Strona główna

Archiwum z roku 2001

Spis treści numeru 2/2001

Polska w krainie wiecznego zimna
Poprzedni Następny

Badania naukowe

Dziś grono polarników w naszym kraju liczy kilkaset osób, rokrocznie w tamte 
rejony świata wyjeżdżają przedstawiciele niemal wszystkich ośrodków naukowych.

Mariusz Karwowski

Fot. Jan Magierski

Historia polskich badań polarnych sięga XIX stulecia. Ich inicjatorami byli Henryk Arctowski i Antoni Bolesław Dobrowolski, którzy uczestniczyli w kierowanej przez Adriana de Gerlache de Gomery’ego wyprawie belgijskiej do Antarktyki. W latach trzydziestych XX wieku odbyły się pierwsze stricte polskie wyprawy na Spitsbergen i Grenlandię, a po II wojnie światowej zorganizowano ekspedycję na Antarktydę. Dziś grono polarników w naszym kraju liczy kilkaset osób, rokrocznie w tamte rejony świata wyjeżdżają przedstawiciele niemal wszystkich ośrodków naukowych. 

PRZYPADEK I HISTORIA

W sierpniu 1897 roku z Antwerpii wypłynął statek „Belgica”, na pokładzie którego znajdowało się wielu uczonych i marynarzy kilku narodowości. Wśród nich byli także Polacy. Celem wyprawy wcale nie była Antarktyka. Statek miał jedynie płynąć jak najdalej na południe, a podczas rejsu miano przeprowadzać badania, przede wszystkim geofizyczne, zarówno na morzu, jak i na lądzie. Tymczasem kończyło się powoli antarktyczne lato, a temperatura była coraz niższa. Załoga nie zważając na to płynęła dalej na południe. I oto 16 lutego „Belgica”, otoczona przez lody, została uwięziona na Morzu Bellingshausena dokładnie na cały następny rok. Wszelkie próby, mające na celu uwolnienie statku, spełzły na niczym. Cóż było czynić? Korzystając z „okazji” rozpoczęto systematyczne obserwacje naukowe, zachowując przy tym wszelkie standardy światowe. I tak niejako przypadek zrządził, iż po powrocie do kraju Arctowski i Dobrowolski, uczestnicy belgijskiej ekspedycji, stali się inspiratorami polskich badań polarnych. Dzisiaj obaj mają stacje naukowe swojego imienia.

Koniec XIX i początki XX wieku, to okres, w którym polscy badacze wykazywali szczególne zainteresowanie daleką Syberią. To właśnie Jan Czerski, Aleksander Czekanowski i Karol Bohdanowicz – dodajmy na marginesie: zesłańcy polityczni – stworzyli podstawy badań geologii Syberii. Z kolei fauną tego obszaru, zwłaszcza w okolicach Jeziora Bałkańskiego, zajmował się nestor polskich badaczy, zwany „wielkim Sybirakiem” – Benedykt Dybowski. Było to jednak, jak na owe czasy, nie do końca zrozumiałe. Obszary polarne, nie dość, że nie były szczególnie atrakcyjne pod względem gospodarczym czy politycznym, to w dodatku geograficznie oddalone były od Polski o ładnych kilka tysięcy kilometrów. Cóż więc było impulsem do ekspedycji w te tereny? Jak pisze w jednym z numerów „Biuletynu Polarnego” nieżyjący już prof. Alfred Jahn z Uniwersytetu Wrocławskiego, badacze spełniali w ten sposób pewne zadania, które narzucała im historia. Właśnie w pracy naukowej wielu znajdywało ucieczkę od czarnej rzeczywistości, szukało uśmierzenia „patriotycznego bólu”. To w jakiejś mierze wyjaśnia, dlaczego polscy badacze oddawali się obserwacji najbardziej odległych, a przy tym niezbyt gościnnych zakątków świata.

ALPINIŚCI I TURYŚCI

Dalszy rozwój wypraw polarnych nastąpił już po odzyskaniu niepodległości. Następowała swoista „sztafeta pokoleń”. Nie izolowano młodych badaczy, a wręcz przeciwnie. Ci starsi przekazywali zdobytą już wiedzę, inspirowali kolejne wyprawy. Na początku lat 30., w trakcie wyprawy w ramach II Międzynarodowego Roku Geofizycznego, założono polską stację na Wyspie Niedźwiedziej. Dokonali tego Czesław Centkiewicz, Stanisław Siedlecki i Władysław Łysakowski. Ten właśnie fakt uznaje się oficjalnie za początek polskiej działalności polarnej. Badacze prowadzili obserwacje zorzy, dokonywali pomiarów promieniowania słonecznego. Z naukowego punktu widzenia bardzo ważne były też następujące po sobie w cyklu dwuletnim trzy kolejne wyprawy na Spitsbergen. Co ciekawe, inicjatorami tych stricte naukowych ekspedycji nie byli wcale uczeni, lecz alpiniści – Stefan Bernadzikiewicz i wspomniany wcześniej S. Siedlecki. Jeden z członków ostatniej wyprawy (1938), Mieczysław Klimaszewski, zasłużył się szczególnie w wyjaśnianiu genezy glacjalnej Niżu Polskiego. W okresie międzywojennym organizowano też pierwsze ekspedycje na Grenlandię (Aleksander Kosiba, Antoni Gaweł, Alfred Jahn). I o ile o XIX-wiecznych wyprawach możemy powiedzieć, że miały jeszcze charakter typowo ekstensywny, to już te po I wojnie światowej były wyraźnie intensywne, co obrazują doskonałe mapy topograficzne i geologiczne pochodzące z tego okresu.

Po II wojnie światowej rozpoczął się kolejny okres w historii polskich wypraw polarnych. 23 grudnia 1958 roku wyruszyła pierwsza polska ekspedycja na Antarktydę. Jej kierownikiem był Wojciech Krzemiński. Podróż odbyła się na radzieckim statku „Michaił Kalinin”. Jednym z głównych punktów wyprawy było przejęcie od władz radzieckich stacji badawczej Oazis, położonej w Oazie Bungera. Nadano jej imię A.B. Dobrowolskiego. Do dziś ze stacji, która posiada znakomitą infrastrukturę, zaplecze techniczne, korzystają uczestnicy wielu ekspedycji. Drugą dużą stację badawczą, im. H. Arctowskiego, założono 26 lutego 1977 r. na wyspie Króla Jerzego w Południowych Szetlandach. Jej powstanie umożliwiło przyjęcie Polski do Układu Antarktycznego, do którego należy dziś około 30 krajów. Od początku stacja służy botanikom, geodetom, geologom, klimatologom i wszystkim innym badaczom przyrody antarktycznej. Środki finansowe na działalność przyznaje Komitet Badań Naukowych, w wysokości wystarczającej na podtrzymanie funkcjonowania tej placówki naukowej. Ze względu na swoje atrakcyjne położenie jest ona odwiedzana rokrocznie przez tysiące turystów z całego świata.

Fot. Jan Magierski

SPECIALITE DE LA MAISON

Powoli do badań polarnych włączały się prawie wszystkie ośrodki uniwersyteckie. Na początku lat 70. Wrocław zainicjował cykl własnych wypraw spitsbergeńskich, którymi kierował Stanisław Baranowski. Miejscem działania był nie tylko Spitsbergen, ale też Alaska, Islandia, Syberia czy wreszcie Antarktyda. Badania klimatyczno-glacjologiczne na lodowcu Werenski?lda oraz na wybrzeżu tundrowym fiordu Hornsund koncentrowały się na wszechstronnych pomiarach ruchu oraz budowie i termice wewnętrznej lodowców.

W 1975 roku Instytut Geografii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu był współorganizatorem badań na nadmorskiej równinie Kaffi?yra. Kierownikiem tej pierwszej wyprawy był Jan Szupryczyński. W następnych latach przeprowadzono całą serię następnych (kierownicy: M. Grześ, G. Wójcik, K. Marciniak, K. Lankauf, I. Sobota), w czasie których badano wszystkie podstawowe elementy środowiska. Celem zimowych ekspedycji był najczęściej lodowiec Waldemara, który stał się niejako naturalnym laboratorium glacjologów, hydrologów, meteorologów czy botaników.

– Jednym z najważniejszych zagadnień poruszanych przez nas jest ablacja, czyli topnienie lodowca – mówi prof. dr hab. Marek Grześ. – Badania, które prowadzimy w różnych okresach roku klimatycznego, pozwalają oszacować wielkość bilansu masy lodowca. Daje to obraz współczesnych zmian jego powierzchni.

Warto dodać, że stacja polarna UMK, znajdująca się na Ziemi Oskara, właśnie w regionie Kaffi?yry, jest najdalej na północ wysuniętą polską placówką naukową.

Pierwsze sygnały zainteresowania organizacją samodzielnych wypraw na Spitsbergen w lubelskim ośrodku uniwersyteckim pojawiły się na początku lat 80. Realne stało się to jednak dopiero w 1986 roku. Wtedy szczegółowo opracowano program interdyscyplinarnych badań środowiska naturalnego. Miał być on zrealizowany w ciągu kolejnych trzech letnich sezonów. Ponieważ wyprawy firmował Instytut Nauk o Ziemi UMCS, w projekcie przeważała, co zrozumiałe, tematyka badań, którą zajmują się pracownicy tego instytutu. Takich ekspedycji przeprowadzono już czternaście. Ich uczestnikiem był m.in. obecny rektor UMCS, geomorfolog prof. Marian Harasimiuk. Problematyka naukowa tych wypraw, którymi kierował najczęściej prof. Kazimierz Pękala, była bardzo szeroka. – Z kilku ciekawszych zagadnień warto wspomnieć o badaniach dotyczących rozwoju współczesnych procesów rzeźbotwórczych, dynamiki czynnej warstwy zmarzliny czy biologicznej aktywności tundry – mówi Jan Reder z Zakładu Geomorfologii UMCS. – Regularnie też prowadzimy obserwacje i pomiary czynników meteorologicznych.

Pracownicy UMCS skupiają się na badaniach w rejonie Bellsundu, na przedpolu lodowców Renarda i Scotta, dzięki stworzonej w 1986 r. własnej stacji polarnej w Calypsobyen.

W latach 1980-1991 serię corocznych wypraw letnich na południową część Spitsbergenu zorganizował Uniwersytet Jagielloński. Dzięki tym badaniom opracowano bardzo dokładnie strukturę i funkcjonowanie tamtejszego środowiska, jak również jego ewolucję, począwszy od końca epoki plejstoceńskiej. Celem ekspedycji w ubiegłym roku (S. Skiba, M. Drewnik, R. Szmuc, W. Ziaja, A. Krawczyk) było uzupełnienie i aktualizacja danych. Szczególny akcent położono na badania gleboznawcze. Cenne okazały się obserwacje terenowe, mające na celu ustalenie zmian, jakie zaszły w środowisku przyrodniczym. Zauważono np., iż od ostatniej wyprawy gwałtownie (prawie 10-krotnie) wzrosła liczba reniferów. Przeprowadzono też badania dotyczące wpływu zmian środowiska przyrodniczego na stan zachowania chronionych obiektów historycznych (piece do wytapiania tłuszczu, groby, chaty).

Znaczący udział w wyprawach polarnych mają też Uniwersytet Śląski, Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytet Szczeciński. Przed pięcioma laty rozpoczęły one wspólny program badawczy, którego głównym celem było ujęcie ilościowych relacji pomiędzy najważniejszymi czynnikami zmieniającego się klimatu, takimi jak opady atmosferyczne, dopływ energii, a przebiegiem istotnych procesów w obrębie lodowca i w jego bezpośrednim otoczeniu (np. odpływ wód roztopowych). Prace terenowe prowadzone były w rejonie fiordu Hornsund: na lodowcach Hansa i Werenskj?lda.

W roku 1993 Wydział Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego zorganizował wyprawę polarną na Spitsbergen, pod kierownictwem dr. Andrzeja Musiała. Program naukowy zakładał wykonanie badań nad ewolucją środowiska przyrodniczego w warunkach polarnych. Szczególną uwagę zwrócono na rozprzestrzenianie i wykształcenie osadów czwartorzędowych. Podczas 65-dniowego pobytu podjęto też studia nad ustaleniem wpływu warunków naturalnych na egzystencję i kierunki działania człowieka w tej strefie. Skoncentrowano się na zagrożeniach i zmianach w środowisku, powstających w wyniku działalności gospodarczej w okolicach Barentsburga i Longyearbyen.

KLUB POLARNY

Oprócz naukowców z niemal wszystkich polskich uniwersytetów, regularnie w obszary polarne wyruszają wyprawy wielu placówek PAN i instytutów resortowych, np. Instytutu Botaniki (roślinność i monitoring ekologiczny południowego Spitsbergenu) czy Instytutu Oceanologii (wody słodkie w morzach Arktyki, badania zimowego lodu morskiego w fiordach Spitsbergenu). Polska Akademia Nauk ma już na koncie ponad 40 wypraw polarnych. Badania przeprowadzane w ich trakcie mają różnorodny charakter. Ich cechą w ostatnich latach stało się już nie tylko naukowe, ale też praktyczno-gospodarcze znaczenie. Na czoło wysuwają się tutaj problemy oceanograficzne, geofizyczne, geologiczne, a nawet kwestie związane z rybołówstwem.

Mimo tak długiej historii polskich wypraw polarnych, przez długi czas nie istniała żadna instytucja, skupiająca ich uczestników. Owszem pod koniec lat 30. funkcjonowało w Warszawie Polskie Koło Polarne, zrzeszające 40 członków, z prezesem A.B. Dobrowolskim, ale wojna przerwała jego działalność. Do inicjatywy tej powrócono na początku lat 70., podczas odbywającego się we Wrocławiu Sympozjum Spitsbergeńskiego. 1 stycznia 1974 r. zainaugurował działalność Klub Polarny, który za podstawowy cel postawił sobie stymulację polskich badań naukowych na obszarach polarnych, popularyzację osiągnięć badawczych i odkrywczych oraz utrzymywanie kontaktu pomiędzy uczestnikami wypraw. Od tamtego czasu nieustannie spełnia swoją rolę.

Komentarze