Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1998

Spis treści numeru 5/1998

Reforma musi kosztować
Poprzedni Następny

Polska nauka wymaga głębokich reform, ale jednym z warunków ich przeprowadzenia jest posiadanie
pewnej nadwyżki finansowej ponad to absolutne
minimum, którym KBN obecnie rozporządza.

Andrzej Wiszniewski

Fot. Stefan CiechanChciałbym powiedzieć kilka słów o zmianach w strukturze KBN. Zatwierdzony przez Radę Ministrów nowy statut Komitetu usankcjonował istnienie i rolę (bardzo znaczną) dyrektora generalnego, wprowadził nowy Departament Informacji i Promocji oraz zmienił nazwę Departamentu Studiów i Promocji Nauki na Departament Studiów i Polityki Naukowej. Zmiany niby niewielkie, ale oby okazały się brzemienne w skutki.

INFORMACJA I KONCEPCJA

Departament Informacji i Promocji, którego dyrektorem został dr Tadeusz Zaleski (gdańszczanin), ma za zadanie zapewnić właściwe działanie Komitetu w wielkim obszarze nazywanym u nas często public relations. A jego główna część to informacja, która ma docierać do wszystkich interesujących się polską nauką - przede wszystkim do naukowców - nie tylko poprzez wydawnictwa KBN (np. pismo Sprawy nauki, które z dwumiesięcznika wkrótce stanie się miesięcznikiem), ale głównie drogą elektroniczna, poprzez naszą stronę w Internecie. Ta informacja, uaktualniana nie rzadziej niż raz w tygodniu, trafi na ekrany wszystkich, którzy będą się nią interesować. Będzie tam można znaleźć najświeższe decyzje i zarządzenia gremiów Komitetu, ale przede wszystkim każdy będzie mógł się dowiedzieć, jakie możliwości otwierają się przed polskimi uczonymi. Znajdzie się tam informacja o możliwości uzyskania dofinansowania na różne formy działalności, o aktualnych umowach zagranicznych i wynikających z nich możliwościach współpracy międzynarodowej, o konkursach grantowych, zarówno polskich, jak i międzynarodowych itp.

Strony w Internecie będą też adresowane do jednostek gospodarczych. Będą na nich szczegółowe informacje o tym, jakich ulg podatkowych mogą oczekiwać inwestując w prace badawczo-rozwojowe. A wielu jeszcze nie wie, że to się naprawdę opłaca.

Departament Studiów i Polityki Naukowej objął dr Jerzy Gąsiorowski (warszawianin), który po roku 1990 przez kilka lat pełnił obowiązki dyrektora Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wyższego w MEN. Jego zadaniem będzie nie tylko dzielenie środków na tzw. DOT (czyli działalność ogólnotechniczną), lecz przede wszystkim uczynienie z tego departamentu ośrodka pracy koncepcyjno-sztabowej dla potrzeb całego Komitetu. Tam właśnie ma być źródło i miejsce weryfikacji nowych pomysłów, zmierzających do powstawania i skutecznej realizacji tego, co nazywamy polityką naukową państwa. Życzę, aby mu się to w pełni powiodło.

KONTAKTY ZAGRANICZNE

W minionych tygodniach KBN dość intensywnie działał na arenie międzynarodowej. Oczywiście, najważniejszym frontem była Bruksela. W tej dziedzinie odnotowaliśmy duży sukces: to właśnie polska nauka poszła na pierwszy ogień procesu "prześwietlania", czyli, mówiąc po brukselsku, "screeningu". Delegacji polskiej przewodniczył sekretarz KBN, min. Jan Krzysztof Frąckowiak i całość wypadła znakomicie. Innymi słowy, w sprawach związanych z nauką Unia nie widzi żadnych przeszkód na drodze Polski do integracji z Europą.

Kontakty zagraniczne wiązały się też z podpisaniem umów z Węgrami i Brazylią oraz z negocjowaniem umowy z Japonią. Wszystkie wyglądają bardzo obiecująco, bowiem naszym partnerom bardzo zależy na współpracy z Polską (tak, tak, nawet Japończykom.) Przykładam dużą wagę do tego, by wszystkie takie umowy były możliwie elastyczne. Oznacza to, że jeśli obok dotychczas proponowanych tematów pojawią się nowe, atrakcyjne dla obydwu stron, to nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby je uwzględnić. Oczywiście to, jak dalece umowy te zdołamy wypełnić treścią, zależy od naszych naukowców. Szczególne szanse mają ci, którzy już obecnie współpracują z tymi krajami.

Sprawy współpracy zagranicznej zaprowadziły mnie też do RFN, gdzie odbywało się seminarium współpracującej ze sobą sieci instytutów z Polski i Niemiec, w zakresie ochrony środowiska, bezpieczeństwa procesowego oraz racjonalnego użytkowania energii. Koordynatorem prac tej sieci ze strony Polski jest małżonka premiera, pani docent Ludgarda Buzek. Seminarium było wartościowe i dowiodło sporego zainteresowania instytucji niemieckich rozwijaniem współpracy ze stroną polską. Inicjatywa jest otwarta, a więc krajowe ośrodki pragnące włączyć się do tej współpracy mogą to zawsze uczynić.

Pobyt w RFN umożliwił mi też przeprowadzenie rozmów z sekretarzem stanu w Federalnym Ministerstwie Nauki. Szczególne zadowolenie dały zapewnienia p. Helmuta Stahla o poparciu i pomocy, jaką Republika Federalna zapewni nam w ramach V Programu Ramowego Unii.

ŚRODKI NA REFORMĘ

Na koniec trzeba, niestety, pomówić o pieniądzach. Że jest ich mało, o tym nikogo nie trzeba przekonywać. Niestety, pierwsza wersja średniookresowej strategii finansowej przedstawionej przez Ministerstwo Finansów nie przynosi dobrych wieści. Założono w niej, że udział wydatków na naukę w najbliższych 3 latach będzie pozostawał na poziomie 0,47 proc. PKB, zaś szkolnictwo wyższe otrzyma też niezmiennie 0,83 proc. PKB. Będzie to oznaczać coroczny wzrost realny o tyle, o ile będzie wzrastać produkt krajowy, czyli zapewne o ok. 6 proc.. Przy obecnej skali potrzeb jest to bardzo mało, bowiem nawet po upływie tych 3 lat nie osiągniemy w kwotach realnych tego, co nauka miała w roku 1991. I jeśli przyjąć tezę, że niski poziom innowacyjności naszej gospodarki jest związany ze zbyt małymi nakładami na nowe rozwiązania techniczne i technologiczne, to można powiązać nasz deficyt w obrotach handlowych z zagranicą z niedoinwestowaniem sfery badań.

Ta sytuacja spowodowała dość powszechnie znaną wymianę korespondencji e-mailowej pomiędzy dwoma znanymi fizykami: prof. Andrzejem Kajetanem Wróblewskim i prof. Łukaszem A. Turskim. Pierwszy z nich w bardzo dramatycznym tonie wskazuje na katastrofalne skutki takiego finansowania badań naukowych. Drugi, w nie mniej emocjonalnym tekście podkreśla konieczność głębokiej reformy sfery nauki, zanim trafią do niej zwiększone środki finansowe. Moje zdanie w tej sprawie jest następujące: Bez wątpienia, polska nauka wymaga głębokich reform, ale jednym z warunków ich przeprowadzenia jest posiadanie pewnej nadwyżki finansowej ponad to absolutne minimum, którym KBN obecnie rozporządza. Bowiem w pierwszej fazie każda reforma musi kosztować, czy to będzie reforma górnictwa, czy nauki. Moje obawy wynikają z przekonania, że stan wegetacji nauki finansowanej na obecnym poziomie nie umożliwi ani reformy, ani rozwoju. I dlatego będę zabiegał, aby w ostatecznej wersji strategii średniookresowej nakłady na badania naukowe były wyższe od przewidzianych w pierwszych propozycjach. Mam nadzieję, że już za miesiąc będę mógł podzielić się pomyślniejszymi wiadomościami.

Uwagi.