Agresja psów |
Badania naukoweTo nieprawda, że sprawcami pogryzień są najczęściej psy obronne. Tak samo mitem jest twierdzenie, iż najbardziej agresywnego psa można zamienić w łagodnego baranka. Mariusz Karwowski Przechadzający się co dzień po Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi UMCS czarny kundel z małymi, śmiesznymi łapkami, zupełnie nieproporcjonalnymi do całego korpusu, nikogo specjalnie nie dziwi. Misiek jest tu już od 13 lat, czyli od chwili, gdy został wzięty ze schroniska. W dzień jest jakby nieobecny, pałęta się między nogami studentów, jeździ sobie windą albo leży na kocu rozłożonym przed każdym z dwu wejść do budynku. Za to w nocy zmienia się w prawdziwego strażnika i bacznie strzeże dostępu do wydziału. Nikt obcy nie ma wówczas szans na dostanie się do środka. Dziwne? Zaskakujące? Wcale nie. Agresja wśród zwierząt jest zjawiskiem badanym już od dawna. Przeszło trzydzieści lat temu Nagrodą Nobla uhonorowano austriackiego etologa Konrada Lorenza, który w swojej pracy naukowej udowodnił, iż agresja jest cechą wrodzoną – to swego rodzaju popęd, instynkt. Ale wcale nie jest tak, że jej poziom jest uzależniony wyłącznie od rasy zwierzęcia. Właściwości genetyczne tylko w pewnym stopniu warunkują zachowania agresywne. I to nie w największym. O wiele ważniejszym czynnikiem jest w tym względzie... człowiek. To on, poprzez odpowiednie zachowanie, warunki hodowli, opieki i szkolenia, może stworzyć psa agresywnego. – Z punktu widzenia prehistorii człowieka i etologii zwierząt agresja jest zachowaniem adaptatywnym. Paradoksalnie ma więcej zalet niż wad. Gdyby wyeliminować całkowicie popęd agresji, zanikłoby wszelkie „atakowanie”, np. jakiegoś problemu naukowego, życiowego, nie byłoby żadnej twórczości człowieka ani poczucia jego godności. A wraz z tym zanikłby uśmiech i radość życia. Zapał jest przecież także przejawem agresji. To właśnie ona wyraża się w chęci posiadania lepszego samochodu, mieszkania, społecznej pozycji – tłumaczy prof. Kałkowska. Częste porównania z człowiekiem w odniesieniu do agresji psów nie powinny dziwić. Zjawisko to w obu przypadkach – gdy mówimy o czworonogach i o ludziach – ma wiele wspólnego. Jesteśmy agresywni, gdy ktoś obcy próbuje zakraść się do naszego domowego gniazda. Podobnie pies, gdy wyczuje intruza wśród gości wchodzących do mieszkania. Staramy się dbać o bezpieczeństwo całej rodziny i pies także przejawia agresję wobec każdego, kto narusza jego terytorium, bądź gdy ktoś zbliża się do właściciela. I nieważne, czy będzie to inny pies, czy po prostu sąsiad. Pies jest zwierzęciem stadnym, z tym że w jego przypadku stadem bywa rodzina... ludzka. Traktuje ją jak swoją. Dlatego tak wiele zależy od nas. – Pamiętam właściciela, który miał dwie suczki. Jedną umieszczono w budzie, tuż przy wejściu do domu, drugą – w samym kącie podwórza, gdzie praktycznie nie miała kontaktu z ludźmi. Nietrudno zgadnąć, że bardziej agresywne były szczeniaki tej drugiej – wspomina prof. Kałkowska. LASKĄ TEŻ MOŻNAAgresję można pobudzić na wiele sposobów. Głodem, sprawianiem bólu, izolacją od środowiska. Coś więcej na ten temat mogłyby z pewnością powiedzieć osoby przygotowujące zwierzęta do walk psów. Także trzymanie na łańcuchu jest zwyczajem niszczącym psychikę zwierzęcia i powodującym jego agresję. Ale tę może również budzić „ocena” człowieka dokonana przez psa. Etolodzy zwracają nawet uwagę, że psy przede wszystkim oceniają zachowania człowieka. To dlatego niektórzy ludzie są bardziej narażeni na pogryzienie niż inni. – Wynika to nawet ze stylu chodzenia. Ruchy szybkie, nerwowe wzbudzają u psów agresję, bo kojarzą się im z wrogiem i reakcjami lękowymi występującymi u innych zwierząt. Jeśli ktoś dodatkowo boi się psów, to jego sytuacja jest jeszcze gorsza. Ucieczka daje przewagę zwierzęciu, którą ono zazwyczaj wykorzystuje. Agresję u psów wzbudza też np... laska. Dlatego ludzie starsi, poruszający się w ten sposób, nierzadko są obiektami ataków – dopowiada dr Ewa Szubartowska z Zakładu Fizjologii Zwierząt UMCS. Ale działa to też w drugą stronę. Swą intuicją psy od samego początku potrafią wyczuć sympatię, życzliwość człowieka. I odwzajemniają się tym. Często bywa też, że robią z tego użytek dla siebie. Jak? Gdy włączają się do jakiejś grupy, próbują za wszelką cenę grać rolę lidera. Do dominacji nie powinno się jednak dopuszczać. Pies musi być trzymany w ryzach, w ścisłym reżimie, inaczej wyczuje słabość ludzi i będzie nimi dowodził. Jak sama mówi, są bardziej niezależne, nie trzeba aż tak bardzo troszczyć się o ich przygotowanie do życia w rodzinie ludzkiej. A i krzywdy człowiekowi nie zrobią. Koty to, oprócz... żużla, największa pasja dr Szubartowskiej. Ma ich w domu cztery. Wszystkie o wdzięcznych nazwach: Zaraza, Tigerka, Pusia i Cielunia. Z kolei prof. Kałkowska miała swego czasu psa, którego do dziś mile wspomina. – Był cwaniakiem. Chociaż wiedział, że nie wolno mu siadać na fotelu, czynił to za każdym razem, gdy w pobliżu nie było nikogo. Gdy jednak ktoś się zbliżał, zeskakiwał na podłogę i udawał, że śpi. Wiedzieliśmy jednak, że był na fotelu, bo pozostawiał po sobie sierść. Pewnego dnia, idąc szybko do kuchni, pani profesor całkiem przypadkowo kopnęła błąkającego się po mieszkaniu psa. Odruchowo odskoczył, ale od tamtej pory ani razu nawet nie próbował dominować. Wyczuł, że w tym domu musi się podporządkować. Czuł respekt przed właścicielem. – Wśród badanej przez nas populacji psów 40 proc. słucha tylko właściciela, a 55 proc. wykazuje posłuszeństwo wobec wszystkich członków rodziny. Odwrotnie postępuje co dziesiąty pies. Za to uległość przejawia aż 83 proc., natomiast skłonność do dominacji nad członkami rodziny – co czwarty – przedstawia wyniki badań prof. Kałkowska. Dobrze wyszkolony pies powinien reagować w momencie rzeczywistego zagrożenia opiekuna, czyli np. wówczas, gdy właściciel zostaje napadnięty. Taka zdecydowana postawa psa czasem wystarczy, aby zapobiec napaści. Badania pokazały, że podczas spacerów agresywne zachowania wobec ludzi wykazuje 5 proc. psów. – Pamiętam, że kiedyś tuż przede mną szedł mężczyzna, a obok niego pies. W pewnym momencie tą samą alejką zaczęła biec dziewczynka. Pies, co akurat zrozumiałe, rzucił się na nią. Dziwna była natomiast reakcja jego opiekuna, który miał pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie. Właśnie dlatego, że jesteśmy w dużym stopniu odpowiedzialni za wyzwolenie agresji u psów, nie powinniśmy pozwolić na „wchodzenie sobie na głowę” – ostrzega prof. Kałkowska. O JEDNEGO ZADUŻOWarto zauważyć, że psy bywają agresywne nie tylko wobec ludzi, ale i w stosunku do innych psów. To wynik walki o dominację. Ale agresja nie jest tu tylko sposobem ustalania hierarchii. W dużej mierze służy także wyrażaniu emocji. Ponad połowie psów (53,5 proc.) zdarzyło się zaatakować obcego psa. Jeśli pies decyduje się na ten krok, oznacza to, że chce walczyć o swój prestiż. Walka o dominację jest zgodna z jego behawiorem jako zwierzęcia stadnego. – Cóż, z psiego punktu widzenia, dwa samce w jednym parku, to o jednego za dużo. Aż 80 proc. podejmuje walkę w odpowiedzi na agresywne zachowanie innych psów. Poddaje się tylko co dziesiąty. Niewielka część, bo tylko 5 proc., wybiera drogę ucieczki – przytacza wyniki dr Ewa Szubartowska. Pracownicy Zakładu nie ukrywają, że bodźcem do podjęcia tematu w połowie 2000 roku były pojawiające się wówczas częste przypadki pogryzień ludzi przez psy. W ankietach aż 60 proc. właścicieli przyznało, że ich czworonożny przyjaciel atakował innego człowieka. W ponad połowie przypadków było to w obronie opiekuna, a w 28 proc. – w obronie domostwa. Zdarzały się jednak również napaści bez wyraźnej przyczyny i to jest najbardziej zastanawiające. No bo jak to? Zwierzę wychowywane wśród ludzi atakuje bez powodu? A jednak. W dużym stopniu to, czy pies atakuje tylko w pożądanych sytuacjach, zależy od sposobu wychowania. Tylko uległość wobec opiekuna może zmniejszyć ryzyko wystąpienia problemów z agresją. Tej zasady, niestety, nie wszyscy właściciele przestrzegają. W większości przypadków atak psa miał niewielkie konsekwencje dla zdrowia zaatakowanej osoby. Ponad połowa ankietowanych informowała, że rezultatem starć był strach lub niegroźne ugryzienie zaatakowanego. Natomiast 5 proc. ankietowanych przyznało, że pies tak dotkliwie pogryzł, iż spowodował trwały uszczerbek na zdrowiu obcego człowieka. To w dużym stopniu uwiarygodnia prowadzone przez nas badania – mówi prof. Kałkowska. Jak podkreślają autorki ankiet, nie chodziło im o stwierdzenie, które rasy są najagresywniejsze. Zresztą listę taką już opracowano na wyższych, ministerialnych szczeblach. Są na niej m.in. amerykański pit bull terrier, dog argentyński, owczarek kaukaski, rottweiler czy pies kanaryjski. To tzw. agresja bojaźliwa. Znacznie groźniejsza od dominującej. Odsłonięte zęby, warczenie, głośne ujadanie, szeroko otwarte oczy. Już sam wygląd takiego psa budzi strach. A jeszcze nastroszona sierść, wyprostowany ogon, całe ciało napięte. Pies traktuje wówczas atak jako formę własnej obrony. U 35 proc. występuje ten typ agresji. Głównie była ona skierowana w stosunku do człowieka (23 proc.). – Kiedy pies się boi, nie ma wyjścia, musi atakować. Dominant z kolei wcale nie, ma bowiem inne atrybuty, które skłaniają przeciwnika do zachowań uległych. Agresja dominująca jest dowodem odwagi psa, jego silnego charakteru. Zwierzę, które ją przejawia, jest pewne swojej siły. Może to jednak być też przyczyną kłopotów właściciela. Jeżeli bowiem agresja skierowana jest w stosunku do człowieka, którego zachowanie nie przejawia cech psiej uległości, powstaje niebezpieczna sytuacja. Pies jest zdecydowany na walkę i nie boi się starcia z człowiekiem. Może więc dojść do poważnego pogryzienia – przestrzega prof. Kałkowska. ZABÓJCY BEZ WINYNa agresywność swoich psów wskazywało aż 45 proc. właścicieli. Wprawdzie zdolność do agresji to jeszcze nic strasznego, gorzej, gdy ta agresja wymyka się spod kontroli i przejawia się w sytuacjach zupełnie niepotrzebnych. Najczęściej jednak wskazywano, że pies odpowiada atakiem na agresję. Badania potwierdziły też jeszcze jedną ważną rzecz. Istotnym ogniwem w wychowaniu psa jest człowiek. Wprawdzie, jak wspomnieliśmy na początku, każde zwierzę ma w swej naturze pierwiastki agresji, niemniej to właśnie człowiek jest decydującym katalizatorem. O tym, że tak jest, świadczą też choćby... tytuły książek, których autorami są naukowcy zajmujący się tym zjawiskiem: Zabójcy bez winy czy W cieniu człowieka Jane van Lawick bądź Tak zwane zło. Nie trzeba czytać, by domyślać się nadrzędnej roli człowieka w przysposobieniu zwierzęcia do życia w społeczności ludzkiej. – Jeżeli pies zachowuje się tak, a nie inaczej, jest to wyłącznie wina człowieka. Obowiązkiem właściciela jest takie wychowanie psa, aby wiedział, jakich zachowań się od niego oczekuje, czego mu robić nie wolno i aby reagował na wszelkie polecenia – podsumowuje prof. Kałkowska. Zdaniem naszych rozmówców, jedynie w ciągu pierwszych sześciu, siedmiu tygodni swojego życia psy powinny być brane „do adopcji”. Po dwunastu tygodniach jest już za późno. Niektóre ich zachowania są już bowiem utrwalone, nabyte. W tym czasie kończy się okres najszybszego i najtrwalszego uczenia się (imprinting) i zwierzę nie jest już tak plastyczne, jak na początku. W konsekwencji – trudno utrzymać nad nim kontrolę. Na uwagę zasługuje to, że agresja u psów jest zachowaniem zupełnie normalnym. Mimo że w większości przypadków jest ona prowokowana, to właśnie pies zostaje zazwyczaj uznany za agresywnego. Najczęściej jednak reaguje agresją tylko w konkretnej sytuacji. Etolodzy twierdzą, iż sprowokowane reakcje agresji są skutkiem utraty zaufania psa do człowieka. Im później zacznie się okres socjalizacji psa, tym mniej pewnie będzie się on czuł w różnych sytuacjach, tym łatwiej będzie tracił zaufanie i częściej przyjmował postawę agresywną. Jak więc wychować naszego czworonożnego przyjaciela? Przede wszystkim pod żadnym pozorem nie bić go i nie być w stosunku do niego agresywnym. Odwdzięczy nam się tym samym. Tak właśnie było z czarnym kundlem, przechadzającym się każdego dnia po korytarzach Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi UMCS. Jeśli kiedyś go spotkacie, pamiętajcie, że tylko od was zależy, czy będzie agresywny. |
|
|