Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 2/1998

Sztukmistrz z Hożej
Poprzedni Następny

Pniewski był człowiekiem nadzwyczajnym. Można go
było lubić lub nie, ale nie można było obok niego
przejść obojętnie – mówi prof. Marian Grynberg.

Grzegorz Filip

 
Jerzy Pniewski
(1913-89)
Fizyk, profesor Uniwersytetu Warszawskiego (od 1954). Urodził się w Płocku. Ojciec był nauczycielem matematyki. Absolwent gimnazjum im. St. Małachowskiego w Płocku. W latach 1930-37 studiował matematykę i fizykę w Uniwersytecie Warszawskim. W roku 1935 został asystentem Stefana Pieńkowskiego w Zakładzie Fizyki Doświadczalnej UW. W roku 1936 został magistrem matematyki, półtora roku później – fizyki. Był fizykiem eksperymentatorem. Do wybuchu wojny zajmował się optyką molekularną. W czasie okupacji brał udział w tajnym nauczaniu. Po wojnie zajął się fizyką jądra atomowego i cząstek elementarnych. W roku 1952 wspólnie w Marianem Danyszem odkrył pierwsze hiperjądro i potem, w roku 1962, stany izomeryczne hiperjąder (długotrwałe wzbudzenie), co przyniosło obu uczonym światową sławę i nominację do Nagrody Nobla. Pniewski miał też udział w odkryciu pierwszego podwójnego hiperjądra, zawierającego dwa hiperony oraz w zainicjowaniu prac ze spektroskopii hiperjądrowej (badania hiperjąder w stanach wzbudzonych). Zapoczątkował budowę w Warszawie akceleratora ciężkich jonów. Pracował też w CERN-ie i w Dubnej. Większość jego prac dotyczy fizyki hiperjąder i spektroskopii hiperjądrowej.

Był dyrektorem Instytutu Fizyki Doświadczalnej UW (1953-58 i 1962-75), a potem dziekanem Wydziału Fizyki UW (1975-81). W 1958 został kierownikiem Warszawskiego Oddziału Zakładu Fizyki Wielkich Energii Instytutu Badań Jądrowych, a na początku lat 60. kierownikiem Katedry Fizyki Cząstek Elementarnych. W roku 1961 został członkiem PAN. Pełnił funkcję przewodniczącego Komitetu Fizyki PAN (1975-81). Był członkiem Akademii Nauk w Heidelbergu, honorowym członkiem Towarzystwa Naukowego Płockiego. Otrzymał doktorat honorowy uniwersytetów w Lyonie (1975) i Heidelbergu (1980) oraz nagrody państwowe i Nagrodę Jurzykowskiego. Mieszkał w Warszawie. Pochowany na Powązkach.

Co właściwie odkryli Danysz i Pniewski? Analizując mikroskopowo klisze, naświetlone promieniowaniem kosmicznym podczas lotu balonu stratosferycznego, dostrzegli dwie „gwiazdy” połączone grubym torem. Jedna z nich przedstawiała rozbicie ciężkiego jądra emulsji fotograficznej, pewnie bromu lub srebra, przez wysokoenergetyczny proton promieniowania kosmicznego. Gruby tor był śladem fragmentu o dużej masie i kończył się drugą „gwiazdą”, wskazującą na jego spontaniczny rozpad. Przez kilka tygodni obaj badacze analizowali zaobserwowane zjawisko i często rozmawiali o nim, siedząc na kawie w „Niespodziance”, nowo otwartej kawiarni na MDM. To właśnie tu wysunęli hipotezę, że oprócz protonów i neutronów jądro musiało zawierać jeszcze coś. Tym czymś była cząstka elementarna, którą dwa lata później nazwano hiperonem L. Fragment jądrowy, złożony z protonów, neutronów i owego hiperonu nazwano hiperjądrem. Hiperony L są cięższe od nukleonów i są cząstkami nietrwałymi, rozpadającymi się w procesach oddziaływań słabych na nukleon i mezon P. Najprostszym hiperjądrem jest hipertryt 3, zawierający jeden proton, neutron i hiperon, najpospolitszym – hiperhel 5.

Odkrycie hiperjąder umożliwiło badania oddziaływania między hiperonem a wiążącym go nukleonem, co znacznie rozszerzyło wiedzę o właściwościach jąder atomowych. Początkowo świat fizyczny odnosił się do odkrycia z rezerwą. Później jednak, niezależnie w kilku laboratoriach na świecie, zaobserwowano podobne zjawiska. Wkrótce Murray Gell-Mann wykazał, że hiperony posiadają szczególną własność zwaną dziwnością, która tłumaczyła wiele ich cech. Odkrycie hiperjąder było krokiem do wykrycia dziwności. Odkrycie Danysza i Pniewskiego – pisał Andrzej K. Wróblewski – było najważniejszym w fizyce wysokich energii w Polsce, a może nawet w całej powojennej historii fizyki.

Pniewski z Danyszem, mimo różnicy charakterów, stanowili doskonale uzupełniający się tandem i wzór dobrej współpracy. W życiu pozanaukowym byli natomiast zupełnie inni. Danysz – aktywny: polował, żeglował, błyszczał w towarzystwie. Został wkrótce wicedyrektorem Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej. Pniewski cichy, skromny, przygarbiony, wydawał się starszy niż to wynikało z metryki. Nie miał dzieci, ale jego dzieckiem był instytut na Hożej. Całe życie wypełniały mu badania i kierowanie warszawską placówką.

Ośrodek fizyki na Hożej stworzył przed wojną, w roku 1921, prof. Stefan Pieńkowski. Po wojnie trzeba było odbudować zniszczony obiekt, co Pieńkowski złożył w całości na barki Pniewskiego. Po śmierci Stefana Pieńkowskiego w roku 1953 Pniewski został na Hożej dyrektorem i do końca życia był ojcem duchowym instytutu. Wspominany jest jako ten, który wprowadził rotację kadr. Aby placówka mogła utrzymać wysoki poziom, koniecza była stała wymiana pracowników, odbywająca się wyłącznie na podstawie kryterium merytorycznego. Mechanizm selekcji miał tylko wtedy sens, gdy prowadził do zatrzymania najlepszych. Pniewski zaczął rotację od zwolnienia trzech asystentów, którzy nie rokowali nadziei na to, że będą dobrymi uczonymi. Zrobił to, mimo że byli oni synami jego dobrych przyjaciół. Dał w ten sposób sygnał, że poziom ośrodka jest dla niego sprawą najważniejszą. Taki mechanizm funkcjonował na Hożej przez wiele lat. Teraz jest inaczej. Zdolni sami odchodzą tam, gdzie dostaną lepsze warunki.

Prof. Marian Grynberg wspomina Jerzego Pniewskiego jako wykładowcę i dyrektora: Pod koniec jego życia, mimo różnicy wieku między nami, łączyły nas więzy przyjacielskie. Choć pracowaliśmy w zupełnie różnych gałęziach fizyki, mogę powiedzieć, że byłem jego uczniem. Słuchałem jego wykładów, a wykładał znakomicie, i przyglądałem się, jak organizował życie naukowe, w jaki sposób przez długie lata kierował instytutem. Potem, gdy samemu przyszło mi przyjąć taką funkcję, wykorzystywałem tę naukę.

Pniewski nigdy nie miał problemów z przyznaniem się do błędu, nawet wobec człowieka znacznie młodszego, jeśli został przekonany, że nie ma racji. Dbał o swoich asystentów, o rozwój ich kariery naukowej. W opublikowanych wspomnieniach docenia pracę, talenty i osiągnięcia swych najzdolniejszych uczniów, dzisiejszych profesorów: Ewę Skrzypczak, Andrzeja K. Wróblewskiego i Janusza Zakrzewskiego.

Był autorytetem naukowym i moralnym nie tylko na Hożej, ale w całym środowisku fizyków polskich. Lubili go i cenili studenci. W marcu 1968, gdy stanowisko ówczesnego rektora uniwersytetu w sprawie represji policyjnych wobec studentów spowodowało rozgoryczenie środowiska akademickiego i wielkie napięcie, na wiec wezwano Pniewskiego. W swoim wystąpieniu w Audytorium Maximum przed tłumem rozgorączkowanej młodzieży nie oszczędził władz rektorskich. Uspokoił jednak studentów i doprowadził do bardziej racjonalnych reakcji z obu stron.

W czasie strajku studenckiego w grudniu 1981 roku, tuż przed stanem wojennym, zapamiętano go, jak co dzień rano przywoził studentom z piekarni ciepłe bułeczki.

Uważał się za optymistę i człowieka sukcesu. Prof. Grynberg wspomina, że lubił sztuczki z kartami, umiał je robić, długo ćwiczył i pokazywał innym. Największą jego sztuką były jednak umiejętności organizacyjno-administracyjne i szczególny stosunek do drugiego człowieka.

Uwagi.