Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2003

Spis treści numeru 11-12/2003

Projekt wymaga zmian

Poprzedni Następny

Notatki Przewodniczącego KRUN

W projekcie ustawy dzieli się uczelnie na publiczne i niepubliczne oraz akademickie i nieakademickie. 
Klasyfikacja ta ma wątpliwą logikę.

Józef Szabłowski

Zespół Prezydenta RP do opracowania projektu ustawy o szkolnictwie wyższym przedstawił 31 października kolejny projekt ustawy. Prezydium KRUN analizowało szczegółowo projekt z 15 maja br. na swoich posiedzeniach 11 i 24 czerwca. Przewodniczący zespołu Prezydenta RP na poszerzonym Prezydium KRUN 24 czerwca przedstawił zasadniczą ideę ustawy oraz najistotniejsze rozwiązania szczegółowe. KRUN przesłała na ręce przewodniczącego zespołu 27 sugestii poprawek. Po ogłoszeniu w Internecie ostatniego projektu, do Prezydium KRUN napłynęło jednak wiele uwag, które dadzą się streścić w jednym zdaniu – najbardziej istotne wnioski KRUN, umożliwiające w miarę wyrównane warunki funkcjonowania uczelni z poszczególnych sektorów, nie zostały przez zespół przyjęte. W związku z tym 19 listopada odbędzie się posiedzenie Prezydium KRUN, poświęcone projektowi ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, na którym najprawdopodobniej zostanie podjęta decyzja o zwołaniu Nadzwyczajnej Konferencji Rektorów Uczelni Niepaństwowych.

Coraz częściej mówi się, że w Polsce jest jeden system szkolnictwa wyższego, szkolnictwo wyższe jest dobrem publicznym, a uczelni nie należy dzielić na państwowe i niepaństwowe, lecz na dobre i złe. Wszystkie uczelnie w Polsce nauczają według takich samych standardów, przy jednostkowych minimalnych wymaganiach kadrowych. Dyplomy i uprawnienia studentów są również takie same. Nie należałoby też różnicować warunków funkcjonowania uczelni. Niepaństwowe szkoły wyższe realizują 30 proc. funkcji publicznych szkolnictwa wyższego w zakresie dydaktyki, nie otrzymując na ten cel dotacji z budżetu.

W projekcie ustawy dzieli się uczelnie na publiczne i niepubliczne oraz akademickie i nieakademickie. Klasyfikacja ta ma wątpliwą logikę. Uczelnie prywatne mają wszystkie uprawnienia uczelni państwowych, z wyjątkiem korzystania ze środków podatników. Pełnią funkcje publiczne, w związku z tym klasyfikacja nie jest zbyt fortunna. Podział na uczelnie akademickie i nieakademickie również budzi zastrzeżenia. Czemu nie użyto kryterium uczelni zawodowych i akademickich? Zapewne dlatego, że licencjata i inżyniera uważa się za wykształcenie zawodowe. Jednak w grupie uczelni „nieakademickich” te uczelnie kształcą na poziomie magisterskim, co powszechnie uważa się za wykształcenie akademickie. Wydaje się, że na akademickość uczelni składają się trzy czynniki: kształcenie na poziomie magisterskim, prowadzenie badań naukowych i posiadanie uprawnień do nadawania stopni naukowych. Pierwsze dwa warunki spełniają niepaństwowe uczelnie magisterskie, które bez uprawnień do nadawania stopni naukowych „nie mają pełnych uprawnień akademickich” (por. Nep PWN, tom 6, s. 563). KRUN stoi na stanowisku, że podziały te kładą się cieniem na innych zapisach projektu ustawy.

Do zakładania i prowadzenia zamiejscowych jednostek dydaktycznych upoważnione są, w świetle projektu, podstawowe jednostki uczelni, mające uprawnienia do nadawania stopni naukowych. Kryterium jest niewłaściwe, ponieważ kształcenie w tych jednostkach odbywa się na poziomie licencjackim. Należałoby przyjąć inne kryterium, nie w postaci praw do nadawania stopnia doktora, ale warunku posiadania nadwyżek kadrowych ponad obowiązujące minimum. Rozwiązanie takie mogłoby zwiększyć dostępność, zwłaszcza ludzi ze wsi i małych miast, gdyż mniejsze uczelnie są bardziej równomiernie rozmieszczone w kraju niż największe uczelnie z uprawnieniami do doktoryzowania. Do otwarcia zamiejscowej jednostki dydaktycznej wymagania kadrowe zostały obniżone o połowę. Proponowane rozwiązanie stwarza preferencje dla uczelni z uprawnieniami do nadawania stopni naukowych bez szczególnego uzasadniania, ponieważ nawet uczelnie zawodowe uzyskały prawo do kształcenia na poziomie licencjackim.

W oparciu o to samo kryterium mają być prowadzone studia podyplomowe o charakterze zawodowym. Uczelnie niepaństwowe kształciły w 2002 r. 25 806 słuchaczy na studiach podyplomowych. Gdyby projekt tego zapisu został przyjęty, słuchacze ci przeszliby do uczelni z uprawnieniami do nadawania stopni naukowych doktora, a więc w głównej mierze do uczelni państwowych.

Najwięcej niepokoju budzi zapis o wydawaniu zgody przez rektora na dodatkowe zatrudnienie nauczycieli akademickich. Nauczyciel akademicki nie może pracować na dodatkowym etacie w innej uczelni lub prowadzić działalności gospodarczej, ale bez zgody rektora może pracować dodatkowo w wielu innych bardziej absorbujących dziedzinach (art. 119 ust. 3). Rektorzy uczelni państwowych chyba chętnie pozbyli się części kadry (por. art. 114 ust. 4), ale proponowane rozwiązania prawne nie należą do najszczęśliwszych. Należałoby generalnie zastanowić się nad tym, jakie stworzyć mechanizmy, aby nauczyciele ci w większym stopniu byli skłonni do podejmowania pracy w uczelniach niepaństwowych. Generalnie nie zachęca ich poziom płac w uczelniach niepaństwowych, który w odniesieniu do profesorów według niektórych wypowiedzi, jest astronomiczny (15 tys.), a faktycznie przeciętna płaca profesora w uczelniach niepaństwowych wynosi około 4 tys. zł brutto, łącznie z godzinami nadliczbowymi.

W ustawie niejednakowo są traktowani studenci pod względem pomocy materialnej. Studenci uczelni państwowych otrzymują pomoc, a studenci uczelni niepaństwowych mogą ją otrzymać, w zależności od tego, jaki będzie kształt rozporządzenia ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego. W projekcie ustawy nie uwzględniono też utworzenia jednolitego systemu pomocy materialnej dla studentów, stwarzającego równą dostępność do studiów. Nie wprowadza się bonu edukacyjnego albo powszechnej odpłatności za studia z rekompensatą dla tych, którzy rzeczywiście tego potrzebują, bo konstytucja na to nie pozwala.

 

Komentarze