|
Program opieki nad osobami z uszkodzeniami słuchu obejmuje cały kraj.
Artur Wolski Szanowni Państwo, poświęcenie się dla dobra drugiego człowieka jest miarą humanizmu i szlachetnych intencji. Wasza praca na rzecz osób z uszkodzeniami słuchu stawia Was w rzędzie tych, co poświęcają się dla dobra innych, przywracając ich do świata dźwięków i do aktywnego życia. Jestem przekonany, że propagowana przez pana profesora Henryka Skarżyńskiego idea przebadania i oceny faktycznej sytuacji ludzi niesłyszących i niedosłyszących a także ich rodzin będzie istotnym wkładem w rozwiązywanie ważnych problemów społecznych. To fragment listu profesora Jerzego Buzka, Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej, wystosowanego do Dyrektora Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie. Premier przyjął honorowy patronat nad programem opieki nad osobami z uszkodzeniami słuchu w Polsce. Realizacja tego programu, koordynowana przez prof. Henryka Skarżyńskiego, rozpoczęła się w ubiegłym roku i potrwa jeszcze trzy lata. AMBITNY PLANO szczegółach tego ogromnego planu mogliśmy się dowiedzieć w czasie Tygodnia Słuchu, który zakończył się 27 września br. Naukowcy z Instytutu opowiadali w swoich laboratoriach, a także za pośrednictwem mediów o tym, co już zrobiono i co pozostało do wykonania. Pierwszym krokiem, który zrobiono w 1997 roku, było opracowanie systemu zbierania danych statystycznych i epidemiologicznych dotyczących środowiska z uszkodzeniami słuchu. Trzeba przecież zdać sobie sprawę z ogromu i ciężaru takiego zadania. To nie jest przebadanie kilkudziesięciu osób w jednej klinice. To wielkie wyzwanie dla całej Polski i wszystkich wiodących ośrodków audiologicznych w kraju. Ktoś te badania musi wykonać we wcześniej rozpoznanym środowisku, następnie przeanalizować i wysłać do centrali do dalszej oceny. Ktoś także za takie badania musi zapłacić a koszty wcale nie są małe. PRZEGLĄD KADRYZ uwagi na powagę tych zabiegów utworzono Centralny Bank Danych. Wiele pracy poświęcono opracowaniu zasad i metod diagnozowania medycznego. Dotąd wiele różnych ośrodków w kraju prowadziło odrębne praktyki w tej materii. Teraz należało to ujednolicić, aby cały plan, realizowany jednocześnie na terenie Polski, mógł się powieść. Wiele uwagi poświęcono zagadnieniom doboru aparatów słuchowych u dzieci w wieku do dwóch lat, a także zasadom kwalifikacji osób do wszczepów ślimakowych. Sprawa merytorycznego przygotowania kadry, głównie lekarzy operatorów, stała się kluczowym założeniem programu. Nie da się go osiągnąć, bez najwyższej jakości specjalistów i to z tak trudną i wąską specjalizacją. Konieczne było także przeanalizowanie aktualnego stanu kształcenia kadry medycznej na wszystkich poziomach a także sprawdzenie umiejętności pedagogów, logopedów i psychologów wspomagających leczenie. Po tych działaniach kontrolnych stwierdzono duże potrzeby pogłębiania wiedzy i w pierwszej kolejności przystąpiono do organizowania szkoleń audiologicznych oraz surdologopedycznych z docelowym utworzeniem w 1998 roku, przez Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu w Warszawie, studiów podyplomowych w tym zakresie. ANALIZA ŚRODOWISKAW programie poświęcono ogromnie dużo uwagi kształceniu rodziców. Warto podkreślić, że rehabilitacja w logopedii jest zupełnie inną dziedziną wiedzy niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni np. w chirurgii. To nie tylko praca z chorym, lecz także rozpoznanie środowiska i przyczyn, które mogły wpłynąć na utratę lub uszkodzenie słuchu. To dokładna analiza warunków pracy czy nauki, a potem, po zabiegu, długotrwała opieka psychologiczna i pedagogiczna a także logopedyczna, jeśli zachodzi taka konieczność. To także pomoc w przełamywaniu barier i oporów środowiska zdrowego w stosunku do niesłyszących. Ten program stanowi wielkie wyzwanie nie tylko dla usprawniających słuch, ale i dla ludzi zdrowych. Ma pobudzić w nas świadomość baczniejszego obserwowania życia i dostrzegania tych „innych”, dotkniętych chorobą, ale przecież w pełni wartościowych ludzi. IMPLANTY ŚLIMAKOWERealizacja programu opieki nad osobami z uszkodzeniami słuchu w Polsce nie byłaby możliwa, gdyby nie działalność Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. Założycielem tej placówki jest prof. Henryk Skarżyński. W tym roku mijają dwa lata działalności w zakresie szeroko rozumianej otolaryngologii, zwłaszcza w obrębie audiologii i otologii a także foniatrii, akustyki, inżynierii biomedycznej i biocybernetyki. Nie zabrakło też specjalistów psychologii, pedagogiki specjalnej i logopedii. W okresie minionych dwóch lat zespół realizował ponad 200 tematów naukowo-badaczych, siedem dużych grantów Komitetu Badań Naukowych oraz trzy granty zagraniczne, finansowane przez Unię Europejską, rządy Austrii i Belgii. Przeprowadzenie w Warszawie pierwszej w Polsce operacji wszczepienia implantu ślimakowego w lipcu 1992 roku przez prof. Skarżyńskiego, poprzedzone było wielomiesięcznymi przygotowaniami, zarówno merytorycznymi, jak i organizacyjnymi. Wiązały się one z wyjazdami szkoleniowymi do ośrodków we Francji i Niemczech, mających doświadczenie w leczeniu głuchoty przy pomocy implantów ślimakowych. Następnym krokiem było nawiązanie współpracy z producentami implantów ślimakowych w Austrii. Kolejne lata to budowa platformy naukowej z kilkudziesięcioma wiodącymi ośrodkami audiologicznymi i otologicznymi w Europie i Stanach Zjednoczonych. W bardzo krótkim, jak na takie przedsięwzięcie, czasie zaowocowało to konkretnymi efektami naukowymi i wdrożeniowymi, zwłaszcza w zakresie leczenia i rehabilitacji całkowitej głuchoty, wczesnego wykrywania uszkodzeń słuchu oraz zastosowania najnowocześniejszej diagnostyki. UCHO PRZEZ MIKROSKOPCzęsto przyczyną niesprawności narządu słuchu jest obustronny niedosłuch. Choroba ta, występująca w dużym procencie u dzieci, kwalifikuje się do zabiegu operacyjnego. Miałem możliwość asystowania przy takiej operacji, którą prof. Skarżyński wykonywał w Instytucie. Obustronny niedosłuch spowodowany jest nawracającymi infekcjami górnych dróg oddechowych. Po tych infekcjach pozostał w obu uszach płyn i zrosty, co uniemożliwia prawidłowe słyszenie. Nasz 7-letni pacjent poddany został narkozie ogólnej. Trzeba było zlikwidować tzw. rezerwę słuchową, czyli dokonać „poprawienia” słuchu do poziomu spotykanego w uszach zdrowych. Zabieg trwa około godziny i dla obserwatora stojącego przy stole operacyjnym jest właściwie niewidoczny. Jedyne, co można naprawdę zobaczyć, to wziernik w małżowinie usznej. Przypomina on maleńki lejek, który tkwi w uchu. Całość operacji dokonywana jest za pomocą mikroskopu, który powiększając obraz pozwala zajrzeć do wnętrza ucha przez przewód słuchowy zewnętrzny. Na zewnątrz głowy nie ma żadnych nacięć, natomiast w środku w dużym powiększeniu widać gęstą wydzielinę zalegającą w przestrzeniach ucha środkowego. To właśnie pozostałości po nawracających infekcjach. Teraz, za pomocą specjalnie dobranego ssaka, należy ją usunąć. Potem całe pole operacyjne zostaje przepłukane odpowiednim lekiem, ponownie odessane i oczyszczone. Dlaczego ta wydzielina jest tak groźna? Otóż jest ona powodem najróżniejszych infekcji, a poza tym unieruchamia łańcuch kosteczek słuchowych, blokując ich prawidłową pracę. W efekcie coraz gorzej słyszymy. Z biegiem czasu wydzielina gęstnieje i całkowicie uniemożliwia fizjologiczne czynności ucha a pacjent przestaje słyszeć. Aby to zmienić, trzeba już tylko operować. NOWOTWÓR W UCHUOperacyjnie leczy się także całkowitą głuchotę. Najczęstszą przyczyną tej choroby jest nowotwór niszczący oba nerwy słuchowe. Do tej pory przypadki takie określane były mianem beznadziejnych i medycyna nie dawała wielkich szans na wyleczenie. Teraz, dzięki ogromnemu postępowi w technice i metodach operacyjnych, udaje się je wyleczyć. Podczas zabiegu usuwane są przede wszystkim zmiany nowotworowe, następnie przywraca się utracone funkcje słuchu. Pacjent zaczyna słyszeć wtedy, gdy podłączy się tzw. procesor mowy, mały komputer, którego zadaniem jest odebranie z otoczenia wszelkich możliwych do zarejestrowania dźwięków. Następnie ten elektroniczny mózg musi przetworzyć wychwycone dźwięki, a robi to według specjalnego systemu kodowania na serię mikroimpulsów elektrycznych. Dalej, tak spreparowana informacja o dźwiękach, w postaci bodźców mikroelektrycznych, dociera odpowiednią drogą do pnia mózgu a potem szlakiem słuchowym dochodzi do kory słuchowej i jest odbierana jako wrażenia słuchowe. Tak skomplikowane zabiegi są możliwe dzięki ścisłej współpracy z wiodącymi, światowymi ośrodkami naukowymi w tej dziedzinie wiedzy. Dziś Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu może się poszczycić wspólnymi badaniami prowadzonymi z takimi autorytetami, jak prof. Jan Casselman z Uniwersytetu w Brugii, uznany specjalista w zakresie diagnostyki drogi słuchowej przy pomocy najnowocześniejszych technik obrazowania – tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego. Współpracuje też z prof. Williamem Housem z Los Angeles, nestorem implantów ślimakowych na świecie, a także z prof. Pawlem Jastreboffem z Uniwersytetu Maryland w Baltimore, który słynie z leczenia szumów usznych. Na naszej liście sław, mówi prof. Skarżyński, znajdują się tak wybitne nazwiska, jak: prof. Thomas McDonald – kierownik Kliniki MAYO w Rochester, znanej każdemu otolaryngologowi na świecie, prof. F. Erwin Offeciers z Antwerpii – członek zarządu Międzynarodowej Federacji Towarzystw Otolaryngologicznych, prof. Fran?ois Veneecloo z Kliniki Otolaryngologii w Lille, zajmującej się m.in. diagnostyką i leczeniem guzów nerwu słuchowego, a także prof. Karl White z Uniwersytetu Utah – ekspert w zakresie badań przesiewowych w kierunku wczesnej identyfikacji uszkodzeń słuchu. Dzięki tej współpracy zrodziła się w Polsce idea stworzenia ogólnopolskiego programu wczesnego wykrywania wad słuchu u wszystkich nowo narodzonych dzieci. Tak kompleksowo przeprowadzona akcja skriningowa pozwoliłaby na natychmiastowe „wychwycenie” problemu i rozpoczęcie szybkiej i skutecznej walki z chorobami narządu słuchu. APARATY DO UCHAInstytut Fizjologii i Patologii Słuchu rozwija ścisłą współpracę z wiodącymi producentami i dystrybutorami implantów ślimakowych. Obecnie nastąpił ogromny postęp w technologii aparatów słuchowych. Są to już aparaty programowane, dostrajane pilotem do sytuacji, w jakiej się pacjent znajduje. Umożliwiają one np. czynne uczestnictwo osób z niedosłuchem w konferencjach, dzięki odpowiedniemu programowi „coctailparty”. Do tej pory ta sfera życia dla ludzi z wadami słuchu była niedostępna. Aparaty starej generacji nie radziły sobie z tak dużą dawką różnych szumów i dźwięków. Inną nowością jest wprowadzenie aparatów cyfrowych. Mają one duże możliwości różnicowania dźwięków. Potrafią się dostroić do każdej sytuacji, zapewniając tym samym ogromny komfort w chorobie. Nadzieją dla środowiska lekarskiego i naukowego a także i pacjentów jest budowa w Kajetanach niedaleko Warszawy międzynarodowego Centrum Leczenia Zaburzeń Słuchu. Patrząc na dotychczasowe poczynania twórców idei Centrum, jak i badania nad chorobami narządu słuchu, można być pewnym, że wkrótce Ośrodek przyniesie ulgę potrzebującym. Artur Wolski, dziennikarz redakcji „Kultura i Wiedza” Programu I Polskiego Radia, autor audycji „Mapa Nauki Polskiej”, sponsorowanej przez KBN. |
|
|