznania prawdy. Jest to sprzeciw Papieża wobec filozofii nihilistycznych, relatywistycznych czy agnostycznych. Można zatem powiedzieć, że przesłanie encykliki nasi teologowie (np. J. Nagórny, J. Salij, A. Nossol) przyjęli z wdzięcznością i życzliwością. W zasadzie nie znajdujemy w ich wypowiedziach uwag krytycznych pod adresem tego dokumentu. Stanowisko umiarkowaneGrupa autorów, których można by zaliczyć do przedstawicieli stanowiska umiarkowanego, rekrutuje się głównie z myślicieli, którzy reprezentują pozatomistyczne kierunki w dzisiejszej filozofii. Za typowego przedstawiciela takiej postawy można uznać Andrzeja Grzegorczyka, uważającego się za filozofa analitycznego. Autor ten wyraża przekonanie, że myślenie analityczne powinno także przeniknąć do światopoglądowego myślenia chrześcijańskiego, gdyż myśleniu temu zawdzięcza dzisiejsza cywilizacja naukowa cały swój rozwój. Grzegorczyk wyraża uznanie pod adresem Jana Pawła II za obronę zdolności poznawczych ludzkiego umysłu i za podjęcie bardzo doniosłego problemu dla filozofii, jakim jest pytanie o sens życia. Jego zdaniem, jest to problem należący nie tylko do psychologii czy psychiatrii, ale także, a raczej przede wszystkim, do filozofii, gdyż badanie świata, które może prowadzić do znalezienia własnego adekwatnego miejsca w strukturze całej rzeczywistości, sprostanie ogólnoludzkiej potrzebie sensu, jest naturalnym zadaniem rozumu. Po uwagach pozytywnych Grzegorczyk wypowiada także kilka uwag krytycznych pod adresem papieskiego dokumentu. Przede wszystkim zarzuca Janowi Pawłowi II stosowanie w encyklice swoistej retoryki. Zarzuca Papieżowi nadużywanie słowa „byt”. Wprawdzie stara się rozumieć Papieża i zauważa, że autorowi encykliki w posługiwaniu się terminologią ontologiczną chodziło o uwydatnienie postawy realizmu poznawczego i o uwydatnienie apelu o badanie całej rzeczywistości, a nie tylko jakiegoś, choćby najbardziej frapującego fragmentu. Jednakże autor jest zdania, że znajduje się tu echo ontologicznej retoryki, która jest właściwa niektórym odmianom tradycji tomistycznej. Drugim słowem, które zdaniem autora, wskazuje na przerost retoryki, jest „tajemnica”. Autor zarzuca tu Papieżowi używanie tego terminu w różnych znaczeniach, zarówno w odniesieniu do tego, co nadprzyrodzone (np. tajemnica paschalna), jak i naturalne (np. tajemnica swego istnienia). W przedstawianiu poznania przez wiarę, które prowadzi do odkrywania i zgłębiania tajemnicy, Grzegorczyk proponuje zastąpić słowo „tajemnica” przez operowanie pojęciem poznania częściowego, niedoskonałego. Zdecydowanie sprzeciwia się także używaniu tego słowa w sensie substancjalnym, gdyż popada się wtedy w skomplikowaną retorykę, która trąci jakimś mistycyzmem czy magią słów, mnożeniem tajemniczych bytów bez konieczności. W swoich uwagach krytycznych Grzegorczyk zgłasza także wątpliwości co do niektórych sformułowań na temat wolności. Swoje refleksje autor kończy jednak akcentem pozytywnym, uznając, iż krytykowanie przez intelektualistów tekstów Papieża leży na linii „posługi rozumu” czy „posługi myślenia”, do jakiej Jan Paweł II wzywał ludzi nauki. STANOWISKO KRYTYCZNEW przeglądzie opinii o ostatniej encyklice Jana Pawła II możemy natrafić także na wypowiedzi o charakterze wyraźnie krytycznym. Głosów tych nie jest zbyt wiele, przynajmniej jak dotąd. Są one w swoim tonie bardziej krytyczne i wstrzemięźliwe od wypowiedzi autorów tomistycznych (chrześcijańskich). Tytułem przykładu przytoczmy tu stanowisko Jana Woleńskiego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. W poświęconym encyklice numerze „Znaku” (nr 4/1999) autor opublikował artykuł, w którym nie kryje swoich zastrzeżeń. Woleński nie dziwi się, że Papież wyraża swój krytyczny stosunek do modernizmu i fideizmu, że nie aprobuje nihilizmu, scjentyzmu czy relatywizmu. Ma jednak do Jana Pawła II pretensje za zbyt „podkolorowane” przedstawienie dziejów spotkania wiary i rozumu, za to, że Papież pominął milczeniem dramatyczne wydarzenia na progu czasów nowożytnych, obciążające Kościół katolicki, a zwłaszcza papiestwo (np. sprawa procesów Giordana Bruna i Galileusza czy dramatyczne losy recepcji kopernikanizmu lub darwinizmu). Następnie autor podważa papieskie rozumienie recta ratio, „prawego rozumu”. Nie zgadza się także z papieską oceną filozofii nowożytnej. Uważa, że jest ona za ostra i niesprawiedliwa. Najbardziej zżyma się na papieską ocenę humanizmu ateistycznego, którą uważa wyraźnie za przesadzoną, wprost nieprawdziwą. Swoją wypowiedź kończy Woleński następującym wyznaniem: Zaraz po ogłoszeniu encykliki uczestniczyłem w dwóch międzynarodowych konferencjach naukowych. Zadałem pytanie kilkudziesięciu filozofom, czy czytali tekst „Fides et ratio”. Wszyscy odpowiedzieli: nie. Jedni powiedzą, że świadczy to o kryzysie obecnej filozofii. Ja jednak myślę, że encyklika po prostu nie trafia w cel. Opierając się na powyższym tekście nie da się powiedzieć, czy, zdaniem Woleńskiego, Jan Paweł II swoją encykliką nie trafił w zapotrzebowanie współczesnej filozofii, czy też chybił w osiągnięciu zamierzonego przez siebie celu. Podsumowując powyższe refleksje, można stwierdzić, że encyklika Jana Pawła II Fides et ratio znalazła w polskim świecie nauki przyjęcie pozytywne. Została przyjęta jako bardzo potrzebne przesłanie dla ludzi, którzy dziś pełnią „posługę myślenia”, którzy dzisiaj poświęcają się badaniom naukowym, pracy naukowo-dydaktycznej i promowaniem wartości. Klimat intelektualny współczesnego świata potrzebował takiego głosu czołowego świadka prawdy w naszych czasach. Papież zdemaskował błędy wynikające z przesadnego kultu rozumu, ale też ukazał fatalne następstwa lansowania tezy o jego niezdolności do poznania prawdy. Niewątpliwą zasługą Papieża jest to, iż dowartościował klasyczną metafizykę i filozofię o orientacji mądrościowej. Pokazał, na czym polega właściwa wielkość św. Tomasza z Akwinu. Udzielił też sporo sugestii do łączenia starej i nowej filozofii. Ukazał nowy paradygmat racjonalności i nakreślił dalszą perspektywę dialogu między nauką (kulturą) i wiarą. Ks. dr hab. Ignacy Dec, filozof, jest rektorem Papieskiego Fakultetu Teologicznego we Wrocławiu |
|
|