|
|
Badania naukoweWstrząsające są listy, notatki i wspomnienia tych, którzy powrócili do „normalnego” świata, a tak naprawdę wciąż żyli w „innym świecie” sołowieckich obozów. Monika Szabłowska
Trudno pisać o historii wciąż poznawanej, badanej i odkrywanej na nowo. Trudno, gdyż z jednej strony jest to historia odległa w czasie, rozgrywająca się w oddalonej o setki kilometrów przestrzeni, a jednocześnie nazwana jest historią najnowszą, której świadkowie, rozproszeni po różnych zakamarkach świata, żyją i mogą o niej opowiedzieć. Trudność pojawia się jeszcze jedna – nie wolno było o niej do niedawna w ogóle mówić, a jak wiadomo, wraz z odejściem świadków, znikają ostatnie ślady przeszłości. Jest także inny, bardzo trudny do wyrażenia aspekt. W tym artykule mowa będzie nie tylko o zamierzchłej, nieistniejącej historii. Pragnę przedstawić badania, którymi zajmowała się pani doktor Helena Owsiany, zmarła w 2002 r. Jednak pozostały książki, dokumenty świadczące o wielkim zaangażowaniu, ogromnej sile woli, pracy, jaką dr Helena Owsiany włożyła w przybliżenie Polakom ich własnej, tragicznej historii. Dr Helena Owsiany ukończyła filologię polską i filologię rosyjską. W 1979 r. otrzymała w Polskiej Akademii Nauk stopień doktora. Przez kilka lat pracowała w Rzeszowie, w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Oprócz działalności dydaktycznej, opracowała dwa podręczniki dla studentów dotyczące praktycznej nauki języka rosyjskiego oraz wybór tekstów umożliwiających poznanie kultury rosyjskiej. W latach 1980-92 dr Helena Owsiany była pracownikiem Instytutu Slawistyki PAN. Niestety, w ramach reorganizacji została zwolniona. Potem współpracowała z Centrum Pamiętnikarstwa Polskiego i Polonijnego w Warszawie. Przez cały czas starała się zdobyć i uporządkować materiały świadczące o polskich zesłańcach na Dalekiej Północy. Dziś pozostały książki, materiały konferencyjne, artykuły publikowane w pracach zbiorowych, m.in.: Polacy w łagrach rosyjskiej Północy w świetle relacji, listów i dokumentów (Warszawa 2000), Z łagrów i zesłań. Piśmiennictwo dokumentalno-wspomnieniowe – referat z konferencji międzynarodowej „Methodology and Methods of Oral History and Life Stories in Social Research”, zorganizowanej we Lwowie w 1994 r., czy dwa artykuły – Z historii łagrów na Wyspach Sołowieckich oraz Paradoksy łagrów sołowieckich – zamieszczone w książce Skazani jako szpiedzy Watykanu. Z historii Kościoła katolickiego w ZSRR, 1918-1956 pod. red. R. Dzwonkowskiego SAC (Ząbki 1998), a także całe stosy dokumentów, fiszek, które czekają na opracowanie. Niestety, dr Heleny Owsiany już nie ma wśród nas, a jej dorobek i zgromadzone przez nią dane nie powinny zaginąć bezpowrotnie. HISTORIA ZNANA I NIEZNANAPytaniem podstawowym jest zawsze pytanie o przyczynę. Często wielkie wynalazki powstają przez przypadek, znaczące dzieła – z najmniej naukowych pobudek. Tak też było i tym razem. Na początku lat siedemdziesiątych pani Helena wnikliwie zainteresowała się historią własnej rodziny. Jej dziadek był żołnierzem wojsk carskich, brał udział we wszystkich wojnach pomiędzy 1905 a 1914 r. Początkowo rodzina otrzymywała listy, potem pozostała już cisza i nikt nigdy nie dowiedział się, co stało się z zaginionym mężczyzną. Pani Helena rozpoczęła poszukiwania. Poznając dzieje własnej rodziny, wyszła jednak poza osobisty, bolesny krąg i powoli odkrywała prawdę jeszcze do niedawna zakazaną. W przedmowie do książki Polacy w łagrach rosyjskiej Północy w świetle relacji, listów i dokumentów dr Owsiany napisała: Pomysł książki pojawił się w dość nietypowych warunkach: poszukując związków wschodniosłowiańskich w piśmiennictwie dokumentalno-wspomnieniowym, natknęłam się przypadkiem na wspomnienia Ingusza Sozerki Malsagowa, oficera, uczestnika walk o niepodległość Północnego Kaukazu w latach 1918-1920, zesłanego na Wyspy Sołowieckie. Sozerka Malsagow wraz z pięcioma więźniami uciekł z wyspy Popiel w 1924 r. Przez Finlandię, Estonię, Polskę niektórzy z uciekinierów dotarli na Zachód. Malsagow pozostał w Polsce, wstąpił do Legionów Piłsudskiego, a w 1939 r. brał udział w walkach o polskie Wybrzeże. Jest to postać bardzo ważna, gdyż jako pierwszy opublikował w Rydze w 1926 r. (wydanie II i ostatnie – Londyn 1928 r.) swoje wspomnienia z łagrów sołowieckich. Aby dojść do świadectw i dokumentów historycznych, uczony musi czasem pokonać niewyobrażalne granice. Dr Helena Owsiany często bywała w Moskwie. W czasie stypendialnego pobytu nie tylko pracowała, lecz przede wszystkim starała się zdobyć jak najwięcej informacji o systemie obozów sowieckich. Nawet w czasie wyjazdów ze studentami do Mińska czy Moskwy gromadziła każdą najmniejszą notatkę, artykuł poruszający interesujące ją zagadnienie. A odkrywanie najnowszej historii odbywa się często właśnie dzięki pojedynczemu zdaniu, nikłej informacji czy zasłyszanej od kogoś zdawkowej wiadomości. Na szczęście, z upływem czasu sytuacja polityczna uległa zmianie. Historia jednego narodu spaja się zazwyczaj z dziejami innych. Mogą w niej być zarówno karty piękne, jak i tragiczne. W wieku XX, a szczególnie w relacjach polsko-rosyjskich i polsko-radzieckich, istnieje jeszcze zbyt dużo niewiadomych, na które trudno znaleźć odpowiedź. A owe niewiadome skrywają, niestety, dramaty ludzkich istnień, liczone w tysiącach. Jednak ważna jest świadomość narodowa, dojrzałość, pozwalająca na obiektywne i planowe dążenie do udokumentowania przeszłości, przeszłości obydwu narodów. MEMORIAŁ„Memoriał” to rosyjska organizacja naukowo-badawcza i charytatywna. Dzięki umowom o współpracy z Państwowym Archiwum Federacji Rosyjskiej (GARF), dr Helena Owsiany dotarła do zbiorów Delegatury Polskiego Czerwonego Krzyża w Moskwie. Jej rosyjskimi współpracownikami zostali: Ida Zaikina, Jurij Brodski i Irina Osipowa. Dr Owsiany musiała walczyć o wstęp do archiwów wojskowych, historycznych, czasem nawet wielokrotne zabiegi nie dawały pożądanych rezultatów. Po uzyskaniu grantu przyznanego przez KBN na badania, dostęp do dokumentów stał się łatwiejszy, lecz... za każdą kartkę z danymi osobowymi zesłańca trzeba było zapłacić 80 centów. Widocznie tak już musi być, że za potrzebne informacje należy płacić. Jednak dzięki temu po dziesiątkach lat zostały uratowane od zapomnienia setki nazwisk polskich zesłańców, często uznawanych przez bliskich za zaginionych. Ocalając przeszłość, ocala się historię własnego narodu. Poznając przeszłość, poznaje się historię ludzkości. SŁONSołowieckije Łagierija Osobnogo Naznaczenia (Sołowieckie Obozy Specjalnego Przeznaczenia), zwane od końca lat dwudziestych XX w. – Siewiernyje Łagieria – Północne Obozy Specjalnego Przeznaczenia. Nazwa prawie w ogóle nieznana, rzadko pojawiająca się poza materiałami naukowymi, które omawiają historię Polski czy Związku Radzieckiego przed wybuchem II wojny światowej. Jak podaje H. Owsiany w książce Polacy w łagrach rosyjskiej Północy, takie obozy funkcjonowały na Wyspach Sołowieckich w l. 1920-39. Oprócz Polaków w łagrach SŁON byli więzieni przedstawiciele ponad 50 narodowości (w r. 1928-42), ale ilościowo Polacy zawsze zajmowali miejsce czołowe, zwykle czwarte – po Rosjanach, Ukraińcach i Żydach. Fakty, listy, nieliczne fotografie oraz pamiętniki ocalałych więźniów, którzy wyszli z obozów, są przerażające. Ludzie ginęli tam masowo ze względu na ciężką pracę i warunki klimatyczne. Najbardziej jednak wyniszczał skazanych system władzy, jaki panował w obozach, terror psychiczny gorszy od najcięższych prac fizycznych. Zniszczenie i zabicie w człowieku poczucia ludzkiej solidarności oraz godności było podstawowym zadaniem, jakie stawiały sobie władze organizujące obozy. Procedura miała zazwyczaj podobny przebieg. Człowiek uznany za „wroga narodu” skazany zostawał na pięć, dziesięć czy więcej lat więzienia. Często po upływie wyroku przedłużano go o kolejne pięć lub dziesięć lat. Karą objęte były nierzadko całe rodziny, a poszczególni jej członkowie, rozproszeni po różnych obozach, nie mieli możliwości najmniejszego kontaktu. Trudno opisać warunki, w jakich żyli ci ludzie. Bezbronni i zniszczeni, przepełnieni strachem oraz niepewnością, pisali listy do władz obozowych, mając nadzieję, że ich los ulegnie poprawie. Prośby te pozostawały bez odpowiedzi, jednak gromadzono je skrzętnie w archiwach. Teraz są to niekiedy jedyne świadectwa poświadczające czyjś los, jakby na przekór tym wszystkim, którzy pragnęli zatrzeć ślady ludzkich istnień. Ci, którzy przeżyli, również sięgali po pióro. Zapisać, utrwalić, nie pozwolić na zapomnienie – to cel ich pracy. Ukazują oni mechanizmy funkcjonowania radzieckiego systemu totalitarnego. Wstrząsające są zarówno listy, notatki, jak i wspomnienia tych, którzy powrócili do „normalnego” świata, a tak naprawdę wciąż żyli w „innym świecie” sołowieckich obozów. Trauma nigdy nie pozwoliła im zapomnieć o tragicznym doświadczeniu przeszłości. ROZRACHUNEK Z PRZESZŁOŚCIĄZ inicjatywy Towarzystwa „Memoriał” rosyjska Duma uchwaliła, że 30 października jest Dniem Pamięci Narodowej o ofiarach totalitaryzmu. W 1990 r. odsłonięto dwa pomniki: pierwszy na Wyspach Sołowieckich, drugi w Moskwie. Obydwa wykonane są z głazów polodowcowych, którymi usłana jest rosyjska Północ. Kiedy w Moskwie stawiano pomnik, tuż obok znajdował się drugi – Feliksa Dzierżyńskiego, w tle widoczny był budynek Łubianka 2. Ta przestrzeń stała się nagle mikrokosmosem doświadczeń narodu, który kładł obelisk ofiarom tuż przy miejscu kaźni. Dziś pomnika Dzierżyńskiego już nie ma, lecz pamięć o Łubiance musi przetrwać, jako ostrzeżenie dla przyszłych pokoleń, łudzących się, iż historia nie lubi się powtarzać. Praca dr H. Owsiany nie miała wyłącznie wymiaru naukowego. Owszem, zgromadzony przez nią materiał – zdjęcia, listy ujęte w formę książki – zdawały się być tylko kartami przeszłości nieznanej i nieabsorbującej zbytnio wielu osób. A jednak stało się inaczej. W kwietniu 2002 we Francji odbyła się promocja książki Polacy w łagrach..., m.in. w księgarni polskiej w Paryżu, polskiej parafii oraz w bibliotece Instytutu Polskiego. Spośród zgromadzonych słuchaczy, pięć osób odnalazło swoich przodków, niewyjaśnione dotąd losy bliskich nagle stały się znane, dzięki pracy nieznanej nikomu autorki. O działalności dr Owsiany dowiedział się również prof. Jo Rossi, były więzień obozów sołowieckich, autor opublikowanej w Moskwie w 1991 r. dwutomowej monografii poświęconej gułagom. Dr Owsiany spotkała się z nim, na zdjęciu widać jej zaciekawioną twarz oraz staruszka skrzętnie okrytego kocem, tak aby nie było widać, iż siedzi na wózku inwalidzkim. A wszystko to działo się w schronisku dla bezdomnych, w którym kiedyś mieszkał C.K. Norwid. Helena Owsiany była również konsultantką w czasie powstawania dwóch filmów dokumentalnych reżyserowanych przez Wojciecha Karwata: Akademia Zbrodni (poświęcony historii łagrów sołowieckich) oraz Bazrach albo sen o wolnym kamieniu (opowiadający o dziejach kaukaskich rodzin: Sozerki Malsagowa i Dżennet Skibniewskiej Dżabagijewej oraz ich powiązaniach z Polską). Wkład Heleny Owsiany w pogłębienie i przybliżenie nieznanych kart polskiej historii jest ogromny. Dlatego warto, by badania nad funkcjonowaniem łagrów sowieckich, odkrywanie losów Polaków w nich uwięzionych, trwały. Szkoda tylko, że jest tak niewielu chętnych do wykorzystania materiałów zgromadzonych przez Helenę Owsiany. Spoczywają na biurku, czekając na kolejnego badacza, który podejmie się trudu ich opracowania.
|
|
|