|
|
|
Minister zobowiązał się pisemnie 9 stycznia br., Andrzej Pelczar Miesiąc temu wyrażałem ostrożny optymizm związany z – jak napisałem – „przychylną reakcją przedstawicieli MEN” na propozycje Rady złożone podczas międzyresortowej konferencji na temat projektu ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Ten optymizm był chyba przedwczesny. Minister Mirosław Handke napisał ostatnio (maj br.) w „Forum Akademickim” o sporze między Radą Główną i KRASP. Należy tu mówić raczej o sporze między Radą i MEN, gdyż to MEN ma przecież podpisać projekt, zanim stanie się on projektem rządowym, a minister zobowiązał się pisemnie 9 stycznia br., w oświadczeniu wspólnym z Prezydium KRASP, do wprowadzenia do projektu dezyderatów KRASP. KOMPLEMENTARNE PUNKTY WIDZENIA8 maja br. w Urzędzie Rady Ministrów z Radą Główną spotkał się premier Jerzy Buzek. Poruszono podstawowe problemy szkolnictwa wyższego, stwierdzając, iż nie cierpiące zwłoki są kwestie finansowania edukacji (w tym współfinansowania przez studiujących) oraz wprowadzenia systemu oceny i kontroli jakości kształcenia. Po przemówieniach premiera i ministra edukacji Rada przedstawiła także obecne ramy formalne, w jakich działa, najważniejsze zagadnienia, jakimi się zajmuje oraz poglądy na to, jakie powinno być jej usytuowanie prawne wyznaczone nową ustawą. Wychodząc od określonych w obecnie obowiązującej ustawie prerogatyw Rady (która jest, jak stanowi art. 35 obecnej ustawy, wybieralnym organem przedstawicielskim szkolnictwa wyższego i współdziała z Ministrem Edukacji Narodowej i innymi organami państwowymi przy wykonywaniu przez nie zadań w zakresie szkolnictwa wyższego i nauki, a wśród jej zadań wymienionych w art. 42. tej ustawy są m.in.: wskazywanie kierunków rozwoju szkolnictwa wyższego i opiniowanie aktów normatywnych dotyczących szkolnictwa wyższego i nauki), miałem okazję przedstawić pogląd Rady na uregulowania systemowe szkolnictwa wyższego. Oprócz Rady Głównej, partnerami MEN i innych ministerstw nadzorujących uczelnie, są obecnie: KRASP i inne konferencje rektorów, Parlament Studentów RP, związki zawodowe, a także – ale tylko w sprawach dotyczących wyższych szkół zawodowych – Komisja Akredytacyjna Wyższego Szkolnictwa Zawodowego. Rektorzy i konferencje rektorów (niezależnie od formalnego statusu tych konferencji) opierają siłę swych oddziaływań na autorytecie i prestiżu osób oraz instytucji przez nie kierowanych. Każdy rektor reprezentuje przy tym uczelnię, którą kieruje, jest więc zobligowany do uwzględniania w swych działaniach interesu tej uczelni. Struktura Rady Głównej i zasady wyboru jej członków gwarantują, że nie są oni reprezentantami ani poszczególnych uczelni, w których pracują lub studiują, ani też „swoich” grup pracowniczych i studenckich, i są od nich niezależni. Rada Główna składa się z przedstawicieli środowiska akademickiego jako całości. Punkty widzenia, a w konsekwencji zajmowane stanowiska i formułowane opinie Rady i KRASP uzupełniają się wzajemnie. PROCEDURA WYMAGA CZASUEwentualne pozbawienie Rady Głównej jej dotychczasowych prerogatyw i ograniczenie jej roli do – jedynie – komisji akredytacyjnej osłabiłoby siłę głosu środowiska jako całości. Zmianom natomiast muszą ulec przepisy określające uprawnienia i obowiązki akredytacyjne. Organ akredytacyjny, powiązany ściśle z Radą Główną, musi mieć znacznie większe uprawnienia niż te, które obecnie przysługują Radzie w tym zakresie. I nie ma co do tego sporu. Dyskusja dotyczy tego, jaka ma być formalna struktura tego organu i jak ma on być usytuowany względem Rady. Waga problemu oceny jakości kształcenia, przestrzegania przepisów i konsekwencji, które powinny wynikać w wypadku stwierdzenia uchybień, a czasem wręcz łamania prawa, została ostatnio jaskrawo uwidoczniona w prasie, gdy omawiano uruchamianie przez jedną ze szkół niepublicznych placówek zamiejscowych. Były głosy zarzucające przy tej okazji Radzie Głównej powolność w wydawaniu opinii. Przypomnijmy, że uruchomienie studiów poza siedzibą szkoły uwarunkowane jest spełnieniem takich samych warunków, jakich żąda się od szkoły przy uruchamianiu studiów w jej siedzibie. Opiniowanie więc wniosku o uruchomienie studiów w np. 7 miastach poza siedzibą uczelni jest de facto równoważne, czasowo i merytorycznie, opiniowaniu 7 wniosków o utworzenie nowych szkół. To wymaga czasu (który można by skrócić, gdyby istniały dobre bazy danych w MEN, pozwalające na szybkie weryfikacje spełniania wymogów kadrowych). Najkrótsza procedura polegałaby zaś w omawianym przypadku na wydaniu, od razu i bez wchodzenia w meritum sprawy, opinii negatywnej, wobec naruszenia przez wnioskodawcę przepisów. Przypomniałem o tym otwierając ostatnie zebranie plenarne Rady, o którego prowadzenie – będąc zaproszonym na Zgromadzenie Ogólne PAN i sesję Stan i drogi rozwoju kadr dla nauki i edukacji, odbywające się 25 i 26 maja – poprosiłem prof. Andrzeja Jamiołkowskiego. SENS TWORZENIA SZKÓŁPrezydium Rady zebrało się na swym VIII w tej kadencji posiedzeniu 24 maja br., a Rada odbyła VI posiedzenie plenarne w dniu następnym. W części sprawozdawczej prof. R. Parkitny omówił posiedzenie Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży na temat kontroli NIK dotyczącej uczelni niepublicznych i wyższych szkół zawodowych, a profesorowie A. Jamiołkowski i M. Pazdan – posiedzenie Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich w Łodzi w dniach 22-23 maja. O innych sprawozdaniach nie piszę z braku miejsca. Rozpatrywano wnioski o powołanie nowych szkół wyższych i o rozszerzenie uprawnień szkół istniejących. Zaopiniowano 7 z nich negatywnie, 6 pozytywnie lub częściowo pozytywnie, opiniując np. pozytywnie wnioski o utworzenie pewnych szkół z możliwością uruchomienia studiów jedynie na niektórych spośród specjalności, o jakich była mowa we wnioskach. Zwraca się wtedy w opinii uwagę na to, że w takich przypadkach mogą to być – w razie utworzenia – szkoły prowadzące studia np. na jednej tylko specjalności (a to może stawiać pod znakiem zapytania sensowność ich tworzenia). Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji. |
|
|