Takie czasy |
Z Życia AkademiiSprawa jest niezwykle trudna, ale też jedno jest pewne: Piotr Kossobudzki, rzecznik prasowy PAN Powszechne są narzekania na panujące w Polsce upadek obyczajów, lekceważenie prawa i zasad etycznych. Musimy temu przeciwdziałać – apelują naukowcy z Polskiej Akademii Nauk. „Być naukowcem” to znacznie więcej niż tylko prowadzić badania, uczestniczyć w kongresach i pisywać doskonałe artykuły. Ludzie nauki od dawna cieszą się dużym autorytetem społecznym; oczekuje się od nich nie tylko wiedzy fachowej, ale również odpowiedniej postawy etycznej i obywatelskiej. Uczony wypełnia więc pewną misję na rzecz społeczeństwa. Z takiego założenia wyszli członkowie Prezydium PAN, którzy podczas październikowego posiedzenia postanowili zabrać głos w sprawie przestrzegania prawa, zasad etycznych i respektowania wspólnych obowiązków obywatelskich przez Polaków. Wiadomo, że nie jest z tym najlepiej. Afery gospodarcze i polityczne odnaleźć można we wszystkich gazetach i serwisach wiadomości w radiu lub telewizji. Na ulicach rozbrzmiewa rynsztokowa odmiana języka polskiego, nierzadko w ustach osób z wyższym wykształceniem czy studentów. Korupcja spowszedniała do tego stopnia, że bywa traktowana jako całkowicie normalna droga załatwienia sprawy w urzędzie czy w szpitalu. Patologie nie ominęły także świata nauki – choćby w postaci plagiatów. Co w tej sytuacji mogą zrobić uczeni? Sprawa jest niezwykle trudna, ale też jedno jest pewne: poprawianie polskiej rzeczywistości naukowcy powinni zacząć od własnego podwórka. W przeciwnym razie trudno nie oczekiwać komentarzy o kotle przyganiającym garnkowi... Do spraw najbardziej bulwersujących należy z pewnością wspomniany już problem plagiatów. To przestępstwo musi być traktowane z całą surowością. Co sądzić o przypadkach (opisywanych m.in. w „FA”), gdy osoba zwolniona za plagiat z jednej uczelni znajduje zatrudnienie w innej placówce naukowej? Nie wolno zapominać, że uczciwość badawcza obowiązuje od najwcześniejszych etapów pracy naukowej. Istotnym elementem konstytucji etycznej uczonego powinna być odpowiedzialność za społeczne konsekwencje prowadzonych badań. Naukowcy chyba zbyt łatwo odcinają się od możliwych skutków swoich prac. Nie chodzi tu tylko o nasuwające się na myśl eksperymenty fizyków jądrowych, ale także o niewinne z pozoru prace psychologów, których testy mogą być później nadużywane np. w procesie rekrutacji pracowników. Oczywiście, starania o likwidację negatywnych zjawisk w polskiej nauce już się rozpoczęły – jako przykład można wymienić choćby narastającą krytykę wieloetatowości pracowników nauki. W niektórych placówkach już dziś przybrała ona formę oficjalnych ograniczeń w podejmowaniu pracy w kilku miejscach jednocześnie. To jednak dopiero początki. Dlatego warto zwracać uwagę na ogrom zmian, jakich trzeba jeszcze dokonać. Stąd też potrzeba takich gestów jak apel członków Prezydium PAN. Nie jest to inicjatywa odosobniona. W niespełna miesiąc po ogłoszeniu tego stanowiska, na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się apel wybitnych polskich intelektualistów o niezwykle zbliżonej treści. Podpisali się pod nim dyplomaci, twórcy kultury i wielu ludzi nauki – wśród nich m.in.: Władysław Bartoszewski, Aldona Jawłowska, Janusz Tazbir czy Piotr Węgleński. Autorzy apelu nawołują do utworzenia ruchu, który podjąłby zdecydowaną próbę gruntownego uzdrowienia życia politycznego i związanych z polityką agend gospodarczych, przywrócił uczciwość i kompetencję jako niezbywalne cechy polityka i zagrodził drogę populizmowi i brutalności w życiu publicznym. To bezdyskusyjnie słuszne cele. Wydaje się jednak, że patologie, których jesteśmy świadkami w życiu politycznym, mają swe korzenie głębiej. Dlatego w apelu Prezydium PAN uczeni wzywają do przestrzegania prawa, zasad etycznych i respektowania obowiązków obywatelskich nie tylko w Sejmie czy urzędach publicznych. Także w miejscu pracy, w szkołach i – co chyba najważniejsze – we własnym domu. Więcej aktualności z życia Akademii na stronach: www.pan.pl
|
|
|