Sponsorzy powoli pojawiają się na horyzoncie szkolnictwa wyższego.
Choć na razie udział środków pozyskanych od donatorów jest niewielki, jednak w konkretnych przypadkach pieniądze te pomagają zrealizować różne cele.
Piotr Kieraciński
W poszukiwaniu mecenasa
Pozyskiwanie środków pozabudżetowych jest dziś jednym z najistotniejszych tematów w dyskusji o nauce i szkolnictwie wyższym. Kasy uczelni zawierają już sporą część pieniędzy pozabudżetowych. W uczelniach technicznych pojawiają się one w wyniku realizacji ekspertyz, badań i wdrożeń dla przemysłu. Liczącą się pozycją w budżetach szkół wyższych stanowią wpływy z płatnych form kształcenia. Niektóre uczelnie, np. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, szczycą się już 20-procentowym udziałem środków własnych w budżetach. Budżet Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej - po wyłączeniu z niego środków na inwestycje - w 37 proc. wypracowany jest przez uczelnię. Wciąż jednak niewiele słychać o sponsorowaniu uczelni przez biznes i zamożnych prywatnych donatorów.
nic za darmo
Po zmianie systemu politycznego przy naszych uczelniach masowo powstawały fundacje, które miały zasilić kasę szkół wyższych pieniędzmi od sponsorów. Szybko okazało się, że nie wiemy jak ich pozyskiwać. Większość z tych instytucji jest dziś martwa. Prof. Franciszek Ziejka, rektor UJ, podsumowuje te sytuację: - Wolałbym przemilczeć działanie Fundacji dla UJ w ostatnich kilku latach.
Sponsorzy powoli pojawiają się jednak na horyzoncie szkolnictwa wyższego. Choć na razie udział środków pozyskanych od donatorów jest niewielki - prof. Jerzy Woźnicki, rektor Politechniki Warszawskiej, mówi, że w przypadku jego uczelni nie przekracza 1 proc. - jednak w konkretnych przypadkach pieniądze te pomagają zrealizować różne cele.
Uniwersytet Jagielloński co jakiś czas informuje o umowie ze sponsorem: Siemens wykonał nowoczesną centralę telefoniczną, francuska firma dała 8,5 mld starych zł na ogrzewanie podłogowe w Collegium Maius, a inne przedsiębiorstwo oświetliło zabytkowe budowle uniwersyteckie. Nie ma jednak nic za darmo, np. Siemens uzyskał na 3 lata prawo do pisania w swoich materiałach reklamowych, że jest sponsorem UJ. Zdarzają się też problemy. Pewna firma, która sponsorowała UJ, została obciążona podatkiem od darowizny. Rektor osobiście w tej sprawie interweniował - na szczęście skutecznie - w ministerstwie finansów. Pojawiają się darowizny dóbr kultury, np. dzieł sztuki - przykładem kolekcja podarowana przez Karolinę Lanckorońską. Zdarzają się fundowane stypendia. Dzięki pieniądzom Fundacji Kulturalnej Pruszyńskich powstały fundusze stypendialne im. Estreichera (z funduszem żelaznym w wysokości pół miliona zł), im. Krzyżanowskiego (coroczna darowizna) oraz św. Jadwigi.
honorowy kustosz
Najbardziej spektakularną akcję pozyskiwania sponsorów jest "Cegiełka dla Jagiellonki", prowadzona już od 4 lat. Dr Krzysztof Zamorski, dyrektor Jagiellonki rozumiał, że nie ma darów za darmo. Dlatego postanowił pozyskać sponsorów, oferując im w zamian uwiecznienie w murach biblioteki. Za wpłatę większą niż 10 tys. dolarów można uzyskać tytuł honorowego mecenasa Biblioteki Jagiellońskiej, a imieniem darczyńcy może zostać nazwana jedna z sal biblioteki. Za wpłatę 2 tys. zł można uzyskać tytuł honorowego kustosza. Taka wpłata oznacza także wykup "cegiełki", czyli uwiecznienie nazwiska na specjalnej tabliczce przy wejściu do nowej Jagiellonki. Wpłata powyżej 1000 zł daje tytuł honorowego czytelnika. Mniejsze wpłaty honorowane są umieszczeniem na liście darczyńców. Dotychczas w akcji wzięło udział ponad 300 darczyńców, w tym 49 instytucji. Najhojniejsza darowizna prywatna - 10 tys. dolarów - pochodzi od Anny Smolar-Kuźnar z USA, która zażyczyła sobie, aby jedna z sal BJ została nazwana imieniem jej męża, znanego krakowskiego architekta.
Sfinansowanie "Cegiełki dla Jagiellonki" kosztowało BJ 80 tys. zł. Ile znaczy 900 tys. zł, uzyskane dotychczas w wyniku akcji, skoro koszt rozbudowy wyniesie 145 mln zł? Można za to wyposażyć np. pracownię mikrofilmową. Dyr. Zamorski mówi, że dary będą przeznaczane na konkretne przedsięwzięcia: wyposażenie określonej sali, zakup urządzeń, tak by darczyńca widział wyraźnie na co wydano jego pieniądze. Biblioteka pozyskuje też od darczyńców znaczną liczbę książek. Czasami są to cenne dary, jak np. księgozbiór po Adamie Ciołkoszu czy papiery rodziny Pawlikowskich. Często jednak taki dar to próba pozbycia się kłopotliwego, nieprzydatnego księgozbioru po zmarłym członku rodziny. Dary książkowe stanowią trzecie pod względem wielkość źródło pozyskania książek. W zeszłym roku uzyskano w ten sposób ponad 5,5 tys. woluminów o wartości 252 tys. zł. Warto też mieć "pod ręką" zaprzyjaźnioną zamożną firmę, które wspomoże w nagłej potrzebie: tak zrobił Budostal III, gdy bibliotece zabrakło 3 tys. zł na zakup cennego, unikalnego starodruku.
sponsor strategiczny
Niestety, poszukiwanie sponsorów nie jest sprawą łatwą. Najczęściej listy dyrektora pozostają bez odpowiedzi, a wizyty w firmach prowadzą donikąd. Tę prawidłowość potwierdza prof. Kazimierz Flaga, rektor Politechniki Krakowskiej: - Na 100 wysłanych listów z prośbą o dotację dostaję jedną odpowiedź, zazwyczaj odmowną. Zdaniem rektora PK, sponsora należy znać osobiście. Aby pozyskać pieniądze na jakiś cel, trzeba udać się do odpowiedniej osoby. Najczęściej pozytywne rezultaty dają prośby skierowane do kolegów ze studiów, którzy zajmują eksponowane, kierownicze stanowiska w gospodarce. Prof. Flaga potwierdza też tezę, że warto mieć pod ręką zaprzyjaźnioną firmę. W Politechnice Krakowskiej stworzono instytucję "sponsora strategicznego". - Mamy trzech takich sponsorów - mówi rektor. - To nie są firmy, które dają pieniądze, na co chcemy. Są one raczej gwarantem, że w sytuacji, gdy uczelnia znajdzie się w nagłej potrzebie - pomogą. Na miano sponsorów strategicznych zasłużyły Chemobudowa Kraków SA, Bank Przemysłowo Handlowy oraz Krakowskie Przedsiębiorstwo Instalacji Sanitarnych. Wszystkie te firmy są różnorakimi nićmi powiązane z uczelnią. BPH obsługuje uczelniane finanse, a Chemobudowa budowała kampus Politechniki na Czyżynach. Ostatnio Chemobudowa rozpoczęła, nie czekając na zabezpieczenie finansowe inwestycji ani na pieniądze z uczelni, remont starej kotłowni. Firma pokryła 25 proc. kosztów wynoszących 800 tys. zł. Z kolei bank dał 300 tys. zł na organizację wielkiego międzynarodowego kongresu naprężeń termicznych, który organizowali teoretycy, mający nikłe kontakty z gospodarką.
Rektor Flaga obawia się o los instytucji strategicznego sponsora: - Mam wrażenie, że przyszłość sponsorowania uczelni przez te firmy nie jest pewna. Dwie z nich zostały wykupione przez zagraniczny kapitał. - Jeśli mogę liczyć na pomoc - mówi rektor - to tylko od polskich firm, dobrze osadzonych na naszym rynku i znających uczelnię. Zagraniczny kapitał nie chce niczego sponsorować. W PK jest jednak kilka laboratoriów ufundowanych przez zagraniczne korporacje. W zamian za sponsoring przedsiębiorstwa te mają zapewnioną reklamę - udział mediów w otwarciu laboratoriów - szkolenia pracowników oraz wykonywanie przez specjalistów z uczelni zleconych badań. Ożyło też ostatnio Stowarzyszenie Absolwentów Politechniki Krakowskiej. Do "Złotej Księgi Absolwentów" wpisuje się rocznie 40-50 osób, które zajmują wysokie stanowiska w gospodarce. - To są ludzie, którzy z tej okazji zaczynają się czuć odpowiedzialni za uczelnię. Spośród nich będą się wywodzić nasi kolejni sponsorzy - mówi rektor.
darowizny celowe
W Akademii Górniczo-Hutniczej większość pozabudżetowych pieniędzy pochodzi z prac wykonanych na rzecz gospodarki oraz ze sprzedaży licencji i patentów opracowanych przez uczonych. Trafiają się donacje osób prywatnych. Najczęściej przeznaczane są na fundusze stypendialne bądź nagrody za najlepsze prace magisterskie i doktorskie w różnych dziedzinach. W tej chwili w AGH istnieje blisko 10 takich funduszy. Na Wydziale Zarządzania działa Rada Patronacka, złożona z przedstawicieli gospodarki. Zdarzają się darowizny celowe. Rektor AGH jeździ samochodem podarowanym przez firmę Exbud. Czasami trafia się kosztowna nowoczesna aparatura podarowana przez sponsora, np. Fundację na rzecz Nauki Polskiej. Takie dary pomagają rozwijać naukę, stawiają ją na wysokim, światowym poziomie, bywają jednak dla uczelni źródłem kłopotów. - Obecne przepisy wymagają płacenia bardzo wysokiej amortyzacji od takich urządzeń - mówi prof. Ryszard Tadeusiewicz, rektor AGH. - Teoretycznie oznacza to jedynie przesunięcie środków uczelni z części obrotowej budżetu do części przeznaczonej na inwestycje. Faktycznie oznacza jednak zablokowanie znacznych sum pieniędzy. Z działu inwestycje można jedynie budować nowe obiekty - pieniądze z amortyzacji na to nie wystarczają - a nie można prowadzić prostych remontów starych budynków. Amortyzacja po pewnym czasie daje pieniądze na nowy aparat badawczy, jednak jego zakup oznacza kolejne odpisy amortyzacyjne. Także w AGH uaktywniło się Stowarzyszenie Wychowanków. - To nie jest tylko instytucja fasadowa - twierdzi rektor. Na razie nie jest w stanie sporządzić bilansu finansowego zysków, jednak jest przekonany, że związki z absolwentami przynoszą uczelni wymierne korzyści. Najbardziej skutecznym mechanizmem pozyskiwania pozabudżetowych pieniędzy pozostają wciąż osobiste kontakty pracowników z tymi, którzy od uczelni oczekują rozwiązania określonych problemów technicznych i są gotowi za to zapłacić.
kto znajdzie sponsora?
Poszczególne uczelnie różnie rozwiązują sprawę przyjmowania darów. Zazwyczaj do pewnej wartości decyzje mogą podejmować władze wydziałów lub rektorzy, a o przyjęciu szczególnie kosztownych darowizn decydują senaty uczelni. W Politechnice Warszawskiej rektor podejmuje decyzję o przyjęciu daru o wartości do 10 tys. ecu. W UMCS rektor podejmuje decyzje o przyjęciu darowizny, o ile jej wartość nie przekracza 1 proc. rocznego budżetu uczelni. Rektor AGH mówi, że za jego kadencji nie trafiła się darowizna, która wymagałaby akceptacji senatu. Podobnie jest w UMCS - trudno uzyskać darowiznę, której wartość przekraczałaby 1 proc. rocznego budżetu uniwersytetu.
W żadnej z wymienionych uczelni nie ma instytucji, która byłaby odpowiedzialna za pozyskiwanie sponsorów. Zazwyczaj robią to sami rektorzy lub uczeni zainteresowani zgromadzeniem środków na konkretne cele uczeni. Najłatwiej uzyskać środki na nieduże przedsięwzięcia: publikację, imprezę studencką. Widać jednak pierwsze próby budowania instytucji, które trwale wiązałyby uczelnię z otoczeniem gospodarczym i środowiskami lokalnymi. Z pewnością można do takich działań zaliczyć odnawiane i tworzone - jak w UMCS - stowarzyszenia absolwentów, na czele których stają ludzie zajmujący wysokie stanowiska w biznesie i mogący faktycznie pomóc uczelni w różnych działaniach. UJ podjął stosowne kroki, korzystając z jubileuszu odnowienia Akademii Krakowskiej: w biurze jubileuszowym utworzono stanowisko odpowiedzialne za pozyskiwanie pieniędzy na organizacje jubileuszu. Podobnie na sponsorów z okazji jubileuszu 175-lecia uczelni liczy rektor PW.
Rektorzy UJ i PW zapowiadają, że mają w planach utworzenie placówek zajmujących się pozyskiwaniem funduszy. Już działają specjalistyczne instytucje w Uniwersytecie Warszawskim oraz Uniwersytecie Mikołaja Kopernika. W UW stanowisko pełnomocnika rektora ds. wspomagania rozwoju uczelni utworzył prof. Włodzimierz Siwiński w 1997 r. Od początku funkcję tę pełni Nina Kancewicz-Hoffman. W zakres obowiązków tej instytucji - obecnie jest to już biuro zatrudniające kilka osób - wchodzi nawiązywanie trwałej współpracy z firmami. - Powiązaliśmy to z planowaniem strategicznym rozwoju uczelni - mówi Nina Kancewicz-Hoffman. Oznacza to, że przed pozyskaniem pieniędzy trzeba jasno określić, na co będą przeznaczone, co uczelnia będzie robić w latach najbliższych oraz w dłuższej perspektywie. Ważne jest, że w pojęciu "rozwoju" uczelni zmieściła się także współpraca z ewentualnymi sponsorami. Od początku tego roku w UMK w Toruniu działa Centrum Promocji i Rozwoju, kierowane przez Kingę Nemere-Czachowską. Także tam w pojęciu "rozwoju" jest miejsce na pozyskiwanie funduszy na uczelniane przedsięwzięcia. Jeden z pracowników Centrum ma za zadanie szukanie sponsorów.
przed nami eksplozja
Dotychczasowe doświadczenia szkół wyższych są rozmaite: dla Politechniki Krakowskiej źródłem darowizn na rozwój uczelni są krajowe przedsiębiorstwa, zaś doświadczenia Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazują na duże korporacje międzynarodowe. Polskie przepisy nie sprzyjają tym, którzy chcieliby finansowo wspomóc uczelnie. Nie wszyscy są też gotowi przyjąć duże dary. Wskazują na to przygody Fundacji Pruszyńskich, która zwracała się do kilku innych instytucji, zanim związała się z UJ. Źródłem sponsoringu mogą być absolwenci - na to liczą wszyscy, przebudowując zasady funkcjonowania lub tworząc nowe stowarzyszenia. Być może znajdzie się też miejsce dla odnowionych fundacji uczelnianych, na co wskazuje przykład działania w ostatnich latach Fundacji UAM. W korzystnej sytuacji są też uczelnie duże, szacowne, obchodzące jubileusze - tu, zdarza się, że sponsorzy przychodzą sami, licząc na część akademickiego splendoru. Małe uczelnie z prowincji mogą liczyć na samorządy, które dają budynki i pieniądze na ich remont, gdyż szkoła wyższa pozytywnie wpływa na pozycję miast i regionów. Jednak prawdziwa eksplozja found raising jeszcze przed nami.
Uwagi.