|
|
|
Kryteria wiekowe są potrzebne, choćby po to, Magdalena Sitarz, Andrzej Sitarz Czasy się zmieniają i coraz więcej różnego rodzaju fundacji, stypendiów czy grantów. I bardzo dobrze, bo, niestety, czasy, kiedy będzie można z akademickiej pensji wysupłać nieco grosza na jakąś konferencję, chyba są jeszcze odległe. Oczywiście, nikt nie daje niczego na piękne oczy, trzeba więc mozolnie wypełniać formularze, pisać CV i uważnie studiować regulaminy. Ano właśnie, uważnie, gdyż sporo z tych wszystkich instytucji wspomaga głównie młodych adeptów nauki. I tu zaczynają się problemy, na przykład z ograniczeniem wieku. Jeśli, dajmy na to, wynosi ono 35 lat, to ktoś mający 35 lat bez 1 dnia jest bez problemów dopuszczony. Ale jeśli ma 35 lat i jeden dzień, to – niezależnie od poziomu i merytorycznej oceny – jest odrzucany. To jednak jest jeszcze drobnostka. Powiedzmy, że ktoś miał pecha, leżał dwa lata w szpitalu i potem wrócił do nauki. Niestety, dwa lata stracił bezpowrotnie. Nadrabia więc zaległości, chce aktywnie działać i – tak, tak – jeśli przekroczył magiczną liczbę 35, nie ma już dla niego szansy. „Trudno”, powiedzą mu, „trzeba było się starać wcześniej” (takich rad udziela najznamienitsza FNP). Oczywiście, kryteria wiekowe są potrzebne, choćby po to, by ograniczyć czas spędzony na kwalifikacji kandydatów czy wyraźnie zwrócić się do pewnej kategorii osób. Czy jednak trzeba to robić tak bezdusznie? A przecież wystarczy dodać zdanie „w uzasadnionych przypadkach będziemy rozpatrywać wnioski nie spełniające tego kryterium” i pozostawić decyzje fachowcom. Nie wiem, czy firmy, dając ogłoszenia o pracy, patrzą tak ściśle na wiek kandydata, nawet jeśli w informacji jest to określone. Zapewne raczej szukają najlepszych. Czy nie można tak również w nauce? Bardzo ciekawiłaby mnie reakcja rozlicznych instytucji stypendialnych i grantowych: jaka jest ich polityka i dlaczego tak, a nie inaczej sformułowały swoje regulaminy (a zatem może reakcja ludzi odpowiedzialnych za stworzenie tych regulaminów, a nie za ich realizację). Można też inaczej – i tak na przykład postępuje Unia Europejska w swoich programach – wyraźnie określić wiek, ale też i wszystkie możliwe odstępstwa od reguł. Ma to sens, jeśli zważyć, iż młodzi Niemcy mogą sporo czasu poświęcić służbie wojskowej czy zastępczej, podczas gdy młodych Brytyjczyków to nie dotyczy. Zasadniczo mówi się, iż dążymy do Unii Europejskiej i dostosowujemy swoje prawo do jej prawa. Czy możemy również dostosować rozsądne skądinąd obyczaje? Przynajmniej w tych kwestiach najistotniejszych i chyba nie budzących zastrzeżeń: służby wojskowej, urlopu macierzyńskiego i wychowawczego oraz zdarzeń losowych.
Dr Magdalena Sitarz i dr Andrzej Sitarz są pracownikami Uniwersytetu Jagiellońskiego. |
|
|