Poprzedni Następny

Już dziś wiadomo, że od lat zgłaszany przez KBN postulat corocznego zwiększania nakładów budżetowych na naukę o 15 proc. realnie, nie będzie zrealizowany.

Andrzej Wiszniewski

Ubogi rok

Gdy wracam z oficjalnych - najczęściej jednodniowych - wizyt zagranicznych i rodzina pyta mnie, co ciekawego widziałem, przypomina mi się historia sprzed wielu lat, kiedy to w Polsce Ludowej wyjazd zagraniczny był upragnioną rzadkością. Tymi, którzy jeździli stosunkowo często, byli bynajmniej nie naukowcy, lecz sportowcy. I któregoś razu, po powrocie z zagranicy naszej ekipy kolarskiej, dziennikarka spytała jednego z zawodników: Co ciekawego widział pan za granicą? Tylne koło jadącego przede mną kolarza - odpowiedział zapytany. Ze mną też jest podobnie, choć nie ścigam się na rowerze. W czasie zagranicznego pobytu widzę salonik VIP na lotnisku, hotel, budynki rządowe i miasto, ale niemal jedynie przez okno samochodu, którym wozi mnie gościnny ambasador. W niektórych krajach, gdzie istnieje zagrożenie terroryzmem, widzę jeszcze patrol motocyklowy jadący przed samochodem oraz twarze przydzielonej mi ochrony osobistej. A kiedy po dniu wypełnionym oficjalnymi spotkaniami docieram do hotelu, to mam już tylko jedno marzenie: przespać się choć parę godzin, bowiem rano będzie trzeba bardzo wcześnie wstawać, by jechać na lotnisko.


turystyka naukowa

Sądzę, że polscy naukowcy wyjeżdżający na najrozmaitsze konferencje i kongresy mają trochę więcej czasu dla siebie, mogą nacieszyć się wolnymi chwilami i podziwiać lokalne osobliwości. I sądzę, że niektórzy z nich lubią to do przesady. Ilość pieniędzy pochodzących z KBN, a przeznaczanych na wyjazdy zagraniczne niektórych panów profesorów, jest zadziwiająca. Niektóre, szczególnie drastyczne przypadki, ktoś nazwał "turystyką naukową". Jak sądzę, jest w tym trochę prawdy, dlatego będę się bardzo uważnie przyglądał tym projektom badawczym, w których środki na podróże zagraniczne są szczególnie wysokie. Niekiedy jest to być może usprawiedliwione, ale niekiedy zdaje się być odreagowaniem okresu, gdy wyjeżdżać było bardzo trudno i dziennikarze pytali: Co pan widział za granicą? Ja, niestety, niekiedy będę pytał: Co pan robił za granicą tak ważnego, że usprawiedliwia to finansowanie pańskiego wyjazdu przez polskiego podatnika?
Jeśli idzie o wyjazdy moje czy innych KBN-owskich urzędników, to też staram się je redukować. Przykładowo, nie widzę większego sensu w corocznych spotkaniach z przedstawicielami krajów, z którymi mamy podpisane umowy o współpracy naukowej, dla podpisania kolejnej wersji tzw. protokołu wykonawczego. Zupełnie wystarczy spotykać się raz na 2-3 lata. Zbyt częste wyjazdy to nie tylko nadmierny koszt, ale przede wszystkim dezorganizacja pracy tu, na miejscu.

nadzwyczajne ubytki

A gdy o kosztach mowa, to, niestety, czeka nas kolejny rok wielkich oszczędności. Być może jeszcze większych niż te, do których przywykliśmy dotychczas. Bowiem, choć nie ma jeszcze ostatecznej wersji budżetu - będzie dopiero około 15 listopada - to już dziś wiadomo, że od lat zgłaszany przez KBN postulat corocznego zwiększania nakładów budżetowych na naukę o 15 proc. realnie, nie będzie zrealizowany. Ograniczenia wydatków dotkną wszystkie resorty tzw. budżetowe, czyli pochłaniające środki z budżetu państwa.
Dlaczego tak się dzieje? Przecież PKB wzrasta w przyzwoitym tempie i w roku 2001 powinien zwiększyć się o 5,7 proc. Skąd więc takie trudności z budżetem?
Otóż powodów jest parę. Co prawda dochody budżetu w roku 2001 wyniosą ok. 164 mld zł, to jednak pojawiły się nadzwyczajne ubytki w możliwościach wydatkowania. Należą do nich: zmniejszenie deficytu z ok. 15 mld w roku 2000, do 11 mld w roku 2001; zwiększenie jednorazowej wypłaty dla emerytów i rencistów na skutek powiększonej inflacji oraz trwałe podwyższenie wskaźnika waloryzacji, łącznie na kwotę ok. 5 mld zł; koszty obsługi długu publicznego, wynikające z wyższych stóp procentowych oraz wyższego kursu dolara, łącznie na kwotę ok. 4 mld zł; koszty "paktu dla wsi", wynoszące ok. 0,5 mld zł. A wymieniłem tu tylko największe "czarne dziury".
Te ubytki muszą być skompensowane redukcją wydatków. Nie można ich pokrywać wpływami z prywatyzacji, bowiem zwiększałoby to deficyt budżetowy, a tych 11 mld zł stanowi magiczną granicę, której chyba rząd nie zdecyduje się przekroczyć.


smutna konieczność

W efekcie tego wszystkiego, rok 2001 będzie dla nauki - i nie tylko - bardzo ubogi. Ale może to ubóstwo zwiększy zainteresowanie polskich naukowców 5. Programem Ramowym Unii Europejskiej, bowiem z naszym udziałem nadal jest nietęgo. Dziesięciokrotnie mniejsza od Polski Irlandia składa więcej wniosków o finansowanie projektów badawczych przez Brukselę niż czyni to Polska. A jeśli idzie o projekty zakwalifikowane do dofinansowania, to bije nas dwukrotnie. Pilnie studiuję wyniki poszczególnych brukselskich konkursów grantowych i porównuję wyniki naszych naukowców z osiągnięciami ich kolegów z innych krajów, także środkowoeuropejskich. Nie skłania to do optymizmu. Może smutna konieczność ekonomiczna, spowodowana niskim finansowaniem z budżetu naszego państwa, wpłynie dodatnio na naszą aktywność na arenie europejskiej. Może - wszak muszę się czymś pocieszać.

Uwagi.