|
|
|
Nie ulega wątpliwości, że zdolności, błyskotliwość i przedsiębiorczość Mirosław Skibniewski Na przełomie XX i XXI wieku kolegia (college) i uniwersytety amerykańskie zmagają się z wieloma dylematami, z których niektóre są charakterystyczne tylko dla USA, a inne powszechne w świecie instytucji akademickich, również w Polsce. Jeden z takich dylematów jest związany z zaangażowaniem, z jakim niektóre amerykańskie kolegia i okręgi uniwersyteckie śledzą coroczny krajowy ranking uczelni wyższych, stworzony przez rozmaite publikacje, m.in. „U.S. News”, „World Report” oraz „Gourman Report”. Chociaż opracowania te cieszą się dużym zainteresowaniem w Stanach Zjednoczonych i za granicą, ich wyniki są zwykle kontrowersyjne z powodu licznych uogólnień oraz założeń poczynionych w trakcie sporządzania rankingu. Podobne trendy można już zaobserwować w Polsce, gdzie kilka poczytnych i znanych pism sporządza rankingi polskich uczelni. AMERYKAŃSKIE DYLEMATYUczelnie amerykańskie zaangażowały się w dyskusję narodową dotyczącą zastosowania nowych strategii wspieranych przez rząd programów, których celem jest zapewnienie stałego naboru mniejszości rasowych i kulturowych do grona studentów i pracowników naukowych. Pomimo że niektóre stany i ich sztandarowe uniwersytety ostatnio podejmowały próby obalenia kryteriów rasowych w przyjmowaniu studentów, programy rządowe wydają się być mocno zakorzenione w większości prywatnych i państwowych instytucji w całym kraju. Podobne dylematy dotyczą podejścia do dokumentu Americans with Disability Act, który postuluje odpowiednie zakwaterowanie i warunki pracy dla niepełnosprawnych studentów i wykładowców, jak też równe traktowanie bez względu na wiek, płeć, rasę, wyznanie, narodowość, a także równe szanse zatrudnienia dla wszystkich kandydatów. Inny dylemat dotyczy kwestii zatrudnienia wykładowców, zarówno dożywotniego, jak i w niepełnym wymiarze. W wielu szkołach wyższych istnieje tendencja do zatrudniania wykładowców w niepełnym wymiarze godzin, kosztem pracowników etatowych. W wielu uniwersytetach amerykańskich zarysowuje się wyraźna różnica pomiędzy zatrudnieniem dożywotnim, zatrudnieniem w dziedzinie badań i zatrudnieniem w klinikach. Organizacje pracowników naukowych, np. American Association of University Professors, oczywiście nie poddaje się ani tym trendom, ani żadnym próbom ograniczenia zasięgu dożywotniego zatrudnienia czy innych swobód. Te tendencje będą prawdopodobnie miały miejsce również w przyszłości. Kolejnym szeroko omawianym zagadnieniem jest wpływ multimediów i technologii sieciowych na bieżące sposoby przekazywania wiedzy. Szybki rozwój Internetu i związanych z nim technologii rozszerzył tradycyjne metody nauczania o synchroniczne i niesynchroniczne możliwości kształcenia na odległość. Rzuca też wyzwania w planowaniu i wprowadzaniu tradycyjnych i nowych programów nauczania. Pojawił się nowy, konkurencyjny dla dobrze zorganizowanych kolegiów, rodzaj instytucji szkolnictwa wyższego, zwanych popularnie uniwersytetami wirtualnymi. Wiele z nich to organizacje non-profit, które działają jak typowe przedsiębiorstwa. Ponadto, wiele dużych korporacji prowadzi swoje własne uniwersytety korporacyjne, zaspokajające zapotrzebowanie pracowników, poszukujących ciągłych kursów szkoleniowych, zwykle oferowanych przez tradycyjne uniwersytety i kolegia. Te nowe instytucje nie muszą mieć własnego kampusu, sal czy laboratoriów, a czasami funkcjonują głównie w przestrzeni cybernetycznej. Wpływ uniwersytetów wirtualnych oraz kursów dostępnych drogą internetową miał również wpływ na niektóre prywatne kolegia w Polsce, szczególnie poprzez ich związki z instytucjami zagranicznymi, np. Midwestern University Consortium for International Activities (MUCIA). Wiele uniwersytetów – m.in. Purdue, Stanford, MIT, Uniwersytet Michigan, Uniwersytet Illinois – zachęca swoich profesorów do angażowania się w działalność przedsiębiorczą. Zwykle dotyczy to utworzenia nowych firm i przedsięwzięć, których zadaniem jest komercjalizacja nowych technologii opracowanych w laboratoriach uniwersyteckich. Profesorowie są zachęcani do wykorzystania swojej wiedzy naukowej i technicznej do zakładania przedsiębiorstw wspólnie z wykształconymi menedżerami, ale są również proszeni o pozostanie na swych stanowiskach uniwersyteckich, by dalej prowadzić wykłady i badania. Zwykle nie zachęca się wykładowców do angażowania się w codzienne sprawy zarządzania przedsiębiorstwem, aby nie odrywało to ich od kariery akademickiej. Większe uniwersytety utworzyły parki technologiczne i specjalne strefy ekonomiczne mające pomóc nowo powstałym firmom wykorzystującym najnowsze osiągnięcia techniki. Podobne parki technologiczne tworzone są w Polsce, np. w okolicach Krakowa, przy współudziale kilku polskich uczelni wyższych i amerykańskich przedsiębiorstw działających w Polsce. Podział środkówTrudno porównywać uczelnie dwóch kontynentów, krajów o kulturze i historii tak różnych, jak Polska i USA. Ponadto oba kraje różnią się znacząco dochodem krajowym brutto i zamożnością swoich obywateli. Rezultaty takiego porównania, choć niezupełnie adekwatne, mogą zainspirować do korzystania z wzajemnych doświadczeń i wprowadzania ulepszeń do obecnego systemu. Wnioski poczynione poniżej dotyczą aktualnych problemów polskich instytucji, a do ich sformułowania posłużyło doświadczenie absolwenta polskich i amerykańskich uczelni, który ponad 15 lat pracuje jako profesor i administrator dwóch wiodących amerykańskich uczelni, prywatnej i państwowej. Ogólna tendencja panująca w polskich państwowych uczelniach i kolegiach to utrzymanie pozycji jednostki uczelnianej w obrębie obowiązującego systemu. Mniejszy nacisk kładzie się na rozwój kadry naukowej czy jakość kształcenia studentów. Stwierdzenie to jest szczególnie prawdziwe dla drugiej połowy XX wieku. Aż do ostatniej dekady tego stulecia środki finansowe dla uczelni były rozdzielane przez ministerstwo i stan taki utrzymuje się nadal w uczelniach państwowych. Potrzebne są nowe fundusze dla państwowych uczelni. Niektóre z nich otwierają filie w małych miastach, podobnie jak prywatne kolegia, z nadzieją zdobycia środków finansowych w formie opłat za studia. Wzrasta też zależność uczelni od dużych projektów rozwojowych finansowanych przez Unię Europejską. Wiele polskich instytucji nie może jednak ubiegać się o wsparcie w ramach programu ze względu na skomplikowane procedury przyjęcia i uczestnictwa. Obserwuje się, że przynajmniej część pieniędzy rządowych przeznaczonych na cele naukowe jest rozdzielana bez oparcia o anonimowe procedury oceny jakości projektu (wprowadziła je Narodowa Fundacja Nauki w USA). Obecnie przyznawaniem środków na finansowanie badań naukowych, asygnowanych przez rząd polski, zajmuje się Komitet Badań Naukowych. Ubieganie się o te środki ma formę konkursu, do którego mogą przystąpić nie tylko wyższe uczelnie, ale wszystkie placówki i instytucje badawcze podległe Polskiej Akademii Nauk lub innym resortom we wszystkich dziedzinach nauki, które miały kiedyś znaczenie dla polskiej gospodarki. Obecnie KBN, w odróżnieniu od podobnych instytucji europejskich, nie zatrudnia żadnych niezależnych arbitrów międzynarodowych do rozpatrywania wniosków o dofinansowanie, jest jednak w trakcie tworzenia międzynarodowej bazy danych specjalistów polskiego pochodzenia w różnych dziedzinach nauki. Przeznaczenie tych danych pozostaje jednak niejasne, ale spodziewać się można, że będą one wykorzystywane w przyszłości do rozpatrywania wniosków KBN na szerszej arenie międzynarodowej. ELITA NIE PŁACITrudno jest porównać liczbę osób uczęszczających i kończących kolegia w Stanach i Polsce. Dane z amerykańskich instytucji zawierają bowiem, oprócz czteroletnich programów studiów również i dwuletnie programy, nie oferowane w polskich uczelniach. Większość polskich uczelni oferowała dotąd studia magisterskie trwające 9-10 semestrów. Tylko te programy są uwzględniane w statystykach dotyczących wyższych uczelni w Polsce. Od początku 1990 r. sytuacja uległa zmianie wraz z pojawieniem się prywatnych uczelni i wprowadzeniem czteroletniego programu studiów w uczelniach państwowych. W związku z planami przyjęcia Polski do Unii Europejskiej przygotowuje się system punktowy kursów, co umożliwi częściową ich kontynuację i zamianę na podobne w Polsce i za granicą. Podobnie, jak w innych krajach europejskich, w Polsce zdobywanie wykształcenia w uczelniach uznawane było za elitarne. Jest to szczególnie paradoksalne dla kraju, który oficjalnie stwarza równe szanse wszystkim, a kształcenie jest bezpłatne. Liczba studentów i absolwentów polskich uczelni jest niska w porównaniu do statystyk amerykańskich. Wiele polskich uczelni dumnie uważa to za dowód trudnego i wymagającego programu studiów. Poza tym, pracownicy administracji w uczelniach wykazują rażący brak wiedzy co do poziomu wielu zagranicznych instytucji, w tym i amerykańskich. W rezultacie podejmują nieprzemyślane decyzje i podpisują umowy z trzecio- lub czwartorzędnymi uczelniami w USA czy Europie. Powiązania te, których celem jest podniesienie prestiżu placówki, wcale nie wiążą się z zainteresowaniem, promowaniem i rozwojem kontaktów między uczonymi w zakresie ich programów badawczych. Przez wiele lat polskie uczelnie nie wyrażały zainteresowania przeprowadzeniem statystyk co do wyników ani też nie tworzyły bazy danych odnośnie absolwentów. Żadna z polskich instytucji akademickich nie posiada wiarygodnej listy adresów, miejsc zatrudnienia, statusu rodzinnego czy wysokości zarobków swoich absolwentów. Takie bazy trzeba tworzyć od zera jeszcze zanim współpraca z absolwentami i korporacjami przemysłowymi zacznie się na dobre. Na szczęście, coraz częściej widać już pierwsze formy współpracy między uczelniami, kolegiami, politechnikami a prywatnymi korporacjami. AWANS I HIERARCHIAW zgodzie z polską i niemiecką tradycją, starszy nauczyciel akademicki ma obowiązek habilitacji. Habilitację otrzymuje się po opublikowaniu naukowej monografii, opartej na własnej pracy badawczej. Habilitacja jest niezbędna do otrzymania tytułu profesora zwyczajnego, choć w przeszłości zdarzały się odstępstwa od tej reguły. Do przyznania habilitacji rekomenduje Centralna Komisja ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych, organ państwowy, który w ten sposób sprawuje kontrolę nad jakością i poziomem pracy naukowej, choć ostatnio poziom habilitacji odbiega daleko od tego założenia. Dowodem na to jest fakt, że żaden z habilitowanych doktorów nie otrzymał nigdy Nagrody Nobla, podczas gdy w jednym roku nagroda ta w różnych dziedzinach przyznana została naukowcom amerykańskim. Powodem może być tutaj nieprzydatność polskich programów badawczych na arenie międzynarodowej. Nauczyciele akademiccy w Polsce znajdowali się zawsze w pewnej hierarchii starszeństwa, przy czym młodsi pracownicy (nie posiadający tytułu doktora habilitowanego, bez względu na staż) mieli zawsze mało swobody i finansów na cele naukowe. Tylko starsi wykładowcy, mający habilitację, mogą składać wnioski do KBN o przyznanie grantów i tworzyć własne zespoły badawcze. Dlatego młodsi pracownicy są zmuszani do pracy na rzecz swoich profesorów, kosztem własnych pomysłów badawczych. Ze względu na małą mobilność i brak mieszkań dla pracowników, praktycznie zarówno nauczyciele akademiccy, jak i członkowie zarządu uczelni są absolwentami tej samej szkoły wyższej. Rady wydziałów wybierają rektora lub dziekanów na krótkie kadencje i tylko spomiędzy profesorów danej uczelni. Stąd władza i możliwości rektora w podejmowaniu niepopularnych decyzji, w perspektywie korzystnych dla uczelni, są niewielkie. Profesorowie zwyczajni otrzymują swój tytuł dożywotnio z rąk prezydenta RP po rekomendacji przez Centralną Komisję, która analizuje osiągnięcia naukowe kandydata. Taki tytuł przyznaje się również osobom z placówek badawczych, które nie są pracownikami dydaktycznymi. Chociaż zdarza się to coraz rzadziej, profesor zwyczajny nominowany z placówki badawczej mógł nigdy nie pracować ze studentami (zjawisko takie ma też miejsce w Finlandii czy Włoszech). Tytuł profesora nie ogranicza się tylko do miejsca zatrudnienia, ale jest uznawany w innych instytucjach. Ponadto używa się go i wtedy, gdy dana osoba nie pracuje już w uczelni czy jednostce badawczej. Średni wiek osoby ubiegającej się o tytuł profesora zwyczajnego jest wyższy niż w amerykańskich instytucjach. Pomimo prestiżu i wiedzy, większość nauczycieli akademickich nigdy nie pracowała poza swoją instytucją ani za granicą. Przyczyną mogą tu być lata izolacji Polski od Zachodu, słaba znajomość języka angielskiego u kadry akademickiej i mała liczba zagranicznych publikacji. Stąd też rekomendacje Centralnej Komisji były często kwestionowane. Nie ma dowodów na to, że ta sytuacja się zmieni. Co więcej, jakość uczenia studentów nie miała wpływu na możliwość awansu w szeregach akademickich. LUKA I KONKURENCJABrakuje młodych nauczycieli akademickich w wieku 25-30 lat, którzy mają lub starają się o tytuł doktora w uczelniach państwowych. Nie podejmuje się starań, aby przyciągnąć lub utrzymać na tym stanowisku obywateli obcego pochodzenia. Niewielu jest też zagranicznych studentów w polskich uczelniach. Obecnie tylko kilka prywatnych instytucji może przyznawać tytuły doktora. Przez ostatnie 20 lat zarobki młodych pracowników w uczelniach państwowych były głodowe, co zmuszało najlepszych i najzdolniejszych do szukania pracy gdzie indziej. W rezultacie, zabraknie wykwalifikowanej kadry, by zastąpić w następnej dekadzie pokolenie profesorów, którzy stopniowo będą przechodzić na emeryturę. Normą jest też zatrudnienie wykładowcy w dwóch placówkach równocześnie, prywatnej i państwowej, co zmniejsza efektywność i zaangażowanie pracownika na każdej z posad. Często profesorowie muszą dojeżdżać do miejsca pracy, nieraz w dwóch odległych miastach, co zmniejsza ilość czasu na konsultacje dla studentów lub własną pracę naukowa. Często spotykane jest zatrudnianie pracowników uczelni w instytucjach nastawionych na generowanie zysku, których profil działalności nie jest zgodny z kierunkiem pracy naukowej. Po 1990 roku obserwuje się w Polsce niezdrową rywalizację między studentami i naukowcami wyższej rangi w uczelniach państwowych a prywatnymi uczelniami. Jest to rezultatem ograniczeń nałożonych przez rząd w zakresie zarobków i środków na rozwój programów badawczych. Inną przyczyną jest silnie „zakorzeniona” na swoich stanowiskach starsza kadra naukowa, która chce zachować swoje przywileje i uniknąć rywalizacji. Z powodu braku prawa regulującego zarządzanie uczelniami, prywatne uczelnie postrzegane są jako mające przewagę nad państwowymi w dyktowaniu wysokości czesnego i oferowaniu większych pensji dla profesorów i doktorów. Duże korzyści mają profesorowie i doktorzy we wszystkich placówkach kształcących, doradczych czy badawczych w dziedzinach bankowości, prawa i zarządzania finansami. Niezbyt dużą popularnością cieszą się specjaliści w dziedzinach nauk ścisłych czy inżynierii, gdyż preferuje się tu pracodawców zagranicznych i nowe technologie powstające za granicą. Szanse i możliwościNie ulega wątpliwości, że zdolności, błyskotliwość i przedsiębiorczość polskich nauczycieli akademickich jest kluczem do rozwiązania przedstawionych problemów. Obserwuje się odnowienie wysiłków i starań o jakość nauczania i poziom pracy naukowej, co można przypisać współpracy kadry naukowej w państwowych i prywatnych uczelniach i kolegiach. Wiele polskich uczelni szczyci się tradycją świetności i poziomu nauczania. Standardy uczelniane w Polsce są nieporównywalnie wyższe niż w uczelniach zachodnich, w tym amerykańskich. Przyjęcie na studia uwarunkowane jest trudnym egzaminem wstępnym, przy dużej konkurencji. Mimo braku środków finansowych na naukę w Polsce, absolwenci polskich szkół, kolegiów i uczelni wypadają dobrze na tle swoich rówieśników z innych krajów pod względem przygotowania i wiedzy. Polscy inżynierowie i naukowcy pracują ponadto w wielu placówkach badawczych, uczelniach, korporacjach przemysłowych na całym świecie, w tym i w USA. Należy stworzyć nowy, dynamiczny KBN i inne konkurencyjne fundusze, których zadaniem będzie wspomagać rozwój polskich instytucji akademickich. Uczynić te oferty szeroko dostępnymi i skierować je do państwowych i prywatnych instytucji. Stworzyć rządowe i przemysłowe fundusze, konkurencyjne dla prywatnych zagranicznych funduszy, jak np. Fundacja Batorego. Uczynić polskie uczelnie mniej zależnymi od programów centralnych kierowanych przez UE, ale równocześnie kształcić kadrę naukową w zakresie procedur przyjęcia i uczestnictwa w programach. Rozważyć zatrudnienie na czas nieokreślony, niezależnie od zmian politycznych w kraju, starszej kadry naukowej z zagranicy na kierownicze stanowiska w KBN. Aby ułatwić procedurę oceny projektów naukowych przez międzynarodowych ekspertów, wprowadzić warunek, aby przedkładać po angielsku wszystkie wnioski ubiegające się o finansowanie ze środków państwowych oraz wszystkie raporty podsumowujące zakończone projekty. Stworzyć przejrzysty mechanizm w przyznawaniu grantów. Stworzyć bardziej elastyczny system w wyższych uczelniach, nie rezygnując z utrzymywania wysokiego poziomu nauczania. Stworzyć większe możliwości wyboru kursów w ramach planów studiów. Przekonać absolwentów kolegiów do kontynuowania nauki. Zwiększyć wysiłki w kształceniu na odległość i podjąć starania, by sprostać potrzebom kadry naukowej. Stworzyć nowe silne powiązania z przemysłem prywatnym oraz sponsorami nauki i kształcenia, zwłaszcza w dziedzinach inżynierii i nauk przyrodniczych. Utworzyć nowe mechanizmy działalności uczelni na zewnątrz i zaoferować swoje usługi dla różnych podmiotów. Przeznaczyć odpowiednie środki finansowe na ocenę wyników nauczania i poziomu uczenia się studentów oraz na stworzenie bazy danych absolwentów i programów badawczych. Te programy okażą się korzystne finansowo dla jednostek nimi objętych. Rozważyć użycie sportowych reprezentacji uczelni dla ich promocji oraz wkładu absolwentów w tę promocję. Ustalić korzystne prawo podatkowe dla sponsorów kształcenia w wyższych uczelniach. Zerwać z tradycją kadry kończącej daną uczelnię i kontynuującej pracę w niej na korzyść absolwentów innych uczelni lub instytucji, w tym przemysłowych. Wprowadzić warunek, by kadra naukowa mówiła płynnie po angielsku i publikowała artykuły w uznanych pismach naukowych. Stworzyć program narodowy dla młodych naukowców, podobnie jak na Tajwanie i w Korei Południowej, aby robili doktoraty za granicą i wracali do pracy w Polsce. Podobnie jak w Hongkongu i Singapurze zatrudnić niezależnego doradcę z zagranicy do oceny projektów doktoranckich przeprowadzanych w Polsce. Zastanowić się nad warunkiem posiadania habilitacji do otrzymania tytułu profesora zwyczajnego. W zamian promować i przyspieszyć proces przyznawania habilitacji osobom, które wykazały się osiągnięciami w placówkach zagranicznych lub na stypendiach. Przyznawać tytuł profesora młodszym naukowcom, którzy mogą jeszcze długo odnosić sukcesy naukowe. Stworzyć programy naukowe dla polskich ekspatriantów, którzy wykazali się osiągnięciami w uczelniach zagranicznych, zwłaszcza w USA, Kanadzie, Australii i krajach Europy Zachodniej. Stworzyć im oferty pracy na stanowiskach zarządczych polskich uczelni (włącznie ze stanowiskiem rektora), rządowych funduszy badawczych (zwłaszcza KBN) i w Ministerstwie Edukacji. Takie rozwiązania okazały się wielce korzystne na Tajwanie, w Korei Południowej, Hongkongu i Singapurze, gdzie duża liczba ekspatriantów o zaszczytnych tytułach i odznaczeniach naukowych, zdobytych w placówkach akademickich, rządowych i przemysłowych za granicą, przyczynia się wiedzą i doświadczeniem do rozwoju ekonomicznego swoich krajów. Spowodować, by znacznie wzrosły pensje kadry naukowej w uczelniach państwowych, jak również stworzyć większe fundusze na pomoc dla studentów we wszystkich typach instytucji. Stworzyć system płac oparty na wynikach pracy dla wszystkich szczebli naukowych. Stworzyć stałe źródła dochodu dla instytucji. Stworzyć stanowiska dla osób zajmujących się stałymi źródłami dochodu, podobnie, jak to jest w USA. Skoncentrować się na strategiach rozwojowych za pomocą grup absolwentów, którzy wykazali się osiągnięciami i zabiegać o sponsorów, by zrealizować te cele. Zwrócić się z ofertą do naukowców z Zachodu i Wschodu, aby uzupełnić wakaty w uczelniach. Przyciągnąć i zatrzymać studentów zagranicznych w polskich uczelniach. Stworzy to większą różnorodność, usprawniając tym samym możliwości uczenia i zdobycia doświadczenia niezbędnego do pracy w warunkach globalizacji przemysłowej. Powyższe sugestie mają na celu utorowanie drogi obecnym debatom w kręgach rządowych i akademickich, dotyczącym uniezależnienia polskich uczelni od środków rządowych i asygnowanych przez Unię Europejską. Niektóre z sugestii wymagają sporo pracy ze strony organów legislacyjnych, planowania perspektywicznego oraz wyasygnowania znacznych środków finansowych ze strony rządu i uczelni. Inne propozycje nie wymagają aż takiego nakładu środków. Spójny plan działania oparty na powyższych sugestiach powinien zostać opracowany przez rektorów uczelni państwowych i prywatnych. Należy dokonać tego właśnie teraz, bez względu na formę i treść nowego prawa regulującego działalność uczelni wyższych i placówek akademickich w Polsce. Dr Mirosław J. Skibniewski, prof. na Wydziale Budownictwa Lądowego i Wodnego Purdue University w West Lafayette (USA), jest prorektorem tej uczelni. |
|
|