Bryk do teleturnieju
Architektura i rzeźba, malarstwo i grafika, rzemiosło artystyczne i dwudziestowieczna interdyscyplinarna sztuka, która wymyka się klasyfikacjom - obiecuje autor - ujęcie historyczne i współczesne. Wszystko to w tysiącu haseł, na mniej niż trzystu stronach. Format prawie kieszonkowy, znakomity do noszenia w teczce lub plecaku, co zresztą pozostaje w zgodzie z adresem czytelniczym.
Słownik sztuk pięknych to przykład dobrej leksykografii popularnej, ze wszystkimi jej słabościami i zaletami. Niezbyt rozbudowane, czasem nawet nadmiernie lakoniczne artykuły hasłowe w sposób przystępny wyjaśniają pojęcia, bez odwoływania się do hermetycznej terminologii. Czynią to często naprawdę ciekawie. Nie brak w słowniku reprodukcji i zdjęć (niestety, czarno-białych), a także rysunków schematycznych, eksplikujących hasła w sposób poglądowy. Plany świątyń, kapitele kolumn czy rodzaje kopuł najlepiej pokazać i nie potrzeba do tego kolorów. Jednak w rozmieszczeniu rysunków zdarzają się usterki i pod "trawieniem żelaza" pojawia się "rzut poziomy kościoła St. Aposteln w Kolonii". Struktura artykułów hasłowych jest niejednolita: jedne ograniczają się do zwięzłego opisu, podczas gdy inne uwzględniają kontekst historyczny i ewolucję zjawiska, podają nazwiska twórców, tytuły dzieł, czasem adresy, gdzie można te dzieła znaleźć. Różny jest także zakres znaczeniowy haseł - od detalu ("abakus", "rama", "żebro sklepienia") po pojęcia bardzo ogólne ("architektura", "realizm"), a kryteria ich doboru nie zawsze są zrozumiałe. Jest "marmur", brakuje "piaskowca", "granitu" czy "szkła". Podobnie rzecz się ma z objaśnieniem skrótu "exc", który pojawia się jako jedno z haseł. Czytamy: od łac. excudit (wydał), znajdował się na miedziorytach za nazwiskiem drukarza itd. Skoro innych skrótów - choćby A.D. lub D.O.M. - próżno szukać w słowniku, dlaczego jest tam "exc"? Chyba wyłącznie ze względu na autorskie preferencje. Zdarzają się także hasła o strukturze tautologicznej, np.: Chrystus cierpiący na krzyżu - wyobrażenie Chrystusa cierpiącego na krzyżu. Bardziej jednak niż powyższe drobne niedoskonałości dotkliwa jest nieobecność indeksu rzeczowego. Znacznie ułatwiałby on znalezienie interesujących objaśnień, które często ukrywają się pod innym hasłem. Brak ten tłumaczą poniekąd liczne odsyłacze, korzystanie z nich wymaga jednak od czytelnika sporej elastyczności i nie przyspiesza poszukiwań. Indeks osobowy natomiast jest dosyć rozbudowany.
Słownik opisuje przede wszystkim wielką sztukę europejską, a kultura klasyczna zajmuje tu miejsce szczególne. Nie brakuje jednak "dadaizmu", "collageu" (dlaczego nie "kolażu"?) i innych zjawisk dwudziestowiecznej awangardy. Jeżeli wspominane są dokonania artystyczne kultur bardziej egzotycznych (np. japoński "barwny drzeworyt"), to na ogół te tylko, które oddziałały na twórców w Europie. Chociaż słownik jest tłumaczeniem z języka niemieckiego, uwzględnia także specyfikę polskiej kultury. Zasługą wydawcy jest, że można w nim przeczytać o "kapliczce przydrożnej" czy ołtarzu Wita Stwosza (hasło: "gotyk"). Egzemplifikacja uwzględnia czasem naszych rodzimych mistrzów, choćby Józefa Mehoffera czy Stanisława Wyspiańskiego ("witraż"). Pojawia się nawet Nikifor z Krynicy ("naiwne malarstwo"). Przeważają jednak zdecydowanie odwołania do nazwisk twórców zachodnioeuropejskich.
Chociaż specjalista z zakresu sztuki lub adept tej dziedziny skorzystają zapewne w swoich poszukiwaniach z innych źródeł, słownik Winzera może okazać się pożyteczny dla dociekliwego ucznia, turysty czy miłośnika teleturniejów wiedzy, a także wszystkich zainteresowanych zjawiskami artystycznymi, którzy szukają ich systematycznego i syntetycznego ujęcia.
Aneta Wysocka
Fritz Winzer, Słownik sztuk pięknych, tłum. Janina Kumaniecka, Wydawnictwo "KsiĄŻnica", Katowice 2000, seria: Słowniki Encyklopedyczne "Książnicy".
Uwagi.