Kartki z dziejów nauki w Polsce (58)

Reprezentacja

Piotr H?bner

Rada Rektorów była naturalną formą samoorganizacji środowiska akademickiego. Stanowiąc strukturalne przeciwieństwo zarządzania ministerialnego, nie mogła jednak działać jako opozycyjna wobec władzy. Miała ku temu powody, wynikały one z rozbieżnych interesów środowiska akademickiego i administracji państwowej oraz z okoliczności historycznych. Uczelnie akademickie, z pomocą Rady Rektorów, mogły swobodnie egzystować, pozostawał jednak problem środków na działalność, którymi dysponowało ministerstwo.

Rada Rektorów Polskich Szkół Akademickich działała między lutym 1946 a marcem 1947 roku - w czasie, gdy władze komunistyczne likwidowały wszelką, legalną i nielegalną, opozycję. Powołano ją przy cichej aprobacie ministra oświaty Czesława Wycecha. Organizatorem i przewodniczącym Rady został rektor UW Stefan Pieńkowski - uczony i organizator o wielkim autorytecie, umocnionym w okresie prac konspiracyjnych Polski Podziemnej.

Rada działała defensywnie, była ostatnim bastionem akademickiej nauki, którą władze komunistyczne skazały już na likwidację. Tworzyło ją ostatnie pokolenie niezależnych rektorów, powołanych w większości jeszcze przed wojną, ceniących własne imię i przeciwstawiających się politycznej presji. Główną formą prac Rady były konferencje. Działała też ożywiona wymiana korespondencji, dzięki czemu formułowano uzgodnione opinie i postulaty adresowane do władz. Siła Rady wynikała z akceptacji jej działań przez środowisko akademickie i społecznego autorytetu uczonych. Wystąpienia Rady dotyczyły spraw materialnych, tego wymagały powojenne niedostatki. Perspektywiczne znaczenie miały jednak sprawy fundamentalne: projekty nowelizacji ustawodawstwa, obrona profesorskiego stabilitas loci, a przede wszystkim zablokowanie planu powołania rządowej Rady Szkół Wyższych, pomyślanej początkowo jako nadzwyczajny organ przebudowy szkolnictwa i relegacji opozycyjnych studentów. Groziła też utrata kontroli nad badaniami i nadawaniem stopni naukowych wobec tworzenia sieci instytutów resortowych.

Poprzez uczonych-ekspertów Rada przygotowywała własne projekty nowelizacji przedwojennej jeszcze ustawy o szkołach akademickich. W tej kwestii ujawnił się charakterystyczny dla tego typu struktur partykularyzm. Rozbieżności projektów nadsyłanych przez uniwersytety i politechniki można było usunąć, gdyby na to nie tyle czas, ile władza pozwoliła. Ostatnie posiedzenie Rady - już po sfałszowanych wyborach do Sejmu Ustawodawczego - ukazało bezsilność środowiska akademickiego. Inicjatywę przejęły władze partyjno-państwowe, działające poprzez Radę Szkół Wyższych.

Radę Rektorów potraktowano jako organ nielegalny. Nowy minister oświaty Stanisław Skrzeszewski wskazywał - w czasie zebrania partyjnych sił naukowych 5 czerwca 1947 roku - na niebywały w dziejach wyższych uczelni fakt, iż ich rektorowie (sic!) odbyli w Warszawie konspiracyjne zebranie i z przygotowanymi tam uchwałami zgłosili się do Ministerstwa. Nie pomogła interpelacja poselska Henryka Raabego w sprawie przywrócenia Rady Rektorów.

Spotkania rektorów przeniesiono z uniwersytetu do ministerstwa. Ministerialni decydenci zorganizowali jednorazowo, 24 i 25 sierpnia 1947 roku, Konferencję Rektorów Szkół Wyższych. Było to grono daleko szersze niż reprezentacja uczelni akademickich. Do tego ministerialny program przewidywał referaty nie rektorów, lecz decydentów - na temat nowego systemu rekrutacji studentów i usprawnienia toku nauki. W ramach ubogiej dyskusji Stanisław Kulczyński zgłosił uzgodnioną z władzami rezolucję potępiającą pracowników nauki sądzonych ówcześnie w procesie działaczy organizacji „Wolność i Niezawisłość”. Tylko Tadeusz Kotarbiński krytykował niejasny tryb przygotowania rezolucji, a Edward Warchałowski podnosił, iż nie zapadł jeszcze wyrok. Rezolucję przegłosowano w imieniu gasnącego już środowiska akademickiego.