Czytelnia czasopism
Psychiatria, przyroda i inżynierowie
Najnowszy numer „Kwartalnika Historii Nauki i Techniki” (2003, nr 1–2) zawiera nie tylko artykuły dotyczące stanu badań, ale i prezentujące sylwetki poszczególnych badaczy. Całość otwiera próba retrospekcji: czym jest psychiatria jako dyscyplina nauk w Europie Zachodniej i USA w XX w. (Andrzej Kapusta z UMCS). Przedmiotem badań Józefa Piłatowicza z Akademii Podlaskiej są stowarzyszenia techniczne w dwudziestoleciu międzywojennym, ich organizacja i kierunki działania. O koncepcjach biologicznych J. G. Herdera w odniesieniu do dziejów człowieka i społeczeństwa pisze Andrzej Bednarczyk z UW. W zwartym szkicu Grażyna Musiał z AE w Katowicach, z okazji 85. rocznicy urodzin prof. Alojzego Melicha, prezentuje jego życie, poglądy (m. in. o teorii płac, podziału, gospodarowania), a także bibliografię prac uczonego.
W części poświęconej komunikatom i materiałom znajduje się opis pierwszej monografii geologicznej Wyżyny Lubelskiej i jej autora Nikołaja I. Kriształowicza, dokonany przez Henryka Maruszczaka z UMCS. Kalendarium Roku Domeykowskiego przedstawił (wraz z fotografiami) Zdzisław J. Ryn z UJ, a wykaz nabytków archiwum PAN w 2002 r. Dorota Zamoyska z tej placówki.
W recenzji monografii Henka Kubbingi, dotyczącej pojęcia indywiduum w odniesieniu do nauk przyrodniczych, Roman Mierzecki docenił wagę pracy badacza, lecz wskazał też na uchybienia dokonane przez autora, np. pominięcie wpływu koncepcji molekularnych na fizjologię.
Ponad rok temu zmarł prof. Henryk Zins, znakomity historyk dziejów Anglii i anglista. Jego sylwetce i pracy naukowej poświęcone zostało Pro memoria autorstwa Antoniego Krawczyka z UMCS.
Całość zamyka bogaty zbiór recenzji oraz kronika, opisująca najważniejsze wydarzenia i zawierająca sprawozdania podsumowujące działalność poszczególnych jednostek badawczych PAN.
Monika Szabłowska
Nowa ERA
To tytuł rozmowy z dr. Janem Krzysztofem Frąckowiakiem, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji, zamieszczonej na łamach najnowszego numeru „Spraw Nauki”, biuletynu MNiI (nr 10/03). Punktem jej wyjścia jest pytanie o znaczenie i zależność, w jakiej pozostają 5. i 6. Program Ramowy, centra i sieci doskonałości, Wspólnotowe Centrum Badawcze (JRC) oraz Europejska Przestrzeń Badawcza (ERA). Idea Europejskiej Przestrzeni Badawczej, której geneza sięga projektu utworzenia 6. Programu Ramowego, wynika z prostego faktu, iż skupianie i koordynowanie wysiłków daje efekty dodatkowe – uważa dr Frąckowiak. Chodzi o to, aby badania prowadzone przez kilkadziesiąt ośrodków naukowych Europy osiągnęły wartość dodatkową przez lepszą koordynację i lepszą współpracę. Idee te są realizowane poprzez programy ramowe, których najważniejszymi instrumentami realizacji są centra i sieci doskonałości. Idea ERA wyrażana jest także przez JRC, skupiające 7 dużych instytutów europejskich i finansowane ze środków programów ramowych. Jest to wsparcie dla polityki naukowej prowadzonej przez Unię Europejską.
Czemu więc miało służyć wprowadzenie pojęcia ERA i jego realizacja, skoro 6. i 5. PR przyniosły dobre efekty? Zdaniem dr. Frąckowiaka, programy ramowe, które dysponują stosunkowo niewielkimi budżetami, pełnią jedynie funkcję stymulacyjną. Uznano argument, że skoordynowanie badań na poziomie takiego potencjału intelektualnego, ludnościowego, kapitałowego, jakim dysponuje UE, powinno doprowadzić do znacznego zwiększenia wagi wyników, jakie dzięki nim uzyskuje. Wobec tego operowanie pojęciem ERA, konkurującym z amerykańską czy japońską przestrzenią badawczą, stało się potrzebne. Tu chodzi o jednolity potencjał badawczy, zdolny konkurować z resztą świata, odpowiednik wspólnego rynku towarów i usług.
(ami)
Ku przyszłości
W kwartalniku „Zagadnienia Naukoznawstwa” (zeszyt 4/2002) Krzysztof Pawłowski pyta, czy zmierzamy do społeczeństwa wiedzy. Autor odpowiada negatywnie. Stawia na inicjatywy lokalne, „tworzenie małych, lokalnych wysp rozwoju”. Są one nawet w małych wioskach, w których grupa rodziców ze świadomym nauczycielem buduje prawdziwą szkołę, otwierającą przed uczniami świat – pisze. Jednak skala tych inicjatyw nie jest na tyle duża, by Polska mogła dołączyć do rozwiniętej części świata, budującej społeczeństwo wiedzy. Inicjatywy indywidualne są cenne, brak jednak inicjatyw systemowych.
Korzyści spodziewane po europejskich programach badawczych motywują do włączania się w nie. Oczekiwania jednostek naukowych w stosunku do 5. Programu Ramowego opisują statystycznie Zofia Parfiniewicz i Krystyna Rybińska. Z rozpisanej ankiety autorki dowiedziały się, że uczeni oczekują przede wszystkim nawiązania lub rozszerzenia kontaktów z zagranicą, polepszenia pozycji jednostki, uzyskania szybkiego dostępu do nowo tworzonej wiedzy. Jednostki badawczo-rozwojowe spodziewają się przy tym wzrostu swej przydatności, a instytuty PAN – poprawy swej sytuacji finansowej. W jakim zakresie oczekiwania te zostały spełnione, czas pokaże, choć autorki podają już pewne cząstkowe dane.
Historię idei uniwersytetu, od początku, od korporacji, po dzisiejsze jego instytucjonalne pojmowanie, przedstawia Dominik Antonowicz. Ze zdziwieniem odnotowujemy, że autor, referując współczesne dyskusje, nie zauważa publikacji na naszych łamach (Grzegorz Nowak, Krzysztof Pawłowski, Grzegorz Filip i inni). Nie pisze też o nowej sytuacji uniwersytetu, który – w wyniku umasowienia studiów i ekspansji pop-kultury – przestaje być instytucją kultury wysokiej, stając się instytucją kultury popularnej, co zupełnie zmienia jego oblicze.
(fig)
Profesorowie emeryci
Tekst wniosku w sprawie powołania w Akademii Medycznej w Białymstoku stanowiska profesora emerytowanego publikuje „Medyk Białostocki”, miesięcznik białostockiej Akademii Medycznej (nr 8-9/03).
Jak zauważa jego autor, dr hab. Jan Pietruski, w naszym kraju przejście na emeryturę jest praktycznie końcem aktywnej kariery naukowej i zawodowej. Profesorowie przekraczający wiek emerytalny odchodzą z uczelni zabierając ze sobą duży zasób wiedzy, zdobywany i gromadzony latami. Dalsze przebywanie profesora na terenie zakładu, kliniki, nie jest uregulowane żadną literą prawa i zależy wyłącznie od dobrej woli i, powiedzmy, kultury następcy. Jest to trudno wymierna strata dużego i bardzo potrzebnego kapitału wiedzy, który, zgodnie z wszelkimi prawami logiki i ekonomii, powinien być bezwzględnie wykorzystany, zarówno dla dobra chorego, jak i rozwoju działalności naukowej uczelni i kraju.
Zgodnie z projektem, o stanowisko profesora emerytowanego mógłby ubiegać się każdy odchodzący na emeryturę profesor Akademii Medycznej, jeżeli tego pragnie, a nowy kierownik nie zgłasza sprzeciwu. Zachowywałby prawo do pokoju, pracowni, biblioteki, pomocy laboratoryjnej i sekretariatu oraz sali operacyjnej. Na życzenie służyłby radą i doświadczeniem w trudniejszych przypadkach klinicznych, diagnostycznych i naukowych (...). Uczestniczyłby, na prawach doradcy i współautorstwa, w działalności naukowej, oraz w posiedzeniach Rady Wydziału z głosem doradczym, bez prawa głosowania. Nie mógłby w żaden sposób i żadnej formie ingerować w działalność administracyjną i naukową kierownika kliniki/zakładu, chyba że jest o to przez niego wyraźnie poproszony. Wynagrodzenie wynosiłoby półetatu dotychczasowego uposażenia bez dodatków. Okres pracy nie byłby ograniczony, lecz wniosek powinien być odnawiany co roku.
Prof. Marian Furman proponuje, aby emerytowani profesorowie utrzymywali jedynie koleżeńskie kontakty z zespołem i nowym kierownictwem. Pozostanie poprzedniego kierownika w macierzystym miejscu pracy może być źródłem konfliktów. Poza tym ważniejszą sprawą od tworzenia miejsc pracy emerytom jest zapewnienie pracy absolwentom. Zdaniem prof. Wandy Kazanowskiej, istnienie tytułu profesora emerytowanego nie musi się wiązać z wynagrodzeniem finansowym, umożliwia jednak kontakt z pracownikami naukowymi, daje też możliwość zapoznania się z nowymi osiągnięciami naukowymi.
Wsparcie dla studentów i regionu
Jak donosi „Vladislavia”, Gazeta Semestralna Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej we Włocławku (nr 16/03), władze tej uczelni wystąpiły z szeregiem inicjatyw wspierających studentów i mieszkańców regionu. Utworzono, w ramach budżetu uczelni, specjalny fundusz przeznaczony na wspieranie studentów, którzy znaleźli się w trudnej, uniemożliwiającej kontynuowanie studiów sytuacji materialnej. Jasno sprecyzowane zapisy Regulaminu Przyznawania Zasiłków Losowych oraz komisyjne rozpatrywanie składanych wniosków pozwoliły na pomoc rzeczywiście jej potrzebującym. Inicjatywa ta umożliwiła kontynuację nauki, tylko w semestrze letnim 2002/03, 27 studentom studiów dziennych i zaocznych. Dodatkowo, dzięki finansom pochodzącym z budżetu MENiS 125 studentów studiów dziennych wsparto stypendiami socjalnymi.
Dostrzegając trudną sytuację gospodarczą regionu, w tym wysokie bezrobocie, WSHE we Włocławku bierze czynny udział w pracach konsorcjum powołanego wspólnie z Zakładem Doskonalenia Zawodowego w Bydgoszczy oraz Seminar Center Schwerin z Niemiec. Wystąpiło ono z wnioskiem do Funduszu Phare 2001 o przyznanie środków na kształcenie osób bezrobotnych i przekwalifikowanie zawodowe. Dokument przygotowano w wyniku przejścia kwalifikacji wstępnych wniosków złożonych w październiku 2002 r. Na 117 wniosków, jakie wówczas wpłynęły z całej Europy, zakwalifikowano jedynie 8.
e-mentor
Taki tytuł nosi nowe pismo internetowe, wydawane przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie (www.e-mentor.edu.pl). Posiada ono także tradycyjną wersję drukowaną, która skierowana jest przede wszystkim do kadry akademickiej uczelni.
Pierwszy numer poświęcony jest głównie zagadnieniom nauczania przez Internet, które od ponad 10 lat z powodzeniem funkcjonuje w uczelniach zachodnich.
Dzisiaj, podobnie jak od demokracji, od e-learningu nie ma ucieczki – uważa Kazimierz Kloc, przewodniczący Rady Programowej pisma. Na e-edukację zostali „skazani” zarówno nauczyciele akademiccy, jak i studenci.
Jak zapewnia Marcin Dąbrowski, redaktor naczelny „e-mentora”, kolejne numery pisma będą zamieszczać artykuły, tematycznie związane z metodami, formami i programami kształcenia na kierunkach ekonomicznych oraz problemami kształcenia ustawicznego. Zaprasza także do odwiedzania strony internetowej systemu nauczania przez Internet www.e-sgh.pl. Można tam znaleźć m.in. szczegółowe informacje o polskich i światowych ośrodkach zajmujących się e-learningiem czy dane na temat metodyki i historii tej formy nauczania.
(ami)
Zła krytyka
Nowy zeszyt kwartalnika „Nauka” (3/03) przynosi wielogłos o krytyce naukowej. Artykuły te czytałem szukając w nich propozycji naprawy złego stanu krytyki.
Prof. Janusz Tazbir, po wyliczeniu katalogu zjawisk negatywnych, proponuje właściwie tylko ujawnianie nazwisk recenzentów, którzy na prośbę MEN czy KBN opiniują monografie, podręczniki i wydawnictwa źródłowe, a także nazwisk autorów zbyt pobłażliwych recenzji prac doktorskich i habilitacyjnych, szczególnie tych osób, które nie dostrzegły plagiatu. To niewiele, ale gdyby zrobiono chociaż tyle...
Prof. Jerzy Szacki zauważa niedostatek krytycyzmu, przy jednoczesnej „ogólnej krytyce stanu polskiej nauki”. Przeprowadza typologię „źródeł osłabienia zmysłu krytycznego”. Nie proponuje, niestety, konkretnych przeciwdziałań. Nie widzi szansy zmiany sytuacji. Apeluje o dawanie dobrego przykładu i tępienie najjaskrawszych nadużyć.
Warunki dobrej krytyki w naukach społecznych wymienia prof. Jerzy Brzeziński. Są to: kompetencje naukowe krytyka i jego dobre wychowanie. Autor pisze o skutkach społecznych złej krytyki i pyta o to, czy jest dziś zapotrzebowanie na dobrą krytykę. Uważa, że środowisko nie ujawnia na nią praktycznego zapotrzebowania.
O pułapkach, w jakie wpada intelektualista dążący do medialnej popularności, pisze prof. Andrzej Grzegorczyk. Odnosząc się do trzech powyższych wypowiedzi, jako środek zaradczy na upadek krytyki wymienia organizowanie „posiedzeń poświęconych referowaniu prac będących w trakcie pisania”. Jak sprawić, by na owych posiedzeniach ktoś się krytycznie odezwał na temat pracy, która takiej krytyki wymaga – tego już autor nie zdradza.
(fig)
|