Ocena wartości czasopism i publikacji
Poprzedni Następny

 

Największy nacisk winno się położyć na wartość merytoryczną publikacji, 
zwłaszcza ich oryginalność problemową oraz nowoczesność metodyczną. 
Te dwa czynniki są kluczem do sukcesu w międzynarodowej ocenie.

Edmund K. Prost

Na świecie wydawana jest olbrzymia, wielomilionowa liczba periodyków, z których ok. 500 tys. jest nośnikiem czy przekaźnikiem informacji mających wartość poznawczą. Określić je można jako naukowe. Liczba tych czasopism stale się zwiększa. Na początku XX w. było ich ok. 10 tys. Stąd też orientacja o stanie wiedzy w określonej gałęzi nauki czy zawodu, a zwłaszcza o postępach nauki, staje się coraz większym problemem. Obecnie, wobec powodzi informacyjnej, nie jest możliwe rozpoznanie tego, co rzeczywiście nowe i oryginalne, bez odpowiednich postępowań instrumentalnych oraz powołanych i pracujących dla tych celów instytucji.

CENTRUM REFERENCYJNE

Organizowanie takiego systemu rozpoczęto w latach 50. w USA. W 1958 r. Eugene Garfield założył w Filadelfii Instytut Informacji Naukowej (Institute for Scientific Information – ISI) i rozpoczął publikowanie spisów treści ówcześnie wydawanych i przez siebie wyselekcjonowanych czasopism. Wydawnictwu nadano nazwę Current Contents (nazwa została opatentowana) i w pierwszym wydaniu znalazły się nauki chemiczne, farmakomedyczne i biologiczne (Current Contents of Chemical, Pharmaco–Medical & Life Sciences). Serwisem objęto początkowo 200 czasopism, a pierwsze egzemplarze wydawnictwa liczyły jedynie 32 strony.

Wydawnictwo znalazło dobry odbiór, co wynikało z wyraźnej jego potrzeby. Stąd też rozszerzono zakres na inne dziedziny wiedzy, wydając z czasem szereg nowych edycji. W 1961 r. objęto serwisem 613 czasopism, w 1967 r. – 1800, a w 1971 r. aż 5 tys. periodyków o sumarycznej objętości ok. 1000 stron. Wzrastała równocześnie liczba zatrudnionego personelu, który profesjonalnie zajmował się przygotowaniem, zróżnicowanego z czasem kierunkowo i merytorycznie, materiału informacyjnego. W 1998 r. ISI obchodził 40-lecie istnienia, zatrudniając 800 osób i mając swe biura w 7 krajach świata. Indeksowaniem objęto ponad 8 tys. pozycji czasopiśmienniczych, wydawanych w 35 językach. W 1988 r. ISI rozpoczął wydawanie materiałów informacyjnych nie tylko w formie drukowanej, ale i w zapisie elektronicznym. Obecna subskrypcja (informacje są naturalnie płatne) obejmuje w 34 proc. materiały drukowane, a w 66 proc. elektroniczne.

ISI jest obecnie doskonale funkcjonującą instytucją informacji naukowej, wydającą jako produkty swej działalności: listy analizowanych czasopism i książek w zakresie określonej gałęzi nauki czy zawodu, siedem ukierunkowanych edycji Current Contents, specjalistyczne przeglądy piśmiennictwa dla czterech (jak dotąd) kierunków, tzw. Focus On: Molecular Medicine, Psychopharmacology, Sports Science & Medicine oraz Veterinary Science & Medicine.

Oprócz ISI istnieją także i inne wydawnictwa o podobnym charakterze, takie jak Biological Abstracts, Chemical Abstracts, Food Science and Technology Abstracts, Index Medicus, Index Veterinarius, Revue of Medical and Veterinary Mycology czy Fishlit itp. ISI zdobył sobie jednak największą popularność i użytkowość, niekiedy nawet, jak można sądzić, przecenianą. Instytucja ta stała się bowiem centrum referencyjnym czasopism i publikacji, a w konsekwencji także i placówek naukowych oraz ich pracowników.

Wyraźne zainteresowanie, a może nawet fascynację wydawnictwami i ocenami ISI obserwować można ostatnio w Polsce. Zaznacza się przy tym tendencja oceny wartości czasopism i zamieszczonych w nich publikacji na podstawie rankingu stosowanego przez ISI. Ogłoszenie przy tym pracy w języku angielskim, najlepiej za granicą, ma być, według niektórych autorytetów decyzyjnych, jej jakościową nobilitacją. W konsekwencji powyższego zalecane jest wydawanie polskich periodyków naukowych w języku angielskim, a do tego włączanie do zespołów czy rad redakcyjnych zagranicznych pracowników nauki, będących co prawda profesorami, ale nie zawsze prominentami nauki. Podnosić to ma pozycję naukową czasopisma. Wydaje się jednak, że jest w tym nie tylko pewna przesada, ale i opaczna interpretacja roli i zadań czasopism. Celowe wydaje się stąd przedstawienie zasad wydawania periodyków naukowych oraz ich oceny według kryteriów ISI.

Prawo Bradforda

Wskazane jest na wstępie wyjaśnić, co należy rozumieć pod nazwą czasopisma naukowego i jaka winna być jego treść. Są to obecnie periodyki o pewnym zróżnicowaniu publikacyjnym. Jedne z nich to czasopisma ogłaszające prace typowo badawcze, których wyniki są wskazaniem, a nawet inspiracją dla pracy naukowej innych autorów – to typowe wydawnictwa archiwalne. Obok wymienionych są także periodyki, które służą upowszechnianiu najnowszej wiedzy w formie przeglądów monograficznych w zakresie określonych kierunków naukowych, służących tak pracownikom nauki, jak i zawodu – to znane i cenione w niektórych krajach (USA) czasopisma przeglądowe (reviews). Są wreszcie i czasopisma łączące obie te funkcje, publikujące obok przeglądów referatowych także prace badawcze, a częściowo i informacje naukowo-praktyczne. Bez względu jednak na charakter wydawnictwa, każde z nich jest przekaźnikiem informacji, które mogą mieć wartość poznawczą. Wszystkie z wymienionych typów czasopism są uwzględniane przez ISI i podlegają, jeśli są ocenione jako godne zainteresowania, procesowi różnicowania wartości. Warto więc bliżej poznać te zasady.

Prowadzenie nowoczesnych badań naukowych, a także referowanie ich wyników wymagałoby obecnie studiowania wielu czasopism. Przy tak wielkiej liczbie aktualnie wydawanych – do tego w różnych językach – periodyków, byłoby to zbyt mozolnym, a nawet chyba niemożliwym w realizacji, trudem. Nieodzowne staje się stąd ograniczenie czytelnictwa tylko do periodyków podających oryginalne i najbardziej wiarygodne informacje. Takimi przesłankami kierowali się programiści informacji naukowej w ISI. Oparli się w swych postępowaniach na tzw. prawie Bradforda. Otóż w połowie lat 50. Samuel C. Bradford ustalił w wyniku wnikliwej analizy literatury naukowej, że nowe i odkrywcze informacje w ramach określonej gałęzi nauki czy kierunku zawodowego przekazywane są przez stosunkowo niewielką liczbę czasopism. Określił tę liczbę w skali światowej na ok. 1000 periodyków, przy czym część z nich może mieć znaczenie również dla innego problemu naukowego, objętego podobną liczbą czasopism. Ta grupa czasopism przekazywać ma ok. 95 proc. najbardziej wartościowej wiedzy dla potrzeb konkretnej dyscypliny. Pozostałe liczne periodyki są natomiast nośnikami naukowej informacji o mniejszej wadze merytorycznej, a większość z nich jedynie „powiela” wiedzę z tej czołowej grupy czasopism.

Kierując się tymi wskazaniami ISI przyjął za podstawę selekcji większą nawet liczbę, gdyż ok. 2000 czasopism dla określonej gałęzi wiedzy. Lista ta, nazwana „Master Journal List”, znana w Polsce jako „Lista filadelfijska”, zawiera dla wszystkich gałęzi nauki, według aktualnego stanu z kwietnia 2000 r., 8 601 czasopism.
standardy selekcji

Interesujące będzie zapewne podanie zasad, na jakich opiera się zespół selekcyjny ISI w umieszczaniu czasopism na „Master Journal List”. Otóż nie jest to stała lista, ale ciągle zmieniana w wyniku selekcji periodyków. Zaangażowani są w to profesjonaliści, mający nie tylko dobre przygotowanie bibliograficzne, ale także i wieloletnią praktykę w przeprowadzaniu ocen. W razie potrzeby zasięga się opinii specjalistów określonych kierunków. W wyniku tych postępowań każdego roku – a przeglądy i oceny przeprowadzane są raz w roku – niektóre czasopisma są z listy eliminowane, inne natomiast dodawane.
Kryteria (standardy), na których oparta jest ocena są następujące:

regularność ukazywania się czasopisma zgodnie z podanym charakterem wydawnictwa i zawsze w tym samym terminie. To kryterium uważane jest za podstawowe, gdyż wszelkie opóźnienia w ukazywaniu się czasopisma eliminuje je z oceny;
wydawanie periodyku zgodnie z międzynarodową konwencją wydawniczą. Do zasad tych należą: odpowiednia nazwa czasopisma, tytuł publikacji odpowiadający charakterowi treści, odpowiadające treści streszczenie, zgodny z międzynarodowymi ustaleniami wykaz pozycji piśmiennictwa oraz pełny adres autorów pracy;
podawanie w języku angielskim tytułów, streszczeń oraz słów hasłowych, tzw. keywords publikowanych prac. Zalecane są także tytuły angielskie cytowanych pozycji piśmiennictwa. Redaktorzy ISI nie sugerują, aby nieodzowne było publikowanie całych prac w języku angielskim, gdyż wartościowe informacje naukowe, jeśli okażą się interesujące, mogą być bez trudności tłumaczone przez ISI. W Polsce zalecane jest przez wielu prominentów nauki, zafascynowanych anglosaskim światem naukowym, publikowanie prac naukowych tylko w języku angielskim. Może to rzeczywiście mieć pewne znaczenie, gdyż większe jest wówczas prawdopodobieństwo szerszego odbioru czytelniczego i lepszej oceny, zwłaszcza za granicą. Wśród światowych czasopism naukowych zdecydowana większość rzeczywiście publikuje w języku angielskim. Należy jednak podkreślić, że programiści ISI wcale tego warunku nie stawiają. Wskazane jest natomiast poruszenie jednego istotnego czynnika, a mianowicie – poprawności angielskich tekstów publikacji ukazujących się w polskich czasopismach. Są to nierzadko teksty tłumaczone przez anglistów nie znających problematyki samej pracy lub też nieudolne tłumaczenia autorskie. Stąd też treść takich publikacji nie zawsze jest zrozumiała dla zagranicznych czytelników, a forma językowa rzutuje negatywnie na ich ocenę merytoryczną. Nie zachęca to redaktorów ISI do akceptacji takich czasopism. Potwierdzeniem powyższego są nie zawsze najlepsze doświadczenia polskich redaktorów z angielskimi streszczeniami. Trzeba bowiem niekiedy wiele trudu i żmudnej współpracy z zagranicznym anglistą, aby poprawnie oddać w języku angielskim treść samego tylko streszczenia pracy. Wypływa z tego jeden istotny wniosek: lepiej jest publikować po polsku, a pracę zaopatrzyć w dobrze przygotowane streszczenie angielskie, niż trudzić się nad złym angielskim tłumaczeniem jej treści;
recenzowanie publikowanych prac przez autorytatywnych recenzentów, z czym związana jest oryginalność problematyki publikacyjnej. Ma to być rzeczywiste opiniowanie, a nie recenzja pro forma;
regionalna reprezentatywność periodyków, która związana jest z komercyjną stroną wydawnictw ISI. Redaktorzy ISI starają się dobierać do analizy periodyki reprezentujące określone regiony świata, a w mniejszym stopniu kraje. Czynnik ten odgrywa pewną rolę w selekcji periodyków z Europy Wschodniej i niekiedy tłumaczy, dlaczego spośród podobnych w charakterze czasopism, niektóre tylko są uwzględniane przez ISI;
analiza poczytności, która jest trudnym, ale wysoko ocenianym czynnikiem. Poczytność czasopisma mierzona jest takimi wskaźnikami jak: citation index (indeks cytowań), impact factor, tj. wskaźnik częstości cytowania w określonym czasie czy też immediacy index, określający czas, w jakim artykuł opublikowany w czasopiśmie jest cytowany w piśmiennictwie. Największe znaczenie i uznanie znalazł tzw. impact factor (IF). Warto o nim poinformować, gdyż wskaźnik ten urósł do rangi podstawowego kryterium w ocenach wartości czasopism i publikacji.

Współczynnik oddziaływania

ISI dążył od samego początku swego istnienia do oceny i różnicowania czasopism oraz zawartych w nich publikacji z punktu widzenia ich oryginalności oraz wartości merytorycznej. W założeniu miało to być ułatwienie dostępu do najbardziej wartościowej literatury. Nie wszystkie bowiem czasopisma można przeczytać, wobec ich mnogości, a także nie zawsze najlepszych treści. Zgodnie z tymi założeniami opracowano w ISI w latach 60. tzw. impact factor, co można określić po polsku jako współczynnik oddziaływania. Wskaźnik ten jest miarą cytowania konkretnej publikacji w określonym przedziale czasowym. Sposób obliczania tego wskaźnika podam przykładowo dla 1999 roku: dzieli się liczbę cytowań w 1999 r. artykułów jakiegoś czasopisma opublikowanych w dwóch poprzednich latach, tj. 1997–98, w całej światowej literaturze naukowej, przez ogólną liczbę wszystkich publikacji tego periodyku, ogłoszonych w tych samych dwóch latach. Podać to można bardziej obrazowo za pomocą wzoru: D (tj. impact factor) = B/C, przy czym B to liczba cytowań w 1998 r. w piśmiennictwie światowym prac opublikowanych w danym czasopiśmie w latach 1997-98, C to liczba wszystkich artykułów opublikowanych w tym samym czasopiśmie w latach 1997-98.

Impact factor jest więc wskaźnikiem częstości cytowania publikacji konkretnego czasopisma, wskazującym na jego poczytność, a także i wartość dla czytelników. Jest to tym samym ocena bibliograficzna czasopisma i jego publikacji. Najwyższy impact factor w 1998 r. (ostatni ranking) ma czasopismo „Annu. Rev. Biochem.” – 40,782. Czasopismo „Nat. Genet.” ma wskaźnik 38,854, znane czasopisma „Nature” – 27,368, a „Science” – 24,676, większość periodyków – ułamkowe wskaźniki, a szereg czasopism nawet zero (w danym roku). Wysokość impact factor zmienia się każdego roku dla każdego czasopisma, a niektóre wprost wypadają z rankingu.

Można postawić pytanie, co i komu daje znajomość poziomu impact factor? Według ISI, biblioteki mogą na tej podstawie dokonywać wyboru najbardziej cennych czasopism i prenumerować przede wszystkim takie periodyki. Impact factor może być również cenną informacją dla producentów np. leków, w których czasopismach jest najkorzystniej umieszczać reklamy (niestety, rzadko kierują się tymi wskazaniami). Ostatnio stał się impact factor dość szeroko stosowanym instrumentem w ocenie pracowników nauki, a także i instytucji naukowych. Publikacje w czasopismach o wysokim wskaźniku cytowania są bowiem miernikiem wartości publikacji i ich autorów. Redakcje takich czasopism stawiają stąd wysokie wymagania publikacyjne, a niektóre z nich, jak np. „Science” czy „Nature”, kwalifikują do druku jedynie 15 proc. otrzymywanych maszynopisów.

Redaktorzy ISI zalecają jednak pewną ostrożność w zbyt rygorystycznym stosowaniu impact factor. Jest to bowiem, mimo wszystko, sztuczny wskaźnik, nie uwzględniający wszystkich elementów wartości publikacyjnej. Przykładem w tym względzie jest np. obejmowanie liczbą cytowań także własnych publikacji w jakimś, np. przeglądowym, czasopiśmie. Jeśli pismo jest poczytne, to jego autorzy z reguły powołują się na publikacje z tego właśnie czasopisma, co zwiększa wyraźnie wymieniony wskaźnik. Stąd też niektórzy redaktorzy ISI sugerują, aby obliczać impact factor z wyłączeniem cytowań własnego periodyku.

Warto przy okazji wskazać na pewną manierę w wykazach pozycji piśmienniczych polskich prac naukowych. Niektórzy autorzy starają się cytować olbrzymią liczbę prac (z których nie wszystkie zapewne przeczytali) i to głównie anglosaskich, mimo istnienia polskich publikacji. Zwiększa to liczbę cytowań zagranicznych pozycji i czasopism, a zubaża polskie piśmiennictwo i jego ocenę.

Aktywność i wartość

Stosowanie impact factor stało się możliwe dopiero z chwilą upowszechnienia techniki komputerowej. Ułatwiła ona szybką rejestrację danych bibliograficznych czasopism ujętych w „Master Journal List”. Do danych komputerowych wprowadzane są bowiem wszystkie wykazy piśmiennictwa z czasopism objętych tą listą i następnie oblicza się dla każdego czasopisma impact factor. Czasopisma legitymujące się tym wskaźnikiem umieszczane są w osobnym wydawnictwie ISI Journal Citation Reports, a szereg z nich kierowanych jest do wydawnictwa Current Contents. Są to wydawane drukiem lub w wersji elektronicznej publikacje zawierające spisy treści poszczególnych zeszytów czasopism objętych tym wykazem. Cieszą się one dość dużą popularnością, gdyż ukazują się co tydzień (51 wydań rocznie) i zawierają wykazy i spisy treści najbardziej wartościowych, wg ISI, czasopism. Przetwarzanie danych dla Current Contents trwa, według informacji ISI, jedynie 10 dni od ukazania się indeksowanego czasopisma. ISI wydaje siedem wersji problemowych Current Contents: 1) Life Sciences, 2) Physical, Chemical & Earth Sciences, 3) Agriculture, Biology & Environmental Sciences, 4) Arts & Humanities, 5) Clinical Medicine, 6) Engineering, Computing & Technology oraz 7) Social & Behavioral Sciences.

Wśród 4963 czasopism ujętych w Journal Citation Reports w 1998 r. jest tylko 31 polskich periodyków, o impact factor od 1,727 („Acta Astronomica”) do zerowego („Acta Biol. Cracov. Zoo.”). Warto wymienić, dla orientacji, te periodyki i ich I.P: „Acta Arith.” – 0,484, „Acta Astronom.” – 1,727, „Acta Biochim. Pol.” – 0,477, „Acta Biol. Cracov. Bot.” – 0,167, „Acta Biol. Cracov. Zoo.” – 0,000, „Acta Neurobiol. Exp.” – 0,766, „Acta Palaeontol. Pol. – 0,270, „Acta Parasitol.” – 0,410, „Acta Phys. Pol. A” – 0,344, „Acta Phys. Pol. B” – 0,574, „Acta Physiol. Plant.” – 0,438, „Acta Protozool.” – 0,592, „Acta Soc. Bot. Pol. – 0,229, „Acta Theriol. – 0,552, „B Pol. Acad. Sci-Chem.” – 0,159, „B Vet. I Pulawy” – 0,487, „Biol. Sport.” – 0,194, „Chem. Anal.-Warsaw.” – 0,542, „Folia Biol.-Krakow.” – 0,500, „Folia Histochem. Cyto.” – 0,289, „Folia Neuropathol.” – 0,211, „Fund. Math.” – 0,307, „Inz. Chem. Procesowa” – 0,238, „J. Physiol. Pharmacol.” – 1,114, „Medycyna Wet.” – 0,223, „Opt. Appl.” – 0,203, „Pol. J. Chem.” – 0,508, „Pol. J. Pharmacol.” – 0,329, „Polimery-W.” – 0,224, „Przem. Chem.” – 0,119, „Stud. Math.” – 0,348.
Należy jednak podkreślić, że umieszczenie czasopisma w Current Contents jest wynikiem nie tylko aktywności czy zapobiegliwości zespołu redakcyjnego, ale głównie wartości publikowanych w danym czasopiśmie prac czy przeglądów naukowych. W krajach anglosaskich opinie nt. wartości merytorycznej i oryginalności polskich prac naukowych nie są, zapewne niesłusznie, najlepsze.

Klucz do sukcesu

Stawianie ocen i określanie wartości naukowej czasopism, publikacji, a następnie pracowników naukowych jedynie pod kątem miejsca publikowania, dając priorytet periodykom angielskojęzycznym, jest działaniem jednostronnym i uproszczonym. Wydaje się właściwe, aby większość polskich czasopism naukowych publikowała mimo wszystko po polsku, z zachowaniem podanych już wcześniej uwarunkowań anglojęzycznych (tytuł, streszczenie, keywords). Trzeba też wziąć pod uwagę, że większość naszych pracowników nauki ma, niestety, trudności w dobrym rozumieniu treści anglojęzycznych tekstów, a przecież oni przede wszystkim powinni poszerzać swą wiedzę. Można naturalnie wydawać w Polsce również i angielskojęzyczne wydawnictwa, ale jako periodyki o charakterze archiwalnym, publikujące prace badawcze wysokiej rangi. Nie wydaje się też realne, jak sądzą niektórzy, że można stworzyć w Polsce, i to ad hoc, międzynarodowe czasopismo.

Największy natomiast nacisk winno się położyć na wartość merytoryczną publikacji, zwłaszcza ich oryginalność problemową oraz nowoczesność metodyczną. Te dwa ostatnie czynniki są, według naszego rozeznania, kluczem do sukcesu w międzynarodowej ocenie. Jako przykład powyższego może służyć czasopismo „Allatorvosok Lapja”, które publikuje tylko po węgiersku, a do publikacji dołącza jedynie angielskie streszczenia. Mimo to jest ono ujęte w Current Contents oraz legitymuje się okresowo wskaźnikiem impact factor. Tajemnica powodzenia naszych węgierskich kolegów tkwi przypuszczalnie w wartości merytorycznej ich publikacji.

Zespoły merytoryczne Komitetu Badań Naukowych ustalają od pewnego czasu punktowy ranking naukowych czasopism polskich. Służyć on ma ocenie aktywności pracowników naukowych, a tym samym ich instytucji, w zależności od czasopism, w których publikowane są prace naukowe. Jest to w zasadzie dobra idea, ale sam ranking powinien być jednolity dla wszystkich kierunków, a także winny być znane zasady postępowań rankingowych.

Istnieje dużo większa (w stosunku do naukowych) liczba czasopism zawodowych służących konkretnym odbiorcom, tj. wykonawcom danego zawodu. Stąd też tego typu czasopisma winny publikować tylko w rodzimym języku i zajmować się głównie problemami profesjonalnymi, gdyż tego potrzebują ich czytelnicy. Nie ma też żadnych uzasadnionych powodów, aby tym periodykom nadawać naukowe akcenty i traktować publikowane w nich artykuły jako działalność naukową. Nieodzowne jest bowiem we wszelkich działaniach, w tym i publikacyjnych, wykazywanie wyraźnych i zdecydowanych kierunków postępowania.

Prof. dr hab. Edmund K. Prost, specjalista higieny i technologii żywności, jest emerytowanym profesorem Akademii Rolniczej w Lublinie i prezesem Lubelskiego Towarzystwa Naukowego.

Uwagi.