Numerus clausus
Poprzedni Następny

 

Kartki z dziejów nauki w Polsce (13)

Piotr H?bner

Zasada wyznaczania numerus clausus należała do fundamentów nauki akademickiej. Regulowała liczebność ciał kolegialnych, w szczególności limitowała skład wydziałów towarzystw akademickich. Rosnąca po I wojnie światowej liczba chętnych do studiowania – następstwo zmian cywilizacyjnych, w tym emancypacji kobiet i mniejszości wyznaniowych – postawiła przed uczelniami problem limitowania dostępu do studiowania, problem oczywisty wobec ograniczonej wielkości sal, wyposażenia czy personelu.

W tej sytuacji, 16 stycznia 1923 roku Władysław Konopczyński, w imieniu Związku Ludowo-Narodowego, wniósł projekt nowelizacji ustawy o szkołach akademickich poprzez dodanie formuły: W polskich szkołach akademickich liczba przyjmowanych na poszczególny wydział studentów oraz wolnych słuchaczy narodowości niepolskiej oraz wyznania mojżeszowego nie może przekraczać, w stosunku do ogólnej liczby studentów i wolnych słuchaczy danego wydziału – procentu, który ludność danej narodowości, względnie wyznania mojżeszowego, stanowi w ogólnej liczbie ludności Państwa Polskiego. Publicznie zgłaszane projekty nabierają jednak własnego życia, często odległego od intencji projektodawcy. Jak przypomina w książce o Konopczyńskim Piotr Biliński, już w 1929 roku wnioskodawca odnotował w Dziennikach, iż narodowcy utrudniają Żydom dostęp do dziekanatów, pono ich trochę biją. Mogliby troskę o numerus clausus zostawić nam, ale oni żądają już numerus nullus, co się nie zgadza z moimi przekonaniami.

Lata trzydzieste ukazały, iż w cywilizacji europejskiej uwolniono demony nienawiści. Na terenie polskich uczelni pojawiło się haniebne dla organizatorów i wykonawców getto ławkowe. Stanisław Kulczyński następująco komentował własną rezygnację z godności rektora Uniwersytetu Jana Kazimierza w liście otwartym, datowanym 11 stycznia 1938 roku: Stronnictwo polityczne, którego dziełem jest terror uprawiany na Uniwersytecie, głosi hasło bezwzględnej walki z ekonomiczną i kulturalną przewagą Żydów w naszym życiu, jednocześnie zaś głosi zasadę, że walkę tę prowadzić należy nie tylko od dołu, organizując bojkot i walkę konkurencyjną, ale także od góry, przez stworzenie wyjątkowego ustawodawstwa, ograniczającego prawa Żydów w państwie i społeczeństwie (...) ani Rektor, ani Uniwersytet, ani nauka polska za zbawienność tych recept odpowiedzialności nie ponosi, ponieść nie może i nie chce. Stronnictwu Narodowemu przypisywał Kulczyński „hołdowanie monopartyjnemu totalizmowi”.

I znów życie dopisało ciąg dalszy – po II wojnie światowej. Pojawił się w Polsce ustrój inaczej monopartyjny i totalny. Władysław Konopczyński podlegał – jak wielu innych uczonych – narastającym represjom, promowanym przez ministra Stanisława Skrzeszewskiego, któremu sekundowała żona – kierowniczka Archiwum Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Numerus clausus, a niekiedy i numerus nullus, też się pojawiły. Oto uchwała Prezydium Komisji Centralnej Związków Zawodowych z 17 maja 1946 roku postulowała: Zorganizować skrócone dokształcające kursa dla młodzieży robotniczej i chłopskiej oraz uruchomić akcję oczyszczania uczelni z elementów ziemiańsko-faszystowskich. I oczyszczano. W uczelniach pojawiły się komisje z udziałem czynnika partyjnego, wprowadzono limity przyjęć, a z czasem i punkty za pochodzenie...

Uwagi.