|
Międzynarodowy zespół prof. Tadeusza Malińskiego, specjalisty chemii medycznej, szefa centrum badań biomedycznych w Oakland
University (USA), jako pierwszy w świecie dokonał pomiaru stężenia tlenku azotu
w żywej komórce, posługując się elektrodą ok. 300 razy cieńszą od włosa.
Uważa się, że badania, prowadzone przez zespół prof. Malińskiego (absolwenta i zarazem byłego
pracownika naukowego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu) mają znaczenie przełomowe
dla kardiologii, kardiochirurgii i transplantologii. W międzynarodowych kręgach naukowych mówi
się nawet, że dokonania wybitnego polskiego uczonego zasługują na Nagrodę Nobla.
Znakomity specjalista chemii medycznej z Oakland University gościł w połowie września br. w
Gdańsku. Wziął udział w konferencji naukowej, zorganizowanej przez gdańską Akademię Medyczną w
ramach Dni Ukrainy. W zespole prof. Malińskiego w USA pracują świetni chemicy i kardiolodzy.
Są wśród nich m.in.: dr Wiktor Browkowycz z Ukrainy, dr Eugeniusz Kubaszewski z Uniwersytetu
im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Saul Grunfeld z Oakland University, dr Stefan Mesaros ze
Słowacji, dr David Pinsky z Columbia University oraz Stephen Patton z Oakland University.
Unikatowa aparatura do badania poziomu stężenia tlenku azotu w żywej komórce powstała dzięki
pomocy Amerykańskiego Instytutu Zdrowia (NHI) oraz Szpitala Beaumont.
Ze względu na dość skromne wyposażenie uniwersytetu w Oakland, prof. Maliński i jego zespół
współpracuje z innymi ośrodkami akademickimi i szpitalami. Są wśród nich m.in. Szpital
Beaumont oraz Columbia University, jak również uniwersytety w Londynie, Wiedniu i Zurychu.
Dokonania prof. Malińskiego i jego międzynarodowego zespołu świadczą, że dla utalentowanych i
pracowitych naukowców nie ma ograniczeń merytorycznych ani terytorialnych. Świetni chemicy, a
wśród nich i prof. Maliński, z pasją pogłębiają i rozwijają wiedzę z zakresu medycyny. Ich
działalność naukowo-badawcza ma ogromne znaczenie praktyczne w diagnostyce i terapii chorób
związanych zwłaszcza z układem krążenia.
- Przed kilkoma laty w prasie naukowej chętnie rozpisywano się o tym, że tlenek azotu posiada
decydujący wpływ na erekcję penisa. A Pan dowodzi, że ta maleńka cząsteczka jest głównym
regulatorem całego układu krwionośnego, w tym także pracy serca. Czy mógłby Pan powiedzieć coś
więcej na ten temat?
- Już w latach 80. stawiano hipotezę, że tlenek azotu może mieć wpływ na przywracanie funkcji
serca, podobnie jak nitrogliceryna, której działanie poznano znacznie wcześniej. W ostatnich
latach kierowane przeze mnie laboratorium w Oakland University jako pierwsze w świecie
dokonało pomiaru poziomu tlenku azotu w żywej komórce. Umożliwiło to zastosowanie specjalnych
elektrod, ok. 300 razy cieńszych od włosa, skonstruowanych w naszym laboratorium. Ta niezwykle
precyzyjna aparatura umożliwia dokonywanie pomiaru stężenia tlenku azotu nie tylko w samym
sercu, ale również i w mózgu. Cieniutką elektrodę można wprowadzić nawet do pojedynczego
neuronu w mózgu. Tlenek azotu "żyje" zaledwie kilka sekund i występuje w niskich stężeniach.
Dlatego dokonywanie pomiaru poziomu jego stężenia stanowiło niemałą trudność.
- Dlaczego takie pomiary są istotne?
- Poziom stężenia tlenku azotu jest niezmiernie ważny dla utrzymania pracy układu
krwionośnego, w tym, oczywiście, samego serca. Nasze badania, związane z poziomem tlenku
azotu, którego stężenie jest największe w sercu, przyczyniły się do wyjaśnienia podstawowych
przyczyn wielu chorób związanych z funkcjonowaniem układu krążenia.
- O jakie choroby chodzi?
- Mam na myśli miażdżycę naczyń, cukrzycę, chorobę Parkinsona, diagnozowaną coraz częściej,
jak również chorobę Alzheimera. Ostatnie nasze badania, które pozwoliły zmierzyć poziom tlenku
azotu w bijącym sercu, wykazały, jak niezmiernie ważne jest to dla funkcjonowania tego organu.
Okazuje się, że tlenek azotu musi być wydzielany w bardzo dokładnie określonym stężeniu, aby
serce mogło pracować bez zakłóceń. Jeśli z jakiegokolwiek powodu stężenie to będzie mniejsze,
może dojść do zatrzymania akcji serca, zawału albo nawet do zgonu.
- Od czego zależy stężenie tlenku azotu?
- Wydzielanie tej substancji chemicznej zależy od kondycji serca. Np. u chorych z miażdżycą
zawartość tlenku azotu jest znacznie mniejsza. Dochodzi bowiem do zahamowania przepływu do
komórek argininy, aminokwasu, z którego wytwarzany jest tlenek azotu. U chorego nie tylko
wydziela się wtedy mniej tlenku azotu, ale również dochodzi do wysokiego stężenia tzw.
rodników tlenowych, które powodują zniszczenie tkanek. Na podstawie pomiarów poziomu tlenku
azotu można nawet określić, jak długo ma szansę żyć pacjent z chorobą wieńcową. Serce posiada
swoistą "pamięć". Pamięta ono, że ma bić. "Pamięć" bierze się z określonego stężenia tlenku
azotu. Podczas każdego kolejnego uderzenia serce "pamięta", ile tlenku azotu było w trakcie
uderzenia poprzedniego. Jeśli więc poprzednie stężenie było zbyt niskie, następne będzie
jeszcze mniejsze. Uważa się powszechnie, że bez tlenu człowiek nie jest w stanie żyć. Jednak
bez jego dopływu serce będzie biło przez 3-4 minuty. Ale bez zaopatrzenia w tlenek azotu serce
może uderzyć tylko zaledwie 12-15 razy.
- Jakie praktyczne znaczenie mają te ustalenia?
- Są one niezmiernie ważne przy transplantacji serca. Doszło bowiem do zastosowania roztworów
o odpowiednim składzie chemicznym, niezbędnych do przechowywania serca przeznaczonego do
przeszczepu. Pozwoliło to wydłużyć czas przechowywania tego organu z czterech do dwunastu
godzin. Nowy roztwór sprawia, że system enzymatyczny, który wytwarza tlenek azotu, zostaje
zachowany przez dłuższy czas. Utrzymanie tego systemu stanowi gwarancję, że serce zacznie bić
u pacjenta po dokonaniu transplantacji. Bariera immunologiczna nie jest już aż tak znaczącym
problemem, lekarz może bowiem dobrać odpowiednie preparaty immunosupresyjne, które zapobiegną
odrzuceniu przeszczepu. Natomiast niezwykle istotne jest, aby sprawny był system,
umożliwiający pracę serca. Im krócej i w im korzystniejszych warunkach jest przechowywane
serce do przeszczepu, tym lepiej dla chorego. Należałoby jednak pamiętać, że przeciętnie
pacjent po przeszczepie serca nie żyje dłużej niż cztery lata. Po upływie tego okresu
niezbędna jest kolejna transplantacja.
- Czy sami możemy mieć wpływ na zawartość tlenku azotu w naszym organizmie?
- Niemało zależy od uwarunkowań genetycznych. Ale rzeczywiście duże znaczenie ma profilaktyka
zdrowotna. Jednak z rozwagą należałoby podchodzić do wysiłku fizycznego. Nadmierny wysiłek
może okazać się zabójczy dla osoby, która nie jest przyzwyczajona do niego. Ale np. dla ludzi
ruchliwych i sportowców, u których system wydzielania tlenku azotu jest znacznie bardziej
rozbudowany niż u przeciętnego człowieka, ważne jest, aby dużą aktywność fizyczną utrzymywać
praktycznie do końca życia.
- W dymie tytoniowym nie brak tlenku azotu...
- Wdychanie tlenku azotu z dymu tytoniowego jest mechanizmem niezwykle podstępnym. Organizm
nałogowego palacza odzwyczaja się od wytwarzania tlenku azotu. Częste sięganie po papierosy
zapewnia dopływ tlenku azotu, który rozszerza naczynia. Jednak zakłócenie w procesie
wytwarzania go przez własny organizm doprowadza do grubienia ścian krwionośnych, co jest
niebezpieczne dla zdrowia.
- Czy wiedza o dużym wpływie tlenku azotu na pracę serca idzie w parze z postępem w
farmakologii klinicznej?
- Oczywiście. Największe i najbardziej znaczące koncerny farmaceutyczne prowadzą obecnie
badania nad nowymi preparatami leczniczymi. Już są stosowane leki, które nie tylko obniżają
ciśnienie tętnicze krwi, ale również regenerują układ wydzielania tlenku azotu. Prowadzone są
także badania, których celem jest zastąpienie nitrogliceryny. W naszym laboratorium
opracowaliśmy metodę leczenia początkowej fazy zawału. Nasze wysiłki zmierzają do
zminimalizowania jego skutków, tj. do ograniczenia w znacznym stopniu martwicy mięśnia
sercowego.
- Czy doszło do nowych ustaleń w zakresie przyczyn chorób układu krążenia, w tym również
serca?
- Z danych statystycznych, jakie posiadam, wynika, że w Polsce na 100 tys. mieszkańców
przypada ok. 580 zgonów wskutek zawału serca, podczas gdy w USA - około 180. Pomijając
możliwości diagnostyczne, które są lepsze w Ameryce, co prowadzi do szybszego wykrycia stanów
przedzawałowych, należałoby zwrócić uwagę na fakt, że w Polsce najważniejszą przyczyną zawałów
jest stres. Pod wpływem adrenaliny, jaka wydzielana jest wskutek stresu, w sercu wydziela się
bardzo duża ilość tlenku azotu. W takiej sytuacji można pracować bardziej wydajnie. Jednak
tylko przez pewien, niezbyt długi okres. Ustawiczna praca w sytuacji stresowej prowadzi do
rozregulowania systemu wytwarzania tlenku azotu, niezbędnego dla serca. Ciągły stres powoduje,
że dochodzi do "zjedzenia" tlenku azotu przez utleniacze i w konsekwencji do zawału. Dlatego
monitorowanie poziomu tlenku azotu w sercu ma ogromne znaczenie profilaktyczne
Rozmawiała
Halina Bykowska
|