Recenzje
Poprzedni Następny

 

Brunatne i czarne

Faszyzm – słowo wytrych, bodajże najbardziej uniwersalna obelga polityczna drugiej połowy XX wieku, pojęcie, które ma mnóstwo desygnatów, z lubością używane przez media i zawodowych manipulatorów życia społecznego. Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że wyobrażenia związane z faszyzmem stanowią integralną część naszej kultury. Większości ludzi słowo „faszyzm” kojarzy się z nihilistyczną przemocą, wojną, ujednoliconymi i uzbrojonymi masami, degeneracją wartości, epoką pieców, upadkiem i antyhumanizmem. Z kolei inni doceniają w faszyzmie prostotę, siłę, dychotomiczny podział świata na „swoich” i „obcych” oraz dostarczaną przez tenże spójną wizję skomplikowanej rzeczywistości. Z niejaką przykrością muszę napisać, że mnie – niestety – słówko „faszyzm” (w postaci deprecjonującej interlokutora etykietki) kojarzy się przede wszystkim ze współczesną debatą polityczną, w trakcie której różni „mędrkowie” i „ćwierćintelektualiści” obrzucają oskarżeniami o faszystowskie inklinacje swych – często równie ćwierćinteligentnych – oponentów. I vice versa.

Wziąwszy powyższe pod uwagę, dobrze, że ukazują się w Polsce takie książki, jak Faszyzm. Historia Rogera Eatwella. Autor kierował się założeniem – skądinąd słusznym – że nadszedł już czas, by odrzucić popularne stereotypy i ocenić faszyzm tak obiektywnie, jak to tylko możliwe.

Nie chodzi tu bynajmniej o historyczny aspekt faszyzmu jako takiego, aczkolwiek dokonana przez Eatwella – sine ira et studio – analiza dziejów tego masowego ruchu, począwszy od korzeni, którymi były rzymskie rózgi (fasces), budzi co najmniej szacunek dla kompetencji autora. Istotniejsze jest ukazanie, do jakich uczuć, pragnień, przekonań ruchy typu faszystowskiego się odwołują. Jakimi emocjami się karmią i jak łatwo zrzucają wędzidło cywilizacji, pogrążając same siebie oraz wszystkich, którzy z nimi się stykają, w otchłani barbarzyństwa. Gdy umieścimy faszyzm, jego o wiele bardziej zbrodniczą hydrę – nazizm i równoważny im komunizm we właściwym kontekście, stajemy porażeni ogromem, pierwotną agresywnością i potwornością tychże, a nasza wiara w indywidualną wolność zostaje wystawiona na próbę – w obliczu tłuszczy kierującej się wszakże nominalnie sprawiedliwością i chęcią „wskazania każdemu jego właściwego miejsca”.

Tęsknoty, którymi kierował się (i nadal kieruje) faszyzm, nigdy nie obumierają całkowicie. Świadectwo tego – przy zachowaniu odpowiednich proporcji – dała nam niedawno Austria. Reakcje globalne na polityczne wybryki rodaków Straussa były wprawdzie mocno przesadzone, ale tak naprawdę trudno im się dziwić. Historia pewnego niespełnionego dziennikarza czy równie niespełnionego artysty malarza, przypomina nam dobitnie, że nie wolno lekceważyć drobnych - wydawałoby się – politycznych zawirowań. Taka też jest ukryta pointa książki Eatwella. Lektura prawie obowiązkowa.

(kpuch)

Roger Eatwell, Faszyzm. Historia, tłum. Tomasz Oljasz, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 1999, seria: Nowe Horyzonty.

W korzystnym świetle

Moment publikacji tej książki wydaje się nieprzypadkowy. Właśnie obchodzimy tysięczną rocznicę zjazdu gnieźnieńskiego, a pozycja ta przedstawia nową rekonstrukcję i interpretację wydarzeń sprzed 1000 lat.

Autor, niemiecki historyk średniowiecza, dopatrzył się w miniaturze dedykacyjnej Ewangeliarza z Akwizgranu odmiennej od powszechnie przyjętej możliwości interpretacji zjazdu gnieźnieńskiego. Obrazek przedstawia, zdaniem niemieckiego historyka, Ottona, po którego bokach stoją dwaj królowie, władcy niezależnych państw. Są to Stefan, pierwszy król węgierski i Bolesław Chrobry, pierwszy król polski. Ale jak za życia Ottona można było mówić o tytule królewskim Bolesława? Nie wdając się w szczegóły można powiedzieć, że Fried, po szczegółowej analizie miniatury oraz innych źródeł z tego okresu, stwierdził, iż podczas zjazdu w Gnieźnie doszło do koronacji Bolesława Chrobrego na króla. Ambicje kościelnych dygnitarzy i rychła śmierć Ottona III przeszkodziły w szybkim kanonicznym potwierdzeniu królewskiej godności Bolesława. Tym niemniej była ona uznawana, a niemieccy kronikarze celowo unikali określania Bolesława mianem królewskim.

Analizy niemieckiego historyka wzbudziły wiele kontrowersji. Polemizowano z nim w sprawie interpretacji obrazka – Fried nie jest historykiem sztuki – oraz sposobu rekonstrukcji wydarzeń sprzed 1000 lat. Nadmieńmy, że autor jasno określa swoje wywody jako hipotezę. Najbardziej zaskoczyły Frieda polemiki ze strony autorów węgierskich i polskich. Jego zdumienie nie jest dziwne, gdyż przedstawiona interpretacja wydarzeń podnosiła rangę zarówno Polski, jak i Węgier w ówczesnej Europie. Polemiki autorów polskich, m.in. Gerarda Labudy, o których Fried pisze w dodatku do kolejnego wydania książki, nie są dziś tak mocne, jak były kilka lat temu. A przyczyniły się do tego także badania nad początkami państwa polskiego prowadzone w ostatnich latach.

Prof. Henryk Samsonowicz jest skłonny zgodzić się, że w pewnym sensie można mówić o koronacji Bolesława przez Ottona III w Gnieźnie. Jeżeli koronację będziemy rozumieć jako kanoniczne namaszczenie na króla – interpretacja ta nie będzie właściwa. Jeżeli zaś oznacza ona tylko wręczenie królewskich insygniów (nałożenie diademu i wręczenie włóczni św. Maurycego), uznanie niezawisłości państwa (władcy) oraz prawo do nadawania inwestytury, to z hipotezą Frieda można się zgodzić. Przeprowadzone przez polskich uczonych w ostatnim czasie badania wskazują na znacznie wyższy niż dotychczas sądziliśmy poziom rozwoju państwa polskiego w czasie rządów pierwszych Piastów oraz większe niż sądzono znaczenie tej dynastii w naszej części Europy. Z powodu małej liczby źródeł zapewne wciąż interpretacje tamtych czasów trzeba będzie traktować jako hipotezy. Skoro tak, dobrze, że niemiecki historyk znalazł sposób interpretacji tamtego okresu, który w korzystnym świetle przedstawia naszą rolę i pozycję w Europie.

Książka została wydana w serii Klio w Niemczech. Jest to część projektu translatorskiego Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie, odpowiadająca inicjatywie Klio in Polen, realizowanej w Niemczech. O ile seria niemiecka ma popularyzować w kraju naszych zachodnich sąsiadów polską literaturę historyczną, to Klio w Polsce ma ukazać najbardziej interesujące zjawiska powojennej historiografii niemieckiej. Książka Frieda o zjeździe gnieźnieńskim do takich niewątpliwie należy.

(pik)

Johannes Fried, Otton III i Bolesław Chrobry. Miniatura dedykacyjna z Ewangeliarza z Akwizgranu, zjazd gnieźnieński a królestwa polskie i węgierskie. Analiza ikonograficzna i wnioski historyczne, tłum. Elżbieta Kaźmierczak i Witold Leder, Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 2000, seria: Klio w Niemczech.

Polowanie na myśliwych

Na ostatnią książkę Włodzimierza Boleckiego złożyło się osiemnaście esejów, powstałych w większości w latach 90. (choć są i starsze, nawet z lat 70.). Jej tytuł pochodzi od jednego z tekstów – w dorobku autora zapewne ważnego, skoro ogłaszanego już po raz trzeci – Polowanie na postmodernistów (w Polsce).

Z tytułowego szkicu dowiemy się – ku naszemu zaskoczeniu – że Bolecki nie upolował w Polsce żadnego postmodernisty, a co więcej, takie „polowania” odradza, bo cywilizacja (postindustrialna), która stworzyła „postmodernizm”, na pewno jeszcze nie istnieje nad Wisłą. Szczególnie ostro gromi Bolecki tych, którzy chcieliby widzieć postmodernistów w Witkacym, Gombrowiczu i Schulzu (poświęca temu osobny rozdział), stawiając przy tym tezę równie kontrowersyjną: pisarze ci stworzyli szczytowe dzieła polskiego modernizmu (...), który trwa już stulecie i który będzie trwał znacznie dłużej niż myślą jego likwidatorzy.

Zasygnalizowana powyżej problematyka nie dominuje w całym zbiorze. Można nawet powiedzieć, że tytuł jest nieco mylący, choć stanowi swoistą prowokację i tym samym doskonale pełni swoją rolę (tytuł wszak powinien przyciągać uwagę). Włodzimierz Bolecki podejmuje m.in. refleksję nad literaturą lat 80. czy piśmiennictwem emigracyjnym (poszukując nowych kategorii jej opisu, jak np. polityczność). Dzieli się także swoimi odczytaniami niektórych utworów – a trzeba przyznać, iż jest czytelnikiem wnikliwym i obdarzonym niezwykłą erudycją. Za najciekawsze uważam eseje traktujące o twórczości Aleksandra Wata. Bolecki wydobywa ukryte sensy z pozornie niewiele znaczących wierszy futurystycznych, ukazując cel dokonanej w nich destrukcji języka. Staje się widoczne, jak bardzo poezja i nowelistyka Wata (Bezrobotny Lucyfer) podszyte są fatalizmem – ów „regresywny futurysta” (trudno o trafniejsze określenie) w przyszłość zdaje się patrzeć z przerażeniem. Do zaskakujących wniosków prowadzi też analiza Ucieczki Lotha, nie dokończonej powieści Wata. Bolecki ukazuje – wbrew deklaracjom samego autora – że dzieło nie mogło być doprowadzone do zamierzonego zakończenia (w którym po ukazaniu totalitaryzmu niemieckiego nastąpiłoby przeniesienie akcji do Związku Radzieckiego) nie z powodu trudności materialnych, braku czasu czy jakichkolwiek przeszkód ze strony cenzury, ale ze względu na diametralne różnice zachodzące między niemieckim faszyzmem a radzieckim komunizmem. Narracyjne i fabularne przejście od „ucieczki Jakuba Lotha” do „ucieczki Aleksandra Wata” okazało się artystycznie i intelektualnie po prostu niemożliwe, i w tym, zdaniem Boleckiego, tkwi podstawowy historyczny problem całej literatury krajowej po roku 1945.

Imponująca jest zdolność autora do kojarzenia niejednokrotnie odległych przesłanek i dochodzenia na ich podstawie do spójnych logicznie wniosków. Tak jest chociażby w „wariacjach interpretacyjnych” nt. twórczości Witkacego i Schulza. Bolecki szuka źródeł inspiracji artystów, wskazując m.in. na powiązania między kompozycjami plastycznymi i literaturą, sięga przy tym umiejętnie do „legend personalnych”, co ułatwia odbiór tekstu. Generalnie rzecz biorąc, Boleckiego czyta się dobrze, pisze bowiem z dużym zaangażowaniem, nieraz nawet z humorem. Pewną trudność sprawiać mogą niektóre terminy, zwłaszcza neologizmy (pre-teksty, postmodernizacja, postteoria itp.), gdy się je jednak rozszyfruje, poprawia się czytelnikowi nie tylko humor, ale i mniemanie o sobie.

(kg)

Włodzimierz Bolecki, Polowanie na postmodernistów (w Polsce) i inne szkice, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1999.

Relacja z pola walki

Długo, długo jeszcze będziemy odkrywać nieznane uprzednio (czy też znane jedynie nielicznym) fakty polskiego pięćdziesięciolecia, zapoczątkowanego niby-lubelskim dokumentem, w tytule którego znalazło się znamienne słowo „manifest”. Szczęśliwie, tymże pięćdziesięcioleciem coraz częściej zajmują się osoby, w mojej skromnej opinii, najbardziej predestynowane – młodzi historycy nie obciążeni przeszłością, wykładami dia- oraz histmatu, towarzyskimi ograniczeniami i partyjnymi dyrektywami. Krzysztof Kosiński (rocznik 1974) jest, mam nadzieję, jednym z nich. Praca tego autora, książka nagradzana i chwalona, to szczegółowa dysertacja, traktująca o polskim szkolnictwie w latach 1945-56, a więc dziesięcioleciu wyjątkowo intensywnej „walki klasowej”.

Nie ulega wątpliwości, że nowi, powojenni doktrynerzy dążyli za wszelką cenę do zmiany ludzkiej mentalności i to możliwie w obrębie jednej generacji. Młode, kilkunastoletnie pokolenie wydawało się – i z pewnością było – najlepszym celem zmasowanych zabiegów indoktrynacyjnych. O ile w kontroli życia rodzinnego nowi „władcy dusz” nie doszli do takiej perfekcji, jak chociażby analogiczni specjaliści w „ojczyźnie proletariatu”, to dzięki szkolnictwu oraz za sprawą rozbudowanego systemu obowiązkowych zajęć pozaszkolnych mogli z łatwością zatruć przeciętnego nastolatka marksistowsko-stalinowskim jadem. Wszechwładnej kontroli podlegało wszystko: nauczyciele, programy nauczania, forma prowadzenia zajęć lekcyjnych, uczniowskie rozrywki, wygląd zewnętrzny, reguły etykiety, sposoby spędzania wolnego czasu etc.

Był to świat, w którym sowiecka koncepcja człowieka była dominująca. „Człowiek radziecki” zyskiwał atrybuty równe niemal boskim: ujarzmiał naturę, wpływał na bieg historii, przekształcał obyczaje i tradycje, wreszcie – był członkiem, formującej świat na nowo, teoretycznie dominującej klasy robotniczej. By sprostać zadaniom, musiał być, jak żądała sowiecka pedagogika, „krzepki, zdrowy, silny, zahartowany, zdolny do pracy, przygotowany do obrony socjalistycznej ojczyzny”. Żadna inna postawa nie mieściła się w granicach wytyczonych przez doktrynerów. Każda inna postawa była surowo piętnowana i często karana. Elementem frontu ideologicznego, przemawiającym „za” lub „przeciw” wychowankom, stawały się zarówno otrzymywane oceny, jak również np. czystość paznokci. Wzniosłe idee wodzów rewolucji traktowano równie poważnie, jak kurtuazję wobec koleżanek, posłuszeństwo nauczycielom czy też odpowiednią długość fryzury.

Więcej nie napiszę, pragnąc zachęcić Czytelnika do lektury tej spóźnionej o pół wieku relacji z frontu „walki klas”. Spóźnionej, lecz potrzebnej. Szczególnie tym, którzy – nie pamiętając, bądź nie chcąc pamiętać ówczesnych realiów – pragną nam zafundować powrót w te „cudowne lata”. Dziękuję, postoję.

(kpuch)

Krzysztof Kosiński, O nową mentalność. Życie codzienne w szkołach 1945-1956, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2000, seria: W Krainie PRL.

Zbawienna nuda

Zastanawiające, że schyłek drugiego tysiąclecia zaznacza się zbiorową publikacją zatytułowaną Nuda w kulturze. Czyli już nie apokalipsa, zmierzch cywilizacji, groza istnienia, ale nuda patronuje rozważaniom humanistów przełomu wieków. Bynajmniej nie chodzi tu wyłącznie o współczesność, raczej o współczesne odczytanie naszej kultury w jej historycznej rozpiętości.

Rozważania zgrupowane są w trzy bloki tematyczne: Duchowość dzisiejsza i nuda, Historia literatury jako historia nudy, Estetyka i socjologia nudy. Ponowoczesny filtr zastosowany przez autorów nie jest jednorodny. Różnie rozumiana jest funkcja, jaką zajmuje nuda w życiu człowieka i jego artystycznych wytworach, i niejednoznaczna jest jej semantyczna wymowa. Autorzy krystalizują swe postawy względem problemu począwszy od apoteozy Schulza – my, budując pod obłokami, oddani chimerze pod ciśnienie setek atmosfer nudy, destylujemy nasze nikomu prawie niepotrzebne wytwory. Nuda, Witoldzie, zbawienna nuda! To jest nasza wysoka asceza, to jest nasza wybredność – po negatywne rozumienie nudy jako „gruntownej niezgody na własne życie” przepojone „smutkiem skończoności”. Rozpiętość aksjologiczna związana z nudą wyłania się wskutek różnego podejścia do tematu nudy jako kategorii estetycznej, moralnej czy obyczajowej.

Jedna z diagnoz dotyczących kondycji współczesnego człowieka rozpatruje nudę jako reakcję na trzy główne, a niemożliwe do spełnienia tęsknoty naszej epoki: za czasem minionym, do nieskończoności i do pełnej autonomii (wolności), z nich to, na zasadzie ich rewersu czy cienia wyłaniać się mają, równie silnie, trzy nudy: nuda powtórzeń, nuda bezmiaru i nuda skończoności. Trynitarny aspekt tęsknoty i cienia, które targają człowiekiem, zdają się w sposób utajony odwoływać do przeżycia religijnego, tu: ponowoczesnego ekwiwalentu sacrum. Być może rację ma Charles Taylor, bohater jednego ze szkiców, gdy twierdzi, że zachodnia kultura w imię filozoficznego dyskursu odrzuciła koncepcje teistyczne, by w osamotnieniu piętrzyć paradoksy i „nicujące się nicości”. Problem nie polegałby więc na braku czy rozpadzie wartości w kulturze, ale na niezgodzie na przyznanie się do posiadania źródeł moralnych zasad, jakimi się kieruje. We współczesnej milenijnej rzeczywistości próba wskrzeszenia „tego monstrum przeszłości, Boga” nie należy do cieszących się popularnością. Pozostaje więc za Schulzem, Gombrowiczem i Brodskim chwalić nudę, choć zdaje się, że dla nich znaczyła ona cokolwiek innego, aż do krawędzi ekwilibrystyki słownej: Może zatem nuda stoi na straży pustki, gdyż kiedy pustka zniknie, to nadejdzie nicość? bądź też Istniejemy żeby się nudzić” (Guy de Maupassant) czy nudzimy się żeby istnieć? Nie wiemy. (Litości!) Zapędzenia się autorów w „nudny róg” zdarzają się na szczęście rzadko, a też dotyczą co najwyżej pojedynczych sentencji. Znajdują się w tej pracy szkice-perełki, zdolne zadowolić niejednego czytelnika, ponadto rozpiętość tematyczna związana z kontekstem podjętej problematyki gwarantuje uczestnictwo w kulturze od starożytnej Grecji (Pitagoras, Arystoteles) po średniowiecze, renesans, kształtowanie się kultury masowej (schyłek XIX wieku), dzisiejszą duchowość, wreszcie – polską literaturę.

Paweł Zacharewicz

Nuda w kulturze, red. Przemysław Czapliński, Piotr Śliwiński, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 1999, seria: Konstatacje.

Książki nadesłane

Jane F. Gardner, Mity rzymskie, tłum. R.A. Sucharski, Wyd. PRÓSZYŃSKI i S-ka, Warszawa 2000, seria: Mity Świata.
Piotr Siemion, Niskie Łąki, Wyd. W.A.B., Warszawa 2000, seria: Archipelagi.
Marcin Czerwiński, Pytając o cywilizację, Wyd. CiS, Wyd. W.A.B., Warszawa 2000, seria: Z Wagą.
Stewart Brand, Długa teraźniejszość. Czas, odpowiedzialność i najpowolniejszy komputer świata, tłum. A. Tanalska-Dulęba, Wyd. CiS, Wyd. W.A.B., Warszawa 2000, seria: Masterminds.
G?nter Scheich, Pozytywne myślenie. Czy może szkodzić, tłum. E. Pankiewicz, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2000, seria: Emocje i Rozum.
Susan Forward, Donna Frazier, Szantaż emocjonalny, tłum. M. Majchrzak, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 1999, seria: Emocje i Rozum.
Bryn C. Collins, Emocjonalna niedostępność, tłum. A. Nowak, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2000, seria: Emocje i Rozum.
Johannes Fried, Otton III i Bolesław Chrobry. Miniatura dedykacyjna z Ewangeliarza z Akwizgranu, zjazd gnieźnieński a królestwa polskie i węgierskie. Analiza ikonograficzna i wnioski historyczne, tłum. E. Kaźmierczak, W. Leder, Wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 2000.
Ewa Wipszycka, O starożytności polemicznie, Wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 2000.
Zdzisław Krasnodębski, M. Weber, Wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 2000, seria: Myśli i Ludzie.
Jan Garewicz, Schopenhauer, Wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 2000, seria: Myśli i Ludzie.
Zbigniew Kuderowicz, Kant, Wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 2000, seria: Myśli i Ludzie.
Kim Knott, Hinduizm, tłum. T. Jurewicz, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2000, seria: Bardzo Krótkie Wprowadzenie.
Jack C. Willke i in., Życie czy śmierć. Stare i nowe tajemnice eutanazji, tłum. H. Dankiewicz, Human Life International – Europa, Gdańsk 2000.
Richard P. Feynman, Charakter praw fizycznych, wprow. P. Davies, tłum. P. Amsterdamski, Wyd. PRÓSZYŃSKI I S-KA, Warszawa 2000, seria: Feynmana Wykłady z Fizyki.
Adam Leszczyński, Sprawy do załatwienia. Listy do „Po prostu” 1955-1957, przedm. M. Kula, Wyd. TRIO, Warszawa 2000, seria: W Krainie PRL.
Wiktor Czernianin, Młodopolski erotyk hedonistyczny. Problemy poetyki, Wyd. TART, Wrocław 2000.
Lynn Margulis, Symbiotyczna planeta, tłum. M. Ryszkiewicz, Wyd. CiS, Warszawa 2000, seria: Science Masters.
Henry Chadwick, Augustyn, tłum. T. Szafrański, Wyd. PRÓSZYŃSKI I S-KA, Warszawa 2000, seria: Dawni Mistrzowie.
Dominique Folscheid, Wielkie daty filozofii starożytnej i średniowiecznej, tłum. J. Niecikowski, Wyd. PRÓSZYŃSKI I S-KA, Warszawa 2000, seria: W Czym Rzecz?
Dominique Folscheid, Wielkie daty filozofii nowożytnej i współczesnej, tłum. J. Niecikowski, Wyd. PRÓSZYŃSKI I S-KA, Warszawa 2000, seria: W Czym Rzecz?
Alfons Józef Skowronek, Kościoły chrześcijańskie na niemieckojęzycznym obszarze Europy Zachodniej, Wyższa Szkoła Studiów Międzynarodowych w Łodzi, Łódź 2000.
Najnowsza historia Polski na tle międzynarodowym. Teksty źródłowe, wyb. i opr. Z.J. Michalski, M. Wilk, Wyższa Szkoła Studiów Międzynarodowych w Łodzi, Łódź 2000.
Leszek Nowak, Gombrowicz. Człowiek wobec ludzi, Wyd. PRÓSZYŃSKI I S-KA, Warszawa 2000, seria: Filozofia Polska XX Wieku.
Nicholas Cook, Muzyka, tłum. M. Łuczak, Wyd. PRÓSZYŃSKI I S-KA, Warszawa 2000, seria: Bardzo Krótkie Wprowadzenie.
Bryan Magee, Wyznania filozofa, tłum. B. Chwedeńczuk, Wyd. PRÓSZYŃSKI I S-KA, Warszawa 2000.
Nayla Farouki, Metafizyka, tłum. M. Gałuszka, Wyd. „KSIĄŻNICA”, Katowice 2000, seria: DOMINO.
Nayla Farouki, Teoria względności, tłum. M. Jarosiewcz, Wyd. „KSIĄŻNICA”, Katowice 2000, seria: DOMINO.
Jean-Paul Auffray, Czasoprzestrzeń, tłum. M. Jarosiewcz, Wyd. „KSIĄŻNICA”, Katowice 2000, seria: DOMINO.
Fritz Winzer, Słownik sztuk pięknych, tłum. J. Kumaniecka, Wyd. „KSIĄŻNICA”, Katowice 2000, seria: Słowniki Encyklopedyczne „Książnicy”.
Krystyna Duraj-Nowakowa (red.), Nauczyciele akademiccy w procesie kształcenia pedagogów, Mazowiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna w Łowiczu, Oficyna Wyd. IMPULS, Kraków-Łowicz 1999.
Krystyna Duraj-Nowakowa, Systemologiczne inspiracje pedeutologii, Wyższa Szkoła Pedagogiczna im. Jana Kochanowskiego w Kielcach, Oficyna Wyd. IMPULS, Kraków 2000.
Kazimierz Ślęczka, Feminizm. Ideologie i koncepcje społeczne współczesnego feminizmu, Wyd. „KSIAŻNICA”, Katowice 1999
 

Uwagi.