Partnerskie układy
Poprzedni Następny

 

Imponujemy rozwiniętym ośrodkom naukowo-badawczym 
bardzo dobrym przygotowaniem do prowadzenia wszelkich prac. 
Świadczy to całkiem dobrze o poziomie naszej edukacji.

Halina Bykowska

Wydarzeniem szeroko komentowanym w Politechnice Gdańskiej było przyznanie prof. Jackowi Namieśnikowi, dziekanowi Wydziału Chemicznego, kierownikowi Katedry Chemii Analitycznej, tytułu doktora honoris causa Uniwersytetu w Bukareszcie, największej uczelni w Rumunii. Taki tytuł przyznaje się za szczególny wkład w rozwój nauki. Natomiast tytuł honorowego doktora ma w rumuńskich ośrodkach akademickich znaczenie prestiżowe i polityczne.

Żenująca bieda

Prof. Namieśnik nie kryje zadowolenia, ale jednocześnie z wrodzoną sobie skromnością wyjaśnia, że nie posiada zasług nadzwyczajnych. – To, że polska uczelnia wystąpiła w roli wspomagającej słabszy, zagraniczny ośrodek akademicki, jest rzeczą normalną – mówi i natychmiast uściśla: – Jest to ośrodek słabszy jedynie pod względem wyposażenia w aparaturę do celów dydaktycznych i badawczych. Rumuńscy pracownicy naukowi, specjalizujący się w chemii analitycznej, a zwłaszcza prof. George Emil Baiulescu, znani są w Europie i na świecie.

Bukareszteński uniwersytet, kształcący w trybie pięcioletnim ponad 25 tys. studentów, w tym na Wydziale Chemii prawie 1500, jest największą uczelnią w Rumunii.
– Poziom przekazywanej wiedzy jest tam stosunkowo wysoki, ponieważ rumuńscy nauczyciele akademiccy posiadają kontakt ze światową nauką – stwierdza prof. Namieśnik. – Jednak to, co widywałem w tamtejszych laboratoriach chemicznych, budziło ogromny niepokój. Wykładowcy, zajmujący się dydaktyką w zakresie chemii analitycznej, dysponowali jedynie kilkoma starymi spektrofotometrami oraz jedynym spektrometrem absorpcji atomowej, rodzimej produkcji. Aparatura ta ma 20-25 lat i jest wyeksploatowana.

Nie dziwi zatem, że rumuńskie uczelnie zabiegają o współpracę z ośrodkami akademickimi na całym świecie, by mieć dostęp do dobrze wyposażonych pracowni naukowo-badawczych. Rumuńscy pracownicy naukowo-dydaktyczni cenią sobie bardzo kontakty z PG, które zawdzięczają przede wszystkim prof. Namieśnikowi. Stąd ich ogromny wyraz wdzięczności dla niego w postaci tytułu doktora honoris causa.

Dwa dziesięciolecia współpracy

Kontakty gdańskiej kadry naukowo-dydaktycznej z rumuńską rozpoczęły się w latach 70. Wtedy po raz pierwszy PG odwiedził prof. Baiulescu, najwybitniejszy rumuński specjalista chemii analitycznej, autor kilku książek wydanych na Zachodzie, przewodniczący Rumuńskiego Towarzystwa Analitycznego, a także członek komitetów redakcyjnych kilku czasopism naukowych. Często uczestniczy on w najważniejszych konferencjach europejskich i światowych. Na jego zaproszenie w rumuńskiej uczelni sześciomiesięczny staż odbywał Marek Biziuk (obecnie profesor) z PG, co zaowocowało publikacją w „Analytical Letters”, periodyku naukowym wydawanym w USA.

Wzajemne kontakty pracowników gdańskiej i bukareszteńskiej uczelni stały się w ostatnich latach coraz częstsze i bardziej owocne. Na kilkumiesięczne staże naukowe do Gdańska przyjeżdżali młodzi pracownicy naukowi z Bukaresztu: dr Victor David i mgr Madalina State. Ta ostatnia zainteresowała się możliwością wykonania w Gdańsku badań, które posłużyłyby do napisania pracy doktorskiej, poświęconej charakterystyce chemicznej wód mineralnych w Rumunii. Temat jest niezwykle ciekawy i użyteczny zarazem, wiąże się bowiem bezpośrednio z eksportem tych wód. Promotorami tej pracy są prof. Namieśnik i prof. Baiulescu.
Dziekan Wydziału Chemicznego PG nie kryje, że o ściślejszych więzach z kadrą akademicką z Rumunii zadecydowała sympatia do tego kraju.

Skromne wynagrodzenie

Korzyści z pobytu rumuńskich stażystów były niemałe. – Gościliśmy ambitnych i zdolnych ludzi – zaznacza prof. Namieśnik. – Po kilkanaście godzin dziennie wykonywali oni analizy w naszych laboratoriach. Dobre, dodatkowe ręce do pracy, to wielka korzyść, podobnie jak wspólne publikacje naukowe w liczących się czasopismach. A jeśli są wymierne efekty współpracy, to jest podstawa do ubiegania się o nowe pieniądze na badania naukowe.

Współpraca opiera się na zdrowych zasadach. Koszty podróży zawsze pokrywa strona rumuńska. Rumuni nie mają u nas luksusu. Politechnika zapewnia im pokój gościnny w domu studenckim. Zagraniczny stażysta sam dba o swoje wyżywienie, otrzymuje bowiem dietę, stanowiącą ekwiwalent pensji adiunkta (1100-1300 zł). Jeśli chce, może korzystać z obiadów w stołówce akademickiej.

Obecnie do PG przyjeżdżają młodzi pracownicy naukowi nie tylko z Wydziału Chemii Uniwersytetu w Bukareszcie, ale również z Instytutu Chemicznego „Roluca Ripan” w Cluj-Napoca, dużego ośrodka przemysłowego. To właśnie stąd na dwuletni staż naukowy do Gdańska przyjechała mgr Virginia Coman, zajmująca się badaniami dotyczącymi rozdzielenia wszystkich związków chlorofenoli, występujących w zanieczyszczonym środowisku naturalnym. Efektem tych badań jest doktorat pani Coman (recenzentem pracy doktorskiej był prof. Namieśnik), jak również seria wspólnych publikacji.

Współpraca z Rumunami wciąż trwa. Jej owocem będzie kilka nowych doktoratów oraz kolejne, wspólne publikacje naukowe. Obecnie i Polacy, i Rumuni zabiegają o środki finansowe, by dalsze kontakty mogły się rozwijać. Sprzyja temu stosowna umowa międzypaństwowa.
BliŻej Francuzów

Katedra Chemii Analitycznej PG współpracuje z wieloma innymi ośrodkami akademickimi w Europie, szczególnie ceniąc sobie kontakty z ?cole Nationale Superi?ure de Chimie w Tuluzie, gdzie prof. Namieśnik spędził cztery lata. Równie cenna jest wymiana doświadczeń z Laboratorium Chemii Analitycznej Bionieorganicznej (CNRS) w Pau, położonym malowniczo w Pirenejach. – Dzięki tym kontaktom mamy możliwość pracy na znacznie bardziej zaawansowanym poziomie – mówi prof. Namieśnik. – Kierowana przeze mnie katedra jest bardzo dobrze wyposażona, jednak Francuzi dysponują znacznie bardziej zaawansowanym sprzętem. Nie dziwi, że współpracownicy prof. Namieśnika chętnie odbywają staże zwłaszcza w laboratorium w Pau, kierowanym przez prof. Ryszarda Łobińskiego (wcześniej pracował w Uniwersytecie Warszawskim; ma zaledwie 36 lat i jest jednym z najmłodszych profesorów), który udostępnia im świetny sprzęt, stanowiący połączenie chromatografii cieczowej z podwójnym spektrometrem mas (oznaczany symbolem LC-MS-MS). Taka aparatura umożliwia identyfikację związków nieznanych, które występują w skomplikowanych mieszaninach zanieczyszczonego środowiska naturalnego. Próbki do analiz mogą być zarówno cieczą, jak i ciałem stałym lub gazem.

Już powstało około dziesięciu wspólnych prac naukowych. Ich współautorem jest mgr Andrzej Wasik, a opublikowane zostały w światowych periodykach, takich jak „Analytical Chemistry”, „Fresemius Journal of Analytical Chemistry” i „Journal of Analytica: Atomic Spectrometry”.

W zespołach międzynarodowych

Równie cenne są kontakty z pracownikami naukowymi Norweskiego Instytutu Badań Powietrza (NILU), usytuowanego w okolicach Oslo, gdzie szczególną życzliwością wykazuje się prof. Józef Pacyna, związany wcześniej z Politechniką Wrocławską, obecnie ekspert Unii Europejskiej. Dzięki jego kontaktom z UE, gdańscy naukowcy mają możliwość uczestniczenia w realizacji grantu europejskiego, poświęconego trwałym zanieczyszczeniom organicznym w środowisku Morza Bałtyckiego. Do tych prac badawczych zostały zaangażowane również zespoły naukowców z Norwegii, Szwecji, Danii, Włoch, Niemiec i Kanady.

Podstawowym zadaniem jest zestawienie bazy danych, na podstawie której będzie można przewidywać, w jaki sposób trwałe zanieczyszczenia organiczne będą się przemieszczać w Bałtyku. Pozwoli to podejmować odpowiednie działania profilaktyczne.

Przed transformacją społeczno-polityczną w Polsce wymiana naukowa służyła nie tylko wzbogacaniu wiedzy i zdobywaniu nowych doświadczeń, ale również dawała młodym pracownikom nauki możliwość uzyskiwania dodatkowego zarobku. Różnice między płacami nauczycieli akademickich na Zachodzie a zarobkami naszych pracowników naukowo-dydaktycznych były ogromne. Obecnie dysproporcje te nie są już tak rażące, w związku z czym interes ekonomiczny nie gra istotnej roli przy wyjazdach zagranicznych. Teraz liczy się partnerstwo. Obecnie znacznie łatwiej jest nawiązywać nowe kontakty, co sprzyja prawdziwie partnerskiej wymianie naukowej. – Imponujemy rozwiniętym ośrodkom naukowo-badawczym bardzo dobrym przygotowaniem do prowadzenia wszelkich prac. Świadczy to całkiem dobrze o poziomie naszej edukacji – konkluduje prof. Namieśnik.

Uwagi.