W pojedynkę |
Felieton redakcyjnyKończący się rok przyniósł trzy ważne sprawy w życiu naukowym i akademickim. Mogą one – o ile zostaną sensownie sfinalizowane, a na to się zanosi – znacząco wpłynąć na kształt naszej nauki i szkolnictwa wyższego. Dwie mają charakter ustawowy i systemowy. Trzecia, choć innej natury, przełamuje pewien negatywny trend w zmianach organizacyjnych szkolnictwa wyższego. Mam na myśli przede wszystkim przygotowanie ustaw o szkolnictwie wyższym i finansowaniu nauki. Ta pierwsza chyba wreszcie doszła do takiego etapu, że wkrótce zastąpi przestarzałą (?) i nieadekwatną do dzisiejszych czasów (jak szybko wszystko się zmienia!) regulację z 1991 r. Próbuje ona ustalić wzajemne relacje dwóch sektorów polskiego szkolnictwa wyższego na drodze akceptowalnego kompromisu. Druga ma poprawić warunki funkcjonowania nauki, a w dziedzinie organizacji likwiduje Komitet Badań Naukowych – formę samorządności uczonych w zarządzaniu budżetowymi środkami finansowymi na badania naukowe – którego powstanie wydawało się być ważnym osiągnięciem transformacji ustrojowej. Trzecia sprawa to jednomyślne (bez głosów sprzeciwu) postanowienie senatów bydgoskiej Akademii Medycznej i Uniwersytetu Mikołaja Kopernika o połączeniu obu uczelni. To wydarzenie bez precedensu, gdyż po odejściu prof. Mirosława Handkego ze stanowiska ministra edukacji załamał się trend do tworzenia silnych uczelni drogą łączenia słabszych – tak powstały uniwersytety w Olsztynie i Zielonej Górze (nie udało się to w Białymstoku, Rzeszowie czy Opolu). Połączenie AM i UMK byłoby sensacyjne z dwóch jeszcze powodów: Po dobrowolnym połączeniu AM w Krakowie z UJ, uczeni z dawnej AM, w tym prorektor ds. Collegium Medicum UJ, przestrzegali inne akademie medyczne przed taką decyzją. słyszałem te przestrogi w Bydgoszczy właśnie! Widocznie straciły one na aktualności, co znaczy, że struktury i ludzie dawnej krakowskiej AM dobrze funkcjonują i czują się w ramach UJ. Drugi sensacyjny aspekt tej sprawy to fakt, że AM z BYDGOSZCZY chce się łączyć z uniwersytetem z TORUNIA. Taka fuzja zamknie na długi okres możliwość utworzenia w Bydgoszczy uniwersytetu. Nie dziwią zatem głosy oburzenia i protesty bydgoskiego środowiska polityczno-społecznego, w tym parlamentarzystów (można się spodziewać oporu wobec stosownej ustawy w Sejmie). Zarazem przypominają się wypowiedzi bydgoskich medyków z czasów, gdy mówiono o utworzeniu w Bydgoszczy uniwersytetu przez połączenie tamtejszych uczelni – już wtedy twierdzili, że ich droga do uniwersytetu wiedzie przez Toruń. Piotr Kieraciński |
|
|