Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 2004

Spis treści numeru 1/2004

Czytelnia czasopism

Poprzedni Następny

Czytelnia czasopism

Atrakcyjna oferta 
czy konieczność?

„Przegląd Uniwersytecki”, pismo informacyjne Uniwersytetu Wrocławskiego (nr 6/03) publikuje wystąpienie dr. Jana Sadlaka, dyrektora Europejskiego Centrum Szkolnictwa Wyższego (CEPES) UNESCO, na posiedzeniu Zgromadzenia Plenarnego KRASP w UWr. 14 listopada 2003 r. Jest to próba spojrzenia na rozwój szkolnictwa wyższego w kontekście Europejskiej Przestrzeni Szkolnictwa Wyższego.

Podejmuje on m.in. temat prywatnych uczelni, których szczególny rozwój odnotowano w Polsce, Rumunii i Estonii. Jego zdaniem, powstanie sektora prywatnego jest jednym z najważniejszych osiągnięć, jeśli chodzi o systemowe rozwiązania, jakie wnoszą te państwa do europejskiego szkolnictwa wyższego. Dotyczy to tych prywatnych uczelni, których misja jest w zgodzie z nadrzędną zasadą, którą jest publiczna funkcja szkoły wyższej niezależnie od formalnego tytułu jej własności. Jest sprawą regulacji prawnej, aby relacje między uczelniami publicznymi i prywatnymi były tak ułożone, aby służyły jednym i drugim w realizacji tej nadrzędnej misji. 

Interdyscyplinarność 
w medycynie

Taki tytuł nosi wykład prof. dr. hab. Tadeusza Wilczoka wygłoszony podczas uroczystej promocji doktoratu honoris causa Akademii Medycznej we Wrocławiu. Jego tekst publikuje „Biuletyn Informacyjny Śląskiej Akademii medycznej w Katowicach” (nr 3/03).

Obecnie medycyną zajmują się nie tylko lekarze, farmaceuci czy analitycy medyczni, ale także: chemicy, fizycy, matematycy i informatycy, elektronicy i specjaliści inżynierii biomedycznej, psycholodzy, socjolodzy czy menedżerowie medycyny, pedagodzy, lingwiści specjalizujący się w języku medycznym, konstruktorzy urządzeń diagnostycznych, specjaliści z zakresu radioterapii. Czy to nie wystarczający powód, by także w Polsce przekształcić akademie medyczne w uniwersytety? Za takim rozwiązaniem przemawia także fakt, iż kadra profesorów, doktorów habilitowanych i doktorów w akademiach medycznych bywa często liczniejsza niż w niejednym uniwersytecie. Takiemu zapotrzebowaniu społecznemu odpowiada m.in. powołanie Uniwersytetu Medycznego w Wiedniu czy, pierwszego w Polsce, Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Za słusznością takich rozwiązań przemawia fakt, iż wielu laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny czy fizjologii to także chemicy, biochemicy, fizycy, matematycy, a więc nie absolwenci wydziałów lekarskich. Uniwersytety z kilkusetletnią tradycją niemal zawsze w swej strukturze organizacyjnej posiadały wydziały lekarskie. Tam właśnie działały katedry botaniki zajmujące się lekiem naturalnym, na takim wydziale pracował Roentgen... Dzięki technice, która weszła na stałe do medycyny, powstał m.in. tomograf komputerowy, rezonans magnetyczny czy sekwensator DNA. Ich idea nie mogła powstać jedynie w umysłach inżynierów zatrudnionych wyłącznie poza uczelniami czy instytutami medycznymi. Czy nie właściwe byłoby tworzenie uniwersytetów medycznych i ich systematyczna rozbudowa, tak by młody adept sztuki medycznej miał możliwość swobodnego rozumienia podstaw, które pozwolą mu w przyszłości praktykować wyuczony zawód?

Twórczość 
w teorii i praktyce

To temat październikowej konferencji naukowej, zorganizowanej przez Zakład Psychologii Ogólnej UMCS. Relację z jej przebiegu zamieszczają „Wiadomości Uniwersyteckie”, miesięcznik UMCS w Lublinie (nr 10/03).

Na konferencję zaproszono psychologów, pedagogów i psychiatrów z wielu ośrodków naukowych Polski. Wśród podejmowanych tematów znalazły się m.in.: teorie twórczości, osobowościowe i poznawcze oraz społeczne uwarunkowania twórczości, twórczość a edukacja oraz psychopatologia a twórczość. Uzupełnieniem części teoretycznej były warsztaty: „Odyseja umysłu – program stymulacji myślenia twórczego”, „Trening twórczości”, „Syntezator myśli w praktyce”.

Sesja poświęcona twórczości i edukacji koncentrowała się wokół zagadnienia stymulowania dyspozycji kreatywnych młodych ludzi oraz sytuacji psychospołecznej dzieci i młodzieży twórczych w placówkach edukacyjnych. Wyniki badań pokazały m.in., że obiektywne rezultaty stymulacji myślenia twórczego w praktyce edukacyjnej nie występują. Tematy, które zdominowały sekcję poświęconą osobowościowym i poznawczym uwarunkowaniom twórczości, traktowały o podmiotowych wyznacznikach twórczości. Okazało się m.in.., że technologia informacyjna stymuluje aktywność w nauce na różnych etapach pracy twórczej. W sesji poświęconej problematyce społecznego kontekstu twórczości tematy referatów koncentrowały się wokół zróżnicowanych uwarunkowań twórczości, m.in.: instytucjonalnych, kulturowych, rodzinnych, aksjologicznych, a także metod badania twórczości w perspektywie międzypokoleniowej (np. zastosowanie metody genealogicznej w psychologii twórczości). Tematy dominujące w sekcji psychopatologii twórczości i ekspresji twórczej dotyczyły arteterapii. Jak wykazała analiza pisma oraz treści wypowiedzi słownych osób przejawiających zachowania antyspołeczne, istnieje wyraźny związek pomiędzy takimi zachowaniami a swoistą ekspresją emocjonalną.

(ami)

Prawo silniejszego

Interesujący wywiad (Musimy walczyć o swoją pozycję) zamieszcza najnowszy numer (11/03) „Spraw Nauki”, biuletynu KBN. Dotyczy on zakończonego niedawno pierwszego konkursu w 6. Programie Ramowym UE, w którym uczestniczyły polskie zespoły.

Dr Andrzej Siemaszko, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego, nie jest w pełni usatysfakcjonowany wynikami. Jego zdaniem nowe instrumenty, jakie wprowadzono w 6. PR, czyli sieci doskonałości i zintegrowane projekty – wyraźnie preferują partnerów silniejszych. Dzieje się tak dlatego, że często w jednej dziedzinie badawczej tworzy się jedna sieć doskonałości lub zintegrowany projekt, co w naturalny sposób powoduje, że koordynatorem jest partner najsilniejszy w Europie. Praktycznie jest to zawsze koordynator z krajów członkowskich UE, który dokonuje doboru najlepszych do zespołu. Zwykle tych, którzy uczestniczyli już w 3., 4., czy 5. PR. Mimo to, udało nam się zaistnieć w dość wyraźny sposób w mniejszych, tradycyjnych projektach typu STREP (projekty celowe).

DyLEMaty nauki przyszłości – tak zatytułowano telekonferencję ze Stanisławem Lemem, zorganizowaną w ramach VI Dolnośląskiego Festiwalu Nauki. Partnerem w dyskusji był wrocławski fizyk prof. Jan Klamut. Jednym z poruszanych tematów była kwestia pragmatyczności nauki. Zdaniem Lema, nie należy żądać od badaczy, by każdorazowo precyzowali efekt swych dokonań w kategorii „co ludzkość będzie z tego miała”. Konsumpcyjnie nastawione społeczeństwa oczekują szybkich i wymiernych rezultatów, co jest największą bolączką badań podstawowych, które z definicji tym zobowiązaniom nie mogą sprostać. Jeśli zorientowanie na sukces jest wspomagane przez intensywne dotowanie i/lub silne motywowanie, nie trzeba długo oczekiwać na efekty.

(ami)

Komentarze