Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 3/1998

Recenzje
Poprzedni Następny

Harmonia wiedzy

Kto pamięta ze szkolnych lekcji fizyki katowanie uczniów zadaniami z treścią, których rozwiązanie zasadzało się w znacznej mierze na wyprowadzeniu długiej sekwencji skomplikowanych wzorów matematycznych, będzie książką Spielberga i Andersona przyjemnie zaskoczony. Nauka nie jest i nie powinna być zarezerwowana dla ludzi posiadających wiedzę matematyczną – czytamy we „Wprowadzeniu”. Naszym celem nie jest przeprowadzenie dowodów, ale przedstawienie ciekawej opowieści – zapewniają autorzy. I dotrzymują słowa. Nie znaczy to jednak, że można być całkowitym ignorantem w zakresie podstaw fizyki, nawet w wydaniu szkolnym, przed rozpoczęciem lektury. Niejakie obycie z tematem, również w sensie terminologicznym, jest mile widziane. Kulturalny człowiek końca XX wieku nie może sobie pozwolić – choć zdaję sobie sprawę, że to w dużej mierze wishfull thinking – na takie luki w wykształceniu.

Siedem teorii to opowieść o tym, jak powstają koncepcje naukowe i w jaki sposób zmieniają nasze, również potoczne, widzenie świata. Astronomia kopernikańska, mechanika Newtona, koncepcja energii, teoria entropii, teoria względności, teoria kwantowa oraz koncepcja zasad zachowania i symetrii – to główne wątki. Dowiadujemy się skąd się wzięły, na jakim gruncie wyrosły, jak zmodyfikowały dotychczasowy stan wiedzy i jakie były ich konsekwencje dla dalszego rozwoju nauki. A były rewolucyjne. Ich przełomowość nie ma jednak wiele wspólnego z przewrotami politycznymi czy społecznymi – głośnymi i krwawymi – które tworzą historię świata. Nowatorstwo teorii naukowych drąży umysły jak spadające miarowo krople wody i niejednokrotnie dopiero po dziesiątkach czy nawet setkach lat potrafi święcić tryumfy. Jednak tytułowy wstrząs, jaki w końcu powoduje, gruntowniej wywraca zastany obraz świata, niż rewolucyjne zmiany ustroju. Teoria Kopernika odebrała nam wyjątkowość i zepchnęła na peryferie wszechświata, mechanika i prawo powszechnego ciążenia Newtona uładziły go i oswoiły, a koncepcja energii odebrała Bogu wyłączność na poruszanie nim. Teoria entropii uściśliła i zracjonalizowała przebieg minionych zdarzeń w dziejach świata, a teoria względności obaliła kategorie fizyczne (i metafizyczne!) dotychczas uważane za niezmienne (bezwzględne). Teoria kwantowa – w oparciu o badania struktur subatomowych – rozmyła kontury naszej rzeczywistości, twierdząc, że nie da się wiedzieć i przewidzieć wszystkiego, a koncepcja zasad zachowania i symetrii – na tej samej podstawie! – zapewnia, że pewne rzeczy są jednak stałe i niezmienne. Czyż to nie fascynujące?

A przy tym, jak wspomniałem, teorie naukowe nie pojawiają się nagle i niezależnie od siebie. Wiele z nich – a książka omawia tylko siedem: nie wyłącznie przez wzgląd na ich wagę, ale również na atrakcyjność dla czytelnika – istnieje obok siebie i rozwija się w harmonijnych współbrzmieniach.

Gdyby program szkolny uwzględniał koncepcję i metodę Spielberga i Andersona, o iluż mniej mielibyśmy tzw. humanistów, którzy z odcieniem dumy przyznają, że fizyka to dla nich „czarna dziura”.

(mer)

Nathan Spielberg, Bryon D. Anderson, Fizyka. Siedem teorii, które wstrząsnęły światem, tłum. Janusz Błaszczyk, Wydawnictwo AMBER, Warszawa 1997, seria: Tajemnice Nauki.

Nieustająca fuga

Zmarł w Toronto w 1982 roku, w wieku 50 lat. Od tej pory na jego temat odbywają się międzynarodowe sympozja, powstają książki i filmy. Poświęcone mu wystawy objeżdżają świat. W Internecie, zwłaszcza w Kanadzie i USA, dziesiątki serwerów posiada strony na jego temat. Jego sztuka ma wielbicieli i zdecydowanych przeciwników. Kilka lat temu rozpoczęto edycję, planowanej na 80 płyt, serii wszystkich jego nagrań, na którą czekaliśmy, zadowalając się dotąd wyrywkowymi nagraniami różnych wytwórni.

Glenn Gould był przede wszystkim genialnym pianistą, nowatorskim interpretatorem Bacha, Beethovena, Schoenberga i innych. Wariacje Goldbergowskie Kanadyjczyka to nowa jakość w muzyce. Książka Stefana Riegera pokazuje Goulda także jako eseistę, analizującego kompozycje wielkich twórców i ich własne interpretacje, a także jako autora eksperymentalnych audycji radiowych i telewizyjnych, w których realizował się, odkąd – w wieku 32 lat – przestał koncertować. Rieger poświęca też miejsce portretowi Goulda-twórcy nagrań, a była to najważniejsza z odgrywanych przez kanadyjskiego pianistę ról. Niektóre utwory nagrywał wielokrotnie w ciągu życia, każda sesja nagraniowa stawała się szczególnym wydarzeniem, była realizacją głębokich i drobiazgowych przemyśleń, obrastała kolejnymi eseistycznymi interpretacjami. Był perfekcjonistą. Fascynowało go cięcie i klejenie taśmy. „Myślący wykonawca” – powiedział o nim Leonard Bernstein.

Książka Stefana Riegera nie jest właściwie biografią Goulda, jest esejem na jego temat, w który autor wplótł partie tekstów Goulda. Myślał pod prąd. Wielki repertuar pianistyczny z Chopinem, Lisztem i Schumannem, grany przez wszystkich, uważał za stratę czasu. Twierdził, że kompozytorzy ci bardziej dbają o wywołanie nastroju niż o formę. Pojęciem tym operował często w swoich pismach, stąd zestawienie go przez autora książki z Gombrowiczem. Gould uciekał od narzuconej z góry formy i kreował własną. To właśnie sztuka fugi – motyw, który Rieger uważa za podstawowy w życiu i twórczości wielkiego ekscentryka.

Kanadyjski pianista najwyżej cenił Bacha. Wykonania Die Kunst der Fuge, Koncertów brandenburskich czy Wohltemperiertes Klavier jego autorstwa to legenda i najwyższe osiągnięcie myśli wykonawczej. Najwięcej też nagrał właśnie utworów Bacha. Efektem fascynującym genialnego pianistę w dziele lipskiego kantora był kontrapunkt, który z kolei czyni Stefan Rieger figurą życia i twórczości Goulda. Kiedy grał, mówił, pisał, siedział w kawiarni, czytał gazetę czy rozmawiał przez telefon, jego umysł wykonywał wiele innych czynności, jakby prowadził jednocześnie kilka samodzielnych głosów. Funkcjonował w świecie polifonii, słuchał wielu źródeł dźwięku jednocześnie, chciał być kilkoma postaciami na raz. Żył tak, jak komponuje się fugę, pośród dygresji, kontrapunktów i tematów pobocznych, lądując zawsze na końcu w tonice, w punkcie, z którego wyszedł.

Polska bibliografia prac o twórczości Glena Goulda,niezwykle dotąd skąpa (przekład monografii G. Payzanta i niewiele więcej), wzbogaciła się o cenną pozycję.

(fig)

Stefan Rieger, Glenn Gould, czyli sztuka fugi, Wydawnictwo SŁOWO/OBRAZ TERYTORIA, Gdańsk 1997.

Wbrew naturze

Ekologia staje się coraz modniejsza. Wraz z rozszerzaniem zasięgu, działalność ekologiczna przybiera różne formy i sposoby wyrazu. Wśród ekologów wyróżnia się już zdecydowanie grupa radykałów, którzy chcieliby, żeby ludzkość zrezygnowała z aktywności w dziedzinie techniki, przestała się rozmnażać i korzystać z zasobów naturalnych. Jest też grupa, która dość radykalne hasła głosi bardziej zrównoważonym językiem. Są w końcu zwolennicy ochrony środowiska opowiadający się za zrównoważonym rozwojem, którzy jednak nie odmawiają ludzkości prawa do korzystania z dobrodziejstw technologii.

Konrad Waloszczyk chce, aby go zaliczyć do tej ostatniej grupy. Jednak wydaje się, że mimo wielokrotnego odcinania się od ekologicznych radykałów, należy on do tych, którzy postulaty ekologii radykalnej starają się przedstawiać językiem naukowym, wspierając się na wynikach badań, uzyskiwanych w niektórych – starannie wybranych – laboratoriach naukowych. Krytykując nadmierny, jego zdaniem, rozwój technologiczny i konsumpcję, nawołując do potrzeby ograniczenia rozrodczości rodzaju ludzkiego, równocześnie powołuje się na naukę Kościoła i ideały chrześcijańskie. Ochronę środowiska rozumie głównie jako ochronę zasobów przyrodniczych, różnych od człowieka – gdyż warunkują one prawidłowe środowisko rozwoju człowieka. Nie zauważa jednak, że człowiek nie tylko przekształca środowisko naturalne, ale po prostu tworzy dla siebie środowisko życia i rozwoju. Podobnie zachowuje się przecież wiele gatunków roślin i zwierząt, których ekspansja powoduje zniszczenie bądź poważne ograniczenie rozwoju innych populacji, aż do stanu, który można określić mianem klęski ekologicznej.

Katastroficznych wizji, przedstawianych przez radykalnych ekologów – Waloszczyk wydaje się je akceptować – nie można traktować poważnie. Rozwój nowoczesnych, czystych technologii będzie sprzyjał ochronie środowiska człowieka. Intensyfikacja upraw i podnoszenie plonów pozwoli zmniejszyć areał upraw i objąć ścisłą ochroną większą część świata. Walka o byt jest prawem natury i, jak dotąd, człowiek ją wygrywa. Nie wydaje mi się, by można było zgodzić się z twierdzeniem, że jeśli pesymizm ekologów się nie spełni, będzie to właśnie ich zasługą. Nie sądzę, aby ludzkość była gotowa na poważne ograniczenia własnego rozwoju w imię rozwoju innych gatunków. Robi to tylko dla własnego dobra.

Waloszczyk jednak nie koncentruje się na samych zagadnieniach ekologicznych. Są one tylko podstawą jego rozważań i to wyróżnia jego książkę wśród wielu publikacji ekologicznych. Autor szuka podstaw światopoglądowych ochrony środowiska, gdyż jego degradacja też bierze się z takich podstaw. Nie zamierza w tej dziedzinie odkrywać Ameryki. Uważa, że argumentacji za cywilizacją ekologiczną dostarczyli już myśliciele poprzednich generacji. Często powołuje się na Alferda N. Whiteheada, Theilarda de Chardin, Martina Heideggera, Alberta Schweitzera, Fryderyka Nietzschego, Artura Schopenhauera. Współczesna filozofia powinna być „ekofilozofią” – uważa Waloszczyk. Jednak hasło „planeta nie tylko ludzi”, do którego się odwołuje, jest, z filozoficznego punktu widzenia, truizmem.

(pik)

Konrad Waloszczyk, Planeta nie tylko ludzi, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1997, seria: Biblioteka Myśli Współczesnej.

Dlaczego?

Oto początek książki: Jest taka piosenka: „Powiedz mi, dlaczego gwiazdy świecą. Powiedz mi, dlaczego bluszcz się pnie. Powiedz mi, czemu niebo jest niebieskie, a ja Ci powiem, dlaczego Cię kocham”. W odpowiedzi młody student napisał: „Gwiazdy świecą z powodu syntezy jądrowej. Bluszcz się pnie za sprawą tropizmu. Niebo jest niebieskie ze względu na rozpraszanie Rayleigha, a za moją miłość do Ciebie odpowiedzialne są hormony”.

Padają czasem proste pytania. Szczególną skłonność do ich zadawania mają dzieci, ale przecież nie tylko one. Stawia je każdy, kogo codzienność nie pozbawiła jeszcze ciekawości świata. Nie zawsze, niestety, znamy na nie odpowiedzi. Dlaczego mamy pory roku? Co to jest światło? Czy masa dwudziestogroszówki z uranu wystarczy do nadania bombie jądrowej niszczycielskiej siły? W jaki sposób grawitacja umożliwia łączność? Na te i inne pytania stara się odpowiedzieć, w bardzo przystępny i prosty sposób – ponieważ adresuje książkę do młodego czytelnika – Nauka w nanosekundę Jamesa A. Haughta. Dodatkowo autor zaopatrzył odpowiedzi w objaśniające rysunki, co czyni te króciótkie wykłady jeszcze bardziej zrozumiałymi. A niektóre odpowiedzi bywają zaskakujące. To, że siedząc pod drzewem, mkniemy z prędkością 2 miliardów kmilometrów na godzinę wraz z całą Drogą Mleczną, podczas gdy wystrzelona z pistoletu kula osiąga prędkość zaledwie 4800 km\h, z pewnością będzie zaskoczeniem dla niejednego czytelnika. Ale kto pyta, ten może się wiele dowiedzieć.

Wiedza z zakresu podstaw nauk przyrodniczych: fizyki, astronomii, biologii, jeszcze sto, dwieście lat temu była bardzo uboga lub wręcz prowadziła na manowce. Odpowiedź, jakiej udzieliłyby najbardziej uczone umysły niewiele miałaby wspólnego z tym, co wiemy dziś o większości zjawisk ze świata nauk przyrodniczych. Jej postęp, a co za tym idzie i postęp technologii, jest dziś tak duży, że to, co kiedyś nie bardzo mieściło się w wyobraźni, dziś jest codziennością: telewizja, komputer osobisty czy telefon komórkowy, za pomocą którego możemy prowadzić rozmowy międzykontynentalne – korzystając z geostacjonarnego satelity, wiszącego gdzieś nad Atlantykiem – czy przesłać dokument lub zdjęcie.

W dzisiejszym świecie znajomość podstaw nauk przyrodniczych nie jest powszechna, choć zdobywając choćby wykształcenie ogólne – nie mówiąc o technicznym – każdy tę wiedze powinien posiąść. Co gorsza, niewiedzą z tego obszaru niektórzy się wręcz chlubią. Nauczyciel w szkole ucząc fizyki czy biologii zbyt często odwołuje się jedynie do tego, co było na ostatnich kilku zajęciach, a uczeń skwapliwie z tego korzysta. Tą droga wiedza ulatuje gdzieś na zawsze. Choćby dlatego warto ją czasem odkurzyć.

(as)

James A. Haghght, Nauka w nanosekundę. Ilustrowane odpowiedzi na 100 najczęściej zadawanych pytań, tłum. Radosław Przeniosło, Wydawnictwo PRÓSZYŃSKI I S-KA, Warszawa 1997.

Ferrari wśród komputerów

Jest to fascynująca opowieść o historii powstawania i burzliwego rozwoju technologii superszybkich i superdrogich komputerów. Przede wszystkim dotyczy inżynierów i ich niekwestionowanego lidera w branży. Dzięki niezwykle sprzyjającym okolicznościom oraz swoim pasjom i wytrwałości doprowadzili oni do rewolucji informatycznej, która kształtuje oblicze współczesnego świata.

Wszystko zaczęło się od „Enigmy”, a właściwie od maszyn kryptoanalitycznych, budowanych dla szybkiego łamania jej kodowanych meldunków, przesyłanych z niemieckich łodzi podwodnych. Wojenna potrzeba kolejny raz stała się „matką wynalazków” i stworzyła lokomotywę, pchającą rozwój cywilizacyjny w niesamowitym tempie naprzód. Seymour Cray i inni genialni konstruktorzy superkomputerów pokazali, że rewolucyjne rozwiązania rzadko tworzone są przez wielkie korporacje. Udowodnili, że prawdziwymi twórcami są pełni pasji ludzie oraz ich zwycięskie bitwy o finanse i swobodę twórczą, że rewolucyjny rozwój technologii jest domeną małych grup (np. 34 osoby, wraz ze stróżem nocnym) różnorodnie utalentowanych ludzi, działających w dogodnych warunkach, skupionych wokół charyzmatycznego lidera i konsekwentnie dążących do realizacji jasno postawionego celu. W przypadku Craya i jego kolegów z branży, celem było konstruowanie maszyn liczących i przetwarzających informacje z możliwie największą szybkością. Obsesyjna dążność do tego „naj” stała się źródłem zarówno nieprzerwanego pasma sukcesów i porażek zespołu Seymoura Craya, jak i motorem rozkwitu informatyki.

Niekonwencjonalny styl pracy – zwany „sposobem Craya” („trzeba spalić starą łódź, żeby zbudować nową”) – oraz jego pragmatyczna dewiza: „pionier nigdy nie zwycięża”, pozwoliły na rewolucyjne przejście od komputera ENIAC do współczesnych stacji roboczych i przetwarzania równoległego.

Autor opisuje fascynujące okoliczności powstawania pierwszego, zbudowanego na tranzystorach, najszybszego komputera komercyjnego CDC 1604 (1960) oraz nie mniej nowatorskiego CDC 6600 (1963). Szczególnie interesujące wątki zawierają te części książki, które opisują okoliczności powstania firmy Cray Research Corporation, jako jedynej możliwości uwolnienia się geniuszu Craya od więzów korporacji stworzonej wcześniej przez niego samego.

Wykorzystanie układów wielkiej skali integracji oraz przetwarzania wektorowego przy konstruowaniu nowej rodziny superkomputerów CRAY, przynosi jej twórcy niebywały sukces. Jednak jego geniusz nie ustrzegł firmy przed upadkiem. Szok następuje 24 marca 1995 roku, kiedy to pracownicy zastają drzwi firmy zamknięte. Cray nie przewidział, że era superkomputerów budowanych w czystej formie i za duże pieniądze przemija bezpowrotnie. Odstąpienie od swojej idei „nie bycia pionierem” (próba zastosowania arsenku galu) okazała się zgubna, pomimo przyznania racji „idei mikroprocesorów”. CRAY-4 był ostatnim „ferrari wśród superkomputerów”. Historia Seymoura Craya kończy się wraz z jego tragiczną śmiercią w 1996 roku, ale jego legenda pozostaje.

Edward Żak

Charles Murray, Superkomputer. Historia Seymoura Craya, tłum. Janusz Skolimowski, Wydawnictwo AMBER, Warszawa 1997, seria: Tajemnice Nauki.

Książki nadesłane

Bertrand Russell, Autobiografia 1872-1914, tłum. B. Zieliński, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 1996, seria: Autobiografie Intelektualne.
Bertrand Russell, Autobiografia 1914-1944, tłum. A. Podzielna, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 1998, seria: Autobiografie Intelektualne.
Henri-Fr?d?ric Amiel, Dziennik intymny, tłum. J. Guze, Wyd. CZYTELNIK, Warszawa 1997, seria: Autobiografie Intelektualne.
Marian Grabowski, Istotne i nieistotne w nauce. Szkice z aksjologii nauki, Wydawnictwo ROLEWSKI, Toruń 1998.
Grzegorz Pawlicki, Podstawy inżynierii medycznej, Oficyna Wyd. Politechniki Warszawskiej, Warszawa 1997.
Heinrich Mann, Król Henryk IV u szczytu sławy, tłum. M. Wisłowska, Wyd. KSIĄŻNICA, Katowice 1997.
Teresa Hejnicka-Bezwińska, Zarys historii wychowania (1944-1989). Oświata i pedagogika pomiędzy dwoma kryzysami, cz. IV, Wyd. Pedagogiczne ZNP, Kielce 1996.
Teresa Hejnicka-Bezwińska, Tożsamość pedagogiki. Od ortodoksji ku heterogeniczności, Wydawnictwo ‘69, Warszawa 1997.
Daniel Vetter, Islandia albo krótkie opisanie wyspy Islandyji, opr. D. Rott, Wyd. Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 1997.
Wacława Szelińska, Ślązacy w Uniwersytecie Krakowskim w XV i XVI wieku w świetle ich książek i księgozbiorów, Wojewódzka Biblioteka Publiczna, Katowice 1997, Seria Bibliofilska.
Marian Dyba, Drogi Ślązaków do wiedzy (XII w. – 1968 r.), Wojewódzka Biblioteka Publiczna, Katowice 1997, Seria Bibliofilska.
Dariusz Rott, Wawrzyniec Korwin, wczesnorenesansowy humanista śląski, Wojewódzka Biblioteka Publiczna, Katowice 1997, Seria Bibliofilska.
Szkice o kształtowaniu osobowości, red. J. Kostkiewicz, Wyd. WSP, Rzeszów 1997.
Poetycki krąg „Kontynentów”. Artykuły i szkice, red. Z. Andres, J. Wolski, Wyd. WSP, Rzeszów 1997.
Non omnis moriar. Studia i szkice o Stanisławie Pigoniu, red. Cz. Kłak, Wyd. WSP, Rzeszów 1997.
Igor Burkhanov, Lehicography. A Dictionary of Basic Terminology, Wyd. WSP, Rzeszów 1998.
Zofia Sokół, Prasa kobieca w Polsce w latach 1945-1995, Wyd. WSP, Rzeszów 1998.
Tomasz Langer, Stany w USA. Instytucje – praktyka – doktryna, Bałtycka Wyższa Szkoła Humanistyczna, Koszalin 1997.
Franciszek Krzykała, Wprowadzenie do metod i technik socjologii gospodarczej, Bałtycka Wyższa Szkoła Humanistyczna, Koszalin 1997.
Protestantyzm i protestanci na Pomorzu, red. J. Iluk, D. Mariańska, Wyd. MISCELLANEA, Gdańsk-Koszalin 1997.
Anna Paner, Jan Iluk, Historia. Podręcznik dla szkół średnich, t. II: Średniowiecze, Wyd. MISCELLANEA, Koszalin 1997.
Anna Paner, Jan Iluk, Na tabliczce, papirusie i pergaminie. Żródła historyczne dla uczniów szkoły średniej. Starożytność, średniowiecze, Wyd. MISCELLANEA, Koszalin 1997.
Ludwig von Mises, Biurokracja, tłum. J. Kłos, Wyd. Instytut Liberalno-Konserwatywny, Lublin 1998.
Winfried Wermter CPPS, Na wzór świętego Józefa, Wyd. Misjonarzy Krwi Chrystusa, Częstochowa 1996.
Winfried Wermter CPPS, Kapłan z powołania, POMOC Wyd. Misjonarzy Krwi Chrystusa, Częstochowa 1998.
 

Uwagi.