Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 3/1998

Czytelnia
Poprzedni Następny

Ciągle powstają nowe czasopisma akademickie, zaś istniejące obchodzą okrągłe jubileusze. Gaudeamus! Ale szczęście nigdy nie jest pełne. Inne tytuły bowiem znikają i to trochę boli.

STATUS AKADEMICKI

„Pismo Akademickie” bydgoskiej WSP – powstałe na bazie dotychczasowego „Serwisu Informacyjnego” – przyniosło w swym pierwszym numerze temat poruszany w „Forum” przed miesiącem. Rozmowa z prof. Józefem Banaszakiem, rektorem uczelni, dotyczy planów przekształcenia WSP w uniwersytet. Warto posłuchać argumentów u samego źródła. O konieczności powołania uniwersytetu świadczy, według rektora, ogromny głód studiowania i liczba chętnych do uzyskania indeksu, kilkakrotnie przekraczająca obecne możliwości uczelni, a także zapotrzebowanie na pracowników z wysokimi kwalifikacjami. Bydgoszcz i cały region dynamicznie się rozwijają, a to wymaga, jak mówi rektor, podniesienia prestiżu uczelni. Bliskość uniwersytetu toruńskiego nie stanowi przeszkody. Prof. Banaszak twierdzi, że nadal zbyt mało jest w kraju uniwersytetów i w ogóle dobrych uczelni. Korzystają z tego szkoły niepaństwowe, których poziom nierzadko pozostawia wiele do życzenia.

Rektor WSP nie boi się utraty dobrej pozycji wśród uczelni pedagogicznych na rzecz zapewne nie najlepszej w gronie uniwersytetów, gdyż ważniejsze jest dlań zaliczenie do kategorii uczelni o wyższym statusie.

Ostatnio, jak wiemy, los uniwersytetu bydgoskiego zależy od połączenia WSP z ATR. Będziemy więc śledzić starania tamtejszego środowiska i, oczywiście, informować o nich.

A JAK?

Stosunkowo młodym medium jest również biuletyn Politechniki Białostockiej „NieTak”. W numerze 2/97 czytamy projekt określania atrybutów jakości i zasad oceny studiów podyplomowych w uczelniach technicznych, autorstwa dr. Jerzego Obolewicza z Wydziału Budownictwa i Inżynierii Środowiska PB. Jak wynika z tekstu, ważnymi kryteriami projektowania i konstruowania programu kursu podyplomowego są: wcześniej przeprowadzone badanie rynku potrzeb w zakresie kształcenia oraz modułowy charakter studiów (sprzężony z systemem punktów kredytowych), jako bardziej elastyczny (bo umożliwiający np. kształcenie na odległość).

Z kolei ocena jakości takich studiów, konieczna w przypadku dużej liczby instytucji oferującej kursy o podobnej zawartości merytorycznej, powinna, według autora, zwracać uwagę na takie ich atrybuty, jak: rynkowość kursu, prawidłowość sformułowania celów i tematyki kursu, prawidłowy wybór czasu trwania, możliwość realizowania w sensie istnienia kompetentnej kadry i odpowiedniego zaplecza, właściwa dokumentacja kursu, poprawność dokonywania ocen postępów uczestników kursu, uwzględnienie elementów korekcyjnych kursu i inne. Jak widać, przewidziano tu zarówno ocenę wewnętrzną, jak i zewnętrzną, czyli rodzaj akredytacji studiów podyplomowych. Idea ze wszech miar godna uznania.

W polskich warunkach wprowadzenie wszystkich mechanizmów kontroli jakości kursów sprawia wiele trudności. Niemniej jednak każda instytucja oświatowa winna gwarantować wysoką jakość oferowanych przez nią usług edukacyjnych – pisze autor. Bez komentarza.

SPRZĘŻENIE ZWROTNE

Jubileusz, o którym wspomniałem na wstępie, obchodzi „Gazeta Uniwersytecka”, pismo UŚ, ukazał się bowiem jego 50. numer. Zawiera on m.in. specjalny dodatek dla kandydatów na studia. Mnie zainteresowała jednak rozmowa z prof. Ireną Lipowicz, pracownikiem Wydziału Prawa i Administracji UŚ oraz posłanką na Sejm, a w niej przede wszystkim fragment dotyczący korzyści, jakie z doświadczenia uczonego i dydaktyka odnosi polityk i odwrotnie. Okazuje się, że takie umiejętności, powszechne w pracy naukowej, jak niechęć do demagogii, konieczność udowadniania swoich twierdzeń, umiejętność spokojnego wysłuchania argumentów przeciwnych oraz zdolność znoszenia krytyki i niesprawiedliwych nawet zarzutów, pomagają w parlamentarnych debatach. To ciekawe. Chciałbym wiedzieć, czy dotyczy to całego środowiska akademickiego, czy wynika z jednostkowego doświadczenia?

Z kolei trybuna sejmowa wpływa na komunikatywność przekazu słownego, gdyż, jak twierdzi profesor-posłanka, stwierdziłam, że mój wykład zyskał. Wydaje mi się, że to, iż jestem często zmuszona do wystąpień publicznych sprawiło, że wykłady są bardziej dostosowane do możliwości słuchacza, bardziej zwracam na to uwagę, żeby dla studentów było to interesujące. Jeśli przeanalizować wystąpienia kolegów-polityków pani poseł, to z komunikatywnością bywa różnie, więc wyniesiona z Sejmu umiejętność dostosowania się do możliwości słuchacza nie musi dobrze świadczyć o naszych parlamentarzystach (oczywiście, nie mam na myśli tych z akademickim stażem).

DZIĘKUJEMY

Gazetą, z którą, niestety, przychodzi nam się pożegnać, jest „Nasz Uniwersytet”, pismo społeczności UWr., wydawane przez Fundację dla Uniwersytetu Wrocławskiego. Alma Mater Dolnego Śląska ma co prawda swój własny, rektorski biuletyn, więc kontakt prasowy z tą uczelnią raczej się nie zerwie, ale zawsze przecież szkoda tytułu. Zwłaszcza, że zdążyliśmy się już zaprzyjaźnić z jego redakcją. Kasi Sipko dziękujemy za kartkę z informacją i życzeniami. Dziękujemy też za czasopismo i za współpracę z „Forum”. Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy.

(rama)

Uwagi.